lipiec

newsletter

»
 

widziane z gór >> Simone Moro

Nie będę konkurować z Kukuczką i Wielickim

Dorota Rakowicz

Nie będę konkurować z Kukuczką i Wielickim
Podczas wspinaczki we włoskim rejonie Presolana fot. © Simone Moro archive

– Inspirowałem się polskimi gigantami lat 80. Dlatego chcę, żeby to Polacy zdobyli K2 i zamknęli rozdział zimowego wspinania

na ośmiotysięczniki – mówi Simone Moro. Z włoskim himalaistą, zimowym zdobywcą Nanga Parbat, rozmawia Dorota Rakowicz


Jak się masz, Simone?

Wspaniale! Kiedy przyjeżdżam do Polski, czuję się jak w domu.

Naprawdę?
Naprawdę! Myślę, że moja popularność w Polsce jest większa niż we Włoszech. No, może zmieniło się to nieco po powrocie z Nanga Parbat i obecnie jest ona porównywalna. Ale w Polsce czuję, że ludzie lepiej rozumieją to, co robię i czym się zajmuję. Tradycja wspinania się, jaką macie, jest o wiele silniejsza niż we Włoszech. Owszem, my mamy piękne i wysokie góry, ale w ogólnej świadomości społecznej one nie do końca istnieją. W Polsce ludzie od Gdańska, poprzez Kraków, do Zakopanego interesują się górami. I, co najważniejsze, rozumieją to. We Włoszech, w Toskanii czy na Sardynii takiego tematu nie ma.

Faktycznie my górami bardzo żyjemy, wciąż cieszymy się też z Waszego sukcesu. Minęły ponad trzy miesiące od historycznego wejścia na przedostatni niezdobyty zimą ośmiotysięcznik. Emocje powoli opadają?

W zasadzie to jeszcze nie. Pierwszy raz w życiu zdecydowałem się poświęcić więcej czasu na świętowanie sukcesu i cieszenie się z tego, co się wydarzyło. Przeważnie dwa, trzy tygodnie po powrocie z udanej wyprawy zaczynałem już myśleć o przyszłości. Teraz też o niej myślę, ale zdecydowałem, że najpierw chcę się cieszyć z tego, co osiągnęliśmy. Potrzebuję też czasu, by wyciągnąć wnioski, co było dobre, a co złe, co zdecydowało o sukcesie. Oczywiście nie oznacza to, że teraz już tylko leżę i piję drinki z palemką. (śmiech) Codziennie trenuję, myślę o planach, o przyszłości, ale jednocześnie jestem wciąż szczęśliwy i podekscytowany tym, co się wydarzyło.

Nie wynika to trochę też z tego, że na K2 już nie planujesz jechać? Nie jest to pewna ulga związana z zamknięciem zimowych wypraw?

Nie, bo dla mnie etap zimowego wspinania się nie zakończył. Jeśli zostanie zdobyte K2, to domknie się pewna karta historii, ale to jest tylko jedna strona. A himalaizm to cała księga. Być może wspinanie zimowe na ośmiotysięczniki to pierwsza karta, ale nie zawsze wszystko, co najważniejsze i najbardziej interesujące, znajduje się na pierwszej stronie. Czasem to ostatnia jest najciekawsza. Czeka nas jeszcze wspinanie zimą na siedmiotysięczniki i wspinanie zimą nowymi drogami. Więc ja nadal nie mogę się doczekać przyszłości.

Po wyprawie na Nangę podkreślasz w wywiadach, że teraz też czas na wspinanie kobiet. Dlaczego zdecydowałeś się na tak mały zespół, tworzony tylko z Tamarą Lunger?
Wiem, że bardzo wiele osób zdziwiła ta decyzja. Słynny himalaista wybiera się na wyprawę tylko z jedną osobą, i to jeszcze z dziewczyną. Ale ja naprawdę uważam, że teraz jest moment, kiedy to kobiety, himalaistki powinny zacząć zapisywać swoje karty w księdze, o której wspomniałem. Czas, by to one zaczęły zdobywać ośmiotysięczniki zimą. Tamara była w tym roku wystarczająco mądra, silna, przygotowana, szczęśliwa i ambitna, by wejść na szczyt. Zresztą wysokość, jaką osiągnęła, najlepiej to pokazuje. Tamara powiedziała mi, że ja jestem jej mentorem i nauczycielem. To dla mnie niezwykłe. Bo mądrość i odwaga, jaką się wykazała na Nandze, niesamowicie mi imponują. Ona ocaliła swoje i prawdopodobnie nasze życie.

(…)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”


Specjalny gość VI Otwartych Dni Wspinania
W położonym w sercu Jury Krakowsko-Częstochowskiej klimatycznym Hucisku odbyła się VI edycja Otwartych Dni Wspinania. Najważniejszym wydarzeniem odbywającej się imprezy była wizyta Simone Moro, który z Muhammadem Alim Sadparą i Alexem Txikonem zostali pierwszymi zimowymi zdobywcami Nanga Parbat. Wśród prelegentów byli również m.in. Bob A. Schelfhout Aubertijn – człowiek, który jest żywą encyklopedią światowego himalaizmu i o K2 wie prawie wszystko oraz Sandy Allan – pochodzący ze Szkocji wspinacz i przewodnik górski, który ma na koncie przejście ekstremalnej grani Mazeno Ridge na Nanga Parbat. Na spotkania przyjechali także himalaiści Ryszard Pawłowski, Krzysztof Wielicki, Janusz Gołąb, Artur Małek, Jacek Teler i Jarosław Gawrysiak.
Organizatorom VI Otwartych Dni Wspinania dziękujemy za możliwość przeprowadzenia wywiadu z Simone Moro. RED

Wyślij artykuł znajomemu »