Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Poradniki |
Poruszanie się po lodowcu
Autor:
Jarosław Tomaszewski
NPM 12/2014
Numer wyprzedany

Wędrówka po lodowcu dostarcza zupełnie nowych doznań, które trudno porównać do czegokolwiek, co przeżyliśmy dotąd w górach. Pełen grozy lodowy krajobraz z jednej strony odstrasza, z drugiej zachwyca kolorystycznymi przemianami wędrującego lodu.


Choć trudno w to uwierzyć, na terenie Polski występował kiedyś lodowiec. Chodzi oczywiście o cykl prehistorycznych zlodowaceń, w których efekcie obszar naszego kraju pokryty był w większości lądolodem. Pamiątki tych wydarzeń możemy podziwiać do dziś w postaci kotłów lodowcowych, dolin U-kształtnych, rygli skalnych, moren, wygładów lodowcowych oraz innych charakterystycznych form rzeźby glacjalnej. Bez względu na miejsce i formę swego występowania lodowce zawsze stanowiły takie samo zagrożenie zarówno dla turystów, jak i dla doświadczonych wspinaczy. Dlatego nim osobiście się z nimi skonfrontujemy, warto poszerzyć swoją wiedzę na ich temat. Niezależnie od miejsca swego występowania lodowiec jest pozostającą w ciągłym, powolnym ruchu masą lodu, która powstaje z przekształcenia pokładów wiecznego śniegu. Wysokość linii wiecznego śniegu ściśle zależy od szerokości geograficznej. I tak na przykład w krajach polarnych przebiega ona na wysokości od nawet 200 m n.p.m., na Grenlandii schodzi do poziomu morza, w strefach umiarkowanych występuje już od 800 m n.p.m., a w strefie zwrotnikowej pojawia się od 5000 m n.p.m. Na istnienie pól wiecznego śniegu wpływ mają duża ilość zimowych opadów oraz niska temperatura. Schemat powstawania lodowców jest następujący: z każdym opadem śnieżne pole sukcesywnie rośnie, a gromadzący się śnieg – pod wpływem panującej temperatury, przy dużej wilgotności powietrza i pod wpływem ciśnienia następujących po sobie kolejnych jego warstw – zmniejsza swą objętość, częściowo się krystalizuje i stopniowo przekształca: najpierw w firn, potem w lód firnowy i na końcu w lodowcowy. Następnie nagromadzone masy lodu przemieszczają się w dół stoku, tworząc tym samym charakterystyczny lodowcowy jęzor. Główna masa płynącego lodowca nie jest ani stała, ani płynna. Przybiera ona formę plastycznej materii, która łatwo przesuwa się pod wpływem grawitacji. Z kolei jej zewnętrzna powłoka jest twarda i łamliwa. I z taką właśnie złożoną konstrukcją musimy się zmierzyć, wybierając się na lodowiec.

Zagrożenia
W powszechnym i niestety mylnym przekonaniu szczeliny uważa się za jedyne niebezpieczeństwo, z którym przyjdzie nam się zmierzyć w trakcie wędrówki po lodowcu. Doświadczeni turyści i wspinacze wiedzą jednak dobrze, że podczas lodowcowego trekkingu jesteśmy narażeni na dużo większe spektrum nietypowych zagrożeń. Prawdą jest jednak, że to szczeliny właśnie są przyczyną większości wypadków, nierzadko śmiertelnych. Wszystko to za sprawą tego, że lodowiec nieustająco „pracuje”. Naprężenia mas śniegu i lodu, wynikające z naturalnego dla niego ruchu, powodują samoistne pękanie lodowca w różnych miejscach i w konsekwencji powstawanie właśnie owych szczelin. Mogą one mieć różny kształt oraz głębokość sięgającą nawet kilkudziesięciu metrów. Zawsze jednak są tak samo niebezpieczne dla przekraczającej je grupy osób. Wędrując po lodowcu, nie unikniemy konfrontacji ze szczelinami, możemy jednak ograniczyć ryzyko, omijając potencjalnie niebezpieczne miejsca. Jakie to miejsca? Otóż najbardziej zagrożone występowaniem szczelin są obszary, gdzie znacznie zmienia się kąt nachylenia stoku lub gdzie dochodzi do nagłego zakręcania samego lodowca. Podobnie niebezpieczne są też fragmenty, w których dochodzi do rozszerzenia lub zwężenia się doliny. Z całą pewnością nie należy lekceważyć również miejsc, w których stykają się dwa lodowce. Mimo złudnego bezpieczeństwa, jakie daje wzrokowa bliskość górskich ścian, boki lodowca też nie należą do bezpiecznych miejsc. W tym przypadku szczególnie groźne są szczeliny brzeżne. Jak więc widać, najbardziej bezpieczną – choć niewolną od ryzyka – drogą jest ta wiodąca przez środek lodowca. Kolejnym istotnym lodowcowym zagrożeniem są seraki, które wszyscy dobrze znamy z opowieści himalaistów. Występują one w mocno spiętrzonych partiach lodowca, nazywanych lodospadami. Formacje tego typu swym kształtem przypominają lodowo-śnieżne turnie. W języku francuskim słowo „sérac” oznacza rodzaj kruchego białego sera. Ta definicja nieźle tłumaczy nam strukturę lodowych seraków: są one bowiem lodowymi bryłami, powstałymi na skutek pękania lodowca. Ich niebezpieczeństwo polega na tym, że potrafią się samoistnie odłamywać i wywołać lodowo-śnieżne lawiny. Ale samo ryzyko ich obrywu to jeszcze nie wszystko. Dużo groźniejszy jest bowiem fakt ich całkowitej nieprzewidywalności: seraki potrafią spadać bez względu na porę dnia. Najmniej niebezpieczne są jednak wczesnym rankiem i nocą, co ma związek z naturalnym obniżeniem się temperatury w tym czasie i, co za tym idzie, dużo twardszym oraz bardziej związanym lodem na lodowcu. Mniej groźnym, ale jednak istotnym i wymagającym wspomnienia tutaj zagrożeniem są jeszcze występujące na lodowcach moreny, które swym kształtem przypominają skalne usypiska. Te charakterystyczne kopce powstają z nagromadzonych skał i głazów naniesionych przez lodowiec. I – jak można się domyślić – odznaczają się one małą stabilnością. Nie zalecam zatem prób podchodzenia w tego typu terenie. Największym jednak zagrożeniem w morenowym terenie są sporej wielkości głazy luźno związane z resztą osuwiska oraz topniejącym lodem, które przy sprzyjających warunkach potrafią wywołać kamienną lawinę.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.