Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Beskid Mały / Hrobacza Łąka

Wybór hipstera

NPM 6/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Bartosz Andrzejewski
(fot. Bartosz Andrzejewski)
Moda na góry ma się doskonale. Coraz trudniej znaleźć dziś miejsce, w którym nie tylko nikt nie bywa, ale o którym nawet zapaleni górołazi często w ogóle nie słyszeli. Jakiś przykład? Kto wie, gdzie leży Hrobacza Łąka? 

To gdzie wybieracie się na górskie powitanie wiosny? – zapytałem znajomych podczas jednego z naszych spotkań, poświęconych górskim opowieściom.
– Oczywiście jadę do Doliny Chochołowskiej na krokusy! – padła pierwsza odpowiedź. – Ja krokusów będę szukał w Gorcach, bo tam kwitną one chyba najwcześniej – to była kolejna propozycja. – Ja zabieram narzeczoną na spacer „Ścieżką w koronach drzew” na Słowację – powiedział kolejny ze znajomych. Zastanawiam się, czy jedyną oznaką zaczynającej się wiosny musi być właśnie krokus?
– A ja wybieram się na Hrobaczą Łąkę! – odpaliłem swoją bombę. Zapanowała konsternacja.
– Co to za miejsce? W Polsce? Zostałeś hipsterem czy co? – pytają z niedowierzaniem znajomi.
– Nie, ale zwyczajnie lubię pospacerować tam, gdzie na szlaku jest cicho i spokojnie – wytłumaczyłem ze spokojem. Nie wdawałem się jednak już w szersze opowieści o tym, gdzie owa Hrobacza się znajduje. Doszedłem do wniosku, że nie zainteresuję tą informacją nikogo z moich znajomych.
Gdy nadszedł termin wyjazdu, skontaktowałem się z Rafałem, serdecznym kompanem, z którym wszedłem na 28 szczytów Korony Gór Polski. Przedstawiłem mu mój pomysł na wędrówkę, a on bez większego zastanowienia udzielił mi bardzo rozbudowanej odpowiedzi, która brzmiała: – OK! Tak oto znalazłem kogoś, kto zaufał mojemu pomysłowi i już po kilku dniach pakowaliśmy plecaki.
Plan zakłada wczesnoporanne dotarcie samochodem do Bielska-Białej, a następnie przejazd busem do nieodległych Wilkowic, znajdujących się u podnóża Beskidu Małego, nieopodal grzbietu Magurki Wilkowickiej. To właśnie stąd, kilka lat temu razem z Rafałem startowaliśmy na Czupel (933 m n.p.m., choć na mapach znaleźć można także wysokość 930 m, podawaną za częścią oficjalnych danych), najwyższą górę Beskidu Małego. O naszym koronnym wejściu pisałem już ponad dwa i pół roku temu („n.p.m.” nr 1/2017). Ale sam Czupel odwiedzałem później jeszcze kilka razy i to o różnych porach roku. Trudno mi powiedzieć jednoznacznie, która z nich na grzbiecie Magurki prezentuje się najlepiej. Ale jedno było zawsze niezmienne: absolutna cisza na szlaku.

Napady zbójnika Buloka
Do Wilkowic docieramy zgodnie z planem o poranku. Ruszamy czarnym szlakiem w kierunku Magurki Wilkowickiej (909 m n.p.m.). Znane nam z wcześniejszych wyjazdów podejście prowadzi nieopodal słynnej Skały Czarownic. Dawniej uważano, że miejsce to było między innymi kryjówką zbójnika Wojciecha Buloka, grasującego w tym rejonie na początku XVIII wieku. Mówiono, że mieszkał przy Skale Czarownic z dwoma zielarkami, które lecząc zwierzęta i ludzi, zdobywały informacje o przyszłych ofiarach. Bulok wykorzystywał wiedzę pozyskaną przez towarzyszki i napadał głównie na kupców. W swojej zuchwałości ograbił również nieistniejący już kościółek w Wilkowicach i to wtedy został zauważony przez młodego chłopaka. Zbójnika złapano i stracono po torturach. Zielarki uciekły ze skarbami i nikt nie wiedział, co się z nimi stało. Poza tym, że mówiono, iż tylko czarownice znikają bez śladu.
I to właśnie w tym mało przyjemnym miejscu Rafał w końcu zadaje pytanie, na które czekałem od kilku dni: – Co to właściwie za miejsce ta Hrobacza Łąka?
– Nigdy wcześniej tam nie byłem – odpowiadam. – Ale wiem, że to miejsce ważne jest dla mieszkańców wsi Kozy, położonej po północnej stronie góry. Dlaczego? Może dowiemy się na miejscu.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Beskid Mały
Polska

Zobacz też