Włodzickosowie powitanie wiosny 22-24.03.2019

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
dave
Posty: 383
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Włodzickosowie powitanie wiosny 22-24.03.2019

Post autor: dave » 2019-03-31, 08:16

Obrazek

Na Wzgórza Włodzickie nakręcony byłem od dawna. Początek kalendarzowej wiosny wydawał się terminem idealnym, nadto trzy grosze dodali wróżbici pogodowi, wygrażając lampą. Nie ma to tamto, trzeba tam jechać i to już.

22.03.2019 r.: Nowa Ruda - łąka nad Świerkami Dolnymi

Postanowiłem zacząć trasę z Nowej Rudy. Na miejsce docieram z godzinnym poślizgiem, bus z Wrocławia zwiał mi sprzed nosa. Trochę kręcę się po okolicach rynku, szukając jadłodajni, z efektem pozytywnym - bar mleczny "Popularny" schabowe serwuje przyzwoite. Gdyby ktoś miał ochotę na smaczną i niedrogą paszę, z pewnością znajdzie tam coś dla siebie:

Obrazek

Najedzony, napity, czas w drogę. Idę starym wariantem zielonego szlaku, przez ogródki działkowe. Wysoka wilgotność powietrza zapowiada, że rozległych widoków to dziś nie będzie:

Obrazek

Powyżej odnajduję znaki szlaku i dalej idę już planowo. Gdzieniegdzie mijam pola uprawne, miejscówki o charakterze wybitnie rekreacyjnym:

Obrazek

Jak to musi wyglądać w maju? Strach się bać.

Obrazek

Korzystając z wybitnych walorów widokowych Wzgórz Włodzickich, nie spieszę się, mam jeszcze czas na nasiadówkę pod krzakiem. W międzyczasie do "mojego", zielonego szlaku, dołącza niebieski, którego nie mam zaznaczonego na mapie (Sudety Środkowe, wyd. Plan 2015), później okaże się, że biegnie on ze stacji PKP w Ludwikowicach Kłodzkich. Tymczasem na horyzoncie clou programu, najwyższy szczyt Wzgórz Włodzickich - Włodzicka Góra, 757 m:

Obrazek

Odbicie zielonego szlaku przegapiłem, na szczyt wchodzę na szagę przez las. Smaczkiem jest nowa wieża widokowa, której otwarcie miało miejsce 19 października 2018 r. Przy ławce zrzucam worek i patrzę, co to za zwierz:

Obrazek

Kibelek z widokiem na Góry Sowie również daje radę:

Obrazek

Pakuję się na wieżę i podziwiam widoki:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Siedzę jeszcze przez chwilę na ławce, ale czas się zwijać. Schodzę zielonym szlakiem do Świerków Dolnych. Po drodze rzut okiem na ruiny budowli, wykorzystywanej niegdyś do załadunku i transportu urobku z położonego nieopodal kamieniołomu:

Obrazek

Jako że powoli zbliża się wieczór, postanawiam wykorzystać okoliczną łąkę jako miejsce biwakowe. Zresztą, praktycznie cały ten teren znakomicie nadaje się pod namiot:

Obrazek

Zachód słońca gratis:

Obrazek

Nastawiam wody na herbatę, pochłaniam kolację i montuję się do namiotu, bo co tu robić po ciemku? Dobranoc.

23.03.2019 r.: Łąka nad Świerkami Dolnymi - wiata na Marcowej Przełęczy

Z rana wszystko mokre, kondensacja dała mi się we znaki. Śniadanie, kawa i zaczynam zwijać bajzel. Foto słabe, aparat chwycił wilgoć:

Obrazek

Schodzę do Świerków Dolnych. Przy drodze taki cymesik:

Obrazek

Trzymając się zielonego szlaku, przecinam w poprzek Wzgórza Wyrębińskie. Z racji ochrony zimowisk nietoperzy, kompleks "Gontowa" zamknięty:

Obrazek

Schodzę do Sowiny, przysiółka Ludwikowic Kłodzkich. Z racji tego że w butelce widać już dno, uzupełniam wodę w pierwszym lepszym gospodarstwie i napieram dalej do Sokolca. W Sokolcu zmieniam kierunek, kolor szlaku i powoli gramolę się asfaltem pod górę na Przełęcz Sokolą, skąd udam się na Wielką Sowę. Kilkaset metrów od przełęczy rozgościło się schronisko "Orzeł", decyduję się uwalić na dłuższą chwilę przed obiektem i może coś zjeść:

Obrazek

Przez chwilę odpoczywam i wyciągam z kieszeni telefon; tu es do Tai, tam krótka pogaducha z Menelem. Wbijam do środka z nadzieją na bigos, po czym dostaję obuchem w pałę, kuchnia czynna dopiero od dwunastej. Nic to, paszy w plecaku pod dostatkiem, głodować na pewno nie będę. Idę dalej, powyżej schroniska leży jeszcze śnieg:

Obrazek

Niedługo potem mijam schronisko "Sowa", które jest czynne!

Obrazek

Nie nie, takiej okazji przepuścić nie mogę, zachodzę do schronu, zamawiam pierogi ruskie i przy okazji podpytuję najemczynię, co jest grane. Otóż, dowiaduję się, że umowa najmu co prawda została im wypowiedziana, ale nikt ich stamtąd nie wyrzuca... no ciekawa konstrukcja, muszę przyznać. Natomiast ze względu na "brak ruchu turystycznego", schronisko działa jedynie w weekendy, więc jeśli ktoś zawita tu w środku tygodnia, to najpewniej się od schroniska odbije. No nic, pojadłem smacznych pierogów i lecę dalej. Do celu już rzut beretem, więc po dłuższej chwili osiągam Wielką Sowę, 1015m:

Obrazek

Na szczycie oczywiście jarmark, ludzi od groma. Plecakowców jednak nie widać. Rozwalam się na ławce, odpoczywam przez chwilę, po czym idę na wieżę obejrzeć krajobraz i porobić zdjęcia:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bimbam sobie jeszcze przez chwilę na ławce, po czym podejmuję decyzję o zejściu żółtym szlakiem do Walimia. Nie znam tego odcinka, więc z chęcią się tamtędy karnę. Położone nieopodal szczytu połacie martwego lasu sprawiają dość smutne wrażenie:

Obrazek

W międzyczasie mijam porośniętą lasem Małą Sowę (972 m), a na Jeleniej Polanie czas na małe uzupełnienie płynów. Na szlaku generalnie dość sucho, kamienistym traktem powoli wytracam wysokość:

Obrazek

Mam ochotę na kotleta schabowego, w Walimiu wbijam zatem do zajazdu "Hubert" na posiłek. Porcja co prawda spora, jednak mięso dość łykowate, jadłem już lepsze sztuki. Nad talerzem wymiana szyderstw z buszującym w Karkach Michunem. Przewidując kolejny biwaczek, tankuję przy okazji 3 litry wody i powoli kieruję się do wyjścia.

Zmieniam kolor szlaku na niebieski. Opuszczając miasto mam całkiem niezły widok na kościół pw. św. Jadwigi:

Obrazek

Generalnie, niebieski szlak z Walimia to całkiem niezły punkt widokowy na miasto i Góry Sowie:

Obrazek

Wbijam na grzbiet i kontynuuję przechadzkę. Pogoda dopisuje, przyjemnie się idzie. W miejscu wycinki drzew, pojawia się widok na Góry Kamienne:

Obrazek

Obrazek

Docieram do rozstaju dróg na Przełęczy Marcowej i zastanawiam się, co dalej? Pierwotnie chciałem zejść czerwonym szlakiem w okolice Jedliny-Zdroju i przenocować pod namiotem. Ale z drugiej strony, zignorować taki lokal?

Obrazek

Pierniczę, zostaję tutaj na noc. Przy okazji podsuszę zawilgocone klamoty. Wskakuję zatem w klapki i rozkładam rzeczy na stole. Przed wiatą łapię jeszcze trochę słońca:

Obrazek

W momencie gdy zaczyna robić się szaro, zabieram się za kolację. Chmury na niebie nabierają kolorów:

Obrazek

Jest cicho, spokojnie i nawet jakby się ociepliło. Rozkładam barłóg, przebieram się w suche ciuchy i wskakuję do śpiwora:

Obrazek

Spodziewając się w nocy temperatur lekko ujemnych, zabrałem na ten wyjazd zimowy, dmuchany materac Thermaresta. Okazało się, że nie było takiej potrzeby, ale przynajmniej spało się wygodniej, niż na cienkiej karimacie. Tak mnie ten dmuchaniec rozbestwił swoją wygodą, że intensywnie myślę nad przerzuceniem się definitywnie na materace dmuchane, również w okresie od wiosny do jesieni. Nie wiem jednak, czy inwestycja w TaR'a na takie temperatury, nie będzie strzelaniem z armaty do komarów. Muszę to przemyśleć, może Chińczycy będą mieli na stanie jakieś lekkie i tańsze alternatywy, zdatne do użytku podczas przymrozków. A tymczasem... dobranoc.

24.03.2019 r.: Wiata na Marcowej Przełęczy - Głuszyca PKP.

Taa, to sobie pospałem. Chwilę po tym jak udało mi się zasnąć, nadeszła zmiana pogody i wiatr tak mi zaczął dmuchać po japie, że musiałem wstać i rozbić na tych dechach sypialnię od namiotu, bo nijak nie mogłem się osłonić. Ale nic, dalsza część nocy upłynęła bez przeszkód i po piątej obudził mnie świergot ptaków. Przez dłuższą chwilę leżę jeszcze w śpiworze i około szóstej postanawiam zwlec się z wyra. Tradycyjne solidne śniadanie, kawa, pakowanko. Schodzę niebieskim szlakiem do Głuszycy, tam wbiję się na pociąg i wrócę ze spokojem do domu. Tymczasem słońce gdzieś zniknęło:

Obrazek

Stawy nad Głuszycą nawet niczego sobie. Przy pierwszym z nich, dwaj wędkarze siedzą na rybach. Ciekawe czy wzięli ręcznik i mydło?

Obrazek

Wpadam wreszcie do Głuszycy. Czeka mnie jeszcze spacer przez całe miasto i wreszcie ląduję na stacji kolejowej:

Obrazek

Obrazek

W Jedlinie Górnej kolejny poślizg, po czym via Wałbrzych wracam do domu. Koniec wycieczki.
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

Awatar użytkownika
_Sokrates_
Posty: 631
Rejestracja: 2013-12-05, 22:03
Lokalizacja: Białystok

Re: Włodzickosowie powitanie wiosny 22-24.03.2019

Post autor: _Sokrates_ » 2019-03-31, 10:27

Nie wiedziałem, że do dań jarskich zaliczają się płucka i boczek.
Każdy dzień potrafi ciągle zaskoczyć czymś nowym ;-)
Wiem, że nic nie wiem.

włodarz2
Posty: 29
Rejestracja: 2019-01-17, 17:43

Re: Włodzickosowie powitanie wiosny 22-24.03.2019

Post autor: włodarz2 » 2019-03-31, 13:03

Na tę polanę to się wybieram i wybieram, i jakoś dojść nie mogę. A widok z niej niczego sobie.
Obrazek
dave pisze:
2019-03-31, 08:16
Stawy nad Głuszycą nawet niczego sobie. Przy pierwszym z nich, dwaj wędkarze siedzą na rybach.
Dla ścisłości: ilustracja przedstawia drugi staw.
Obrazek

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5537
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Re: Włodzickosowie powitanie wiosny 22-24.03.2019

Post autor: Lidka K. » 2019-03-31, 18:56

Ostatnimi czasy Sudety górują w relacjach , a u Ciebie przynajmniej tam wiosna na całego :-D
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7388
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Re: Włodzickosowie powitanie wiosny 22-24.03.2019

Post autor: Michun » 2019-04-02, 15:07

dave pisze:
2019-03-31, 08:16
dwaj wędkarze siedzą na rybach.
Powinni zostać za to ukarani z art 35 ust.2 Ustawy o Ochronie Zwierząt (znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad zwierzętami) :mrgreen:
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
"Na nazwy i na znaki sram i w Polsce z tym nie jestem sam"J.Kleyff

włodarz2
Posty: 29
Rejestracja: 2019-01-17, 17:43

Re: Włodzickosowie powitanie wiosny 22-24.03.2019

Post autor: włodarz2 » 2019-04-02, 15:54

A o i wygodzie nie ma co wspominać.

Awatar użytkownika
dave
Posty: 383
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Re: Włodzickosowie powitanie wiosny 22-24.03.2019

Post autor: dave » 2019-04-02, 16:04

włodarz2 pisze:
2019-03-31, 13:03
Na tę polanę to się wybieram i wybieram, i jakoś dojść nie mogę. A widok z niej niczego sobie.
Jeśli będziesz miał czas i ochotę to jak najbardziej się wybierz, bo to jeden z tych momentów, w których wychodzisz z lasu, a tu nagle widoczek.
włodarz2 pisze:
2019-03-31, 13:03
Dla ścisłości: ilustracja przedstawia drugi staw.
Owszem, nie chciałem robić zdjęcia wędkarzom.
Lidka K. pisze:
2019-03-31, 18:56
a u Ciebie przynajmniej tam wiosna na całego :-D
Z takim zamysłem tam pojechałem i nie rozczarowałem się. ;-)
Michun pisze:
2019-04-02, 15:07
Powinni zostać za to ukarani z art 35 ust.2 Ustawy o Ochronie Zwierząt (znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad zwierzętami) :mrgreen:
Też tak uważam, ale to temat ze sporym potencjałem na gównoburzę, więc wolałbym go tutaj nie kontynuować. (rozumiem do czego pijesz ;-) )
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5561
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Re: Włodzickosowie powitanie wiosny 22-24.03.2019

Post autor: Satan » 2019-04-03, 19:59

Najpierw trochę niszowych szlaków, a potem już sowiogórskie klasyki ;-)
Na Wlk Sowie to już lata nie byłem... :oops:
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

Awatar użytkownika
Taja
Posty: 1566
Rejestracja: 2009-10-30, 23:12
Lokalizacja: Poznań

Re: Włodzickosowie powitanie wiosny 22-24.03.2019

Post autor: Taja » 2019-04-09, 15:16

Ale fajna ta nowa wieża widokowa! :-D
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk

opawski1
Posty: 197
Rejestracja: 2013-11-25, 19:41
Lokalizacja: Prudnik
Kontakt:

Re: Włodzickosowie powitanie wiosny 22-24.03.2019

Post autor: opawski1 » 2019-04-14, 19:03

Bardzo podobna wycieczka do moich jakie odbyłem w lutym. Pierwszego dnia szedłeś odwrotnie niż ja bo z Nowej Rudy na Włodzicką Górę i do Swierków. Odcinek po łąkach bardzo mi się podobał, wtedy miałem je pokryte grubą warstwą śniegu. Chce wrócić tam jak będzie zielono :-)

Drugi dzień to także sporo odcinków szlaków jakimi szedłem w Górach Sowich w lutym. Wtedy miałem piękne warunki zimowe, a widoczność z Wielkiej Sowy żyleta :-P
Moje relacje są na forum poniżej, jeśli nie widziałeś, zajrzyj dla porównania ;)
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9878
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Re: Włodzickosowie powitanie wiosny 22-24.03.2019

Post autor: menel » 2019-04-15, 14:08

A u mnie w emocjach się gotuje, jasny szlaK trafił! :-P
Nie wiem jak przeżyję brak ruiny wieży widokowej na Włodzickiej Górze?
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
dave
Posty: 383
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Re: Włodzickosowie powitanie wiosny 22-24.03.2019

Post autor: dave » 2019-04-15, 19:52

Satan pisze:
2019-04-03, 19:59
Na Wlk Sowie to już lata nie byłem... :oops:
Skombinuj nosidełko, Sataniątko na plecy i trza nadrobić. ;-)
opawski1 pisze:
2019-04-14, 19:03
Bardzo podobna wycieczka do moich jakie odbyłem w lutym. Pierwszego dnia szedłeś odwrotnie niż ja bo z Nowej Rudy na Włodzicką Górę i do Swierków. Odcinek po łąkach bardzo mi się podobał, wtedy miałem je pokryte grubą warstwą śniegu. Chce wrócić tam jak będzie zielono :-)

Drugi dzień to także sporo odcinków szlaków jakimi szedłem w Górach Sowich w lutym. Wtedy miałem piękne warunki zimowe, a widoczność z Wielkiej Sowy żyleta :-P
Moje relacje są na forum poniżej, jeśli nie widziałeś, zajrzyj dla porównania ;)
Myślę że maj powinien tam być znakomity. Jaskrawa zieleń, mlecze, to będzie coś. Z kolei ja widoczność miałem taką sobie, bo wilgotność powietrza była spora, co dało się odczuć także na biwaku. Faktycznie jakoś te Twoje wcześniejsze relacje przegapiłem, przeczytam przy czasie. ;-)
menel pisze:
2019-04-15, 14:08
A u mnie w emocjach się gotuje, jasny szlaK trafił! :-P
Nie wiem jak przeżyję brak ruiny wieży widokowej na Włodzickiej Górze?
No coś za coś. Zawsze zostaje jeszcze Szyndzielnia. ;-)
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

ODPOWIEDZ