Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Świat | Chorwacja / Istria

Pierwszy strażnik Jadranu

NPM 6/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Grzegorz Grupiński
(fot. Grzegorz Grupiński)
Uwielbiam chorwackie wybrzeże za połączenie żywiołów gór i morza. Biały wapień i błękitny Jadran spotykają się pierwszy raz właśnie tu, na Istrii – w masywie Učka.

Kolejną przygodę z Chorwacją rozpoczynamy w zapadłym kącie pagórkowatego wnętrza istryjskiego półwyspu. Hum, reklamowany jako najmniejsze miasto świata, łączy klimaty włoskie i słowiańskie. Wielowiekowe panowanie Wenecji odcisnęło piętno na architekturze, a dawni Chorwaci wyryli na kamiennych płytach inskrypcje pisane głagolicą, alfabetem pochodzącym jeszcze z czasów Cyryla i Metodego.
Ruszamy w stronę nieodległego już Adriatyku. Przed nami ostatnia bariera – wyniosły górski masyw Učka. Jego kulminacja, zwieńczona przekaźnikiem i wojskową „purchawką”, to Vojak (1401 m n.p.m.) – najwyższa góra na półwyspie. Plażowanie plażowaniem, zwiedzanie zwiedzaniem, ale na tę górę musimy wejść!

Przecież mogliśmy tu wjechać!
Zanim autostrada A8 wbije się we wnętrze góry długim tunelem, zjeżdżamy na starą szosę, która mozolnie wspina się na przełęcz Poklon (922 m n.p.m.). Zalesione siodło jest najlepszym punktem wypadowym do zdobycia Vojaka, a także góry Veli Planik (1272 m n.p.m.) w masywie Ćićarija na północ od przełęczy.
Myliłem się, wyobrażając sobie, że to będzie spokojne górskie uroczysko. Chociaż to nie jest szczyt turystycznego sezonu, asfaltem sunie sznur aut. Najbardziej hałaśliwa jest liczna eskadra różnych modeli porsche. Ewidentnie muszą mieć tu jakiś zlot.
Parkujemy przy skromnym budyneczku schroniska (Planinarski dom „Poklon”), gdzie udaje się kupić mapę. Nasza dwurodzinna grupa formuje bojowy szyk i gęsiego wkracza na ścieżkę znakowaną czerwonymi kółkami. Podejście jest przyjemne, bo prowadzi przez gęsty bukowy las. Cień chroni nas przed gęstniejącym upałem.
Tempo jest przyzwoite, w dobrej kondycji dobijamy do zabudowań pod wierzchołkiem. Do tego miejsca można było dojechać samochodem wąską, boczną szosą spod Poklonu. Oczywiście widok aut wywołuje wśród największych leniuchów irytację: – Przecież mogliśmy tu wjechać!
To już prawdziwy rzut beretem do szczytu Vojaka. Mijamy rozbieg dla paralotniarzy i docieramy do niskiej, kamiennej wieży na końcu wąskiego grzbietu. Zbudował ją Oesterreichischer Touristen Club w 1911 roku, a więc w czasach, gdy Istria należała do Austro-Węgier. Podczas pierwszej wojny światowej wieża służyła austro-węgierskiej armii jako punkt obserwacyjny, a po przyłączeniu półwyspu do Włoch przeszła we władanie sekcji CAI (Club Alpino Italiano) z Rijeki. Dziś mieści się w niej sklep z pamiątkami i punkt informacyjny Parku Narodowego Učka, który obejmuje również Ćićariję.

Kvarner z lotu ptaka
Pod wieżą zjawia się grupa kolarzy. Odziani w kolorowe, obcisłe stroje i kaski wyglądają kosmicznie na tle obłędnie błękitnego Adriatyku. Obfotografowują smartfonami każdą możliwą stronę panoramy. Jeśli wjechali tu od samego morza, to szacunek. W końcu to 1400 metrów w górę!
Czas na podziwianie widoków. Niestety, wbrew temu, co głosi tablica informacyjna, dzisiaj nie dojrzymy ani słoweńskich czy włoskich Alp, ani Wenecji. Ale i tak jest pięknie. Jadran leży dosłownie u naszych stóp. Do linii brzegu mamy zaledwie cztery kilometry. Z lewej bieli się stutysięczna Rijeka, znana także pod włoską nazwą Fiume. Słońce grzeje znad zatoki Kvarner, w której wiją się zarysy wysp. Tuż za cieśniną Vela Vrata zaczyna się Cres, z dobrze widocznym szczytem Gorice (647 m n.p.m.). Z lewej strony wyłania się Krk, a wprost na południe, wzdłuż morza ciągnie się dalsza część Učki, nieprzekraczająca już 900 metrów n.p.m., ze szczytami Kremenjak i Sisol.
Za wieżą wąski grzbiet opada gwałtownie w dół. Na tę stronę Vojaka właśnie schodzimy, wprost w wiosenne jeszcze słońce, z archipelagiem Kvarneru przed oczami. Od dołu, od zielonej przełęczy na skraju lasu podchodzą dwaj chłopacy z górskimi rowerami na plecach. Ich za chwilę czeka fantastyczny zjazd, a nas – sielskie byczenie się na trawie na polanie.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”
 


Zobacz podobne artykuły

Chorwacja

Zobacz też