Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Okiem Bazyla |

A Ty? Jakim gatunkiem jesteś?

NPM 6/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Andrzej Bazylczuk
()
W tej rubryce już kilka razy wcielałem się w brytyjskiego biologa, sir Davida Attenborough, tropiąc różne okołogórskie gatunki. Tym razem znów odwiedzimy zdumiewający świat przyrody i sprawdzimy, kogo spotkamy, jeśli wybierzemy się na spotkanie z podróżnikiem.

Przypadkovus – jak pewnie się domyślacie, na spotkanie trafił przez niezbyt szczęśliwe zrządzenie losu. Na przykład podłączył się do zainteresowanych tematem znajomych, próbował ukryć się przed goniącą go policją albo pojawił się, bo myślał, że skoro Adam Bielecki reklamuje szampon do włosów, to pewnie to jakiś aktor z „M jak miłość”. Efekt jest taki, że absolutnie nie obchodzi go opowieść, więc nerwowo wierci się w fotelu. Całkiem możliwe, że próbuje zagadywać ludzi dookoła, robi coś w telefonie albo po prostu kima. W tym ostatnim przypadku mamy do czynienia z Przypadkovusem Śpiochusem.

Pytajnikus – grzecznie przesiedział całą prelekcję, ale dla niego liczy się to, co zazwyczaj jest na końcu, czyli możliwość zadania pytań. Wyróżnić można dwa najczęstsze podgatunki Pytajnikusa. Pierwszy to Owszystkus. Jego ulubionym programem telewizyjnym prawdopodobnie było „100 pytań do...”, gdyż chce wiedzieć wszystko: co gość jadł, jaki ma numer buta, czy miał plan awaryjny, dlaczego zdecydował się na ten, a nie inny szczyt? Albo jaki ma ulubiony kolor, czy tęsknił za domem? Po trzecim pytaniu reszta publiki ma ochotę wynieść go z sali. Dla odmiany Pytajnikus Hardkorus rzuca tylko jedno pytanie, ale za to takiego kalibru, że wszyscy zgromadzeni na moment zostają sparaliżowani, a wszechświat potrzebuje chwili, aby przetrawić ziarenka piasku, które właśnie wpadły w jego tryby. Są to teksty typu: „Czy Everest jest najwyższą górą, którą pan zdobył?” albo „Czy nie boi się pan, że w czasie wypraw zdradza pana żona?”.

Lanselotus – ten gatunek łatwo rozpoznać po jaskrawym umaszczeniu. Lanselotus nie wygląda bowiem, jakby przyszedł słuchać o wyprawie, ale właśnie na nią ruszał. Ma więc trekkingowe buty, puchową kurtkę, a czasami nawet plecak. Na prelekcję Andrzeja Bargiela prawdopodobnie wparuje z nartami pod pachą.

Weteranus – całkiem pokaźny gatunek, zrzeszający pasjonatów wspinaczki, którzy niejedną wyprawę już odbyli i o niejednej słuchali. Może to charakterystyka Poznania, ale w stolicy Wielkopolski średnia wieku na spotkaniach z podróżnikami jest zaskakująco wysoka. Nie mam pojęcia, z czego to wynika. Czy terminy prelekcji są tam szczególnie dogodne dla emerytów, czy może większość młodych ludzi woli spędzać czas przed komputerem albo serialem, zamiast słuchać o tym, że ktoś wszedł na jakąś górę. Bardzo nie chciałbym, aby prawidłowa okazała się ta druga ewentualność.

Żarłokus – spotkania trwają przeważnie 90-120 minut, ale Żarłokus przynosi tyle prowiantu, jakby miał nie wychodzić z sali przez tydzień. Oczywiście wszystkie zapasy ma zamiar skonsumować, więc łatwo znaleźć go, kierując się odgłosami mlaskania i szeleszczących papierków.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też