Bieszczadzki melanż by M&M

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9924
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Bieszczadzki melanż by M&M

Post autor: menel » 2018-10-18, 20:28

Dobry wieczór,

jest tak, że z Poznaniakiem działając wspólnie i w porozumieniu postanowiliśmy się dosłownie upodlić Bieszczadem. Nie pamiętam czasów abym z Bieszczadów wrócił w obuwiu zakurzonym a nie ubłoconym. Tegoroczna jesień czyni cuda, więc trza brać co dają. Niebawem na łamach forum NPM zapodam pełną relację z jesiennego wyjazdu. Jak wiadomo, zajawki cieszą się ogromnym "poparciem" :mrgreen: na naszym forum, zatem nie mogę sobie odmówić zajaweczki i tym razem.. :lol:

Halicz 1333 m npm z opcją nocnego czuwania bez butelki :

Obrazek

Udało się uchwycić moment kiedy Tarnica "mówi" dzień dobry :

Obrazek

Aha!

Byłbym zapomniał, Bieszczady w piździerniku przeżywały większy najazd niż w sezonie wakacyjnym! Tego też dawno nie grali..

Dalszy ciąg .. nastąpi.
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
dave
Posty: 428
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Post autor: dave » 2018-10-20, 06:33

menel pisze:Jak wiadomo, zajawki cieszą się ogromnym "poparciem" :mrgreen: na naszym forum, zatem nie mogę sobie odmówić zajaweczki i tym razem..
Zapowiedzi są fajne. ;-) Szczekam na całość.
menel pisze: Byłbym zapomniał, Bieszczady w piździerniku przeżywały większy najazd niż w sezonie wakacyjnym!
Pewnie wszyscy ruszyli jesienne kolory podziwiać.
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9924
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2018-10-27, 19:16

Po świętej Brygidzie babie lato przyjdzie, i przyszło! Przyszło i to na bogato. Wcześniej z Michunem rozważaliśmy na co nas stać, dosyć długo na pudle stały Tatry Zachodnie, które niestety czekają na lepsze czasy. Padło na Bieszczady. Przy zapowiadanej prognozie pogody stawiamy na rajd połoninami, a takich tłumów to nawet starożytni Szwedzi nie przewidywali. Jest tak, że nie chce mnie się dalej wody lać, bo błędem by było udawać, że się umie... czego się nie umie. :mrgreen:


Obrazek


13.10.2018



Wrocław - Ustrzyki Górne, pole namiotowe "Kremenaros".



Obrazek


Wstępnie plan przewidywał postój w Jabłonkach i niespodziewaną randkę z Lidką. Jako, że z Michunem łączę się w Krakowie z wykupionym biletem do Ustrzyk Grn., po naradzie w Neo Busie tak zostawiamy, czyli odpuszczamy Jabłonki, Bo jak mówi staropolskie przysłowie, jak przerobimy większej biedy narobimy. Droga przebiega normalnie, bez ekscesów. Do Ustrzyk Górnych docieramy z ok. 40 minutowym opóźnieniem. Wpływ na obsuwę ma m.in. "rajd dookoła Sanoka" z postojami na niemal każdym przystanku, kompletnie nie rozumiem tej, takiej zagrywki przewoźnika. Zaliczamy "przepakowanko" w Niebylcu co daje kolejnych kilka minut opóźnienia. Mijamy Jabłonki z grozą patrzę na puste miejsce po pomniku. Od okolic Cisnej zaczynają się sceny. Otóż jest tyle samochodów zaparkowanych na poboczu drogi, że czegoś takiego nie widziałem nawet w okresie wakacyjnym. Docieramy w końcu na miejsce. Bez zbędnych kombinacji wbijamy na pole namiotowe schroniska PTTK Kremenaros. Z dobrych informacji: pieczątka się znalazła. ;-) Pasza cenowo porównywalna z Zajazdem. W schronisku trwa przygotowanie do występu w ramach imprezy pt. Czartgranie, czy coś takiego. Ja nie siedzę w tych klimatach, więc nawet nie wiem czy dobrze to napisałem. Zamówiwszy późny obiad a uwaliwszy się na tyłach przyglądamy się zamieszaniu przed imprezą. Nagle wtacza się jakaś zapijaczona chabeta przyodziana w strój przypinająca jakiego patałacha, czyli tzw. "bieszczadnika" pożal się Boże. Z Michunem mamy niezłą bekę z tej pokraki. Podczas koncertu "prawdziwy bieszczadnik" zaczyna drzeć mordę w pijackim amoku, skutkiem czego próbuje uciszyć go występujący przed szanowną publicznością artysta, podobno jakiś znany, ale jak wcześniej pisałem, nie siedzę w tym temacie. Może Michun zapoda. Po posiłku, otarłszy pot z czoła idziemy rozbić namioty, w tej szopce nie da się normalnie funkcjonować. W nocy podobno było darcie mord przed lokalem, a w nocy jakiś tyfus usiłował się dostać do mojego namiotu, używając jednego magicznego słowa, kolo się oddalił a ja kimałem dalej.




14.10.2018


Ustrzyki Górne, pole namiotowe "Kremenaros" - Halicz 1333 m npm



Nad ranem temperatura spadła poniżej zera. Namiocik "oszadział", trawa również. Mamy za to waruneczek w opcji dżilet. Podczas suszenia namiotu, śpiworów rozmawiamy z ekipą z Lublina. Raczą nas wodą, przyda się, wizytę w sklepie mamy z głowy. Precjoza podsuszone, śniadanko trącone, worki spakowane, czas się pożegnać ze znajomymi i.. jedziemy. Tak, tak.. busem do Wołosatego, stać nas. W Wołosatem przecieram oczy ze zdumienia. Co tu się k***a wyprawia, hę?


Obrazek

Pierwszy raz w życiu widzę taką kolejkę.. do kasy. Na drodze w kierunku Przeł. Bukowskiej stoi strażnik i sprawdza bilety!

- nie masz biletu wstępu do BdPN, zapraszam do kasy.

Odstaliśmy w kolejce jakiś kwadrans i dajemy dyla. To nie może być! Za chwilę żegnamy ten zgiełk, 95% społeczeństwa stojącego za biletem łoi Tarnicę, nie wiedząc co czynią. :mrgreen: My zajrzeliśmy na cerkwisko :


Obrazek Obrazek

a następnie kontynuując czerwony szlak, kierunek Przełęcz Bukowska. Po drodze otuchy dodaje widok na Tarnicę :

Obrazek

Generalnie nie trawię odcinka Wołosate => Przeł. Bukowska. Docieramy do przełęczy. Wiata zawalona turystami. Instalujemy się na ławkach przed wiatą. Jest gorąco i niewielki wiaterek. Poszliśmy zobaczyć na punkt widokowy:

Obrazek Obrazek

Spotkaliśmy starsze małżeństwo z psem. Wzruszyła mnie historia tej bardzo przyjaznej psiny :

Obrazek


Tego psa znalazło małżeństwo w lesie, był przywiązany do drzewa. Został porzucony. Wzruszający widok psa, po traumie jaką zafundowali mu poprzedni właściciele, lgnącego do ludzi. Czas sielanki dobiega końca, kolejny punkt programu to Rozsypaniec 1280 m npm. Miło jest rozpocząć szlajanko z tak pięknego miejsca. Dzisiejszy dzień jest dniem na ruchy. Szwendanie po okolicy ma swoje plusy, tu zajrzeliśmy pod kępę trawy, tam się uwaliliśmy celem widoków podziwiania i rozważania przy słodyczu, że fajnie by było i może dożyjemy czasów, że uwalimy się na Kińczyku Bukowskim? Nie chcąco natknęliśmy się przy okazji na kamienie dawnej granicy P/CS :

Obrazek

I jeszcze taki, 16/4 :

Obrazek

Nadal mamy nadwyżkę czasową. Olśnienia doznaliśmy, jakbyśmy proch odkryli. Przecież możemy poleżeć na Haliczu? Kto bogatemu zabroni, hę? To idziemy, na Halicz 1333 m npm :

Obrazek

Obcinając ze szczytu w kierunku Ukrainy niczym komornik na szafę, może się uda niebawem przekabacić Poznaniaka na ukraiński kierunek :

Obrazek

Zaniemogliśmy, nie mogliśmy dalej kontynuować wędrówki.



15.10.2018


Halicz 1333 m npm - Bacówka pod Małą Rawką

Obrazek



Szczęśliwie i w zdrowiu dotrwaliśmy świtu. Teraz wiem, że Halicz jest jednym z najpiękniejszych szczytów w Bieszczadach, byłem widziałem. Pialiśmy z zachwytu, śniadanie na szczycie to temat również nie w kij dmuchał. Tarnica nas przywitała bardzo godnie, Kopa Bukowska, Krzemień i Bukowe Berdo również:

Obrazek Obrazek

Napasieni widokami i zregenerowani moralnie łoimy połoninami ile wlezie. Tak, Tarnicy też nie darujemy. Krzemień 1335 m npm, drugi szczyt w polskich Bieszczadach :

Obrazek

i za chwil parę będziemy w wiatuni bieszczadzkiej, która jak wiadomo chroni przed niczym:

Obrazek

Z wodą na szlaku krucho. ¬ródełko w okolicy wiaty ledwo zipie, zdołaliśmy jednak napełnić garnki i upichcić co nieco. Do ataku na Tarnicę jesteśmy przygotowani, idziemy na szczyt. Tarnica 1346 m npm, najwyższa w polskich Bieszczadach :

Obrazek

i garść widoków z niej :

Obrazek Obrazek

Jak to się mówi, nie można mieć wszystkiego, Bukowe Berdo odpuszczamy i do Ustrzyk Górnych idziemy przez Szeroki Wierch, czyli szlakiem czerwonym.


Obrazek



W UG instalujemy się w Zajeździe pod Caryńską i wynika, że ceny posiłków tu i w Kremenarosie są podobne. Dłuższa przerwa przed atakiem na Wielką Rawkę dobrze nam zrobi. Rozważamy co jeszcze możemy. Wiadomo, że pójdziemy przez Rawki. Koniec lenistwa, zapodajemy na przystanek autobus/bus do "centrum" w nadziei, że ktoś nas podrzuci do parkingu. A tu jakby się zmówili, ani jednego chojnego, oby gumę złapali! Klnąc w żywy kamień z papcia musimy asfaltem. Michun jak zwykle tempo zarzucił, że na parking/Rzeczyca/ wkraczamy z potem na czole. Miła kobita widząc na z ekwipunkiem życzy nam miłego podejścia. Do wiaty trasa trąca pryszczem, od wiaty robi się miło. Podejście na Wielką Rawkę 1304 m npm poszło nam wyjątkowo sprawnie. Na szczycie fani noclegów alternatywnych, wnioskuję po wielkości szafy i przytroczonego zawiniątka przypominającego namiot.

Obrazek

Małe 5 dla drużyny :

Obrazek

Zawijamy się na dawne stanowisko geodezyjne :

Obrazek

Tutaj naszym oczom ukazują się Tatry. Jest to gratka, bo widok na Tatry z Bieszczadzkich szczytów jest zaledwie dni kilka w roku. Aby mieć lepszą ostrość musimy chwilę poczekać, zatem udajemy się na Małą Rawkę 1272 m npm. I teraz mamy komplet, obcinka na Wielką Rawkę oraz Gniazdo Tarnicy:

Obrazek Obrazek


No i atrakcja dnia, widok na Tatry. Widok w linii prostej to coś "kole cirka" 180 km :

Obrazek

Trafiliśmy w "ten dzień" z Tatrami. Kolejne dni będą piękne, ale Tatr już nie ujrzymy. Na nocleg schodzimy do bacówki pod Małą Rawka.

Obrazek


Noclegi mamy bez rezerwacji, początkowo mieliśmy opcję w różnych pokojach, ale pewna para poszła mi na rękę, twierdząc, że zmieszczą się na jednym łożu. Potem się jednak okazało, że było wolne kolejne łóżko. A końcowo wyszło tak, że mogłem iść do początkowo przydzielonego pokoju nr 5, tam okazało się później, był luz. Kimaliśmy w potwornym zaduchu. I doszedłem w końcu do tego, co mnie najbardziej w****ia kimając w przybytku PTTK. To właśnie ten ścisk i zaduch. Ani się przeciągnąć, ani puścić bąka, że nie wspomnę o podrapaniu się po tyłku czy torbie. Po prostu ohyda! Dochodzę do wniosku, że większość schronisk pod egidą PTTK to już są trupy. Plusem dodatnim był fakt, że spotkaliśmy fajnych ludzi, z którymi mogliśmy się pośmiać do późnych godzin wieczornych. Aha, druga ważna sprawa, nie było bydła i zapijaczonych bieszczadników.

Dobranoc..
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9924
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2018-10-27, 19:30

16.10.2018


Bacówka pod Małą Rawką - hotel w Nasicznem



Obrazek


¬le spałem, przed 5 srana musiałem wyjść na świeże powietrze, myślałem, że szału dostanę. Mimo temperatury poniżej zera, odetchnąłem, doświadczam na własnym organizmie jak ważne jest świeże powietrze. Kolejny dzień na połoninach zanosi się w opcji dżilet. Trudno, co zrobić? Pakujemy się i schodzimy do jadalni. Tam spotykamy wczoraj poznanych kolesi. Przed wymarszem oczywiście fotka na pamiątkę. Żegnamy się i w drogę, przed nami Połonina Caryńska 1297 m npm. Idziemy szlakiem zielonym, na krechę.

Obrazek

Po drodze, chwilka na drugi oddech:

Obrazek

Na grzbiecie dajemy sobie trochę relaksu. Waruneczki fantastyczne, ale zaczyna odrobinę mglić, Połonina Wetlińska przed nami :

Obrazek

I jeszcze Wielka Rawka z Połoniny Caryńskiej :

Obrazek

Obniżamy loty, schodzimy do Brzegów Górnych. Zaglądamy na dawny cmentarz greckokatolicki :

Obrazek

Na "małe 5" się uwalimy na parkingu przy kasie BdPN.

Obrazek

Już mamy ustalone, że kręcimy do Nasicznego a następnie pozwolimy sobie na kolejny bieszczadzki majstersztyk, Dwernik Kamień 1004 m npm. Przewodnik "mówi", że dawni mieszkańcy nazywali tę górę Holica, a jego skalisty wierzchołek Kamień. Natomiast nazwa szczytu Dwernik Kamień jest sztuczna i zawdzięczać nazwę możemy austro-węgierskim kartografom. Po krótkiej przewie ruszamy do Nasicznego, łoimy asfaltem, na stopa nikt nie zabrał.. kanalie! ;-)

Obrazek

Jako, że przed nami kolejne "kole pińcet" podejścia, to należy zrobić przerwę na posiłek. Dobrym miejscem by była stanica harcerska, z okazałą wiatą :

Obrazek Obrazek



Niestety, tabliczki, że to teren prywatny skłania nas do uwalenia się w ramach planu B. Przy Nasiczniańskim Potoku też jest git i wody w okolicy od groma :


Obrazek


Dałem se zupę brokułową i makaron + ze dwa garnuchy herbaty. Posilenie ruszamy, cel w zasięgu wzroku :


Obrazek

Od parkingu mamy cały czas do góry, z przerywnikiem, tj. miejscem odpoczynku po drodze. Złapawszy tutaj drugi oddech idziemy dalej. Pod szczytem jest ławeczka z widokiem, zasiadamy na chwilę. Komentujemy podszczytową polankę w opcji awaryjnego noclegu. Raczej nie było nas stać.... Idziemy na szczyt. Ja jeszcze wyskoczyłem na chwilę do cmentarzyka wojennego, jakie 300 m dalej. Pamiątkowy krzyż na mogile za poległych w 1915 roku :

Obrazek

Wracam na szczyt. Odpoczywamy i podziwiamy. Dużo dobrego czytałem o tym szczycie i mogę tylko potwierdzić, jest warty litra potu. Pokuszę się nawet, że to jedna z ciekawszych pozycji w Bieszczadach.

Obrazek

Na odchodne łypiemy na Połoninę Caryńską i Tarnicę :

Obrazek

Jest tutaj także tabliczka pamiątkowa poświęcona ratownikowi GOPR, który stracił życie w niewyjaśnionych okolicznościach :

Obrazek

Zaraz zacznie się ściemniać, wobec tego należy wyklepać jakieś sensowne legowisko. Mamy upatrzony wcześniej hotel, ładujemy się z całym bajzlem. Innym pozytywnym aspektem tego darmowego hotelu jest wystarczająca ilość opału. Będzie palone.


Obrazek

Mój najlepszy "Fiskarsik" przydał się. Raczymy się bogato, przygotowujemy barłogi i sen..


17.10.2018


Hotel w Nasicznem - Zajazd Niedźwiadek w Smereku


Pławimy się w luksusie w pobliżu wody/Nasiczniański Potok. Nad ranem temperatura spadła poniżej zera. Wylazłem z worka celem "napalenia w piecu". Na szczęście zostało żaru kapkę i niebawem zrobiło się miło. Chociaż nie, Michun coś tam sapał, że to ognisko nic nie daje, ale później od niego nie odchodził. Zasiadamy do śniadanka, trawka biała od szronu, ciągnie od wody i wbrew opinii Michuna, fajnie jest się dogrzać od ogniska. Pakujemy bajzel i wymarsz. Jedyny minus to powrót tą samą drogą. Ten sam pieprzony asfalcik i ten sam pieprzony problem, nikt nas nie chce zabrać na stop-a. K***a, aż tak brzydcy jesteśmy, czy ki c**j wodę mąci? Ostatnia nadzieja w żołnierzach, nadjeżdża ciężarówka, machamy z nadzieją.. kolejny ignor. W tej beznadziei kulamy asfaltem, gdy nagle zatrzymuje się jakiś bardzo porządny kolo z towarzyszką, szast, prast i już się wieziemy na parking. Spotkamy się z nimi na Połoninie Wetlińskiej. Kasa otwarta, wejście na krzywy ryj odpada, ponownie jesteśmy biedniejsi o kolejne 6 zyla! Trza było Ronca zabrać, nic byśmy nie pierdzieli za wejściówki, on by coś wymyślił. ;-) Również ponownie się uwalamy na duże 10, przed nami Połonina Wetlińska I Smerek, żartów nie ma.
Aha, bo zapomnę.. :mrgreen:
Na parkingu są toalety a w kranie ciepła woda!!!!! BEZPŁATNIE!!!! Miło jest przed atakiem szczytowym wyszorować szufladę,japę przemyć, wywalić kilo bez kości. Proza życia.

Obrazek

Ruszamy. Zaraz będziemy się raczyć na szczycie. Tłumy przy chatce. Idziemy się uwalić nad chatką.

Obrazek Obrazek

W Chatce Puchatka noclegi funkcjonują normalnie. Ciekawi mnie, czy zdążę jeszcze zakimać zimą? Czas pokaże. Na nas pora, na Osadzkim zipniemy :

Obrazek

Widzimy ostatnią połoninę, Smerek 1222 m npm :

Obrazek

Niestety, z przykrością zawiadamiam, że impreza dobiega końca :

Obrazek Obrazek

Wygląda na to, że z Bieszczadów wrócimy w zakurzonym a nie ubłoconym obuwiu. Czegoś takiego nie pamiętam. Cały czas niebo w opcji blue, smutne to, ale prawdziwe. W trakcie trwania imprezy rozważamy przyszłościowo Bieszczady w pakiecie zadupia, kolejny temat to zima. Miło by było namiocik rozbić również pod Pikujem. Jest nad czym w mapach posiedzieć. Jesteśmy na Przełęczy Orłowicza, leżymy i pachniemy! Należy nam się. Z letargu wyrywają nas chłopaki ze Straży Parkowej. Niektórzy zady uwalili za barierkami. Parafrazując Kubę Sienkiewicza: jedni mieli uwagi, inni mieli pretensje. Zastanawialiśmy się skąd się tu wzięli. Na pewno nie z kontowni. Idziemy na Smerek. Ze szczytu schodzi klecha w obstawie strażników, w dalszym szyku "wierni",se myślę:
- co? Msza na szczycie? Za co, za kogo???

Na szczycie mamy jasność dźwięku i umysłu. Smerek "dostał" nowy krzyż. Było święcone. Spóźniliśmy się o godzinę. Michun ze łzami w oczach do pewnego małżeństwa:
- specjalnie po to szedłem żeby zdążyć na uroczystość.. i masz, nie zdążyłem! :mrgreen:

Obrazek Obrazek


Na szczyt dojechaliśmy na oparach. Korzystając z okazji, pytam strażników, czy może mają "kroplę wody"? Okazało się, że wikary wylał prawie całą butelkę. A żeby go.. ;-) Od jednego ze strażników otrzymaliśmy 3/4 flakona!

Obrazek

Jeszcze chwilę posiedzieliśmy na szczycie, po czym schodzimy do Smereka - wsi. Na pożegnanie Smerek 1222 m npm :


Obrazek


Docieramy do wioski. Tutaj kończymy pieszą wędrówkę Połoninami. Nie wiedzieć kiedy pękło tych kilka dni.


Obrazek

Po drodze rozważamy gdzie śpimy. W wiacie nie wypada, przed powrotem dobrze by było się wykąpać, zjeść normalnego kotleta i takie tam.. Wbiliśmy do Zajazdu Niedźwiadek. Tam dają dobrze zjeść i pokój "męska dwójka" był na stanie, to co będziemy kombinować?


18.10.2018


Zajazd Niedźwiadek - Rzeszów - Wrocław


Powrót mieliśmy PKS-em przez Rzeszów. ok. 5.30 ze Smereka i na nasz szczęście pociąg z Rzesza był opóźniony, co kosztowało nas oczekiwanie przez ok. kwadrans. We Wro żegnam się z Poznaniakiem i daj Boże zdrowie, do następnej razy. Na Ukrainie? Szlak wie....

Wiecie co, jedna rzecz. Halicz jest w pyte :


Obrazek



Dziękuję za uwagę.
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5596
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2018-10-28, 06:17

menel pisze:Generalnie nie trawię odcinka Wołosate => Przeł. Bukowska.
łapka w górę, kto go lubi , ja nie znam :roll:
Czartgranie- napisane poprawnie. :-) Zaczynam dochodzić do wniosku, że Los jednak nade mną czuwa. Zawsze tam wbijaliśmy na kilka godzin, tym razem z przyczyn różnych nie zdążyliśmy. Mam więc nadal we wspomnieniach, ze to fajna impreza. A Dwernik/Holicę koniecznie muszę znów przedreptać . Dzięki za relację :-)
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
rajli
Posty: 2226
Rejestracja: 2010-06-04, 17:37
Lokalizacja: Pr Teschinensis

Post autor: rajli » 2018-10-28, 07:48

Ach te kolory...

Awatar użytkownika
mhu1979
Posty: 1314
Rejestracja: 2009-02-15, 08:55
Lokalizacja: Poznań RTE

Post autor: mhu1979 » 2018-10-28, 11:33

No eskapada powodująca, że aż chce się wyjechać w Bieszczady jesienią, choć teraz to pewnie za późno.

Zgadzam się z Tobą Menel, że w schroniskach jest duchota na maksa. Ja też dlatego nie lubię spać w masówie, bo jest mi po prostu źle.
Taką wątpliwą "pzyjemność" miałem w "piątce". Skończyło się ewakuacją i spaniem na ławce.
Gówniarzeria pierwszy raz w górach :-)

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5606
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2018-10-28, 12:19

Ależ piękne i ...komercyjne szlajanko. :mrgreen: Ja w Beskidzie Makowskim takich tłumów nie doświadczałem. :-P
A tak serio, to fajnie, że w tym roku jesień rozpieściła górołazów i znów sypnęło na Forumie ciekawymi relacjami, do tego pogoda wręcz zmusza do dobrych fotek.
Nocleg na Haliczu...fju, fju...w starych przewodnikach poczytać można, że przy dobrej pogodzie, to światła Lwowa z niego widać...
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

Awatar użytkownika
krzyś
Posty: 616
Rejestracja: 2013-10-28, 12:51
Lokalizacja: Katowice

Post autor: krzyś » 2018-10-28, 12:28

Lidka K. pisze:tym razem z przyczyn różnych nie zdążyliśmy
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

Awatar użytkownika
dave
Posty: 428
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Post autor: dave » 2018-10-28, 13:39

Ale w pytę wypad. Jesienne barwy są jednak na topie; zaraz obok majowej zieleni.

No i ta przerwa regeneracyjna na Haliczu. ;-)
menel pisze:Nagle wtacza się jakaś zapijaczona chabeta przyodziana w strój przypinająca jakiego patałacha, czyli tzw. "bieszczadnika" pożal się Boże. Z Michunem mamy niezłą bekę z tej pokraki. Podczas koncertu "prawdziwy bieszczadnik" zaczyna drzeć mordę w pijackim amoku, skutkiem czego próbuje uciszyć go występujący przed szanowną publicznością artysta, podobno jakiś znany, ale jak wcześniej pisałem, nie siedzę w tym temacie. Może Michun zapoda. Po posiłku, otarłszy pot z czoła idziemy rozbić namioty, w tej szopce nie da się normalnie funkcjonować. W nocy podobno było darcie mord przed lokalem, a w nocy jakiś tyfus usiłował się dostać do mojego namiotu
To byłoby chyba nie na moje nerwy. :-D
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Zły Marcin
Posty: 62
Rejestracja: 2013-07-17, 21:18
Lokalizacja: Breslau

Post autor: Zły Marcin » 2018-10-28, 16:02

menel pisze: Michun ze łzami w oczach do pewnego małżeństwa:
- specjalnie po to szedłem żeby zdążyć na uroczystość.. i masz, nie zdążyłem!
śmiechłem :lol:
na kolanach z Poznania trzy tygodnie szedł :mrgreen:

Piękna pogoda i sama łazęga, zazdraszczam.

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7449
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2018-10-28, 22:14

Menel jak zwykle opisał wszystko ze swadą i prawie nie kłamał :lol:
Moja wersja zdarzeń i trochę moich fotek: https://mojasciezkawgory.blogspot.com/2 ... irZfQtVbw4
menel pisze: Michun ze łzami w oczach do pewnego małżeństwa:
- specjalnie po to szedłem żeby zdążyć na uroczystość.. i masz, nie zdążyłem!
- no tak było, pani chyba wzięła to na poważnie ;-)
Satan pisze:światła Lwowa z niego widać
ja widziałem w pewnym momencie nocy wyraźnie łunę na płn wschodzie.
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7449
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2018-10-29, 08:50

Obrazek
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
Red-Angel
Posty: 2681
Rejestracja: 2011-04-16, 16:54
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Red-Angel » 2018-10-29, 11:30

No, wycieczka super. I nie kłamałeś z warunkami przez telefon ;-) Zazdroszczę widoków.

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5596
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2018-10-29, 13:31

Obrazek

Michunie, to zdjęcie to kwintesencja października :-)
jest we mnie wiary okruszek....

ODPOWIEDZ