Gorączka sobotniej nocy

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
dave
Posty: 419
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Gorączka sobotniej nocy

Post autor: dave » 2019-08-02, 17:55

Obrazek

20.07.2019r.: Ząbkowice Śląskie - Żdanów Base Camp

Na miejsce docieram transportem kombinowanym - PKP i "Beskid" z Wrocka o 11.10. Jako że wszystko idzie zgodnie z planem, punktualnie osiągam strefę zrzutu, po czym idę coś przegryźć. O ile najważniejszym punktem na kulinarnej mapie Kłodzka jest dla mnie "Małgosia", tak będąc w Ząbkowicach nie wyobrażam sobie nie zajrzeć do "Pierogarni", gdzie zostaję uraczony na bogato michą kapuśniaku i pierogami z mięsem. Posilony, przywdziewam plecak i ruszam w drogę:

Obrazek

Tematem na dziś jest Masyw Brzeźnicy, lub według mapy "Góry Bardzkie" wyd. Plan 2012r., Masyw Grochowej. Brzeźnica - 492 m - stanowi najwyższy punkt Obniżenia Otmuchowskiego, spotkałem się także z tezą, iż w rzeczywistości należy do Wzgórz Niemczańskich. Nie mam zamiaru wdawać się w akademickie dyskusje na ten temat, a nie mam do dyspozycji fachowej literatury, żeby sprawę rozstrzygnąć. Wystarczy mi, że jest pięknie. W ruinach zamku odbywa się jakaś impreza w klimatach disco polo, zatem wizytę tam sobie daruję. Żółtym szlakiem opuszczam miasto i kieruję się w stronę wsi Tarnów. Trasa prowadzi przez pola uprawne, smaczku dodaje panorama Ząbkowic:

Obrazek

Z lekka upocony wychodzę w Tarnowie i przystaję na moment przy XVII-wiecznym kościele św. Marii Magdaleny:

Obrazek

W pewnym momencie zza kościoła wyłania się znajoma sylwetka w pomarańczowej czapce z daszkiem. Niech mnie kule biją, to menel! Okazuje się, że zmierzamy w tę samą stronę, zatem dalszą trasą idziemy już razem. Zaskoczenie poziom 100, spotkania na takim zadupiu gdzie nikt nie chodzi, dodają smaczku. Kierunek - Grochowska Góra (432 m). Pod lasem dajemy sobie jeszcze krótką przerwę i wytaczamy się na grzbiet:

Obrazek

Jak się okazało, Masyw Brzeźnicy w kwestiach widokowych ma całkiem sporo do zaoferowania, jednak punkty obserwacyjne zaczynają zarastać młodnikiem i za kilka lat nic z tego nie będzie. Korzystajmy, póki dają. Następnie idziemy przesmykiem, niezły widok na Góry Bardzkie:

Obrazek

Pakujemy się z powrotem na grzbiet, dziarskim krokiem zmierzając na Brzeźnicę:

Obrazek

Na szczycie stać nas na krótką przerwę i schodzimy do Mikołajowa. Pomimo niewielkiej wysokości, z tej perspektywy masyw robi wrażenie:

Obrazek

Menel jest bez obiadu, zatem ustalamy dłuższą przerwę na paszę. Graty zrzucamy na przystanku autobusowym, po czym idziemy do gospodarza po wodę:

Obrazek

Dostajemy w pakiecie kilka ogórków, ujął nas ten gest dobroci. Menel zaczyna pichcić, ja jako że jestem po solidnym obiedzie, zadowalam się bananem i batonikiem. Upał za to daje się we znaki, w trakcie tej nasiadówy 1,5l pękło w całości. Obok posesji naszego dobrodzieja stoi poniemiecka figura:

Obrazek

Opuszczając Mikołajów, robimy jeszcze rzut oka na okolice, sielskością tego miejsca jesteśmy oczarowani:

Obrazek

Pakujemy się do lasu, ze dwa razy pomyliliśmy drogę, w tym miejscu należy być czujnym. Szlak odbija z głównych ścieżek bez żadnego ostrzeżenia i będąc zagadanym, można się zdziwić. Po drodze krótka gawęda z idącym z przeciwka plecakowcem, który ostrzega nas przed zawikłaną trasą w okolicach wiaduktu Kolei Sowiogórskiej nad Żdanowem. No nic, dochodzimy wreszcie do skrzyżowania dróg nad Kotliną Żdanowa i zrzucamy wory celem odsapnięcia. Te okolice zawsze mi się podobały, Góry Bardzkie w moim odczuciu są mocno niedocenianym pasmem:

Obrazek

Rozprawiamy o tym i o tamtym, ale czas się wreszcie ruszyć. Mamy w planie biwaczek na Łysej Górze, więc musimy się nieco streszczać. Mijamy rzeczony wiadukt i pomni uwag napotkanego turysty... skręcamy w złą stronę. Nie wzięliśmy pod uwagę, że idąc z drugiej strony, kierunek trasy miał odwrócony. W efekcie pakujemy się w bardzo kolczaste chaszczowisko i pionową ścianę lasu. Jako że dochodzi już 20:30, a my jesteśmy w czarnej dupie i prawie bez wody, rzucam temat powrotu na mijane uprzednio wypłaszczenie i uzupełnienia butelek w gospodarstwie. Menel przyklaskuje, zatem cofamy się ociupinę, zrzucamy klamoty i dalej biwakujemy już na bogato.

21.07.2019r.: Żdanów Base Camp - Skansen w Wambierzycach Górnych

W nocy upał niesamowity, termometr pokazuje 20 stopni. Z reguły w takiej sytuacji radzę sobie rozpinając sypialnię, tym razem ze względu na upierdliwe komary nie ma takiej opcji. Dobrze że kupiłem chinola, bo w ciepłym Cumulusie ani chybi ugotowałbym się. Na szczęście w okolicach 2:30 przeszła burza z opadem, schładzając trochę atmosferę. Dalej już bez przeszkód i przed szóstą wytaczamy się z namiotów. Znakomicie się stało, że zostaliśmy tu na nocleg, w trakcie burzy miejsce to uznaję za stosunkowo bezpieczne. Po posiłku robimy sobie pamiątkowe zdjęcie, fot. menel:

Obrazek

Idziemy dalej zielonym szlakiem w stronę Srebrnej Góry. Pod wiaduktem srebrnogórskim, ciekawa miejscówka na nocleg. Schodzić nam się nie chciało:

Obrazek

Skróciliśmy sobie trochę drogę obchodząc forty i wychodzimy na Małą Przełęcz Srebrną. Zmieniamy kolor szlaku na czerwony, oczywiście poszliśmy nie w tę stronę... no tak. ;-) Po wyprostowaniu kierunku pakujemy się na nasze pierwotne miejsce noclegowe - Łysą Górę, 598 m. Widok na forty daje radę, miejscówka doprawdy wyborna:

Obrazek

Obrazek

Następnie przez Czeski Las 621 m schodzimy do Czerwieńczyc. Po drodze mijamy posąg Diany:

Obrazek

W Czerwieńczycach mamy smaka na colę, niestety sklepu przy trasie nie stwierdziliśmy. Pogoda zaczyna się kiepścić, przewidujemy z menelem opad. Póki co, Górami Bardzkimi jesteśmy rozłożeni:

Obrazek

Spadło kilka kropel deszczu, ale niewzruszeni przemy do Słupca. Na zejściu widoki niczego sobie:

Obrazek

Będąc już w mieście, wtaczamy się do monopolowego na colę, menel kończy tu imprezę i wraca do domu. Stać nas jeszcze na pożegnalny posiłek, ja mając w perspektywie podejście na Kościelec nie obżeram się zbytnio i opieram posiłek o bigos i kawę. To było bardzo ważne dla mnie spotkanie, żegnamy się, po czym menel wraca do Wro, a ja idę dalej. Opadem nie zamierzam się zanadto przejmować, w końcu po coś noszę w plecaku pelerynę. Rzut oka na na XIX-wieczny kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej:

Obrazek

Zgodnie z moimi przewidywaniami opad ustaje i na Kościelec (612 m) wtaczam się już jak biały człowiek. Podejście całkiem zacne, na szczycie planowałem zajrzeć do sanktuarium, ale że trafiłem akurat na mszę, to bez żalu odpuściłem temat. Odbijam nieco na Górę Wszystkich Świętych (648 m), w 1913 r. na wierzchołku zbudowano wieżę widokową:

Obrazek

Pakuję się do środka, na szczycie jestem sam:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Znowu zaczyna padać, na szczęście tylko przelotnie. Schodzę czerwonym szlakiem do Ścinawki Średniej. Odbijając z asfaltu znów problemy z oznakowaniem na rozwidleniu, idę na czuja w lewo, jak się okazało, prawidłowo. Rządzę na Wzgórzach Ścinawskich:

Obrazek

Przyspieszam nieco kroku i jestem już w Ścinawce na wiaduktach. Zawsze lubiłem kolejowe klimaty, nie inaczej jest i teraz:

Obrazek

Zaczynam odczuwać głód, ciepły posiłek będzie dobrym pomysłem. Jadłodajnia niestety zamknięta, zatem pichcę sobie puree ziemniaczane z cebulką i kabanosy do tego. Kończąc posiłek, dociera do mnie bardzo wyraźnie, że zbiera się na burzę. Porzuciłem nieśmiałe rojenia o doczłapaniu do Pasterki i postanawiam przeczekać opad pod parasolami. Dobrze zrobiłem, bo rozpętał się armageddon:

Obrazek

Miejscowość uziemiła mnie na dwie godziny. W końcu jednak opad ustał i idę dalej czerwonym szlakiem do Wambierzyc. Przekraczając Ścinawkę, dopływ Nysy Kłodzkiej:

Obrazek

Krajobraz po zlewie:

Obrazek

Obrazek

Na rozdrożu nad Wambierzycami stoi kapliczka, zejście do wsi w takich klimatach:

Obrazek

Obrazek

Barokowa bazylika w Wambierzycach w remoncie:

Obrazek

Zmieniam kolor szlaku na niebieski i idę do skansenu na nocleg. Przede mną jeszcze 2,5 km asfaltu. Z racji tego, że docieram do granicy Parku Narodowego Gór Stołowych nocleg w namiocie odpuszczam i zmierzam na sen do - jakby się wydawało - bardziej cywilizowanych warunków. A takiego wała. Mając na względzie chorobę właściciela przykro mi to pisać, ale na miejscu zastaję ruinę porównywalną jedynie ze schroniskiem na Magurze Małastowskiej. Po wyskoczeniu z dwóch dyszek, wtaczam się do noclegowni i trafiam na ledwo stojących na nogach z przepicia Ukraińców, którzy najwyraźniej potrzebują psa przewodnika, żeby w ogóle trafić do pokoju. W kuchni i pokojach syf, pościel ostatni raz prana chyba za czasów Jaruzelskiego, okna nie chcą się zamykać, ogólnie nawet szkoda słów. Na pięć stojących w pokoju łóżek, cztery są dla mnie za krótkie. Z obrzydzeniem idę pod prysznic, jem kolację i pakuję się do śpiwora, sen.

22.07.2019r.: Skansen w Wambierzycach Górnych - Polanica-Zdrój PKS

Wstaję rano, śniadanie, kawa, pakowanko i w okolicach 7:30 uciekam z tego przybytku. Poranek dość mglisty:

Obrazek

Idę dalej niebieskim szlakiem, z zamiarem zakończenia imprezy w Polanicy. Asfalt zaraz się kończy, po czym czeka mnie całkiem poważne podejście do Skalnych Grzybów. Ze względu na szczupłość czasu odpuszczam sobie odwiedzenie wszystkich skałek, koncentrując się jedynie na położonych w bezpośrednim otoczeniu przemierzanego przeze mnie szlaku:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Schodzę do Batorówka. Decyduję się na krótki odpoczynek na przydrożnym parkingu. Placyk utrzymany w czystości, jest także wiata i miejsce na ognicho:

Obrazek

Obrazek

Idę dalej, na Niżkowej (603 m) zrzucam na chwilę plecak i wychodzę na skałki pogapić się nieco. Miejsce zaczyna już zarastać:

Obrazek

Dalej zejście lasem, w końcu przekraczam drogę krajową nr 8 i ląduję w Borowinie, część miasta Szczytna:

Obrazek

Dalszy odcinek nie obfituje już w atrakcje. Przez Bukową schodzę do Polanicy i ląduję na dworcu PKS, gdzie mam prawie godzinę wolnego czasu w oczekiwaniu na "Beskida" do Wrocka:

Obrazek

Czasami dobrze jest pochodzić po mniej uczęszczanych trasach, bo naprawdę można się zdziwić. Ucieszyło mnie nieoczekiwane spotkanie z menelem na takim zadupiu, któremu dziękuję za wspólną trasę. Szlaki spoza głównego nurtu zdecydowanie mają to coś, a tymczasem... oddaję głos do studia.
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9914
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Re: Gorączka sobotniej nocy

Post autor: menel » 2019-08-02, 19:14

Przy nadarzającej się okazji "pierogownię" w Ząbkowicach Śl. odwiedzę koniecznie. Spotkanie na szlaku wpisuję jako ewenement. Okazuje się, że można się wspólnie poszlajać nie umawiając się, jak dla mnie to szczyt "nieplanowania" tudzież spontanu. A Góry Bardzkie? No cóż, są w pyte. Dzięki dave za imprezę.
ПУНКС НОТ ДЭД !

włodarz2
Posty: 71
Rejestracja: 2019-01-17, 17:43

Re: Gorączka sobotniej nocy

Post autor: włodarz2 » 2019-08-02, 19:22

Czasami dobrze jest pochodzić po mniej uczęszczanych trasach...
Z tym się zgodzę, ale słowo czasami zastąpiłbym słowem zawsze. :-)

Awatar użytkownika
Trop
Posty: 435
Rejestracja: 2012-03-19, 11:46
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gorączka sobotniej nocy

Post autor: Trop » 2019-08-03, 20:51

dave pisze: "Te okolice zawsze mi się podobały"

Obrazek
Zgoda, urokliwa kotlina. Jej urok psują słupy i druty.

Interesujące trasy wybierasz, dobrze się czyta. Tak samo, jak tę relację z pożegnania sezonu 2017 w Górach Bardzkich.
Czemu w Mikołajowie zaparkowaliście na przystanku? Koło tej tablicy porządna wiata jest ... a przynajmniej była w 2016

Obrazek

uwaga: słabe zdjęcie :(
Obrazek

.

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9914
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Re: Gorączka sobotniej nocy

Post autor: menel » 2019-08-04, 05:35

Trop pisze:
2019-08-03, 20:51
Koło tej tablicy porządna wiata jest ... a przynajmniej była w 2016
Jest nadal.
Trop pisze:
2019-08-03, 20:51
Czemu w Mikołajowie zaparkowaliście na przystanku?
Wiata przystankowa jest bardziej "kontaktowa" i lepiej osłonięta przed wiatrem/było pichcone/ niż miejsce odpoczynku, które wskazujesz.
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Trop
Posty: 435
Rejestracja: 2012-03-19, 11:46
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gorączka sobotniej nocy

Post autor: Trop » 2019-08-04, 06:40

Fakt, "centrum kultury i odpoczynku" jest tylko zadaszone.

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9914
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Re: Gorączka sobotniej nocy

Post autor: menel » 2019-08-04, 06:54

Trop pisze:
2019-08-04, 06:40
Fakt, "centrum kultury i odpoczynku" jest tylko zadaszone.
Tia.. :-D Ale, ma to inny "plus dadatni". Zauważ, że na takim zadupiu, bardzo zacnym notabene, jest możliwość wyboru, co dla mnie jest bardzo cenne. Poza tym, gospodarze tego domu:

Obrazek

To bardzo zacni ludzie. Prosząc o wodę dostaliśmy garść ogórków prosto z "krzaka" i uwalając się w wiatuni gospodarz wpadł na pogawędkę. Małe gesty czynią tak wielkie rzeczy, że głowa mała.
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Trop
Posty: 435
Rejestracja: 2012-03-19, 11:46
Lokalizacja: Wrocław

Re: Gorączka sobotniej nocy

Post autor: Trop » 2019-08-04, 07:35

Małe gesty, a pamiętane. Z czasu, gdy szliśmy bezszlakowo z Leuthenem wzdłuż Uskoku, przez Brzeźnicę, Mikołajów i Żdanów, pamiętam że dużo tam ambon było poustawianych. I bodaj w Brzeźnicy wypatrzył nas przez okno jeden z mieszkańców - staliśmy na leśnym rozdrożu studiując mapę - obok było samotne gospodarstwo. Pojechał później za nami i spotkaliśmy się w lesie. Nie wiem czy to troska o zbłąkanych, czy obawa, że wyładujemy agresję dewastując cokolwiek w terenie. Jakby nie było - rozmawialiśmy życzliwie.

Awatar użytkownika
dave
Posty: 419
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Re: Gorączka sobotniej nocy

Post autor: dave » 2019-08-04, 09:52

menel pisze:
2019-08-02, 19:14
Spotkanie na szlaku wpisuję jako ewenement. Okazuje się, że można się wspólnie poszlajać nie umawiając się, jak dla mnie to szczyt "nieplanowania" tudzież spontanu. A Góry Bardzkie? No cóż, są w pyte.
Nie inaczej menel, nie inaczej.
włodarz2 pisze:
2019-08-02, 19:22
Z tym się zgodzę, ale słowo czasami zastąpiłbym słowem zawsze. :-)
Staram się trochę urozmaicać temat. ;-)
Trop pisze:
2019-08-03, 20:51
Interesujące trasy wybierasz, dobrze się czyta. Tak samo, jak tę relację z pożegnania sezonu 2017 w Górach Bardzkich.
Czemu w Mikołajowie zaparkowaliście na przystanku? Koło tej tablicy porządna wiata jest ... a przynajmniej była w 2016
Dzięki. Cieszę się, że komuś się te moje wypociny podobają. Lubię ciszę i spokój, po całym dniu chodzenia z dużym plecakiem jestem po prostu zmęczony, a w zatłoczonym schronisku ciężko o pełną regenerację sił. Mam jeszcze jeden temat w Bardzkich do ogarnięcia, konkretnie zielony szlak na odcinku Bardo - Złoty Stok. Połączę go pewnie z Górami Złotymi i Bialskimi, tylko nie wiem kiedy ta wycieczka dojdzie do skutku. Może jesienią się uda. Co do przystanku, to menel w zasadzie wyczerpał temat.
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 742
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Re: Gorączka sobotniej nocy

Post autor: Cisy2 » 2019-08-04, 10:36

Dave, relacja z fajnych miejsc i świetnie napisana. Cieszę się, że Masyw Brzeźnicy ostatnio znowu zaistniał na forum (w poprzedniej epoce, przed zniknięciem 95% fotografii z forum, coś tam było, na szczęście niedawno znowu zaczęło się coś dziać - jakiś czas temu swoją relację z tych miejsc wrzucił na forum niezmordowany opawski). Dziękuję Wam, pewnie nie tylko ja.


dave pisze:
2019-08-02, 17:55
Dostajemy w pakiecie kilka ogórków, ujął nas ten gest dobroci.
menel pisze:
2019-08-04, 06:54
Poza tym, gospodarze tego domu:

Obrazek

To bardzo zacni ludzie. Prosząc o wodę dostaliśmy garść ogórków prosto z "krzaka" i uwalając się w wiatuni gospodarz wpadł na pogawędkę. Małe gesty czynią tak wielkie rzeczy, że głowa mała.
Spytam się mojej siostry, jak tylko wróci z wakacji, czy to w tym domu spędziła kilku tygodni swego życia, zbierając materiały do swojej pracy magisterskiej z geologii. Świat jest mały, a Mikołajów metropolią nie jest.

W pobliskich Braszowicach lata temu też spotkałem się z podobną życzliwością tamtejszych mieszkańców. W drugi dzień świąt wielkanocnych w 1983 r. zwiedzaliśmy Masyw Brzeźnicy i miejscowości leżące u jego podnóża. W Braszowicach jeden z gospodarzy wyniósł nam garnek świątecznego kompotu z suszonych owoców. Na drugiej mojej fotografii widać, jak uśmiecha się widząc nasz entuzjazm i zachwyt smakiem napoju.

Obrazek

Obrazek

Dave, schodząc do Słupca miałeś taki widoczek:
dave pisze:
2019-08-02, 17:55

Spadło kilka kropel deszczu, ale niewzruszeni przemy do Słupca. Na zejściu widoki niczego sobie:

Obrazek
Niedawno, bo 5 kwietnia tego roku, miałem z tego miejsca widok podobny, lecz jednym szczegółem dość zasadniczo się różnił:

Obrazek

Szczegół z bliska:

Obrazek

Tak się złożyło, że dzień wcześniej prezes jednej z partii obiecał hodowcom zwierząt 500 zł za krówkę i 100 zł za świnkę, jeżeli tylko zwierzęta poczęte zostaną w ekologicznych warunkach. Nie wiem, może także ten pan ze zdjęcia pomyślał, że i źrebaczek poczęty z widokiem na Szczeliniec Wielki załapie się na przynajmniej zbliżoną kwotę?

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5574
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Re: Gorączka sobotniej nocy

Post autor: Lidka K. » 2019-08-04, 15:35

Ciekawe, jak będą sprawdzac te eko warunki poczęcia ;-)
Ale wracając do Wambierzyc: tam jest świetny nocleg- przy schodach do Bazyliki, u braciszków. Bodaj 15 zł, czysciutko, świeżutko, pachnąco i wygodnie. Nie wiem tylko jak z długością łóżek, dla mnie każde jest wystarczająco duże, nawet dziecięce ;-)
I motto rewelacja, podpisuję się w całej rozciągłości :-D
Wystarczy mi, że jest pięknie
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9914
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Re: Gorączka sobotniej nocy

Post autor: menel » 2019-08-04, 16:24

dave pisze:
2019-08-04, 09:52
Mam jeszcze jeden temat w Bardzkich do ogarnięcia, konkretnie zielony szlak na odcinku Bardo - Złoty Stok.
Obawiam się, że zmienił się kolor szlaku na żółty.
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
dave
Posty: 419
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Re: Gorączka sobotniej nocy

Post autor: dave » 2019-08-05, 19:42

Cisy2 pisze:
2019-08-04, 10:36
Dave, relacja z fajnych miejsc i świetnie napisana. Cieszę się, że Masyw Brzeźnicy ostatnio znowu zaistniał na forum (w poprzedniej epoce, przed zniknięciem 95% fotografii z forum, coś tam było, na szczęście niedawno znowu zaczęło się coś dziać - jakiś czas temu swoją relację z tych miejsc wrzucił na forum niezmordowany opawski). Dziękuję Wam, pewnie nie tylko ja.
Dzięki, Cisy, za dobre słowo, jak również za uzupełnienie mojej (dość skrótowej, przyznaję) relacji. Niejednokrotnie spotkałem się z ponadprzeciętną życzliwością mieszkańców górskich miejscowości i jest to też dla mnie dodatkowy powód, aby omijać modne miejsca, które nastawione są tylko na komercję. Takie wędrowanie z namiotem po krzakach wyzwala jednak zupełnie inne emocje. Czekam zatem na wieści od siostry. :-)
Lidka K. pisze:
2019-08-04, 15:35
Ale wracając do Wambierzyc: tam jest świetny nocleg- przy schodach do Bazyliki, u braciszków. Bodaj 15 zł, czysciutko, świeżutko, pachnąco i wygodnie. Nie wiem tylko jak z długością łóżek, dla mnie każde jest wystarczająco duże, nawet dziecięce ;-)
O widzisz, dzięki za te namiary. Na pewno się kiedyś przydadzą. :-)
menel pisze:
2019-08-04, 16:24
Obawiam się, że zmienił się kolor szlaku na żółty.
To bardzo możliwe, bo mam starą mapę. Chociaż mapa-turystyczna nadal prezentuje kolor zielony. Może niedługo naniosą zmianę.
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5592
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Re: Gorączka sobotniej nocy

Post autor: Satan » 2019-08-19, 19:29

Kurcze, to że spotkaliście się na takim sudeckim zadupiu, to jednak mimo wszystko trochę przywraca wiarę w to Forum. ;-)
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

ODPOWIEDZ