Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Poradniki |
Zimowy biwak awaryjny
Autor:
Jarosław Tomaszewski
NPM 12/2017
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość

Zimowy biwak awaryjny to nie śnieżna przygoda. Bliżej mu do gry o przetrwanie, w której karty rozdają mróz i hipotermia.


Jak można się domyślać, schronienie awaryjne powinno się dać zbudować w możliwie szybki i nieskomplikowany sposób. Prostota wykonania nie powinna jednak ustępować względom bezpieczeństwa. Decyzja o wyborze konkretnego typu improwizowanego schronienia zależy przede wszystkim od zastanych warunków (terenowych i pogodowych), okoliczności i naszych potrzeb.

Lepiej niż w namiocie

Kiedy myślimy o śniegu, nasuwają się nam różne skojarzenia: od tych związanych z zimowymi sportami po te wiążące się z przykrymi skutkami lawin. Niewiele jednak osób traktuje śnieg jako potencjalny surowiec mogący posłużyć do budowy improwizowanego schronienia. A niejednokrotnie taki śnieżny biwak jest dużo bezpieczniejszy od namiotu.

Są bowiem zimą takie sytuacje, kiedy nocowanie w namiocie nie jest wcale dobrym rozwiązaniem. Myślę chociażby o tych momentach, kiedy mamy do czynienia z silnym opadem śniegu, mocnym wiatrem czy bardzo niską temperaturą. Używanie namiotu w takich warunkach wiąże się na ogół z dużym dyskomfortem, a nierzadko nawet zagrożeniem życia przebywających w nim osób. W wyjątkowo niesprzyjających okolicznościach zbierający się na powierzchni tropiku śnieg może doprowadzić do zawalenia się namiotu, a brak wydajnej cyrkulacji powietrza niesie ze sobą ryzyko uduszenia. Z tego chociażby względu niekiedy lepszym rozwiązaniem jest zbudowanie schronienia ze śniegu.

Najpopularniejsze osłony to: awaryjna jama śnieżna, quinzee, rów śnieżny i wyjątkowo czasochłonne w budowie igloo. Prześledźmy zatem po kolei charakterystyczne cechy trzech pierwszych z nich.

Awaryjna jama śnieżna jest najbardziej rozpoznawalnym typem improwizowanego schronienia zimowego. Buduje się ją w stosunkowo stromym zboczu, pokrytym możliwie jak najgrubszą warstwą śniegu. Do jej wykopania najlepiej użyć łopaty śnieżnej, która zwyczajowo wchodzi w skład podstawowego zestawu lawinowego ABC. Przed rozpoczęciem budowy jamy należy najpierw sprawdzić stan zagrożenia lawinowego, a potem ocenić twardość oraz grubość pokrywy śnieżnej. Najlepiej, jeśli wynosi ona około dwóch metrów. Można ją ocenić przy pomocy kijka trekkingowego lub sondy lawinowej. Kolejną kwestią jest grubość stropu jamy – nie powinien on być cieńszy niż 60 centymetrów. Z kolei sam śnieg służący do budowy jamy powinien być stosunkowo mocno związany.

Budowa tego typu schronienia potrafi być niekiedy czasochłonna i męcząca. Trud ten zwróci się jednak bardzo szybko w postaci komfortu termicznego i ogólnej wygody. Poprawnie wykonana jama śnieżna jest bardzo bezpiecznym schronieniem. Co istotne, nawet jeśli na zewnątrz panują bardzo mroźne warunki, w środku temperatura nie spada poniżej 0 stopni Celsjusza. Dodatkowo każda przebywająca wewnątrz osoba ciepłem swojego ciała podnosi temperaturę o kilka stopni.

Nierzadkim mankamentem schronień śnieżnych, w tym samej jamy, jest zjawisko wody skraplającej się ze stropu. Chodzi o topiący się śnieg ogrzewany ciepłotą osób przebywających w jamie. Podobnie dzieje się podczas gotowania w jej wnętrzu. Nie jest ono zresztą zalecane ze względu na ryzyko zatrucia się tlenkiem węgla (zaczadzenie). Podczas gotowania para wodna przyczynia się do powstawania warstwy lodu wewnątrz jamy. Z czasem zaczyna się on skraplać, powodując zawilgocenie ubrań i nasz ogólny dyskomfort. Kiedy tak już się stanie, konieczne okaże się zeskrobanie warstwy lodu, by śnieg był w stanie wchłonąć wilgoć z wnętrza.

 

(...)

 

Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.” 


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.