Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Od redakcji |

Drodzy Czytelnicy

NPM 6/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Cylka
()
Tatry, Bieszczady, Karkonosze – takie przychodzą pierwsze, wakacyjne skojarzenia z polskimi górami. To bez wątpienia trzy najpopularniejsze kierunki, które wybieramy na letni urlop, i to bez względu na pogodę, finanse i tłok na szlakach. Kochamy to, co znamy, co często kojarzy nam się z dzieciństwem i młodością, co chcemy pokazać naszym dzieciom albo po prostu najbliższym przyjaciołom. Nie ma się co zżymać na te tłumy. Warto jednak pomyśleć o tym, co zrobić, by nawet w tych obleganych górach pokusić się o coś bardziej oryginalnego.

W tym wakacyjnym, czerwcowym numerze mamy kilka takich podpowiedzi. Przemek Kalinowski ruszył na szlak z Roztoki przez Morskie Oko, Piątkę, Zawrat, Murowaniec i Czerwone Wierchy na Halę Ornak i dalej na Polanę Chochołowską. Wielu zapyta, co w tym oryginalnego? Jak odpowiem, że autor tekstu biegł, też powiecie, że to żadne odkrycie. Ale on wpadł na pomysł, by w każdym schronisku spróbować szarlotki i ją ocenić. Kilkanaście lat temu podobny zamysł zrealizował nasz współpracownik Kuba Terakowski. Sam się dziwił, że nikt do tej pory tego projektu nie powtórzył. Nie namawiam oczywiście, by teraz iść tym tropem i próbować w każdym bufecie na przykład bigosu albo żurku, ale chodzi po prostu o pomysł na niecodzienne przemierzanie Tatr.
Z kolei Tomasz Rzeczycki pojechał na Przełęcz Okraj, ale zamiast od razu ruszyć czerwonym szlakiem granicznym na Śnieżkę, wybrał mało znane i uczęszczane trasy. Podobnie zrobił Bartek Andrzejewski, który wybrał się w Beskidy. Ale zamiast atakować Diablak albo Baranią Górę, postawił na Czupel i Hrobaczą Łąkę. Kto z Was wiedział, że w tym ostatnim miejscu znajduje się klimatyczne schronisko? Ja nie miałem o tym zielonego pojęcia.
Podobnie jest z naszymi zagranicznymi propozycjami. Polacy kochają Chorwację. Ale może zamiast tylko wylegiwać się tam na plaży, warto zdobyć kilka gór? Owszem, nie przekraczają one 2000 metrów n.p.m., ale gdy ruszamy znad samego Adriatyku, nawet niewiele ponad tysiąc może porządnie zmęczyć. Dowodzi tego Grzegorz Grupiński. Sam od kilku lat namawiam Czytelników na wyjazdy w Alpy. Ale zamiast pchać się na Mont Blanc i do Chamonix, proponuję odkryć opustoszałe doliny. W tym roku polecam szczególnie Pitztal w austriackim Tyrolu. Kontemplacja gór na 3000 metrów w samotności robi wrażenie.
Życzę Wam, drodzy Czytelnicy, byście w te wakacje spełnili swe górskie marzenia, a przy okazji odkryli nowe i mniej znane tereny.
 


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też