Poprzedni temat «» Następny temat
Góry rękojeści Sierpa
Autor Wiadomość
Marek S 
Marcopolo

Skąd: Małopolska
Wysłany: 2018-10-10, 20:37   Góry rękojeści Sierpa

Góry Wschodnioserbskie nie cieszą się zbytnią popularnością wśród polskich turystów. Jeszcze mniej pisze się o nich na portalach turystycznych. Choć sieć szlaków i infrastrukura turystyczna są słabiej rozwinięte niż w sąsiedniej Rumunii warto się tam wybrać. Mają swój niepowtarzalny urok i można nacieszyć się spokojem jaki tu panuje. W jednym z postów na naszym forum Cisy zaproponował jakże trafne określenie; Sierp Karpat, a Góry Wschodnioserbskie obrazowo przyrównał do rękojeści sierpa. Spoglądając z perspektywy fal Dunaju, czy stojąc nieco wyżej nad Żelazną Bramą nabiera się pewności, że po obu stronach rzeki wznoszą się te same góry.





Innym razem, na wierzchołku Beljanicy wypatrywałem końca karpackiego łańcucha. Morze gór ciągnęło się po horyzont.



Wrześniowe słońce i zapach ziół sprawiły, że było mi ganz egal, który dopływ Timoku wyznacza granice.

Bezpośrednio na południe od przełomu Dunaju łuk Karpat kontynuują trzy pasma górskie: Miroč, Šondra i Liskovač Niewątpliwie najpiękniejszym w tym rejonie jest Veliki Strbač w górach Miroč, Znajduje się na terenie utworzonego w 1974 roku parku narodowego Djerdap. Góra leży w pierwszej strefie ochrony przyrody i według przepisów parkowych wejście na nią może odbyć się wyłącznie w towarzystwie strażnika parku po wcześniejszym uzgodnieniu. Według grafiku planowe wycieczki na Veliki Strbač odbywają się w soboty. System zgłoszeń przez internet działa słabo. Nie doczekałem się odpowiedzi na mojego maila. Fatygujemy się więc do siedziby parku w Dolnym Milanovacu. Podejmuje nas mówiąca biegle po angielsku, sympatyczna menadżerka do spraw turystyki. Wycieczkę umawiamy na następny dzień. Wiąże się to z wniesieniem drobnej opłaty za wstęp. Przewodnik „mieści się w cenie”. O godzinie 8 rano stawiamy się u wejścia na szlak. Ku naszemu zaskoczeniu przybywa jeszcze jedna para turystów. Ich angielski wydaje mi się trochę dziwny Na pytanie skąd pochodzą odpowiadają, że z Republiki Południowej Afryki sic! Prowadzi nas młody wiekiem pracownik parku. Około 1,5 godziny podchodzimy szeroką stokówką. Wśród zieleni wypatruję gadów, o których wspominała mi M. W czasie wycieczki odbytej w maju widzieli mnóstwo żółwi a nawet węża Eskulapa. Chyba jesteśmy już po sezonie i gadzie towarzystwo się pochowało. W trakcie wędrówki wypytuję naszego przewodnika o problemy z jakimi boryka się park i o otaczającą przyrodę. W parku zatrudnionych jest 22 rangersów a teren jest monitorowany. Ciekawostką jest na przykład, że introdukowano w ten rejon kozice. Ich liczbę szacuje się na 120 osobników. Osiągamy polanę Ploče. Zbaczamy na platformę widokową, skąd podziwiać można przełom Dunaju.



Na polanie stoi okazały dom. Dowiadujemy się, że zbudowano go z myślą o wynajmie dla turystów. Będzie oddany do użytku prawdopodobnie w przyszłym roku.



Po osiągnięciu Ploče potomkowie Burów wymiękają. W dalszą drogę ruszamy w okrojonym składzie.
Dobrze oznakowana ścieżka prowadzi przez piękne lasy. Widać, że znakarzy męczył talent.







uwzględniono zarówno dorosłych jak i dzieci




szlakowskazy są natomiast ujednolicone i nie podają informacji o czasach przejścia.



Podejście z polany Ploče zajmuje dalsze 1,5 godziny. Wejście nie nastręcza żadnych trudności technicznych a widok z wierzchołka hojnie zwraca poniesiony wysiłek:)



Do gór Miroč przylega bezpośrednio pasmo Liskovača. Przecina je wąska strużka asfaltu drogi nr 164. To właśnie z niej należy startować chcąc zdobyć najwyższy szczyt ( o tej samej nazwie). Samo wejście nie jest oznaczone. W odpowiednim miejscu trzeba natrafić w szeroką stokówkę. Przy pierwszym rozwidleniu kierujemy się lekko w górę w prawo, przy kolejnym z kolei w lewo. Tuż pod wierzchołkiem opuszczamy leśną drogę i przecinką podchodzimy na pik. Jest zarośnięty lasem i nieciekawy. Stoją tu dwie niszczejące, betonowe budki i fundamenty po wieży.





Beljanica. Według niektórych to najwyższa góra w Serbskich Karpatach. Serbowie uznają Beljanicę za samodzielne pasmo. Jeśli wierzyć miejscowym nie funkcjonuje nazwa Velika Kapa, o której wspominał Cisy. Sąsiednie Kučajskie Planiny uważa się za niezależne pasmo górskie a zwieńcza je Velika Tresta.
Za punkt startu wybraliśmy położone kilka kilometrów za wsią Strmosten miejsce nazywane Izvor Lisine. Tu wokół najwyższego wodospadu Serbii Veliki Buk wybudowano kilka luksusowych restauracji. Można też znaleźć miejsce na nocleg. Ceny w knajpach są 2-3 krotnie wyższe niż gdzie indziej. Okolica cieszy się dużą popularnością. W sezonie i w weekendy ściąga tu wielu turystów z niedalekiego Belgradu. Atrakcją jest również położona nieopodal Resavska Jaskinia. Również wspinacze znajdą tu coś dla siebie:

https://serbianclimbing.com/penjalista/prirodna/beljanica/

Sam wodospad, choć urokliwy nie powala wielkością strużki.



Wsiowy asfalt przechodzi w wygodną, szeroką leśną drogę. Właśnie nią prowadzi na Beljanicę dobrze oznakowany szlak turystyczny. Wyżej rozpoczynają się polany, częściowo wykorzystywane rolniczo.



Już dość wysoko, po lewej napotkamy studnię z wyśmienitą wodą.



Na wysokości około 900 metrów na rozstaju dróg szlak zagłębia się w las



i stąd następuje bardzo strome podejście na szczyt leśnego kopca. Po lekkim obniżeniu wchodzimy na podszczytowe łąki i zagajniki. Wejście zajmuje około 4 godziny.

Widok z Beljanicy jest rozległy i wspaniały. Widać praktycznie wszystkie pasma gór Wschodnioserbskich.





Innym razem wybraliśmy się w masyw Rtanja.

Rtanj: góra gór, pępek świata, serbska piramida. To magiczna planina owiana wieloma legendami i mitami. Siljak, najwyższe wzniesienie pasma ma kształt idealnego stożka. Są i tacy, którzy wierzą, że góra skrywa w sobie piramidę stworzoną przez obce cywilizacje.

https://www.youtube.com/watch?v=kO4VwBPeJFY

Emanują z niej pozytywne moce. Leczyli tu źle gojące się rany rzymscy żołnierze, a 21 grudnia 2012 tłumnie zjechali wyznawcy końca Świata (według kalendarza Majów).

Duża izolacja topograficzna (65 km) i spora względna wysokość 1045 metrów sprawiają, że charakterystyczny wierzchołek Rtanja widoczny jest z wielu zakątków Serbii, a trud wejścia zwraca niepowtarzalna panorama.

Zbocza góry to prawdziwy ogród botaniczny. Naukowcy naliczyli tam 644 gatunków roślin a wśród nich 25 endemitów. Wśród nich występuje cząber górski (Satureja montana), z którego parzy się miejscowy rarytas czyli rtanski czaj. Herbatka,znana też w kuchni ormiańskiej ma wiele właściwości, między innymi przeciwzapalne i antyspetyczne. Stosowana jest w kuracji kamicy nerkowej a także jako afrodyzjak.

Wydaje się, że najlepszym punktem startu jest miejscowość Rtanj. Wioska cicha, spokojna i mocno wyludniona. W popularnym serwisie noclegowym znaleźliśmy wygodną miejscówkę. Przyjęci zostaliśmy bardzo uprzejmie. Jako welcome zaproponowano nam właśnie rtanski czaj. Nie odmówiliśmy na tzw drugą nóżkę. Panowie, to naprawdę działa! Suszone ziółka można zakupić w wielu miejscach we wsi.
Kilka lat temu wichura spustoszyła okolicę i powaliła wiele drzew. Z tego powodu zmieniono dolnej części znakowanie szlaku na Siljak. Doliczyłem się trzech jego wariantów. Wszystkie łączą się w lesie powyżej wsi. W miejscu gdzie ścieżka przekracza pas skałek założono nawet kilka domowej roboty spitów. To chyba z myślą o poręczówkach w zimie :)



Wyżej szlak wchodzi w otwarty teren i łagodnie wznosi się w kierunku szczytowej grani. Widoki coraz rozleglejsze.



Spotykamy odzianego w czarne łachmany osobnika dźwigającego na plecach ogromny wór. Swoim wyglądem przebijał wszystkich złych z amerykańskich westernów. Dysponując sześciokrotną przewagą w ludziach śmiało zagadujemy. Okazuje się, że to zbieracz magicznych ziółek.


Na wierzchołku stoją ruiny kapliczki.



Widoczek w drugą stronę



W 1931 roku właściciel pobliskich kopalń Julius Menh popełnił samobójstwo. Greta Menh pragnąc uczcić pamięć męża postanowiła wnieść na wierzchołku Siljaka kaplicę. Przy jej budowie zatrudnionych było 1000 robotników. Uroczyste poświęcenie kaplicy pod wezwaniem świętego Jerzego odbyło się 19 maja 1934 roku. Poszukiwacze skarbów, nie przebierając w środkach zniszczyli ją w 1990 roku przy pomocy materiałów wybuchowych.

Zainteresowanych losami rodziny Minhów zachęcam do obejrzenia tej strony:

http://www.duhrtnja.com/2011/12/01/istorija-rtnja/

Serbscy turyści swoim obyczajem zostawiają tam przeróżne vota.





Na Rtajnu wszystko się może zdarzyć. W XIX wieku spadł w tej okolicy meteoryt, a od czasu do czasu podobno odwiedzają go UFO ludki. Już w trakcie wieczornych posiadów, po zdobyciu szczytu jeden z towarzyszy zeznał, że po odrzuceniu wielkiego głazu zobaczył głęboką czeluść. Na jej dnie siedzieli ludzie o ciemnej karnacji i kręconych włosach. Przygrywali na długich fletach, a niektórzy rzucali zakrzywionymi, drewnianymi przedmiotami, które same wracały do właściciela :mrgreen:

Tym, którym udało się przetrwać do końca dedykuję ten oto, jakże serbski utwór, a w tle obraz Kusturicy, niech inspirują :)

https://www.youtube.com/w...t=RDlnyIo52uIVA

Jeśli kogoś przekonałem to na stronie angielskiej wikipedii można znaleźć pełną listę szczytów do Korony Serbii ;-)

https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_mountains_in_Serbia
Ostatnio zmieniony przez Marek S 2018-10-13, 18:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Michun 
METEOPATA


Skąd: Western Front
Wysłany: 2018-10-11, 09:19   

Fajne górki, stylowe :-D
Napisy na tabliczkach widzę nie są w cyrylicy? Czy to powszechne?
Marek S napisał/a:
zbieracz magicznych ziółek.
:mrgreen: może też grzybków i gwiezdnego pyłu.
_________________
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
"Patriotism is the last refuge of a scoundrel" S. Johnson
 
     
dave 


Wiek: 32
Skąd: Zbąszyń
Wysłany: 2018-10-13, 10:33   

Bardzo ciekawe okolice, miejsca zupełnie mi anonimowe, a widzę że jest co oglądać.

Marek S napisał/a:

Spotykamy odzianego w czarne łachmany osobnika dźwigającego na plecach ogromny wór. Swoim wyglądem przebijał wszystkich złych z amerykańskich westernów. Dysponując sześciokrotną przewagą w ludziach śmiało zagadujemy.


:-D :-D
_________________
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
 
     
Marek S 
Marcopolo

Skąd: Małopolska
Wysłany: 2018-10-13, 16:22   

Michun napisał/a:

Napisy na tabliczkach widzę nie są w cyrylicy? Czy to powszechne?


Tak, nic tylko jechać ;-)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: