Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Poradniki |
Pogoda w górach
Autor:
Jarosław Tomaszewski
NPM 6/2014
Numer wyprzedany
Pogoda w górach potrafi się zmienić w mgnieniu oka. Bądźmy więc czujni i nie dajmy się zwieść nawet mocno świecącemu słońcu (fot. Jarosław Tomaszewski)

Nikt chyba nie wątpi, że podstawą każdej górskiej wyprawy jest przede wszystkim dobra pogoda. Dobra, czyli taka, która pozwala na bezpieczne realizowanie założonych przez siebie planów.


Dowody na nierozważność człowieka wędrującego po górach kryją się w raportach z akcji ratunkowych górskich służb. Ich archiwa wielokrotnie odnotowują dramatyczne przypadki braku rozsądku wśród turystów zaskoczonych przez niesprzyjające warunki pogodowe. Jeśli pominąć złe przygotowanie kondycyjne czy sprzętowe, widzimy, że najczęściej lekceważona jest kwestia przewidywania pogody. Świetną ilustracją tego zjawiska mogą być zdumione miny ludzi trzęsących się z zimna tuż po wyjściu z wagonika na górnej stacji jednej z alpejskich kolejek. Jeszcze 10 minut temu pili kawę na słonecznym bulwarze, by po chwili znaleźć się pośród górskiego żywiołu...
Kwestia prognozowania pogody zajmowała człowieka niemal od zawsze. Do dziś nie potrafimy całkowicie poskromić żywiołów, niemożliwa jest też 100-procentowo trafna przewidywalność zjawisk atmosferycznych. I o ile problem ten nie wydaje się nadmiernie dokuczliwy na co dzień, o tyle w górach stwarza dodatkowe realne zagrożenie. Jak zatem łatwo z tego wywnioskować, każde wyjście na szlak powinno być poprzedzone sprawdzeniem prognozy pogody na dany dzień. Informacje meteorologiczne łatwo znaleźć na stronach internetowych lokalnych służb ratowniczych oraz na specjalnych portalach zajmujących się tematyką pogody (patrz ramka). Przebywając w okolicach górskich schronisk, nie zaszkodzi zapytać o pogodę dyżurnego ratownika. Kiedy jednak jesteście już na szlaku, najistotniejsza będzie samodzielna obserwacja oraz poprawne odczytywanie pogodowych przesłanek. I przy okazji pamiętajcie: nie ma dobrej lub złej pogody – są tylko źle ubrani turyści.

Cisza przed burzą
Czym jest burza w górach, wie każdy, kto w pośpiechu wiał ile sił w nogach do schroniska. Przemoknięcie podczas wędrówki z całą pewnością nie należy do najprzyjemniejszych doznań. Bardziej jednak niż wilgotnego uczucia chłodu obawiamy się wszyscy burz z piorunami. Pierwszymi słusznie kojarzonymi z burzą przesłankami są oczywiście charakterystyczne chmury na niebie. A konkretnie mowa tu o ciemnych kłębiastych chmurach przesuwających się dość szybko i nisko po niebie. Bardzo często swym zwalistym kształtem przypominają one kowadło. Jednak kiedy mowa o chmurach będących zaczątkiem burzy, najczęściej wymienia się te typu cumulus oraz cumulonimbus.
Kolejną, tym razem słyszalną, przesłanką informującą nas o zbliżającej się burzy są grzmoty. Dobrze słyszalne nawet z daleka powinny być dla nas wyraźnym komunikatem, że czas szukać bezpiecznego schronienia przed burzą. Z ich pomocą możemy zresztą ocenić, jak daleko od nas znajduje się burza. Wystarczy policzyć, ile sekund minęło między zauważoną przez nas błyskawicą a usłyszanym grzmotem. Każde trzy sekundy oznaczają dystans około jednego kilometra. A zatem jeśli od momentu, kiedy zobaczymy błysk, do usłyszenia grzmotu minie sześć sekund, oznacza to, że burza znajduje się w odległości około dwóch kilometrów. A skoro już przy błyskawicach jesteśmy... Należy zdać sobie sprawę, że piorun uderza w najbliżej położone i najbardziej wystające ponad horyzont obiekty. Zagrożone są więc przede wszystkim górskie granie czy wolno stojące drzewa. Powinniście o tym szczególnie pamiętać, jeśli wybieracie się w deszczowy dzień na ferratę. Pamiętajcie, że piorun szuka najłatwiejszej drogi, dlatego kategorycznie należy unikać wszystkiego, co dobrze przewodzi prąd. Potencjalnymi przewodnikami ładunków elektrycznych z pewnością mogą się stać stalowe liny, łańcuchy oraz drabinki, ale także i woda.
Nie powinniśmy się jednak koncentrować wyłącznie na najbardziej czytelnych znakach zwiastujących nadchodzące oberwanie chmury. Warto też bacznie obserwować otaczającą nas przyrodę i zwracać uwagę (jeśli mamy taką możliwość) na zmiany ciśnienia atmosferycznego. W tej kategorii fascynującym i nierzadko występującym zjawiskiem jest chociażby charakterystyczna cisza przed burzą, spowodowana ustaniem wiatru. Często burzowe opady poprzedzają też silne i wielokierunkowe powiewy wiatru. Z kolei zmiany w ciśnieniu atmosferycznym przed burzą zwiastować może inny niż na co dzień kolor słońca, przechodzący od czerwieni w purpurę. W parze z tym zjawiskiem idzie też pogorszenie widoczności spowodowane brakiem klarowności powietrza. O zmianie świadczyć też będzie kładący się nisko dym, pochodzący zarówno z ognisk, jak i z kominów domostw.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.