Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Poradniki |
Górskie SOS
Autor:
Jarosław Tomaszewski
NPM 11/2011
Numer wyprzedany
Dobrą widzialność – nawet z daleka – zapewni nam tylko silna raca. Podobnie jak przy użyciu flary, odpalając ją, pamiętać należy o zasadach bezpieczeństwa (fot. Michał Parwa)

Śmiało można powiedzieć, że nie ma gór bez tragedii. Wiele górskich dramatów spowodowanych jest lekkomyślnością i nadmierną wiarą w swoje umiejętności. Raporty z wypraw ratowniczych boleśnie obnażają błędy turystów i wspinaczy. Niejeden wpis w księdze wypraw ratunkowych jest jednak namacalnym świadectwem usiłowania wołania o pomoc, które nigdy nie jest lekceważone przez służby ratownicze.


Wołanie o pomoc w górach najczęściej związane jest ze skrajnie kryzysową sytuacją, w jakiej znalazł się turysta. Z psychologicznego punktu widzenia etap dojrzewania do decyzji o poczynieniu tego kroku może być bardzo długi i złożony. Niestety, nadal pokutuje dosyć „bohaterski” sposób myślenia, który często oddala czas podjęcia tej decyzji ze względu na poczucie wstydu. Dla wielu turystów i wspinaczy wielką ujmą jest ratowanie się z opresji przy udziale osób trzecich − bo przecież ja sobie zawsze daję radę, bo przecież byłem tu wiele razy! Lęk przed negatywną oceną własnego środowiska, idący w parze z niezdrową brawurą, potrafi przyćmić zdrowy ogląd sytuacji. Pamiętać trzeba jednak, że w kryzysowych sytuacjach czas jest zawsze kluczowym czynnikiem decydującym o naszym przetrwaniu!

Górska profilaktyka
Ileż razy, oglądając telewizyjne relacje z miejsca górskich tragedii, dało się słyszeć w komentarzach ratowników uwagi o zapobieganiu zdarzeniom i odpowiednim postępowaniu przed wyjściem w góry. Jak mantrę wymienia się wtedy kolejno czynności mające zapewnić nam bezpieczeństwo. Przypomnijmy sobie zatem litanię podstawowych rad. Być może dzięki nim wzywanie pomocy będzie niepotrzebne, a ewentualne czekanie na nią stanie się bardziej komfortowe psychicznie.
Zakładając, że nasz stan zdrowia pozwala na wędrówkę, upewnijmy się, czy prognoza pogody jest odpowiednia na pokonanie zaplanowanej przez nas trasy.
Drugim i najważniejszym przykazaniem jest pozostawienie w schronisku bądź kwaterze informacji o planowanej trasie i potencjalnej godzinie powrotu. Taternikom będzie w tym przypadku pomocna książka wyjść. Nie wolno lekceważyć pozostawiania wspomnianych informacji – często to jedyny ślad, który po nas zostaje, zwłaszcza gdy ruszamy na szlak samotnie.
Absolutną „e-nowością”, stojącą na straży naszego bezpieczeństwa w górach, jest system EMEES (Emergency Message), nazywany elektroniczną księgą wyjść. To nowatorskie rozwiązanie opiera się na automatycznym wysyłaniu wiadomości tekstowych GSM bądź e-mail, zdefiniowanych uprzednio przez użytkownika. Dla zobrazowania jego działania wyobraźmy sobie następującą sytuację. Mamy turystę o imieniu Adam, który planuje w weekend ruszyć ze schroniska nad Morskim Okiem na Rysy. Zanim wyjdzie w trasę, generuje wiadomość SMS, będącą swoistym alarmem. Wiadomość ta powinna zawierać trasę i cel wycieczki oraz dane osoby bądź grupy osób wędrujących wspólnie. Następnie Adam ustawia godzinę alarmu oraz osoby, które zostaną powiadomione, jeśli on sam po bezpiecznym powrocie do schroniska go nie odwoła. W sytuacji awaryjnej, czyli braku odwołania alarmu o określonej wcześniej godzinie, system powiadomi osoby wyszczególnione przez nadawcę wiadomości. Reszta należy już do zaalarmowanych osób, których obowiązkiem jest kontakt z odpowiednimi służbami ratowniczymi.
Z innych, ale jakże ważnych, zasad pamiętać należy o dobraniu potrzebnego ekwipunku do planowanej trasy i pory roku. Nie zapominajmy zatem o przyborach zapewniających nawigację w terenie, niezbędnej odzieży, kalorycznych pokarmach oraz odpowiedniej ilości płynów. Potrzebna będzie też apteczka, latarka oraz telefon ze świeżo naładowaną baterią.

Zapamiętaj te numery!
Pierwszym krokiem na straży naszego bezpieczeństwa w górach będzie oczywiście „wbicie” numerów ratunkowych do pamięci telefonu. Mowa o dwóch numerach: 601 100 300 oraz dobrze znanym 112. Na który z tych numerów warto dzwonić w sytuacji zagrożenia (i czy jest między nimi jakaś znacząca różnica)? Odpowiedź na pytanie jest absolutnie jednoznaczna. W pierwszej kolejności zawsze wybieramy bezpłatny numer ratunkowy 601 100 300, dostępny w sieciach komórkowych i stacjonarnych. Powyższy numer jest podstawą Zintegrowanego Systemu Ratowniczego, działającego we wszystkich pasmach polskich gór. Mechanizm jego działania jest bardzo prosty. System lokalizuje osobę dzwoniącą, a następnie przekierowuje to połączenie do najbliższej jednostki ratowniczej GOPR bądź TOPR. Fenomen tego systemu polega głównie na skróceniu czasu między przyjęciem zgłoszenia a interwencją. Drugim jego atutem jest koordynacja większej liczby zdarzeń dzięki specjalistycznemu oprogramowaniu obsługiwanemu przez dyspozytora.
A co z numerem 112? Zapewne bardziej kojarzy się on wam z życiem codziennym niż z górami. Korzystamy z niego raczej w mieście, co nie znaczy, że nie warto się nim posiłkować także w trudnej sytuacji, gdy walczymy o przetrwanie. Numer ten funkcjonuje na terenie całej Unii Europejskiej, służąc powiadamianiu w sytuacjach zagrożenia życia lub mienia. Dzwoniąc pod 112, łączymy się z dyspozytorem straży pożarnej bądź policji. Odbierający zgłoszenie dyspozytor w dalszej kolejności stara się nawiązać kontakt z najbliższą centralą ratownictwa GOPR czy TOPR, która przejmuje czynności interwencyjne.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.