Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Poradniki |
Spodnie trekkingowe trzysezonowe
Autor:
Jarosław Tomaszewski
NPM 4/2010
Numer wyprzedany

W spodniach, na spodniach, o spodniach... Ile odmian, tyle możliwości ich wykorzystania. Pasiaste jak „stonka wspinaczkowa”, oblegająca tatrzańskie ściany, ponuro-czarne jak kondukt turystów, wracający z męczącej, górskiej wyrypy, łaciate niczym kartonik wiadomego mleka i te pierwsze…, kiedyś uszyte przez mamę.


Cała heca ze spodniami trekkingowymi rozpoczęła się 3 sierpnia 1787 roku. To czas tak odległy, że niewielu z Was przypomni sobie pewnie, co się wtedy stało. A stała się rzecz duża – Horacy Benedykt de Saussure zdobył Mont Blanc. Jego postać i dokonania można traktować jako zapowiedź nowoczesnego ujęcia zagadnień turystyki górskiej i alpinizmu. Mimo że z pewnością nasz pionier nie miał na sobie nowoczesnych spodni trekkingowych, które choć trochę przypominałyby te, które dla Was tym razem sprawdziliśmy.
Dalsze lata rozwoju turystyki górskiej przynoszą nam obrazki herosów, odzianych w „pompiaste” spodnie, wpuszczone w grube skarpety. Sytuacja zmienia się nieco w latach dziewiędziesiątych ubiegłego wieku, gdy na szlaki wkracza moda na dosyć mocno przylegające spodnie, które często są po prostu... kolorowymi leginsami. Na zdjęciach z tamtych czasów wielokrotnie więc możemy podziwiać ten ostatni model – dosyć komiczne zderzenie szczupło wyglądających nóg z masywnymi butami trekkingowymi.
Początek XXI wieku przynosi na szczęście kolejne zmiany. Pojawiają się nowe, luźniejsze kroje spodni (obecne aż do dziś), a producenci wprowadzają na rynek kosmiczne wręcz tkaniny i wyśrubowane parametry techniczne. Dzięki temu udaje się stworzyć modele cechujące się dużą uniwersalnością, co pozwala korzystać z nich praktycznie od wczesnej wiosny do późnej jesieni. I takimi właśnie trzysezonowymi spodniami trekkingowymi zajęliśmy się dla Was, przygotowując ten przegląd.

Jak pancernik
Podręcznikowa definicja spodni mówi, że „składają się one z dwóch nogawek zszytych razem w tylnej części”. Nic dodać, nic ująć. I mimo że w zasadzie można by wędrować po górach w zwykłych dżinsach (choć z pewnością nas wtedy przewieje, przemoczy i, co gorsza, będą długo wysychać), to jednak lepszym rozwiązaniem jest założenie na siebie specjalnie uszytych do tego spodni.
Kupując jakikolwiek element górskiego ubioru, wielokrotnie zadajemy sobie i sprzedawcy podstawowe pytanie: – Czy to wytrzyma? Tak powinno być i tym razem. Dla przeciętnego turysty znacznie mniej bowiem ważna jest informacja, z jakiej tkaniny uszyto interesujący nas produkt. Tym bardziej, że ilu producentów, tyle materiałów. A w znakomitej większości każdy z nich opatentował własne tkaniny. Rzućmy okiem choćby  na materiały spodni, użytych w naszym przeglądzie: Extendo 4-Way Stretch (Milo), Schoeller Dryskin (Tilak), Tupilak NP-590S Softshell (Marmot) czy X-Nergy Stretch (Grifone).
Sprawą podstawową staje się zatem wytrzymałość. W tej kwestii prym wiodą tkaniny, bazujące na sztucznych włóknach poliamidowych. Jednym słowem takie, które nijak mają się do prehistorycznych bawełny i ortalionu, używanych przez pionierów turystyki. I – zapewniam – już za pierwszym razem docenimy ich gęsto upakowane sztuczne włókna, które odwdzięczą się nam odpornością na wiatr i pozwolą na szybkie wysychanie po ulewnym deszczu. W większości wypadków nawet delikatna mżawka i wilgoć w powietrzu nie powinny być dla nich wyzwaniem – z pewnością dadzą wtedy radę i nie przemokną.
Decydującym elementem, wpływającym na wytrzymałość i długowieczność spodni trekkingowych jest także fakt, czy posiadają wzmocnienia, potocznie zwane łatami. Do ich produkcji wykorzystuje się najczęściej tkaninę zwaną Cordurą® bądź Rip-Stop. Zdarza się jednak i tak, że wykonuje się je z tkaniny, z której uszyta jest reszta danej pary spodni.
Wyróżniamy trzy typy wzmocnień, rozlokowane w następujących obszarach naszych dolnych partii ciała: na pupie, kolanach i po wewnętrznej części łydek. Miejsca te są nieprzypadkowe – to one bowiem najczęściej ulegają przetarciom i rozdarciom mechanicznym.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.