8 dni w ARMENII - wrzesień 2018

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
evi
Posty: 399
Rejestracja: 2013-04-10, 09:03
Lokalizacja: Bielsko-Biała

8 dni w ARMENII - wrzesień 2018

Post autor: evi » 2019-10-09, 10:52

Armenia, pogranicze Europy i Azji, najstarsze chrześcijańskie państwo świata. Podróż zaplanowana w 2016 r., bilety lotnicze kupione w listopadzie'17 .
Noclegi i samochody rezerwowaliśmy końcem sierpnia.
Początkowo mieliśmy lecieć tam w czwórkę, ostatecznie zebrała się siódemka.

1 dzień – 21.09.18 r.


Samochody odbieraliśmy na lotnisku Zvartnots w Erywaniu – Ładę Niwę i Hondę CR-V (tym autem jechała moja ekipa).
Wyjazd z parkingu na armeńskie ulice to był duży szok dla naszych kierowców (zwłaszcza, że samochody nie miały gps-ów i nikt z nas nie pomyślał, żeby zabrać je z Polski). Oznakowanie dróg w Armenii być może dla autochtonów jest ok, ale dla turystów tragiczne. Już pomijając fakt, że alfabet ormiański jest, jaki jest – takie makaroniki do niczego nie podobne, choćbyś nie wiem, jak się starał, to i tak nie odczytasz, co tam pisze... Niewiele jest tablic, na których pisze w 3 językach (ormiańskim, rosyjskim i takim możliwym do odczytania...). Tabliczki z nazwami ulic, umieszczone na budynkach, czy kamienicach są tylko w ormiańskim, w tzw. „europejskim” tylko na skrzyżowaniach większych ulic.
Pech chciał, że w dniu naszego przylotu w Armenii świętowano 27-tą rocznicę odzyskania niepodległości, w mieście była wielka feta, wiele ulic pozamykano dla ruchu, więc dojazd na naszą kwaterę, którą nieopatrznie zarezerwowaliśmy w centrum, trwał wieki...
Erywań już na pierwszy rzut oka nie przypadł nam do gustu - duże, bardzo hałaśliwe miasto, klaksony używane są tu częściej niż w Maroku i Gruzji
razem wziętych, kierowcy notorycznie ignorują linie wymalowane na drogach, światła też jakby ich nie dotyczą, samochody mijają się dosłownie na centymetry …
Wieczorem poszliśmy na miasto. Wszędzie tłumy ludzi, wszystkie lokale (a jest ich całe mnóstwo) pełne, na ulicach trwa zabawa na całego.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

https://photos.app.goo.gl/JPDTaPPYtRZYmCh46

2 dzień – 22.09.18 r.


Wyjechaliśmy z Erywania wcześnie rano. Po pierwsze dlatego, że chcieliśmy uniknąć korków, po drugie – czekała nas długa droga, bo w tym dniu mieliśmy dojechać na południe kraju do oddalonego o ok. 260 km Tateva. Tam zarezerwowaliśmy 2 noclegi.
Po drodze zatrzymaliśmy się w kilku miejscach – na zwiedzanie bądź podziwianie widoków.

Khor Wirap – klasztor z XVII w., tuż przy granicy z Turcją. Podobno z tego miejsca najlepiej widać Ararat. Niestety z powodu sporego zachmurzenia nie mieliśmy okazji tego doświadczyć.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Noravank – monastyr z XIII w., pięknie położony pośród czerwonych skał.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Było już ciemno, a Tateva jak nie ma, tak nie ma... Droga zaczęła się wznosić coraz wyżej i wyżej i była coraz bardziej kręta, w pewnym momencie skończył się asfalt, a Tateva dalej nie ma... W końcu dojechaliśmy do zabudowań, przed bramą stał jakiś tubylec, zapytaliśmy o nasz hostel. Okazało się, że prowadzi go jego kuzyn.
Więc zapakowaliśmy gościa do auta, żeby wskazał nam drogę. W życiu nie znaleźlibyśmy tego miejsca nawet w świetle dnia... Standard hostelu pozostawia wiele do życzenia, ale gospodarz – Artak, to bardzo sympatyczny, gościnny człowiek, a widoki z tarasu – piękne.

https://photos.app.goo.gl/KkmvGnv5Ww2AR4AM9
Ostatnio zmieniony 2019-10-09, 11:44 przez evi, łącznie zmieniany 1 raz.
Wędrowanie pozwala odkryć prawdę o sobie i innych ludziach

Awatar użytkownika
evi
Posty: 399
Rejestracja: 2013-04-10, 09:03
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: 8 dni w ARMENII - wrzesień 2018

Post autor: evi » 2019-10-09, 11:07

3 dzień – 23.09.18 r.

Na ten dzień mieliśmy zaplanowany na godz. 10 przejazd wpisaną do księgi rekordów Guinessa kolejką Wings of Tatev. Jak podaje wikipedia i przewodniki – jest to najdłuższa na świecie jednosekcyjna kolejka linowa, o największej odległości między sąsiednimi punktami podparcia liny.
Z przyczyn technicznych kolejka miała ruszyć dopiero za godzinę, skorzystaliśmy z okazji i zwiedziliśmy znajdujący się w pobliżu monastyr Tatev z IX w. Na dziedzińcu znajduje się kamienna kolumna zbudowana w X w., tj. Gawazan, zwany tańczącą kolumną. Jest to ośmioboczny słup w wys. 8 m zbudowany z małych kamieni, w wyniku ruchów tektonicznych, a także przy dotknięciu słup odchyla się, by później wrócić do pierwotnej pozycji.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Jadąc kolejką zobaczyliśmy drogę, którą jechaliśmy dzień wcześniej... robi wrażenie...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Początkowo plan był taki, że wrócimy kolejką do punktu wyjścia, pójdziemy po auta i pojedziemy do Skalnego Miasta Khndzoresk. Ale jak chłopaki zobaczyli z góry te serpentyny, to zaczęli kombinować, jak się z tego wymiksować.
Ustaliliśmy, że wynajmiemy busik z kierowcą; udało się nam to zrobić za małe pieniądze. Zanim pojechaliśmy do Khndzoresk, zatrzymaliśmy się przy ruinach wieży obserwacyjnej w Harsnadzor. Dawniej był w niej zawieszony dzwon, którego głos ostrzegał mieszkańców przed niebezpieczeństwem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Khndzoresk - to pozostałości skalnych osiedli sprzed setek lat. Wiele jaskini powstało w naturalny sposób, inne zostały wykute przez ludzi. Osiedle było zamieszkałe aż do 1955 r.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracając do hostelu zatrzymaliśmy się w miejscu zwanym Diabelskim Mostem; jest to stworzony przez naturę skalny most nad rzeką Vorotan. Znajdują się tutaj gorące źródła (temp. ok 25 stop. ), a z kranu w przydrożnej studzience wypływa gazowana woda, zresztą bardzo smaczna.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

https://photos.app.goo.gl/PLP72HFuLwHsqjTF9
Ostatnio zmieniony 2019-10-09, 11:44 przez evi, łącznie zmieniany 1 raz.
Wędrowanie pozwala odkryć prawdę o sobie i innych ludziach

Awatar użytkownika
evi
Posty: 399
Rejestracja: 2013-04-10, 09:03
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: 8 dni w ARMENII - wrzesień 2018

Post autor: evi » 2019-10-09, 11:27

4 dzień – 24.09.18 r.

Żegnamy się z Artakiem i jedziemy dalej – tym razem na północ, do miejscowości Sevan, nad jezioro o tej samej nazwie.
Auta już jechały na rezerwie, trzeba było zatankować. Z Ładą nie było problemu, bo cokolwiek się do niej wleje, jest ok (mam tu na myśli Pb91, 92 lub 95), do naszej hondy mogliśmy wlać tylko Pb95, a tej nie było na chyba dziesięciu stacjach, na których się zatrzymaliśmy. W końcu, prawie rzutem na taśmę, trafiliśmy na odpowiednią stację.
Droga nad Sevan, podobnie, jak ta do Tateva, była bardzo ładna: góry, górki, góreczki...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na dłużej zatrzymaliśmy się na przełęczy Vardenyats, na wys. 2410 m npm.
W dawnych wiekach przebiegał tędy szlak jedwabny, jest jeszcze Caravanserai, wybudowany w 1332 r.
Stąd przywiozłam do domu syrop z czarnej morwy, masakrycznie słodki, ale też masakrycznie dobry. I zdrowy – stosuje się go przy przeziębieniach i bólach gardła.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ok. godz. 14 jezioro mieliśmy już w zasięgu wzroku.
Sevan jest największym jeziorem Armenii i całego Kaukazu, leży na wys.1899 m npm.
Zanim przyjechaliśmy na kwaterę, zatrzymaliśmy się w trzech miejscach. Dokonaliśmy też zakupu od miejscowych wędzonych ryb i soku z rokitnika. Ryby przepyszne, a sok z rokitnika to prawdziwa bomba witaminowa. Chociaż muszę przyznać, że pierwszy łyk wykręcił mi gębę na wszystkie możliwe strony, ale potem – nawet mi smakował.

Obrazek

Obrazek

monastyr Hayravank, IX-XII w.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Noratus, cmentarz, na którym najstarsze chaczkary pochodzą z IX w.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

będący obecnie w remoncie kościół Matki Bożej, IX w., również w Noratus

Obrazek

Obrazek

Po wielu perturbacjach z niemożnością odnalezienia właściwej drogi (czyli wszystko w normie...) przyjechaliśmy na camping. Nasz domek był nad samym jeziorem. Lepiej być nie mogło!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

https://photos.app.goo.gl/DKmobKUUap5BidaF9
Ostatnio zmieniony 2019-10-09, 11:45 przez evi, łącznie zmieniany 1 raz.
Wędrowanie pozwala odkryć prawdę o sobie i innych ludziach

Awatar użytkownika
evi
Posty: 399
Rejestracja: 2013-04-10, 09:03
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: 8 dni w ARMENII - wrzesień 2018

Post autor: evi » 2019-10-09, 11:42

5 dzień – 25.09.18 r.

Jako jedyna z mojego towarzystwa wstałam na wschód słońca. Oprócz mnie na brzegu była spora grupa Rosjan, stacjonujących w sąsiednich domkach.
Warto było wstać tak wcześnie.
Przed śniadaniem razem z kolegą postanowiliśmy popływać w jeziorze. Woda była ciepła, a przede wszystkim niesamowicie czysta.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Żałowaliśmy, że nie możemy zatrzymać się w tym miejscu na dłużej, ale nasz plan był napięty.
Tak więc – w drogę...

monastyr Sevanavank, IX w.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

monastyr Goshavank, XII-XIII w.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

kompleks świątynny Garni w rejonie Abovian, na krawędzi kanionu rzeki Azat, zbudowany w I/II w , zniszczony częściowo w 1679 r., odbudowany w 1830 r.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

monastyr Geghard, IV w.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wieczorem przyjeżdżamy do Erywania, tym razem do innego hostelu, niż poprzednio, ale również w ścisłym centrum. Jesteśmy zmęczeni, nikt nie ma ochoty na spacer po mieście, zwłaszcza, że na następny dzień po śniadaniu jedziemy dalej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

https://photos.app.goo.gl/ZpycDKRYN28LPSDNA
Wędrowanie pozwala odkryć prawdę o sobie i innych ludziach

Awatar użytkownika
evi
Posty: 399
Rejestracja: 2013-04-10, 09:03
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: 8 dni w ARMENII - wrzesień 2018

Post autor: evi » 2019-10-09, 12:01

6 dzień – 26.09.18 r.

kościół św.Hrypsime, VII w.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

katedra Eczmiadzyn, historyczna siedziba najwyższego zwierzchnka Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego - katolikosa; najważniejsze miejsce kultu dla Ormian, wpisane na listę UNESCO. W katedrze przechowywane są zabytkowe ikony, rękopisy, krucyfiksy, włócznia, którą prawdopodobnie przekłuto bok Chrystusa i fragment krzyża, na którym wisiał. Obecnie świątynia jest remontowana, a włócznia i drewno z krzyża zostały wysłane do USA celem renowacji - te informacje pochodzą od przewodniczki, która jest pracownicą miejscowego muzeum i oprowadzała polską wycieczkę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

twierdza Amberd, VII-XIII w, leży na wys. 2300 m npm, góruje nad kanionami wyrzeźbionymi przez rzeki Amberd i Arkashen

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

https://photos.app.goo.gl/SJ9BhJX2avXwmgLg8

Z Amberd jedziemy w góry. Nasz cel - Aragats.
Aragats (lub Aragac), szczyt pochodzenia wulkanicznego, najwyższy w Armenii, w jego skład wchodzą 4 wierzchołki: północny (4090 m n.p.m., zachodni (4007 m n.p.m.), wschodni (3916 m n.p.m.) i południowy (3879 m n.p.m.), rozłożone wokół krateru o wymiarach ok.2 km x 1,5 km, którego dno jest na wysokości 3400 m npm.
Przed wyjazdem czytaliśmy różne relacje na temat Aragats, ja i Janek zastanawialiśmy się nad wejściem na najwyższy z wierzchołków, reszta ekipy chciała zdobyć tylko południowy.
Bazą wypadową jest leżące na wysokości 3190 m npm jezioro Quari (niektóre źródła podają Kari). Jest tutaj niewielki hotel, bo w zasadzie nie można nazwać tego schroniskiem. Oprócz hotelu w pobliżu znajduje się również stacja meteo
i jakiś instytut fizyczny.
Nie mieliśmy zamówionego noclegu, jechaliśmy więc w ciemno, ale trafiliśmy w dobry czas, bo akurat na tę noc nie było żadnej rezerwacji, dopiero na drugi dzień miał nastąpić najazd Rosjan.
Po zakwaterowaniu nasi towarzysze udali się na odpoczynek, a Janek i ja poszliśmy na rekonesans, tzn. mój plan był taki, że wejdę na nienazwaną górkę po drugiej stronie jeziora, a Janka, że pójdzie jak najdalej w stronę szczytu, na który pójdziemy nazajutrz, żeby zaznaczyć ślad w gps-ie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Wędrowanie pozwala odkryć prawdę o sobie i innych ludziach

Awatar użytkownika
evi
Posty: 399
Rejestracja: 2013-04-10, 09:03
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: 8 dni w ARMENII - wrzesień 2018

Post autor: evi » 2019-10-10, 07:32

7 dzień – 27.09.18 r.

W czwartek wychodzimy o 5 rano, jest jeszcze ciemno, więc gps Janka bardzo się przydaje.
Wcześniej ustaliliśmy, że wszyscy idziemy na południowy wierzchołek, a ja i Jasiu jeszcze na zachodni, bo jest najbliżej południowego.
Na pierwszym wierzchołku jesteśmy ok. godz. 7.30. Początkowo było dość pochmurnie, ale z każdą minutą pogoda robiła się coraz lepsza. Nasi znajomi byli bardzo szczęśliwi - pierwszy raz weszli na taką wysokość.
Dwoje z nich wraca od razu do bazy ze względu na złe samopoczucie, pozostała trójka decyduje się pójść z nami dalej. Schodzimy na przełęcz między południowym, a zachodnim wierzchołkiem poza wydeptaną ścieżką, a ponieważ ta część grani tonie jeszcze w cieniu, jest ślisko i w zasadzie niezbyt bezpiecznie.
Na zachodnim wierzchołku stajemy tuż przed godz. 9. Jest pięknie. Jak już nacieszyliśmy oczy widokami, zaczęliśmy analizować ewentualną dalszą trasę na północny wierzchołek. Z tego, co widzieliśmy, nie moglibyśmy trawersować grani zachodniego, żeby dojść na przełęcz pomiędzy nim, a północnym, bo jest tam bardzo duże nachylenie i kruszyzna, kamienie osuwają się spod stóp. Moglibyśmy jedynie zejść na dno krateru, jakieś 300 m w dół, potem znów wspiąć się na kolejną przełęcz, czyli ok. 400 m w górę i kolejne 300 m na północny wierzchołek, łącznie z powrotem zajęłoby nam to kilka godzin. Tymczasem pogoda zaczęła się psuć – na Kaukazie normą jest, że mniej więcej do dziesiątej jest ładnie, później chmurzy się i nieraz pada.
Ponad to do godz. 11.30 musieliśmy opuścić hotel, a na resztę dnia mieliśmy już inne, niegórskie plany.
Rezygnujemy z wejścia na najwyższy wierzchołek i schodzimy w dół, w bazie jesteśmy po 11, zabieramy rzeczy i wyjeżdżamy. Przed nami kolejne piękne miejsca do zobaczenia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

monastyr Saghmosavank, XIII w., znajduje się na krawędzi kanionu rzeki Kasagh

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

6 km dalej, nad tym samym kanionem znajduje się monastyr Hovanavank, IV-XVII w.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przyjeżdżamy do Erywania do tego samego hostelu, co dwa dni temu.
Po kolacji idziemy na Plac Republiki, gdzie codziennie w godz. 20-22 odbywają się pokazy światła i dźwięku, tzw. tańczące fontanny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

https://photos.app.goo.gl/TaDbTMNNXT1GWbp77

https://photos.app.goo.gl/6tLA75ozjRQDz4i4A
Wędrowanie pozwala odkryć prawdę o sobie i innych ludziach

Awatar użytkownika
evi
Posty: 399
Rejestracja: 2013-04-10, 09:03
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: 8 dni w ARMENII - wrzesień 2018

Post autor: evi » 2019-10-10, 07:51

8 dzień – 28.09.18 r.

To jest nasz ostatni dzień w Armeni, nad ranem (28/29.09) mamy lot do Kijowa.
Cały dzień spędzamy spacerując po mieście.

Kaskady

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Matenadaran, Muzeum Manuskryptów

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

kolejna impreza w mieście, bicie rekordu Guinessa w długości placka gata, potem miała być degustacja, ale ustawiła się spora kolejka, nie mieliśmy czasu na stanie w niej, więc z naszej strony degustacji nie było...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Muzeum Historyczne, tu niestety nie można było robić zdjęć

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Błękitny Meczet

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na Kaskady wracamy jeszcze wieczorem

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na tym kończy się nasza świetna przygoda z Armenią, która z pewnością długo pozostanie w pamięci nas wszystkich.

https://photos.app.goo.gl/8hK9xYBctw4RhPTt8
Wędrowanie pozwala odkryć prawdę o sobie i innych ludziach

ODPOWIEDZ