Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Poradniki |
Nasz test
Autor:
Jarosław Tomaszewski
NPM 8/2016
Numer wyprzedany

Każdy, kto choć raz próbował upchnąć kije trekkingowe do walizki, wie dobrze, że to prawie niewykonalne zadanie. Nawet jeśli nigdzie nie latacie samolotem, możecie podobnie jak skiturowcy potrzebować po prostu lekkich i małych po złożeniu kijków. Przedstawioną sprawę rozwiązują całkowicie kije typu składanego (ang. folding) z elastycznym łącznikiem w środku. 


Takie rozwiązanie to hit ostatnich kilku lat. Nie jest całkowicie wolne od wad – jedynym mankamentem jest zazwyczaj wysoka cena produktu. Problem związany z dużym wydatkiem pieniędzy nie występuje jednak w przypadku kupna kijów Viking Terve. Ich stylowy wygląd idzie w parze ze starannością wykonania i dużą wygodą użytkowania. Anatomicznie uformowana rękojeść z pianki EVA zapewniała komfort i gwarantowała pewny chwyt, nawet kiedy miałem mokre ręce. Dodatkowym atutem jest przedłużenie chwytu, co przyda się podczas zimowych wędrówek na rakietach. Pętle nadgarstkowe łatwo poddają się regulacji i dzięki blokadzie w uchwycie nie zmieniają przypadkowo swego obwodu.

Kije po złożeniu zachowują stosunkowo dużą sztywność. Mimo wąskich w przekroju rurek podczas użytkowania nie da się odczuć nadmiernej wiotkości. Wielokrotnie mocno obciążone nie uległy deformacji ani nie pękły. Nie zauważyłem też jakichkolwiek luzów w miejscach łączeń segmentów. Składanie kijków jest dziecinnie proste i intuicyjne. Wystarczy nasunąć na siebie nawleczone na linkę segmenty (rurki) i zablokować wysuwającym się samoczynnie zatrzaskiem.

Dla jednego kijka potrzebowałem na to około siedmiu sekund. Należy pamiętać przy tym, by zbytnio nie wykręcać dolnych regulatorów naciągu linki. W przeciwnym wypadku ryzykujemy przypadkowym wypadnięciem dolnej sekcji kijka. Tak stało się zresztą w moim przypadku. Po właściwym wyregulowaniu kijek wrócił do dalszej wędrówki.

Klamra i pokrętło mechanizmu blokującego regulację wysokości spełniają należycie swoją funkcję. Podczas wędrówki blokada za każdym razem pewnie trzymała ustawioną długość. Powinna jednak pracować z nieco większym oporem, tak by podczas jej otwierania pokrętło nie obracało się samoczynnie. Z całą pewnością powłoka lakiernicza kijów mogłaby być też bardziej trwała i odporna na niektóre przypadkowe zarysowania. Biorąc jednak pod uwagę niską cenę kijków, pozwolę sobie przymknąć oko na wymienione przeze mnie dwie wady.

Jeden kijek waży niemal tyle samo, co inne składane modele konkurencji. Waga w okolicach 243 g to bardzo przyzwoity wynik. Inny parametr przemawiający na ich korzyść to małe rozmiary po złożeniu do pozycji transportowej (35 cm).

Bez problemu mieszczą się w każdej, nawet małej, walizce i wnętrzu plecaka. Kije Viking Terve to zdecydowanie warta rozważenia opcja wobec droższych produktów innych marek. W komplecie: poręczny pokrowiec, gumowe osłonki na grot i komplet letnich i zimowych talerzyków.

Cena: 249,90 zł


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.