Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Reportaż | wspomnienie / Krzysztof Birkenmajer (1929-2019)

Świat był pełen zagadek

NPM 6/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Malwina Piasecka
(FOT. ARCHIWUM PROF. KRZYSZTOFA BIRKENMAJERA)
Jak mam pisać o tak wspaniałym człowieku? Dla mnie osobiście ukochanym wujku, Krzysztofie Birkenmajerze… Nie miałam i nie mam nikogo tak mi bliskiego mentalnie.

„Gdy pojawiają się pierwsze jesienne przymrozki i Planty krakowskie spowiją gęste mgły, a chodniki zaścieła dywan martwych liści, wracam myślami do śniegów Spitsbergenu.” (Krzysztof Birkenmajer, „Polarne drogi i bezdroża”)
Poznałam go latem 1956 roku, gdy miałam pięć lat. Przyjechał do nas, czyli do swojej matki chrzestnej Janiny Jętkiewiczowej, żony brata jego matki inż. Henryka Jętkiewicza, twórcy i pierwszego dyrektora Polskiego Komitetu Normalizacyjnego. Janina była moją kochaną babcią. Kiedy wujek przyjechał na parę godzin do Milanówka, wzięła mnie za rączkę i posadziła przy nim. A on zaczął wtedy opowiadać o swoich przygotowaniach do pierwszej powojennej wyprawy na Spitsbergen. Mówił wspaniale i interesująco nawet dla mnie, 5-letniej dziewczynki. W żaden sposób mnie nie znudził. Po swoim ojcu, prof. Józefie Birkenmajerze, miał dar lekkiego pióra i wypowiedzi.
Kiedy kilka lat później wujek wydał swoją książkę „Pod znakiem białego niedźwiedzia”, umiałam już samodzielnie czytać. Tym samym stała się ona moją najwspanialszą lekturą na całe życie. Od tej pory byłam zafascynowana jego osobowością i dokonaniami.
Mam jeszcze jedno osobiste wspomnienie. Wiosną 1969 roku, na pięć miesięcy przed moją maturą, wujek wyposażył w skamieniałości (łącznie z opisami) nasz gabinet geograficzny w Liceum im. Juliusza Słowackiego w Warszawie. Wykładowcą geografii była wtedy profesor Henryka Samsonowicz, matka profesora Henryka Samsonowicza juniora, późniejszego ministra edukacji narodowej. Świat jest jednak bardzo mały.

Wspinał się w Tatrach i działał w jaskiniach
O wyborze drogi zawodowej wujka Krzysztofa (geologia i badania polarne) zadecydowało spotkanie – jeszcze przed studiami – prof. Stanisława Siedleckiego, geologa, taternika, alpinisty i polarnika, który przed drugą wojną światową uczestniczył w polskich wyprawach polarnych – na Wyspę Niedźwiedzią, Spitsbergen i Grenlandię Zachodnią. Był on wówczas starszym asystentem w Zakładzie Geologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, kierowanym przez wybitnego geologa karpackiego prof. Mariana Książkiewicza. Znakomity popularny odczyt Siedleckiego – dla przyjaciół Siasia – o wyprawie grenlandzkiej stał się inspiracją dla późniejszych badań polarnych wujka, a geologia terenowa dawała do nich bardzo dobre przygotowanie.
Krótkie wspomnienie o wujku, nieprzypadkowo piszę w magazynie „n.p.m.”. Bo już jako student Uniwersytetu Jagiellońskiego zaliczył wspinaczkowy obóz zimowy prowadzony przez Siasia w Morskim Oku. A przez kilka sezonów letnich wspinał się po granitowych ścianach tatrzańskich głównie ze Stanisławem Dżułyńskim, asystentem Zakładu Geologii UJ. Został wówczas członkiem elitarnego Klubu Wysokogórskiego Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Podobnie jak był nim jego stryj Wincenty Birkenmajer, który w 1933 roku zmarł z wyczerpania i zimna na Galerii Gankowej.
W latach 1951–1952 wujek uczestniczył w wyprawach odkrywczych do jaskiń tatrzańskich, między innymi Jaskini Miętusiej, Szczeliny Chochołowskiej oraz Jaskini za Siedmiu Progami. W tych i następnych latach badał też jaskinie w Pieninach. W efekcie został członkiem Klubu Grotołazów.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też