Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Poradniki |
Wzywanie pomocy w górach
Autor:
Jarosław Tomaszewski
NPM 2/2015
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość

Zaledwie cztery dni i aż pięć akcji ratowników na Babiej Górze. Tak często GOPR nie interweniował tam od lat. W akcjach sprowadzania 11 turystów brało udział około 70 ratowników – alarmowały media w świąteczno-noworocznym czasie. Po raz kolejny się okazało, że wzywanie pomocy będzie skuteczne tylko wtedy, gdy obok uniwersalnych zasad wykażemy się odrobiną kreatywności.


Niezależnie, czy mowa o turystyce czy o wspinaczce, przed każdym wyruszeniem w góry trzeba się odpowiednio przygotować. Dobre przygotowanie to jednak nie tylko kwestia zdobycia odpowiedniego sprzętu i poprawy kondycji. Równie ważne jest ciągłe szkolenie, którego istotnym aspektem powinno być zdobycie umiejętności wzywania pomocy. Często nie dopuszczamy w myślach sytuacji swego zagrożenia. Jak jednak pokazuje historia alpinizmu, nawet najwięksi wspinacze sami kiedyś szukali ratunku. W momencie poważnego zagrożenia nie warto być bohaterem. Wyłączając przypadki traktowania śmigłowca jak taksówki, wołanie o pomoc będzie przejawem górskiej dojrzałości. Miejcie zawsze na uwadze, że w kryzysowej sytuacji upływający czas jest kluczowym czynnikiem decydującym o Waszym przeżyciu.

Strzeżonego Pan Bóg strzeże
Zapobieganie wypadkom to nie tylko ciągłe dokształcanie się oraz zdobywanie górskiego doświadczenia. W pierwszej kolejności o wiele cenniejszy jest po prostu zdrowy rozsądek. Często bowiem da się uniknąć tragedii, nie wychodząc zwyczajnie na szlak. Choć temat meteorologii poruszałem już w jednym z ubiegłorocznych poradników, chcę przypomnieć, że planując wyjście w góry, należy przede wszystkim sprawdzić prognozę pogody. Zimą niezbędną rzeczą okaże się też zapoznanie się z aktualnym komunikatem lawinowym podawanym przez górskie służby ratownicze. O ile nie mamy wpływu na zmienność pogody, o tyle możemy zapewnić sobie minimum bezpieczeństwa, stosując się do kilku prostych rad. Bez wątpienia dzięki nim w sytuacji kryzysowej łatwiej zostaniemy odnalezieni, a nasi najbliżsi ułatwią działanie odpowiednim służbom.
Bezwzględnie przestrzeganą zasadą powinno być pozostawianie w schronisku lub w innym miejscu pobytu informacji o planowanej przez siebie trasie i o potencjalnej godzinie swego powrotu. Taternicy oraz inne wspinające się osoby mają do dyspozycji na przykład książkę wyjść. Pamiętajmy, że jeśli w ciągu dnia nie zmienimy nagle celu wędrówki, często kartka z pozostawioną przed wyjściem informacją będzie jedynym (bardzo cennym dla ratowników) śladem, który po nas zostanie. Informacja tego typu powinna być wręcz absolutną koniecznością, jeśli wyruszamy samotnie w góry.
To jednak niejedyna metoda zaznaczenia swojej obecności w górach. Z pomocą przychodzi nam tu także telefonia komórkowa. Choć od premiery systemu EMESS (Emergency Message) minęło już kilka lat, wciąż można go uznać za skuteczną alternatywę dla klasycznej informacji, o której pisałem już wyżej. Jaka jest jednak idea tego rozwiązania? EMESS jest niczym innym, jak elektroniczną księgą wyjść, która pilnuje naszego bezpieczeństwa podczas wędrówki. Rozwiązanie to opiera się na automatycznym wysyłaniu wiadomości tekstowej lub e-maila, które zostały wcześniej zdefiniowane przez użytkownika. Działanie systemu zilustruję, posługując się hipotetycznym przykładem. Turysta o imieniu Marek planuje zdobyć Świnicę, startując ze schroniska na Hali Gąsienicowej. Nim ruszy na szlak, generuje odpowiednią wiadomość SMS, która jest alarmem. Wiadomość musi zawierać planowaną trasę, cel oraz dane osoby (lub całej grupy osób), która będzie ją pokonywać. Teraz Marek ustawia godzinę alarmu oraz podaje osoby, które mają być powiadomione, jeśli sam nie wyłączy go po powrocie do schroniska. W sytuacji gdy Marek nie odwoła alarmu o ustalonej wcześniej godzinie, system EMESS zacznie powiadamiać o tym fakcie zdefiniowane wcześniej osoby. Obowiązkiem zaalarmowanych ludzi jest dalsze działanie, a więc poinformowanie o potencjalnie groźnym zdarzeniu górskich służb ratowniczych.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.