Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Wydarzenia |

Zimowa wyprawa na K2 ruszy rok później

NPM 6/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Redakcja n.p.m.
()
Nie będzie zimowej wyprawy na K2 w najbliższym sezonie. Powodem jest brak zespołu, który dawałby realne szanse na atak szczytowy.

Informacje o tym, że polska wyprawa na K2 w sezonie 2019/2020 nie dojdzie do skutku, pojawiały się od kilku tygodni. I bynajmniej powodem nie były finanse. Pieniądze gotowe było wyłożyć Ministerstwo Sportu i Turystyki, a także kilka dużych firm. Kłopotem okazało się zebranie odpowiedniego, silnego składu, a dokładniej partnera Adama Bieleckiego przy ewentualnym ataku szczytowym. Kto mógłby nim być?
– Trudne pytanie. Ja jeszcze tego nie wiem. Rozmawiamy o składzie w komitecie organizacyjnym wyprawy, mamy kilka opcji, kilku młodych wspinaczy, którzy są brani pod uwagę, ale to wciąż nic pewnego. Sprawa musi się rozstrzygnąć w ciągu dwóch tygodni, bo potem będzie za późno. Mamy 14 dni na podjęcie decyzji, czy wyprawa pojedzie tej zimy, czy następnej. A może jeszcze później – mówił w połowie kwietnia Krzysztof Wielicki, kierownik ostatniej wyprawy, w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.
Problemy są przez to, że np. Denis Urubko ma własne plany na najbliższą zimę. Chce wejść na Broad Peak, bo nie uznaje polskiego wejścia z początku marca 2013 r. jako zimowego. Dla Urubki zima trwa tylko do końca lutego. Zainteresowany zimowym wspinaniem nie jest Andrzej Bargiel, który według nieoficjalnych informacji planuje zjazd na nartach z Mount Everestu. Ciężkie kontuzje wyeliminowały z wyprawy Janusza Gołąba – kierownika sportowego sprzed półtora roku oraz Macieja Bedrejczuka, który cudem uszedł z życiem w lawinie pod Rysami.
Dlatego podjęto decyzję o przełożeniu wyprawy na sezon 2020/2021.
– „Niestety, kilku potencjalnych członków ekspedycji nie może w tym roku wyjechać na K2 z powodu kontuzji, które muszą wyleczyć. Oznacza to, że nie mamy aktualnie wystarczającej liczby doświadczonych wspinaczy, których wyjazd do Pakistanu pozwoliłby realnie myśleć o przeprowadzeniu ataku szczytowego” – napisał w oświadczeniu Piotr Tomala, kierownik programu Polski Himalaizm Zimowy im. Artura Hajzera.
Tomala tłumaczy, że nie chce, by wyprawa pojechała na K2 tylko po to, aby zaznaczyć tam swoją obecność. Dlatego w latach 2019/2020 zostaną zorganizowane wyprawy mające podnieść kwalifikacje młodych, zdolnych wspinaczy, którzy jednak nie mają doświadczenia w górach wysokich.
– „Najbliższy rok poświęcimy na wyprawy unifikacyjne i wyjazdy szkoleniowe. Pozwolą nam one poszerzyć kadrę wspinaczy, którzy docelowo będą mogli pojechać do Pakistanu zimą 2020 roku. Pierwsze szkolenie odbyło się w marcu w Tatrach, a kolejne zaplanowane jest w maju” – napisał Tomala.
K2 to ostatni ośmiotysięcznik, który nie został zdobyty zimą. Polacy próbowali w 1988, 2003 i 2018 roku.           RED

---
Kolejny projekt „Siły marzeń”. Pora na festiwal
Miłka Raulin, zdobywczyni Korony Ziemi, staje się powoli człowiekiem instytucją. Z prelekcjami jeździ po całej Polsce, wydała książkę, a teraz organizuje festiwal. Pierwsza edycja „Siły marzeń. Festiwalu przygody” startuje w ostatni weekend maja.
Przygoda ma wiele twarzy. Dla jednych są to wielkie oceany, wysokie góry czy rozległe pustynie. Dla innych ciemne jaskinie czy przemarsz przez dżunglę. Eskapada może odbywać się pieszo, rowerem, na hulajnodze, parostatkiem czy żaglowcem. Nieważne jak – ważne, by odkrywać i poznawać świat! Najciekawsze podróże w odległe zakątki świata, odważne wyczyny i przede wszystkim niesamowici ludzie napędzani „Siłą marzeń” będą bohaterami pierwszej edycji festiwalu, który organizuje Miłka Raulin, zdobywczyni Korony Ziemi.
Impreza startuje w sobotę, 25 maja i tego dnia potrwa od godz. 11 do 22. Z kolei w niedzielę spotkania i projekcje filmowe zaplanowano od godz. 12 do 20. Goście reprezentują różne dyscypliny. Wśród górskich prelegentów w sobotę będą m. in.: Krzysztof Wielicki – zdobywca Korony Himalajów i Karakorum (godz. 12), i sama Miłka Raulin (godz. 17). Na godz. 9.30 zaplanowano konferencję prasową uczestników wyprawy na Nanda Devi East, która po 80 latach rusza śladami pierwszych zdobywców z 1939 roku. Wśród uczestników są m.in. Jarosław Gawrysiak, Dariusz Załuski, Rafał Fronia i Wojciech Flaczyński.
Z kolei w niedzielę o K2 opowiedzą Artur Małek i Marek Chmielarski (godz. 12), a o Manaslu – Joanna Kozanecka (godz. 14.15). Nie zabraknie warsztatów: np. o tym, jak zebrać pieniądze na wyprawę albo jak wydać swoją książkę czy właściwie przygotować apteczkę przed podróżą. W sobotę wieczorem zaplanowano imprezę integracyjną z koncertem. Ciekawostką jest fakt, że będzie to pierwsza tego typu impreza podróżnicza w całości tłumaczona na język migowy.
Festiwal odbędzie się w Dzielnicowym Domu Kultury Ursynów, ul. Kajakowa 12b w Warszawie.      RED
Więcej na: www.festiwalsilymarzen.com.

---
Niezwykły wieczór wspomnień o małżeństwie Berbeków
Dlaczego w 1988 roku przyjaciele Macieja Berbeki nie powiedzieli mu, że wszedł tylko na przedwierzchołek Broad Peaku? – Może ze strachu… – przyznał Krzysztof Wielicki, zdobywca Korony Himalajów i Karakorum, na niezwykłym spotkaniu podczas festiwalu w Pszczynie.
Od tego roku Pszczyńskie Spotkania z Przygodą noszą imię Ewy i Macieja Berbeków. Nie jest to przypadek, bo to właśnie w Pszczynie spędziła dzieciństwo Ewa Dyakowska, późniejsza małżonka pierwszego zdobywcy zimowego Mansalu. Urodziła się co prawda po sąsiedzku w Bielsku-Białej, ale to właśnie w tym miasteczku się wychowywała i chodziła do szkoły.
To wielki zaszczyt
Dlatego też to właśnie Ewie i Maciejowi Berbekom poświęcony był pierwszy wieczór ósmej edycji tej sympatycznej imprezy, organizowanej przez grupę zapaleńców z Miejskiego Ośrodka Rekreacji i Sportu.
– To dla nas ogromny zaszczyt, że rodzina Berbeków zgodziła się, by nasz festiwal nosił imię Ewy i Macieja – nie kryje wzruszenia Dariusz Zuber, dyrektor pszczyńskiego MORiS i organizator imprezy. – Ewa Dyakowska-Berbeka czuła się związana z naszym miastem. Gdy w 2016 roku gościła na spotkaniu autorskim razem z Beatą Sabałą-Zielińską z okazji promocji książki „Jak wysoko sięga miłość. Życie po Broad Peak”, bardzo ciepło wspominała dzieciństwo i wiele razy podkreślała, że Pszczyna jest jej bliska. Od teraz nasz festiwal już zawsze będzie pamiętać o niej i jej mężu, wielkim polskim himalaiście – podsumowuje dyrektor.
W pszczyńskich Stajniach Książęcych otwarto wystawę „Między niebem a ziemią”, która prezentuje m.in. fotografie z wypraw wysokogórskich wybitnego himalaisty oraz inspirowane wyprawami obrazy, kolaże i sztandary jego żony. W kolażach artystka wykorzystywała fragmenty listów, zdjęć, kartek pocztowych wysyłanych przez męża. Ekspozycja zaaranżowana została przez najstarszego syna Macieja i Ewy Berbeków, Krzysztofa. Można ją oglądać do 9 czerwca.
Z kolei jego młodszy brat, Stanisław, nakręcił nagradzany już na wielu festiwalach film „Dreamland”. Niezwykłe, osobiste wspomnienie o ojcu. – Na początku mój zamysł był taki, że to będzie typowy portret sportowca. Ale podczas produkcji to wszystko się zmieniało – przyznał po projekcji reżyser.
Zawada nie powiedział, a koledzy?
Na scenie Pszczyńskiego Domu Kultury Macieja i Ewę wspominali jego przyjaciele. Oprócz syna Stanisława usiedli: Ryszard Gajewski – jego partner wspinaczkowy i przyjaciel rodziny, Aleksander Lwow – który w 1988 roku podjął z Berbeką pierwszą zimową próbę wejścia na Broad Peak, Krzysztof Wielicki – również uczestnik tamtej wyprawy oraz Beata Sabała-Zielińska – dziennikarka i publicystka, autorka książki „Jak wysoko sięga miłość. Życie po Broad Peak”.
Spotkanie prowadził Tomasz Cylka, redaktor naczelny magazynu „n.p.m”, który próbował dociec, dlaczego w 1988 roku przyjaciele Berbeki nie powiedzieli mu wprost, że nie wszedł na szczyt, a osiągnął przedwierzchołek – Rocky Summit.
– Ta odpowiedzialność spoczywała na kierowniku wyprawy Andrzeju Zawadzie, który tego nie zrobił. A my nie chcieliśmy wychodzić przed szereg. Po wyprawie nikt o to nie pytał. Gazety wychodziły efemerycznie – odpowiedział Lwow, który ujawnił prawdę po kilku latach na łamach niszowego periodyku „Taterniczek”.
Dlaczego partnerzy nie poszli z Berbeką na piwo i nie powiedzieli mu prosto w oczy, jaka jest prawda? – A po co? – odpowiedział z pewną prowokacją Lwow.
Ryszard Gajewski, który w styczniu 1984 roku dokonał z Berbeką pierwszego zimowego wejścia na Manaslu, studził emocje i żartował w swoim stylu. – Byłoby mordobicie. Jakby Lwow wyglądał tu dzisiaj? – spojrzał na siedzącego obok kolegę, wywołując spontaniczny śmiech na widowni.
Natomiast Krzysztof Wielicki przyznał refleksyjnie wprost: – A może nie zrobiliśmy tego ze strachu?
Wszystko to „czarna dziura”
Zdobywca Korony Himalajów i Karakorum mówił też o wielkim dystansie, jaki miał do siebie Maciek. Lwow podkreślał niezwykły humor. – Lubił mawiać: „czarna dziura”. Nawet jak zabrakło cebuli, to była „czarna dziura”! – podkreślał Lwow. Doszło nawet do tego, że wielbicielki Maćka pisały do niego w listach o „czarnej dziurze”.
Z kolei Ewę wspominała obecna na sali koleżanka z ławy szkolnej, pani Usia. – Była niezwykle pogodna i szczera. A Beata Sabała-Zielińska opowiadała o niezwykłej miłości i wrażliwości Ewy. – Ona miała niebywałe zaufanie do życia. Albo do Boga, powiedzmy sobie lepiej – mówiła. Na sali był również ojciec Ewy, Andrzej Dyakowski.
To było spotkanie, które publiczność i wzruszyło i rozśmieszyło, bo takie właśnie było małżeństwo Berbeków. A najważniejsze spotkanie VIII Pszczyńskich Spotkań z Przygodą na pewno zapisało się w historii tego festiwalu.        RED
-
Ewę i Macieja Berbeków wspominali w Pszczynie: od lewej – syn Staszek, przyjaciel rodziny Ryszard Gajewski, partner wspinaczkowy z wyprawy  1988 r. Aleksander Lwow, dziennikarka Beata Sabała-Zielińska, zdobywca Korony Himalajów i Karakorum Krzysztof Wielicki
oraz prowadzący spotkanie redaktor naczelny „n.p.m.” Tomasz Cylka 
 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też