Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Poradniki |
POGODA W GÓRACH
Autor:
Jarosław Tomaszewski
NPM 8/2018
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość

Żywiołów nie da się poskromić. Możemy jednak z dużą dokładnością przewidzieć nadchodzące załamanie pogody i nie dać się złapać przez burzę. Co zrobić, żeby uniknąć takich sytuacji, że ktoś pcha się na Giewont, gdy nad Czerwonymi Wierchami już się błyska?


Nigdy za wiele „oczywistych oczywistości”. Np. takich, że pogoda w górach potrafi być bardzo kapryśna. Opinia nawet najstarszych górali nigdy nie zastąpi nam samodzielnego sprawdzenia bieżącej prognozy. Dziś sposobów na to jest tak wiele, że aż trudno zrozumieć, dlaczego podczas każdych wakacji media donoszą o tym, że w górach burza „zaskoczyła” turystów na grani.

Trzy sekundy to jeden kilometr

Powstawanie burz jest wypadkową dwóch składników: zjawiska konwekcji oraz odpowiednio wysokiej wilgotności powietrza. Wspomniana konwekcja powstaje na skutek ogrzania gruntu, który oddając swe ciepło ku górze, przyczynia się do powstawania wstępujących prądów powietrza (tzw. konwekcyjnych). Pierwszą oznaką nadchodzącej burzy jest pojawienie się pionowych chmur, nazywanych cumulusami (kłębiaste), a następnie cumulonimbusów (kłębiasto-deszczowe).

To właśnie one zwiastują rychłe nadejście burzy. Cumulonimbusy swym zwalistym kształtem przypominają często kowadło. Składają się z małych kropli wody i kryształków lodu. Mogą również zawierać płatki śniegu, grad, ziarna lodowe oraz duże krople deszczu. To właśnie z tych chmur na skutek kondensacji pary wodnej powstaje deszcz. Kiedy więc zauważycie na niebie przesuwające się szybko ciemne i kłębiaste chmury, nie ma żadnych wątpliwości, że czas na szybką ucieczkę do schroniska lub na kwaterę.

Obok charakterystycznych chmur, kolejną przesłanką świadczącą o nieuchronnej burzy są bardzo charakterystyczne grzmoty. Słyszane nawet z oddali, są dla nas komunikatem, że nie warto wychodzić w góry. Za ich pomocą jesteśmy w stanie oszacować, jak daleko od nas znajduje się aktualnie burza. By to zrobić, trzeba jedynie policzyć, ile sekund upłynęło między zauważoną przez nas błyskawicą a usłyszanym grzmotem. W skrócie, każde trzy sekundy oznaczają dystans około jednego kilometra. Dla przykładu, jeśli od momentu zobaczenia błysku do chwili, gdy usłyszeliśmy grzmot, minęło sześć sekund, oznacza to, że potencjalnie burza jest oddalona od nas o około dwa kilometry.

Uciekaj z via ferraty

Jeśli jednak nie mamy już wyjścia, bo burza złapała nas na szlaku, pamiętajmy o kilku podstawowych zasadach. Pioruny uderzają w najbliżej położone i najbardziej wystające ponad horyzont obiekty. Trzeba więc uciekać z eksponowanych, górskich grani i od wolnostojących drzew. O szczególnym niebezpieczeństwie musimy pamiętać, gdy podczas burzy znaleźliśmy się na ferracie. Każdy piorun szuka bowiem najłatwiejszej drogi. Z tego powodu należy unikać wszystkiego, co przewodzi prąd. Stalowe liny, drabinki i klamry na via ferratach są idealnymi przewodnikami ładunków elektrycznych.

Nie lekceważmy też wszystkich sygnałów, które daje nam otaczająca nas przyroda i zmieniające się ciśnienie atmosferyczne. Przysłowiowa cisza przed burzą to nie jest tylko popularny związek frazeologiczny. Gdy nagle ustają podmuchy wiatru, warto być czujnym podwójnie. Jednak nie zapominajmy, że intensywne opady deszczu mogą być też poprzedzone mocnymi i wielokierunkowymi powiewami. Natomiast same zmiany ciśnienia atmosferycznego przed burzą mogą być też sygnalizowane przez inny niż na co dzień kolor słońca, gdy na przykład zmienia się jego barwa, przechodząc z czerwieni w purpurę. Na ogół równolegle do tego zjawiska można zaobserwować znaczne pogorszenie widoczności, co jest rezultatem braku klarowności powietrza. Innym zauważalnym sygnałem będzie też układający się nisko dym z kominów czy ognisk.

Kolor ma znaczenie

Kolorystyka nieba też jest cennym źródłem informacji, które możemy wykorzystać w analizowaniu warunków atmosferycznych. Większość najcenniejszych wskazówek znajdziecie o wschodzie i zachodzie.

 

 

(...)

 

Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.