Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Autor:
Jarosław Tomaszewski
NPM 12/2013
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość

Jeśli jesteś całorocznym turystą górskim, z pewnością nie jest ci obce doświadczenie zapadania się w śniegu. Z problemem tym można sobie poradzić, zaopatrując się na przykład w narty skiturowe. Ale choć przydatne w terenie, narty te są niestety dość drogie, a przy tym ciężkie. Dlatego lepszym rozwiązaniem są coraz bardziej popularne rakiety śnieżne.


Historia powstania rakiet śnieżnych zdecydowanie czerpie z natury. Wystarczy przyjrzeć się błoniastym łapom niektórych ptaków, które nawet zimą nie zapadają się głęboko w śnieg. I choć nie da się precyzyjnie ustalić, kiedy i gdzie je wynaleziono, oczywiste jest, że zimowa aura zrodziła potrzebę stworzenia użytecznego narzędzia ułatwiającego przemieszczanie się w terenie. Rakiety w sposób znaczący ułatwiają marsz niezależnie od tego, czy przyjdzie nam wędrować w puchu, czy w ciężkim i mokrym śniegu – i z tego właśnie powodu szybko stały się ulubionym narzędziem traperów, podróżników, polarników, wspinaczy, a także turystów.

Przede wszystkim prostota
Przypatrując się budowie dawnych i współczesnych modeli, łatwo dojść do wniosku, że zbyt wiele się nie zmieniło. Owszem, możemy mówić o nowych materiałach i systemach wspomagających marsz, trudno jednak nie dostrzec miejsc wspólnych, typowych zarówno dla dawnych, jak i współczesnych konstrukcji. Mam tu na myśli przede wszystkim podobny od dziesięcioleci kształt rakiet oraz sposób ich działania – polegający na rozłożeniu masy wędrującego po śniegu człowieka na jak największej powierzchni i w rezultacie jego ochronę przed zapadaniem się w biały puch.
Z pewnością warto zainteresować się budową typowej rakiety śnieżnej. Pierwsza i najbardziej istotna jest oczywiście odpowiednia rama, która chroni nas przed zbytnim zapadaniem się w śnieg. Główne materiały używane do jej wytworzenia to aluminium (odpowiednio formowane rurki) i tworzywo sztuczne (wytłoczka plastikowa). Rakiety z aluminiową ramą swoją budową nawiązują do pierwowzoru i najlepiej sprawdzą się podczas marszu po płaskim i niezbyt technicznym terenie. Z kolei te z ramą z tworzywa sztucznego, choć bardziej wrażliwe na zarysowania, charakteryzują się sporą elastycznością i w rezultacie lepiej znoszą potencjalne naprężenia, a także – co istotne – w mniejszym stopniu męczą nasze stopy.
Integralną częścią ramy są także niezbędne podczas zimowych wędrówek różnego rodzaju zęby i kolce, które wbijając się w zmarzniętą skorupę twardego śniegu, wydatnie poprawiają naszą przyczepność. Niestety, ze względu na swój kształt i małą liczbę nie są one tak skuteczne w lodowym terenie jak typowe raki.
Najbardziej zaawansowanym i jednocześnie skomplikowanym elementem każdej rakiety jest jej wiązanie, które pełni dwojaką funkcję. Po pierwsze łączy ono stopę z ramą rakiety, a po drugie stanowi swego rodzaju zawias, który umożliwia rotację rakiety w płaszczyźnie góra – dół. Do niedawna w sprzedaży dostępne były dwa rodzaje wiązań: koszykowe (paskowe) i automatyczne, analogiczne do systemu znanego z raków automatów. Dziś jednak w sprzedawanych modelach dominują zdecydowanie bardziej wszechstronne wiązania koszykowe. Uniwersalność rakiet z takim wiązaniem to przede wszystkim możliwość ich użycia do każdego rodzaju obuwia górskiego. Dzięki łatwo poddającemu się regulacji systemowi pasków i klamer nie ma znaczenia, czy masz buty z wycięciami czy bez nich. Po prostu dopasowujesz wiązania i wędrujesz.
Składowymi każdego wiązania koszykowego są trzy niezbędne elementy: ruchoma pięta, materiałowy pasek opinający kostkę (lub ząbkowana opaska z automatyczną klamrą) i regulowany nosek. Pierwszy element zapewnia dopasowanie wiązania do konkretnego rozmiaru buta. Rolą drugiego jest z kolei stabilizowanie stopy i utrzymywanie rakiety we właściwym miejscu na nodze. Osobiście jestem zwolennikiem wybierania droższych modeli wiązań z klamrami, gdyż materiałowe paski niezbyt dobrze sprawdzają się w mroźnym i wilgotnym środowisku (zdarza się im zamarzać, a wtedy trudno mówić o możliwości jakiejkolwiek regulacji). Ostatni element wiązania to wspominany wyżej nosek, umieszczony w przedniej jego części. On również dba o utrzymanie rakiety we właściwym miejscu na stopie. I także tu zalecam szukanie modeli z automatycznymi klamrami.
Ostatnią częścią, niezbędną zwłaszcza w górskich modelach rakiet, jest regulowany podpiętek. Gdy jest on wysunięty, nie pozwala na pełen zakres ruchu stopy, ułatwiając tym samym efektywne, a przy tym wygodne podchodzenie.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.