Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Poradniki |
Kuchenki
Autor:
Jarosław Tomaszewski
NPM 2/2012
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość

Dobrze wiemy, że nic tak nie cieszy jak ciepła strawa po zimowym trekkingu. Rozgrzewającą herbatą w chłodny dzień mało kto pogardzi, a jeśli mamy ochotę na improwizowany prysznic przed snem, to tylko w ciepłej wodzie. Zapach ulubionych biwakowych dań i ogrzewające się przy płomieniu dłonie to tylko niektóre z dobrze nam znanych górskich przeżyć. A wszystko to za sprawą kuchenki turystycznej.


W dobie kompaktowych kuchenek i lekkich kartuszy mało kto już pamięta o czerwonych turystycznych butlach gazowych. Z pewnością jednak to one wyznaczały standardy turystycznego gotowania poprzedniej epoki. Wielu chwaliło je za pojemność, inni stękali po trudach przenoszenia z miejsca na miejsce. Niewielkie grono pasjonatów i światek wspinaczkowy doceniał wtedy zalety względnie pakownych i wymagających rozwiązań na paliwa płynne. Myślę, że współcześni użytkownicy popularnego Jetboila i ultralekkich rozwiązań Primusa z trudem odnaleźliby się w realiach outdooru minionej epoki. Obecna dekada to czas imponującego rozwoju lekkich i łatwych w transporcie kuchenek zasilanych gazem, paliwem płynnym oraz dwoma wymienionymi wcześniej wymiennie. Nową gałęzią ewolucji palnika i kartusza (kartusz – jednorazowy pojemnik na gaz) są rozwiązania z napromiennikiem ciepła, których głównym celem jest maksymalna wydajność energetyczna. Niezależnie od wyboru technologii cel jest zawsze jeden – ciepły obiad!

Rozterki palacza
Większości z nas turystyczna kuchnia kojarzy się głównie z kuchenką zasilaną gazem. Bardziej dociekliwi turyści i pasjonaci outdooru zdają sobie sprawę z istnienia innych, alternatywnych rozwiązań kuchennych. Fenomen rynkowej dominacji palników gazowych stał się faktem opartym na dużej prostocie obsługi tego typu urządzeń, ale o tym za chwilę.
Kompletując ekwipunek kuchenny na wyprawę, musimy odpowiedzieć sobie na dwa pytania – czym przyjdzie nam palić i w jakich warunkach? W uproszczeniu, rozpatrując kwestię opału, wyróżniamy trzy główne odmiany kuchenek. Pierwsze z prezentowanych to dobrze nam znane i ogólnodostępne w handlu maszynki gazowe zasilane z kartuszy o różnych pojemnościach. Druga grupa to kuchenki na paliwa płynne, takie jak nafta, benzyna czy olej napędowy. Trzecią odmianę stanowią kuchenki wielopaliwowe z opcjonalną możliwością zasilania gazem. Te spalą dosłownie wszystko: benzynę, spirytus, naftę, gaz, paliwo lotnicze, a nawet specjalne żele. Jak zatem widać, jest w czym wybierać. Błądzi jednak ten, kto myśli, że każda kuchenka sprosta jednakowo tym samym zadaniom.
Gazowe kuchenki chwali się przede wszystkim za niską wagę, kompaktowość oraz łatwą obsługę. Główną i najboleśniejszą wadą tego rozwiązania jest jednak zauważalny spadek wydajności, występujący wraz ze wzrostem wysokości i podczas zimnych dni. Inną, mniej istotną, ale wartą wymienienia kwestią jest brak możliwości zabrania kartuszy gazowych na pokład samolotu. Ponadto dorzucić tu trzeba jeszcze, choć to sporadyczne sytuacje, możliwe kłopoty z dostępnością konkretnego typu kartuszy.
Rosnąca wysokość i niska temperatura niestraszne są za to kuchenkom na paliwa płynne. Niestety, takie modele nie są proste w obsłudze i wymagają od użytkownika czynności konserwacyjnych związanych z regularnym udrażnianiem układu paliwowego. Co więcej – choć mam świadomość, że dla niektórych to mało istotna wada – kuchenki paliwowe są zdecydowanie mniej kompaktowe i dużo cięższe od swych odpowiedników na gaz. Bez wątpienia jednak sprostają ekstremalnym warunkom i będą bardziej uniwersalnym rozwiązaniem ze względu na dostępność potencjalnych rodzajów paliwa. Zakładając jednak, że głównym obszarem naszej aktywności są wyjazdy w niezbyt wysokie góry, gdzie nie przyjdzie nam się mierzyć z niskimi temperaturami, śmiało możemy wybrać kuchenkę gazową. Ewentualne niedostatki grzewcze związane z mroźnymi warunkami możemy zrekompensować sobie, kupując kartusz z gazem na zimę. Bardziej prozaiczna przesłanka przemawiająca na korzyść kuchenki gazowej to jej zdecydowanie niższa cena niż w przypadku paliwowych rozwiązań.
Ostatnimi czasy szturmem zdobywają też rynek rozwiązania stanowiące integralną i bardzo wydajną całość. Mowa chociażby o popularnych kuchenkach Primus Eta Solo, MSR Reactor czy wspomniany już Jetboil. Ideą towarzyszącą ich powstaniu było połączenie menażki wyposażonej w wymiennik ciepła i palnika z osłoną chroniącą przed wiatrem. Rozwiązanie tego typu deklasuje wszystkie klasyczne kuchenki turystyczne. Jego główną zaletą jest zdolność skupienia maksymalnej ilości energii cieplnej i skierowanie jej na spodnią część menażki (kubka). I choć rzeczywiście system ten można uznać za prawdziwie wydajny, to niestety nie jest zbyt tani. Chcąc cieszyć się jedną z wyżej wymienionych kuchenek, musimy się liczyć z wydaniem około 400 zł, a w przypadku kuchenki MSR Reactor nawet 700 zł!


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.