Karkonosze 14-15.01.2012

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Konrad
Posty: 56
Rejestracja: 2011-12-12, 18:55
Lokalizacja: Legnica

Karkonosze 14-15.01.2012

Post autor: Konrad » 2012-01-17, 08:32

Na pierwszą w tym roku wyprawę wybieramy z Ewką stare, dobre (i najważniejsze najbliższe nam) Karkonosze. Mamy tylko sobotę i niedzielę (nie całą) więc plan obejmuje: Schronisko Pod Łabskim Szczytem (jako baza) i później Mokrą ¦cieżką do grzbietu, źródła Łaby, Labska bouda, Wielki Szyszak, Łabski Szczyt i powrót do schroniska. Co z tego wyszło?
Dojeżdżamy autobusem do Szklarskiej Poręby ok.10 i ruszamy na poszukiwanie rakiet do wypożyczenia. Ano tak, ponieważ dorobiliśmy się do tej pory tylko jednej pary, a przeczuwamy, że mogą się przydać. Dowiadujemy się, że są do wypożyczenia tylko na Polanie Jakuszyckiej (co nas średnio cieszy) oraz przy stacji GOPR – super. Tym bardziej dobrze się składa, że chcemy Pod Łabski wejść żółtym szlakiem (Stara Droga) a budynek GOPR jest w pobliżu. Niestety „goprowcy” informują nas, że w tym roku nie mają rakiet do wypożyczenia (mieli rok temu). No trudno, ruszamy. Początek trasy piękny, dużo śniegu, zero ludzi. Pochmurno, ale do wysokości ok. 1200 m.n.p.m. widoczność niezła. Trasa lekko przetarta – poza stuptutami, nic więcej na nogach nie potrzeba.
Obrazek
Na początku Starej Drogi

Im dalej, tym ilość śniegu wzrasta, trasa coraz mniej ubita – widać spacerowicze już dalej nie próbują. Po śladach wnioskujemy, że przed nami świeżo ktoś wspinał się na nartach, a w ostatnich dniach jedna lub dwie osoby szły tędy, ponieważ został lekko ubita śnieżka, ale już przykryta ok. 20-30 cm. śniegu. Niestety miejscami zaczynamy się trochę zapadać w śniegu. Zakładam więc rakiety, a Ewka próbuje iść po moich ubitych śladach lub wyżej wspomnianą ścieżką. Po kilkuset metrach rezygnujemy z takiego układu. Dochodzimy do wniosku, że albo razem musimy iść w rakietach, albo przebijamy się bez. Robimy przerwę na herbatę, podczas której chowam rakiety. Okazuje się, że najlepsze rozwiązanie dalszej wycieczki jest następujące – pierwsza idzie Ewka, która nie zapada się z racji wagi za bardzo, a ja za nią dokładnie po śladach.
Obrazek
Na żółtym szlaku

W ten sposób docieramy do skrzyżowania z zielonym szlakiem i od tego momentu droga jest już dość komfortowa. Z racji pozostałych gdzieniegdzie śladów widać, iż w ostatnich czasie przejeżdżał tędy ratrak, a ponieważ od tego czasu napadało tylko kilkanaście centymetrów śniegu, nawet raki nie są potrzebne. W ten sposób docieramy do Kukułczych Skał, gdzie zaczyna nas dosięgać coraz silniejszy wiatr – jesteśmy na górnej granicy lasu.
Obrazek
Kukułcze Skały

Ostatni odcinek do samego schroniska przebiega już po tyczkach i zaczynamy odczuwać ostry i silny oddech gór. Termometr w schronisku pokazuje -10 st.C, a biorąc pod uwagę tak silny wiatr, odczuwalnie musi być ok. -20st.C.
Obrazek
Przed Schroniskiem Pod Łabskim Szczytem

W schronisku krótki odpoczynek i ruszamy do góry Mokrą ¦cieżką po tyczkach na grzbiet pod Łabskim Szczytem (1471 m.n.p.m.), do skrzyżowania z czerwonym szlakiem, a również żółtym wiodącym już po czeskiej stronie do źródeł Łaby. Mokra ¦cieżka jest szlakiem zimowym z racji zamkniętego w tym czasie żółtego szlaku ze schroniska do ¦nieżnych Kotłów. Niestety, im wyżej, tym warunki stają coraz bardziej trudne. Idąc do góry mamy bardzo silny wiatr w plecy. ¦niegu jest coraz więcej. Tyczki (na oko trzy i pół, czterometrowe) teraz wystają miejscami tylko ok. 1,5 m.
Obrazek
Tyczkowana Mokra ¦cieżka

Próbowałem iść pierwszy, ale zapadam się po kolana, więc wracamy do sprawdzonego układu – Ewka pierwsza. Po chwili dochodzi do nas z dołu dwóch piechurów. W tych warunkach nie mamy nawet możliwości wymiany zwyczajowych uprzejmości, tylko od razu dogadujemy się, iż torujemy sobie drogę na zmianę. Od początków wypłaszczenia grzbietu nasi towarzysze przyspieszają i znikają nam z oczu. Na tej podstawie oceniam, iż widoczność spada do ok. 20 m. Umówiliśmy się jednak wcześniej na grzbiecie, na skrzyżowaniu szlaków. Według GPS-a pokonanie odcinka trochę ponad 1 km i różnicy wzniesień od 1168 do 1440 m.n.p.m. zajmuje nam prawie 45 minut. Warunki zaczynają być już skrajnie ciężkie. Bardzo wieje - nawet nie wiadomo, czy pada śnieg, czy to wiatr miota śniegiem już wcześniej tu leżącym – widoczność 10 m., momentami chyba nawet mniej.
Obrazek
Na grzbiecie (ok.1440 m.n.p.m.) przed drogowskazem, skrzyżowanie szlaków

Spotykamy się z naszymi poznanymi wcześniej piechurami i prawie krzycząc do siebie ustalamy co robimy dalej. Ciekawe, że tak skrajne warunki sprawiają, iż z poznanymi kilkanaście minut wcześniej, obcymi ludźmi rozmawiamy, jakbyśmy tą wyprawę planowali tygodnie wcześniej. Ja ciągle optuję za przejściem do Labskiej boudy, aby się zagrzać i odpocząć, a mamy tam ok. pół godziny drogi po tyczkach, po płaskim grzbiecie. Nowi towarzysze nie mają tęgich min (tak mi się wydaje – wiedzę tylko oczy), więc głosem rozsądku jest Ewka. Argumentem przeważającym jest to, że zostaje nam ok. półtorej godziny do zmierzchu przy tych warunkach. Mówię, że przecież mamy czołówkę - ale to nikogo nie przekonuje. Pękam gdy patrzę na szlak po czeskiej stronie i widzę (i to z trudem poprzez wiejący śniegiem w oczy wiatr) tylko pierwszą tyczkę. Mam do tego nieodparte wrażenie, że to nie wszystko co Karkonosze mogą nam pokazać. Odwrót Pod Łabski. I choć wydawało się, że teraz może być tylko lepiej – nic bardziej błędnego. Wiatr poprzednio wiejący w plecy, teraz atakuje wściekle śniegiem w twarz. Naciągamy co się da na twarze, tak że widać tylko oczy (później dochodzimy do wniosku, że następnym razem musimy mieć ze sobą gogle). Ja prowadzę, oczy zakleja mi śnieg, oddech ciężko złapać, wytyczam na nowo drogę pomiędzy tyczkami ponieważ ślady zostawione (bądź, co bądź, przez cztery osoby kilka minut wcześniej) już nie istnieją. Na szczęście po kilku minutach wychodzimy z chmur i po chwili widzimy już dym i dach schroniska. Uff!
Obrazek
Ewka po odwrocie, w tle drugi (noclegowy) budynek schroniska Pod Łabskim Szczytem
Obrazek
Ja na tle głównego budynku; nie widać tego dokładnie, ale przy lewym oku mam sklejone rzęsy lodem

Dopiero w przedsionku schroniska poznajemy bliżej naszych towarzyszy - przybijamy piątkę za wyrypę z Leszkiem i Przemkiem z Wrocławia. Powoli odpada mi lód z rzęs. Wieczór spędzamy w naszym ulubionym schronisku. W czwórkę „trzaskamy” partyjkę w kości oraz tysiąca. Okazuje się, że nocleg z Ewką mamy w drugim budynku, więc o 22 znowu ubieramy się dokładnie (plus czołówka) i przebijamy się 100 metrów przez nowo usypane zaspy. Widok doliny po drodze jest zniewalający, więc robię jeszcze parę zdjątek.
Obrazek
W dole Szklarska Poręba

Ranek niestety nie przynosi poprawy pogody. Musimy również niestety już wracać. Początkowo schodzimy tym samym żółtym szlakiem. Poniżej granicy lasu robi się bardzo przyjemnie, ponieważ odpuszcza wiatr. Zima w górach potrafi być piękna.
Obrazek
Obrazek
Na trasie

Tym razem schodzimy zielonym szlakiem do Wysokiego Mostu. Droga zaczyna być przewiana, ubita, więc zakładamy raczki, które ostatnio kupiliśmy. Sprawdzają się znakomicie, zwłaszcza na odcinku (czarny szlak) od Wysokiego Mostu do dolnej stacji wyciągu na Szrenicę, gdzie miejscami ścieżka jest oblodzona. Tu brutalne zderzenie z „cywilizacją nart zjazdowych”, więc szybko zdejmujemy tylko raki i uciekamy w dół Szklarskiej, gdzie jest większy spokój. Chwila odpoczynku i łapiemy autobus do Jeleniej Góry, a tam do Legnicy.

No cóż - z perspektywy fotela, w którym teraz siedzę, żal „straconych” miejsc będących na wyciągnięcie ręki, ale z drugiej strony warto było przeżyć te parę chwil w rozsierdzonych górach i spróbować nauczyć się podejmować decyzje o odwrocie.
Konrad

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5574
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2012-01-17, 09:04

kolejna zimowa opowieść, na szczęście juz bez drastycznych scen :-)
Podziwiam i gratuluję
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7430
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2012-01-17, 09:12

Aleście się umaziali tym śniegiem! Jak zwykle okazuje się , że warunki klimatyczne są zawsze przeciwko nam :lol: i nawet spacerowe w lecie dojście do schroniska może byc sporym wyzwaniem.
Nie rozumiem tylko tego zdania:
Konrad pisze:na odcinku (czarny szlak) od Wysokiego Mostu do dolnej stacji wyciągu na Szrenic
Przeciez Wysoki Most jest przy szlaku do Jagniątkowa , a wyciąg na Szrenicę dokładnie w przeciwną stronę :shock:
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
Konrad
Posty: 56
Rejestracja: 2011-12-12, 18:55
Lokalizacja: Legnica

Post autor: Konrad » 2012-01-17, 09:33

Michun pisze:Przeciez Wysoki Most jest przy szlaku do Jagniątkowa , a wyciąg na Szrenicę dokładnie w przeciwną stronę
Tak jest, ale mamy drugi (pierwszy), właśnie tuż przed skrzyżowaniem z czarnym szlakiem na Marysin, poniżej Rozdroża pod Kamieńczykiem. Zresztą most jest nad Kamieńczykiem. :-D
Konrad

Awatar użytkownika
tomasz7
Posty: 1239
Rejestracja: 2010-03-15, 16:20
Lokalizacja: Trzebnica
Kontakt:

Post autor: tomasz7 » 2012-01-17, 16:53

Konradzie ,kiedyś z kumplem robiliśmy dokładnie ta sama trasę i niestety tez w takich warunkach.Ale mimo warunków przyjemnie się szło -jest co potem wspominać ;-)

Maciej_P
Posty: 593
Rejestracja: 2009-07-07, 20:46
Lokalizacja: niziny

Post autor: Maciej_P » 2012-01-17, 20:34

pytanko drobne.... dopadałlo tyle ze w kosowke czlek juz sie nie zapada ? (pytam bo bylem w grudniu tam ostatni raz)
Who dares, wins!
--------------------
Obrazek

Awatar użytkownika
Konrad
Posty: 56
Rejestracja: 2011-12-12, 18:55
Lokalizacja: Legnica

Post autor: Konrad » 2012-01-18, 07:59

Tak jest, śladu po niej nie ma :-)
Konrad

Awatar użytkownika
Bob
Posty: 2537
Rejestracja: 2010-12-26, 14:12
Lokalizacja: Z gór

Post autor: Bob » 2012-01-18, 10:35

Konrad pisze:Próbowałem iść pierwszy, ale zapadam się po kolana, więc wracamy do sprawdzonego układu – Ewka pierwsza.
Wiele razy słyszałem jak angielskie kobiety wypowiadały się, że Polacy to najwięksi dżentelmeni Europy. W każdej sytuacji przepuszczają niewiasty przodem. :-D

A poważnie, Twoja wspaniała relacja z Karkonoszy spowodowała, że chyba te góry wybiorę jako cel mojej wiosennej górskiej wyprawy. Tak więc w meczu Ben Nevis vs. Karkonosze wynik jest 1:0 dla Karkonoszy.

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2012-01-18, 11:59

Malinowe Złote Usta 2011 pisze:W każdej sytuacji przepuszczają niewiasty przodem. :-D
:mrgreen:

Obrazek
Mimo wszystko szczęście na twarzy pozostało ;-)

ODPOWIEDZ