Rumija czyli odkurzanie szlaku - Czarnogóra rulez!

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1285
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Rumija czyli odkurzanie szlaku - Czarnogóra rulez!

Post autor: rambi » 2019-07-24, 21:41

Rumija to ciekawe pasmo górskie w Czarnogórze. Nie jest bardzo wysokie, ale wyrasta bezpośrednio z morza, co czyni je bardziej potężnym. Najwyższy ich szczyt o tej samej nazwie jest ciut niższy niż nasza Śnieżka 1595 m. Ale aby wejść na niego trzeba się mocno namęczyć.

Wyjazd do Czarnogóry miałem mocno wypoczynkowy. Rodzina chciała głównie plażować, więc postanowiłem wybrać rejon najbardziej się do tego nadający, a więc okolice Ulcinja. Plaże bawią mnie zazwyczaj krótko, więc czas spędzałem zwiedzająco-biegowo-spacerowo :-) W pewnym momencie jednak nie wytrzymałem i postanowiłem wejść na Rumiję, która była z miejsca noclegów najbardziej na wyciągnięcie dłoni. O 6 rano kumpel podwiózł mnie autem do Starego Baru, gdzie postanowiłem rozpocząć moją wędrówkę. Niestety nie było chętnych na morderczą trasę w ponad 30 stopniowym upale.

Stary Bar rano był łakomym kąskiem o 7, bo cały pusty bez turystów. Poza małym targiem na terenie knajpki, gdzie wylegli miejscowi kupcy i kupujący. Ogólnie miasto, cały dzień tętniące życiem turystycznym, było puste :-)
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Korzystałem z mapy.cz głównie, więc bardzo się zdziwiłem, że w górę prowadzi jednak jakiś szlak, który kompletnie nie był oznaczony na tej mapie. Szedłem nim i trochę trasą z mapy.cz. Jak się później okazało trzeba było się trzymać szlaku cały czas. Najpierw droga prowadzi drogą w górę do miejscowości Turčini.
Obrazek

Po drodze szlak czasami ścinał, aby skrócić trasę. Pierwsze wejście w taki skrót uświadomiło mnie, że bardzo dawno nikt tędy nie szedł i że będę ten szlak odkurzał. Po paru metrach zatrzymałem się twarzą centymetry przed wielką pajęczyną z dużym na niej pająkiem. Spojrzałem dalej i zobaczyłem, że tych pajęczyn są tutaj setki. A takich okazów i większych jest od groma.
Obrazek

Zawróciłem i do końca miejscowości szedłem drogą. Tam jednak za cmentarzem okazało się, że szlak prowadzi już przez las. Nie pozostało mi nic innego jak znaleźć jakiegoś kija, który od tego momentu służył mi za szabelkę do ścinania pajęczyn. Byłem niczym Wołodyjowski, ino „ciut” większy, machając przed sobą kijaszkiem przez dobrą godzinę zanim doszedłem do drogi.

No właśnie! Po dojściu szlakiem do koryta rzeki, szlak szedł wzdłuż niej, a ścieżka na mapie prowadziła chaszczami stromo do góry do drogi idącej w kierunku szlaku czerwonego, czyli tak zwanej Primorskiej Planinarskiej Transverzali. Zapisałem sobie ten szlak na przyszłość, bo prowadzi od Herzeg Novi na północy Czarnogóry prawie pod granicę albańską.
https://www.traildino.com/trace/contine ... ansverzala
Obrazek

Postanowiłem trzymać się wskazań mapy.cz, ale nie było to dobre rozwiązanie. Straciłem na gramoleniu się przez krzaki i gołoborza oraz na szukaniu ścieżki wieki, a okazało się, że szlak do tej drogi jednak dobija tylko kawałek dalej. Od tego momentu zaczęła się już uczta dla oka i niestety chmury, które porankiem osłaniały mnie od gorąca, zaczęły powoli znikać. Stawało się coraz bardziej gorąco, ale i piękniej.
Obrazek
Obrazek

Idąc szlakiem dalekodystansowym trafiłem na szczęście na wyprowadzone dla wędrowców źródło. Okazało się, że wody może mi zabraknąć więc nabrałem sobie trochę jej.
Obrazek

Kawałek dalej ktoś przy drodze postawił wypoczynek. Jeszcze nie byłem zmęczony, ale w drodze powrotnej to kto wie?! ;-)
Obrazek

Jeszcze kawałek trzeba było podejść drogą prawie do monasteru Sergiusza z Radoneża. Tu było odbicie w lewo na szczyt. Rumija prężyła przede mną swe muskuły ;-)
Obrazek

Tutaj też się okazało, dlaczego poniżej są pajęczyny: pod podejściem stało zaparkowane auto na czeskich numerach. A więc normalni ludzie podjeżdżają tutaj na prawie 1000m, a nie zasuwają jak ten idiota… ;-) No nic, tu zaczęło się podejście. Strome i wykańczające, zwłaszcza w fazie poza lasem, gdzie słońce zrobiło mi ze łba jesień średniowiecza ;-)
Obrazek

Po drodze spotkałem starsze małżeństwo schodzące z góry. To chyba byli Czesi od auta.
W końcu po żmudnym i trudnym technicznie podejściu po obsypujących się kamieniach dochodzę do przełęczy pomiędzy szczytami. To ważna informacja dla osób chcących tu wejść: warto wziąć kijki :-) Ja ich oczywiście nie miałem. Na przełęczy pierwsze widoki na leżące po drugiej stronie Jezioro Szkoderskie robią wrażenie.
Obrazek

Ostatnie 200 metrów to już łatwiejsze podejście, no może z dwoma miejscami, gdzie trzeba sobie na skałkach rękoma pomóc. Szczyt wieńczy malutka Cerkiew Świętej Trójcy. Świeżo odnowiona, a wybudowana w 2005 roku. Materiały ponoć wwieziono na nią helikopterami wojskowymi. Cerkiew to miał być symbol powiązań pomiędzy serbskim kościołem, a czarnogórskimi wyznawcami prawosławia. Troszkę chybiony.
Obrazek

Na szczycie oczom okazuje się niewiarygodna panorama. Spędziłem na górze sporo czasu, bo byłem tam sam. Zrobiłem sobie popas i syciłem oczy i żołądek :-) Z jednej strony Bar i wybrzeże Adriatyku. Z drugiej końcówka pasma Rumija i Albania ze szczytami Gór Przeklętych. Z trzeciej strony malownicze Jezioro Szkoderskie. Natomiast z czwartej pasmo Rumija ciągnąca się wzdłuż wybrzeża aż do rozłożysty Lovcen. Próbki widoku poniżej.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zejście było dużo gorsze, bo kamienie uciekały spod nóg. Trzeba było bardzo uważnie schodzić. Pod koniec zejścia spotkałem grupę miejscowych ludzi, którzy raczą mnie informacjami o miejscowych roślinach. Każą mi zbierać jakieś zioło, które piją z herbatą i cytryną na poprawę krążenia. Zioło zebrałem, wypiłem parę razy, ale czy serce ozdrowiało, to nie wiem ;-) W każdym razie po dojściu do drogi postanowiłem podejść jeszcze pod klasztor prawosławny Sergiusza. Pięknie wygląda na tle gór. Jego spokój i monumentalność powoduje, iż każda dusza potrafi się ukoić.
Obrazek
Obrazek

Od tego miejsca zacząłem schodzić tą samą drogą, ale wrzątek się lał z nieba. Więc pobiegłem sobie w kierunku Baru. Zawsze to szybciej. Przy źródle zrobiłem sobie zaczerpnięcie wody i ruszyłem w kierunku Baru już inną drogą. Po paru kilometrach ukazał się widok Baru.
Obrazek

Kawałek przed nim odbiłem do Starego Baru. Chciałem jeszcze raz zobaczyć stare miasto i najstarsze drzewo w Europie. Po drodze musiałem trochę zwolnić, bo było ograniczenie prędkości ;-)
Obrazek

A Stary Bar z tej strony wyglądał imponująco.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W centrum usiadłem w knajpie i wypiłem tylko kilka litrów napojów. Żar wypił ze mnie wszystkie soki. Po milej plocie z kelnerką ruszyłem do Starej Masliny. Mówią, że to najstarsze drzewo w Europie. Ma ono 2200 lat, na co pokazują nawet certyfikat jako dowód.
Obrazek
Obrazek

Śmiesznie, bo po chwili przyjechała wycieczka z Ukrainy. Część zwiedzających żałowała jednego Euro na wejście i robili sobie zdjęcia zza płotu.

Dalsza droga do Baru i sam Bar to już nic specjalnego. Choć szedłem sobie bocznymi drogami to nie bardzo mnie się tam spodobało. Ale musiałem tam pójść! Tam był jedyny multitap z piwami na mojej trasie w Czarnogórze. I niestety był…. zamknięty. Jak pech to pech. Zjadłem więc obiadek przy czarnogórskim pysznym winie (polecam szczepy Vranac) i zaczekałem na transport. Ogólnie tego dnia wyszło mi prawie 34km, co jak na ten upał było niezłym wynikiem. A widoki? Ech… Palce lizać :-)
Obrazek

W ogóle Czarnogóra po raz kolejny mnie zauroczyła. Uwielbiam ten kraj. A Bośnia, którą zwiedzałem wracając to następny kraj miód malina! Polecam :-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5596
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Re: Rumija czyli odkurzanie szlaku - Czarnogóra rulez!

Post autor: Lidka K. » 2019-07-25, 06:03

taaa, takie coś przy porannej kawie, to jest COŚ :-D
Montenegro wymiata :lol:
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5607
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Re: Rumija czyli odkurzanie szlaku - Czarnogóra rulez!

Post autor: Satan » 2019-07-26, 15:34

Świetne! Czarnogóra, to przepiękny zakątek Europy. Ja Rumiję znam tylko z panoramy ze Starego Baru... ;-) , ale wypaloną głowę dobrze pamiętam podczas wejścia na dach Chorwacji - 38stC. Oby więcej bałkańskich relacji, nawet niegórskich! ;-)
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7451
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Re: Rumija czyli odkurzanie szlaku - Czarnogóra rulez!

Post autor: Michun » 2019-07-27, 08:35

Ciekawe rejony, mi kompletnie nieznane (i już chyba tak zostanie...) Jest to rodzaj wycieczki, który dobrze znam- wycieczka incydentalna, tzn jedziesz gdzieś z rodziną i potem szukasz w pobliżu jakiejś góry :-)
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
dave
Posty: 428
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Re: Rumija czyli odkurzanie szlaku - Czarnogóra rulez!

Post autor: dave » 2019-07-28, 17:57

O w mordę, 1600m podejścia przy takich upałach potrafi wypompować. Bardzo ciekawe klimaty, muszę przyznać. ;-)
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

Marek S
Posty: 733
Rejestracja: 2010-11-30, 12:38
Lokalizacja: Małopolska

Re: Rumija czyli odkurzanie szlaku - Czarnogóra rulez!

Post autor: Marek S » 2019-07-28, 19:48

rambi pisze:
2019-07-24, 21:41
A więc normalni ludzie podjeżdżają tutaj na prawie 1000m, a nie zasuwają jak ten idiota… ;-)
Rambi
Powoli ewoluujesz do turystyki hybrydowej. Okazuje się bardzo przydatna, zwłaszcza w ciepłych krajach ;-)
Piękna wycieczka!

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1285
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Rumija czyli odkurzanie szlaku - Czarnogóra rulez!

Post autor: rambi » 2019-07-31, 07:47

Po pierwsze fajnie, że Wam się chciało przeczytać moją relację. Wiem, wiem. Na bezrybiu i rak ryba ;-)
Satan pisze:
2019-07-26, 15:34
ale wypaloną głowę dobrze pamiętam podczas wejścia na dach Chorwacji - 38stC.
Satanie, ja miałem to szczęście, że słońce zaczęło mi grzać w łeb trochę nie od samego rana, co na pewno miało wpływ na
Satan pisze:
2019-07-26, 15:34
Oby więcej bałkańskich relacji, nawet niegórskich! ;-)
Dobra, jeszcze coś zatem wrzucę z tego wyjazdu. Mam pewną perełkę tylko muszę znaleźć trochę czasu :-)
Michun pisze:
2019-07-27, 08:35
Jest to rodzaj wycieczki, który dobrze znam- wycieczka incydentalna, tzn jedziesz gdzieś z rodziną i potem szukasz w pobliżu jakiejś góry :-)
No niestety. W skwarze nie wszyscy lubią się prażyć w górach. A ja to uwielbiam :-) Ile potem jest satysfakcji z takiego przejścia! :-)
dave pisze:
2019-07-28, 17:57
O w mordę, 1600m podejścia przy takich upałach potrafi wypompować. Bardzo ciekawe klimaty, muszę przyznać. ;-)
Właśnie to ciekawe. Wg zegarka zrobiłem 1800 metrów. A przy eksporcie danych do Endo jakoś mi to wypłaszczyło. Ciekawe...
Marek S pisze:
2019-07-28, 19:48
Powoli ewoluujesz do turystyki hybrydowej. Okazuje się bardzo przydatna, zwłaszcza w ciepłych krajach ;-)
Tak, pamiętam ten Twój opis hybrydowego zwiedzania Bałkanów wraz teorią turystyki hybrydowej :-) Kilka miejsc wpadło mi wtedy w notes ;-) Szczerze? Odpowiada mi to pod warunkiem, że zdążę się zmęczyć a nie wjadę na sam szczyt autem ;-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
Marco
Posty: 2123
Rejestracja: 2008-11-18, 19:05
Lokalizacja: Opole

Re: Rumija czyli odkurzanie szlaku - Czarnogóra rulez!

Post autor: Marco » 2019-08-09, 08:40

O proszę i trochę wspomnień z eksploracji Czarnogóry wróciło.
Widzę, że dałeś nieźle do wiwatu 1600 czy 1800 m przewyższenia i do tego ponad 30 kilosów w upale... z tego też powodu dziękuję Bogu, że jak do tej pory nie dałem się namówić na żadną wycieczkę z Tobą... ;-) ;-) ;-)
...only way to cure stupidity is death...

ODPOWIEDZ