Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Poradniki |
Skarpety trekkingowe
Autor:
Jarosław Tomaszewski
NPM 9/2013
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość

Przypomnij sobie, ile kosztowały Twoje buty trekkingowe, a następnie pomyśl, ile jesteś w stanie wydać na parę skarpet. W zdecydowanej większości przypadków jakość kupionych skarpetek kompletnie nie przystaje do wysokiej jakości naszych butów. Wydając sporą sumę na górskie obuwie, mamy słuszne prawo oczekiwać m.in. wysokiej oddychalności oraz wygody. Czy jednak stosując zwykłe, używane na co dzień skarpety, możemy stawiać butom tak wygórowane wymagania?


O ile z łatwością i z różnym zaangażowaniem potrafimy dyskutować o kurtkach, butach czy koszulkach, o tyle kwestia skarpet jest zazwyczaj bagatelizowana lub całkowicie pomijana. Na podstawie własnych obserwacji sklepowych muszę przyznać, że jeśli już kupujemy skarpety termoaktywne, to przeważnie wybieramy te najtańsze. Taki właśnie wybór w większości przypadków argumentowany jest chęcią stosowania ich przez tylko jeden sezon. Jak jednak życie pokazuje, na jednym sezonie się raczej nie kończy i często owe najtańsze modele nosimy aż... do widocznego wytarcia pięt. Mogę próbować zrozumieć tę oszczędność, skarpety termoaktywne nie należą bowiem do najtańszych, pamiętajmy jednak, że za ich ceną idzie przecież nasz komfort. Sugerowanie się potencjalną trwałością produktu i szacowanie na tej podstawie okresu jego przydatności nie ma najmniejszego sensu. Prawda jest taka, że po bardzo intensywnym sezonie górskim nawet te najdroższe i zaawansowane modele nadają się najczęściej tylko do używania w warunkach zdecydowanie nieturystycznych. Ciągłe ugniatanie i rozciąganie włókien, silne tarcie, zróżnicowanie termiczne, kontakt z bakteriami, a w końcu intensywne zawilgocenie to główne problemy, z którymi przyjdzie się zmierzyć naszym skarpetom. I dopiero uświadomienie sobie, jakim wymaganiom i trudnościom muszą one sprostać podczas naszego marszu, pozwoli zrozumieć, jak istotną rolę odgrywają podczas naszej wędrówki.
Skarpety termoaktywne powinny być więc traktowane na równi z resztą outdoorowej garderoby. I choć ugruntowała się już na dobre zasada trzech warstw, nie zapominajmy również o tej zakładanej na stopy. Nierzadko zdarza mi się słyszeć na szlaku narzekania innych turystów na opuchnięte, przegrzane i poobcierane stopy. Gdyby tylko wiedzieli, że często winę za to ponoszą źle dobrane skarpety!

Przędza niejedno ma imię
Trekking, wspinaczka, skitury to – jak wiadomo – dziedziny aktywności górskiej związane ze wzmożonym wysiłkiem i z większą niż normalnie potliwością. Dlatego też używane na co dzień bawełniane skarpety, mimo że naturalne i przyjemne dla skóry, nie dadzą rady sprostać górskim wyzwaniom. Bawełna zresztą łatwo nasiąka wilgocią, długo wysycha, nie ma właściwości antybakteryjnych, a będąc mokra, traci właściwości izolacyjne. Trudno jednak rezygnować z niej całkowicie, dlatego w procesie produkcji trekkingowych skarpet łączy się ją z nowoczesnymi włóknami syntetycznymi. Skuteczną i cenioną alternatywą dziewiarską jest znana od wielu dziesięcioleci wełna, którą podobnie jak bawełnę wzbogaca się o mieszaniny wszechstronnych, syntetycznych włókien. Zanim jednak przybliżę Wam temat domieszek syntetycznych, skupię się najpierw na naturalnych włóknach stosowanych do produkcji skarpet.
Jednym z ostatnich przebojów rynkowych, oprócz wełny merino, są włókna bambusowe. Naturalne, bo powstałe z przetworzonej celulozy, włókna te zachwycają sporymi możliwościami, które docenimy zwłaszcza w cieplejszych porach roku. Nie przypadkiem zresztą zasugerowałem bardziej letnie ich użytkowanie, ponieważ ciekawostką stojącą za bambusowymi włóknami są ich właściwości termoregulacyjne. Stosowane do produkcji skarpet włókna potrafią zachowywać temperaturę niższą od otoczenia nawet o trzy stopnie i w rezultacie chłodniejsze włókna chłodzą nasze stopy. W parze z efektem chłodzenia idzie też duże pochłanianie wilgoci i szybkie jej odparowywanie. Inne łatwo zauważalne cechy „bambusowych” skarpet to ich miła w dotyku, gładka faktura i spora wytrzymałość. Najistotniejszym wydaje się jednak fakt, że bambusowe włókna mają naturalne cechy antybakteryjne, które utrzymują się nawet po wielu praniach.
Stawiający na naturalne rozwiązania mają do wyboru także znaną od wielu lat wełnę z owiec merynosów. Wełna merino, bo tak przywykło się ją nazywać, gwarantuje niezwykłą wręcz wszechstronność. Jej miła w dotyku, „niegryząca” faktura nie powoduje przykrych obtarć i uczucia dyskomfortu podczas wędrówki. Skarpetki z niej wykonane są lżejsze od tradycyjnych, wełnianych modeli, a także zapewniają znakomite wchłanianie oraz odprowadzanie wilgoci. W rezultacie na tyle długo utrzymują swoje własności termiczne, że nie przemarzniemy w nich nawet zimą. Z kolei latem z pewnością docenimy możliwości absorpcji wilgoci i szybkiego jej odprowadzania na zewnątrz skarpety. Podkreślić też należy, że dzięki naturalnym właściwościom antybakteryjnym owczych włókien możemy zapomnieć o przykrych zapachach pojawiających się na skutek kontaktu bakterii z naszym potem. Jak więc widać, merino to produkt całoroczny.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.