Poprzedni temat «» Następny temat
Biwaki zimowe
Autor Wiadomość
Michun 
METEOPATA


Skąd: Western Front
Wysłany: 2018-03-11, 20:23   Biwaki zimowe

Nie chcąc się wymądrzać ale jednocześnie zachęcić wahających się postanowiłem dać kilka tematów pod rozwagę osobom, które chętnie biwakują w lecie a nie miały okazji zrobić tego w zimie.
Wasza obawa jest uzasadniona - w lecie w naszym klimacie można spać prawie wszędzie właściwie bez przygotowania, w zimie zaś przy temperaturach poniżej zera ciągle słychać o ofiarach śmiertelnych - choćby tej zimy od listopada zmarło z wychłodzenia już 70 osób.

Dlatego do zimowego biwakowania trzeba się rozsądnie przygotować. Część z poniższych obserwacji jest oczywista, przytaczam je dla porządku i dla całkowitego laika.
Dobra metoda to wyobrażenie, zwizualizowanie sobie tego, co będziemy po kolei robić.
Zakładam, że mamy już wybrane miejsce biwaku, czy to będzie w namiocie czy we wiacie.
(W nawiasach elementy wyposażenia używane chwilowo przeze mnie, oczywiście może to być cokolwiek innego o podobnych parametrach dopasowanych do indywidualnych wymagań i upodobań.)

1. Ubranie.
Przyjdziemy zmęczeni i spoceni pod warstwą termiczną odzieży. Dlatego na początek trzeba koniecznie przebrać się w suchą bieliznę. Prawdopodobnie w tej właśnie świeżo założonej warstwie będziemy również spać, bo raczej nikomu nie będzie się chciało ponownie przebierać w namiocie.
Jeśli zaczyna się właśnie ściemniać, za chwilę temperatura zacznie gwałtownie spadać, nawet, jeśli dzień był słoneczny i wydawało się chwilami w słońcu, że jest ciepło.



(obecnie bielizna narciarska wed'ze myslim, ciepła i miła;
lub/i koszulka mountain warehouse 50% polyest.+50% merino wool;
ewentualnie craft pro zero albo zero extreme, chociaż w tej wolę chodzić w dzień bo jest cieńsza).
Do śpiwora nie należy ubierać się przesadnie grubo, ponieważ stracimy ciepło "własne" na ogrzanie warstw odzieży, a chodzi przecież o to, żeby ogrzać powietrze, które jest pomiędzy naszym ciałem a śpiworem!
Zmieniamy również kurtkę w której szliśmy, bo wchłonęła ona wilgoć (i zacznie zamarzać skoro przestaliśmy się ruszać) i zakładamy kurtkę puchową.
Mówimy o temperaturach rzędu minus kilkanaście stopni i mniej - kurtka powinna wg mnie być jak mały śpiwór :-) i zawierać te 300 gram puchu kaczego 90/10, mniejsza tu o jego dokładne parametry (z grubsza, im wyższe cuin tym lepiej się rozpręży).
(u mnie kurtka HiM Mont Blanc z fartuchem wewnętrznym)
Na temperatury do powiedzmy -10 : -12 wystarczy wg mnie kurtka około 150-200 gram puchu, ja mam taką z allegro za kilkadziesiąt złotych, 70/30 [- tak podawana jest proporcja puchu do pierza].

Dobrze byłoby również zmienić skarpety z tych, w których szliśmy na te postojowe czyli do spania.
(Smartwool Heavy lub Medium Crew).
Jeśli jest sucho albo wiata ma podłogę, wygodnie jest używać na biwaku jakieś postojowe "papucie" czy "botki" zamiast chodzić w wilgotnych butach z drogi.
Klapki słabo się sprawdzą w takiej sytuacji :-) :

Są papucie filcowe, puchowe, polarowe.
(Obecnie mam puchowe z Jyska ale mają zbyt cienką i śliską podeszwę do używania na zewnątrz, więc pewnie przerzucę się na inne, np takie:
)
Buty również rano będą zamarznięte, dlatego trzeba wyjąć wkładki i zabrać do śpiwora a buty maksymalnie rozluźnić.
Dobrze mieć na sobie dwie pary rękawiczek - grube chroniące przed mrozem oraz cienkie umożliwiające wykonanie jakiejś krótkiej czynności. Proponuję również zróżnicować te grube rękawice - na tzw "suchy mróz" potrzebne są jak najgrubsze z dużą ilością ociepliny, zdarzają się również łapawice puchowe; na mniejszy mróz i wilgoć dobre są rękawice narciarskie, z membraną, bo dłonie i tak się nie pocą :-)
(Zanier oraz Online).

2. Jedzenie/picie.
Załóżmy, że w pierwszej kolejności chcemy coś zjeść a nie iść od razu spać :-D
Sprawę doboru kuchenki/palnika nadal testuję. Na obecnym etapie powiedziałbym, że dopóki można używać gaz, to jest wygodne rozwiązanie. Zwykły gaz z pełnego kartusza śmiało pociągnie przy kilkustopniowym mrozie.

Aby zagotować coś rano, należałoby go ogrzać trzymając w nocy lub chociaż nad ranem wewnątrz śpiwora.
Należy pamiętać, że gotowanie wody ze śniegu znacznie wydłuża czas oczekiwania, ponieważ śnieg trzeba kilka razy dosypywać (ma mniejszą gęstość niż woda, truizm).
Ze spraw przyziemnych ale ważnych - jeśli jesteśmy jeszcze z kimś innym, wcześniej umawiamy się i rozdzielamy bezwzględnie miejsce "kopalni śniegu" od ubikacji, czyli cytując Franka Zappę:
"Watch out where the huskies go,
And don't you eat that yellow snow"

:-)

Jeśli nabierzemy po drodze wody do butelki nieizolowanej, to po jakimś czasie oczywiście ona zamarznie, bo plecak przecież nie jest ogrzewany i cały przemarznie na wylot...i na kość. Podobnie rzecz ma się z jedzeniem w nim umieszczonym - wszystko albo zamarznie albo co najmniej zrobi się bardzo twarde (nawet chleb, pasztet itd, wiadomo).

Do zwykłego kartusza można kupić gaz z zimową mieszanką propanu i izobutanu. Nie wiem, jaka jest graniczna temperatura takiego rozwiązania, bo widziałem je w użytku tylko przy kilkustopniowym mrozie. Są tacy, którzy samodzielnie napełniają kartusze wyłącznie propanem i ponoć jest to najlepsze paliwo.
Możemy mieć również palnik z wstępnym podgrzewaniem gazu, podobnie jak to ma miejsce w kuchenkach benzynowych lub wielopaliwowych (rurka doprowadzająca paliwo przechodzi przez płomień na długości kilku centymetrów).
W obecnym sezonie (2017/2018) używałem również kuchenki benzynowej.

Plusem jest tanie (i łatwo dostępne) paliwo oraz niezakłócone działanie w mrozie poniżej kilkunastu stopni. Wadą jest bardziej kłopotliwe i dłuższe rozpalanie, zabrudzenie naczyń, konieczność czyszczenia.

Jeszcze jedna uwaga. Mimo, że w zimie tak mocno tego nie odczuwamy, oczywiście również ulegamy odwodnieniu w czasie wysiłku.
Musimy uzupełnić deficyt płynów, inaczej organizm będzie bardziej wrażliwy na wychłodzenie w stosunku do panującej temperatury. (Przy odwodnieniu przemiana materii zwalnia, odczuwa się to również jako chłód). W środku nocy w śpiworze nie będziemy w stanie się rozgrzać i zacznie nas "telepać". Trzeba pić z rozsądku, nawet, jeśli pragnienie nie podpowiada nam tego tak dosadnie jak w lecie.
Dobrym pomysłem w takim razie jest rozbicie się w pobliżu wody w stanie ciekłym :-)

Aby nie tracić już rano czasu, można za jednym gotowaniem wieczorem przygotować od razu litr czy więcej herbaty na rano w termosie.
(Tatonka 1l, Primus 1,5l).

3. Legowisko.
Zarówno wiata jak i namiot mają swoje plusy i minusy. Namiot ochroni nas przed porywami wiatru i zawsze wewnątrz jest odrobinę mniej zimno.
We wiacie czy innym przewiewnym miejscu nie ma z kolei zjawiska kondensacji pary wodnej, która potrafi znacząco pogorszyć termikę śpiwora puchowego, kurtki. Poza tym wiaty nie trzeba rozkładać i składać ;-)
Ja zawsze wożę ze sobą płachtę budowlaną, którą rozkładam albo na podłodze wiaty czy wieży albo wprost na ziemi. Również dopiero na niej rozstawiam namiot, niezależnie od tego, który akurat mam ze sobą.

Jak widać ten namiot nie posiada fartuchów śnieżnych, lecz przy stabilnej mroźnej pogodzie, braku opadów i wiatru nie są one istotne a przecież zwiększają znacząco ciężar namiotu. Przy tego rodzaju namiocie samonośnym nie targamy ze sobą paczki ze śledziami/szpilkami, bo i tak na śniegu się nie przydadzą. Nie wiem, jak radzą sobie posiadacze namiotów tunelowych z niezbędnymi do ich postawienia odciągami.

Ten zaś namiot ma fartuchy i lepszą wentylację, ale dla dwóch osób w zimie jest niemiłosiernie ciasny a dla jednej dyskomfortowy.
Dla dwóch osób z zimowym sprzętem stanowczo lepsza jest trójka:

Wiem, że są tacy, którzy kładą na podłogę wewnątrz namiotu jeszcze folię NRC albo karimatę. Ja tego nie robię, wydaje mi się to zbędne. Obecnie używam ośmiocentymetrowy materacyk dmuchany.
(McKinley Trekker).
No i dochodzimy do śpiworka. Na polskie góry do temperatur powiedzmy około -23 :-27 powinien spełnić ten warunek śpiwór puchowy o zawartości 1200 gram puchu.
(Małachowski 1200 Guide Pro).
Dla osób bardziej wrażliwych na odczuwanie mrozu, kobiet, osób szczupłych itp śpiwór powinien mieć wg mnie zapas kilku stopni w kategorii "komfort" lub "optimum" wobec możliwej realnej temperatury.
Niektóre firmy jak Małachowski robią śpiwory bardziej ciasne, przy ciele, ma to na celu łatwe ogrzanie kubatury wewnątrz. Inne jak Yeti, robią śpiwory bardziej obszerne. Ułatwia to zabranie do wnętrza tego, o czym pisałem uprzednio a także elektroniki, wilgotnego ciucha itp.

Jak mi się coś przypomni, nie omieszkam dopisać. Proszę mnie nie dissować, to tylko moje przemyślenia na podstawie praktyki i mogę się w czymś mylić. Myślę, że bywalcy zimowych biwaków jak menel czy Redziu będą mieli swoje patenty i zdanie, mam nadzieję, że podzielicie się tutaj swoja wiedzą.

PS 😄 Miejscem biwaku zimowego może być też inne przytulne miejsce, np jaskinia:

PS 2 Wyniknęła jeszcze kwestia płachty biwakowej. Jakieś 11 lat temu na sprzętowym forum odorowym odkryliśmy płachty biwakowe. Wydawały się świetną alternatywą dla drogich i ciężkich wówczas namiotów, mówię o przyzwoitych namiotach "wyprawowych" np Marabuta. (Zresztą w tych namiotach super wyboru nie było.)

Zaczęliśmy kupować te płachty i z entuzjazmem wypróbowywać. Szybko jednak wyszły na jaw ich wady, poczynając od całkowitej niemożności noclegu przy deszczu.

W skrócie: zastanowię się obecnie, bez szczególnego wydziwiania, na jakie warunki może mi się dziś przydać płachta biwakowa (Salewa Bivibag).


Po pierwsze, nie może być cienia możliwości wystąpienia opadów. Ja w momencie, kiedy zacznie mi padać na twarz deszcz albo śnieg z pewnością się obudzę. Takie spanie to nie jest żadne spanie i nie przyniesie mi wypoczynku.

Po drugie, skoro nie ma padać, to po co w ogóle mam się pakować się w tę płachtę? To ja wolę sobie zabrać śpiwór z trochę większym zapasem komfortu termicznego albo/i do tego wkładkę do śpiwora (Aegismax).

Śpiwór (Yeti 900GT) po nocy w płachcie, widać szron powstały ze skroplonej i następnie zamarzniętej pary wodnej:



Po trzecie w takim razie, kiedy ma dla mnie sens zabrać płachtę? Z mojego punktu widzenia - może przy mrozie i silnym, przenikliwym wietrze, który groziłby przewianiem mojego śpiwora na wylot a równocześnie będzie wysuszał parę wodną.

Różnica w ciężarze też mnie nie przekonuje - bivibag 470 gram, mój lżejszy namiot - 1276 g, czyli różnica wynosi zaledwie 800 gram a nie muszę się martwić o żadne przelotne czy nie przelotne mżawki, jak również nagłe silne opady. Mam w tym momencie również komfort w trakcie biwakowania, nie muszę pakować na noc sprzętu, mogę go sobie trzymać rozrzucony jak chcę w namiocie, również nic mi nie zmoknie - łącznie z plecakiem - np od porannej rosy ani nie pokryje się szronem.

Reasumując - dla mnie płachta biwakowa ma sens tylko w wąskim przedziale warunków zimowych.
_________________
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
"Patriotism is the last refuge of a scoundrel" S. Johnson
Ostatnio zmieniony przez Michun 2018-04-03, 19:52, w całości zmieniany 3 razy  
 
     
rajli 


Skąd: Pr Teschinensis
Wysłany: 2018-03-11, 20:56   

Michun napisał/a:
Obecnie używam ośmiocentymetrowy materacyk dmuchany.
(McKinley Trekker).


Sam materac, czy coś tam jeszcze kładziesz?
 
     
Michun 
METEOPATA


Skąd: Western Front
Wysłany: 2018-03-11, 22:39   

rajli napisał/a:
Sam materac, czy coś tam jeszcze kładziesz?

Michun napisał/a:
są tacy, którzy kładą na podłogę wewnątrz namiotu jeszcze folię NRC albo karimatę. Ja tego nie robię, wydaje mi się to zbędne.
_________________
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
"Patriotism is the last refuge of a scoundrel" S. Johnson
 
     
gregor_k

Wiek: 33
Skąd: Dychów/Zielona Góra
Wysłany: 2018-03-12, 10:02   

Michun napisał/a:
Wiem, że są tacy, którzy kładą na podłogę wewnątrz namiotu jeszcze folię NRC albo karimatę


Folia NRC / karimata pokryta folią aluminiową ma na celu odbicie promieniowania.

Tego typu folie stosuje np ThR w modelu
Xtherm :

https://www.evertrek.pl/p...r-XTherm-R/3145

NeoAir


https://sectionhiker.com/how-does-the-insulation-in-a-therm-a-rest-neoair-work/
 
     
rajli 


Skąd: Pr Teschinensis
Wysłany: 2018-03-12, 11:17   

Michun napisał/a:
rajli napisał/a:
Sam materac, czy coś tam jeszcze kładziesz?

Michun napisał/a:
są tacy, którzy kładą na podłogę wewnątrz namiotu jeszcze folię NRC albo karimatę. Ja tego nie robię, wydaje mi się to zbędne.


A, no tak, rzeczywiście.
 
     
dave 


Wiek: 32
Skąd: Zbąszyń
Wysłany: 2018-03-12, 16:49   

Fajny tekst, na pewno się przyda. Ale ze dwa pytania bym jeszcze miał. :mrgreen: Przed rozbiciem namiotu na śniegu kopiesz platformę aż do podłoża, czy jakoś ubijasz ten śnieg? Bo na chłopski rozum, jeśli się tego nie zrobi, to po uwaleniu się do środka będzie nierówno?

Masz jakieś sprawdzone żarełko na zimę? Kiełbasa zamarznie na kamień, nie wiem jak z serami...

No i buty. Skóra nie popęka na mrozie, jak będzie zawilgocona? Mam buty z pełnej skóry (na zewnątrz i w środku) bez ociepliny i bez gore.
 
     
Michun 
METEOPATA


Skąd: Western Front
Wysłany: 2018-03-12, 17:37   

Menel i Red mają takie fajne łopaty do śniegu, do wyrównania podłoża śnieżnego (ta łopata z żółtym trzonkiem jest widoczna w centrum przedostatniego zdjęcia, tego z Mountain Hotelem).
Ja zaś myślę, że wystarczy kilka razy przejść się w rakietach po prostokącie, gdzie będzie rozbity namiot.
Ser zamarznie na 100%. Podobnie twarde batoniki typu snikers. Ja trzymałem np pasztet na rano w śpiworze. Wydaje się, że produkty z większą zawartością tłuszczu będą bardziej jadalne.

O butach już była dyskusja i to nie tylko tutaj jak wiesz. Dla mnie buty bez ociepliny to nie są buty zimowe. Jeżeli noszę np rozmiar 43, to w lecie wszystko się zgadza. Mam but 0,5 nr większy, trekingową skarpetę i ok. Ale w zimie ta skarpeta "letnia" nie wystarczy, muszę mieć grubszą albo podwójną, prawda? Czyli do tego buta już jej komfortowo nie zmieszczę. Musiałbym mieć inne buty, 44, żeby to zmieścić. Albo inne o tym samym rozmiarze co letnie, ale już ocieplone, prawda?
Skóra nie popęka, przynajmniej nie widziałem takiej sytuacji. Problemem jest co innego - wciskanie nogi do zmrożonego kloca, w który zamieni się but :-D i potem wytrzymanie, dopóki znów się nie rozgrzeje.
_________________
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
"Patriotism is the last refuge of a scoundrel" S. Johnson
 
     
rambi 


Skąd: Wrocław
Wysłany: 2018-03-12, 19:33   

Brawo Michunie :-) Fachowy i prosto napisany tekst, który przyda sie wielu osobom próbującym zimowych podbojów. Choć dopóki każdy nie spróbuje sam to nie będzie wiedział jak termicznie dobrać śpiwór czy ciuchy :-)
_________________
Pasjami brukuj drogę swojego życia..
 
     
Satan 
Ostatni Szyderca

Wiek: 39
Skąd: Gdańsk/Beskid Płaski
Wysłany: 2018-03-13, 09:28   

To nie na moje nerwy...ja odę do Majów. :mrgreen:

A tak serio, to super, że zdecydowałeś się na swój poradnik. Warto poczytać mądrości innych w zakresie biwakowania zimową porą. Duży plus za fotki uzupełniające! :-)
_________________
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.
 
     
PermanentTravel 


Wiek: 34
Skąd: Tarnowskie Góry
Wysłany: 2018-03-14, 22:00   Re: Biwaki zimowe

Michun napisał/a:
Jak mi się coś przypomni, nie omieszkam dopisać.

Pozwól, że dorzucę coś do punktu 3 ;-)

Otóż można też spać pod chmurką - bez wiaty i bez namiotu :lol:

Ostatnio spałem tak na szczycie Rogowca w ruinach tamtejszego zamku. W nocy nawet spadł na mnie śnieg, ale w ogóle mi to nie przeszkadzało :mrgreen:

Na śniegu rozłożyłem najpierw karimatę a następnie nadmuchałem materac turystyczny.


Korzystam celowo z materaca zwężającego się ku dołowi.
Dzięki temu mogę go w całości włożyć później do wiatro- i wodoodpornej płachty typu bivy bag.


Do bivy bag wkładam następnie śpiwór, który pozwala mi spać komfortowo przy około -10°C w samej bieliźnie.
Bivy Bag nie dość, że chroni mnie później przed wiatrem i ewentualnymi opadami, to zapobiega jeszcze przed zsuwaniem się z materaca.


Po rozłożeniu miejsca noclegowego wyciągnąłem z ogniska rozgrzany kamień. Jak już nieco ostygł, włożyłem go do reklamówki i wrzuciłem do śpiwora. Zyskałem tym samym termofor, który nagrzał mi śpiwór zanim się do niego wpakowałem. Po wejściu do śpiwora nie był mi już on dłużej potrzebny. Usunąłem go, ciesząc się ciepłym i miękkim wnętrzem mojego podniebnego łoża.


Widoczek z mojego legowiska na Borową, Chełmiec i Rybnicę Leśną :mrgreen:


Noc upłynęła ciepło i przyjemnie. W pewnym momencie poczułem jednak spadające na moją twarz przez szczelinę w śpiworze płatki śniegu. Zaciągnąłem więc nad głową szczelniej bivy bag i spałem już spokojnie do rana. Kiedy się obudziłem, przyszedł czas na najmniej przyjemny fragment noclegu, czyli na wyjście ze śpiwora. Było nieco po 6:00. Termometr wskazywał -9°C. Wstrzymałem więc oddech, rozpiąłem śpiwór i bivy bag z chęcią szybkiego wyskoczenia z legowiska, ale okazało się, że muszę to zrobić bardzo powoli i ostrożnie, ponieważ cały byłem przykryty cienką kołderką śniegu, podobnie jak otaczający mnie świat. Gdybym zrobił to w pośpiechu cały obsypałbym się śniegiem, co z pewnością nie byłoby przyjemne. Po wyjściu wyciągnąłem szybko z plecaka ubrania oraz buty ze śpiwora, które przed pójściem spać zapakowałem do niego w reklamówce, aby mi nie zamarzły. Poniżej miejsce mojego noclegu już po spakowaniu obozowiska. Niestety poranek nie dawał szans na obserwację wschodu słońca, ponieważ wszystko spowite było we mgle. Patrząc na miejsce po ognisku można spostrzec, że faktycznie padał śnieg kiedy spałem, gdyż jest ono pokryte świeżym puchem.


Kompensacja wilgoci w bivy bag jest oczywiście większa niż w namiocie ale na jedną noc można śmiało się zaszyć w środku i chuchać do woli ;-)
_________________
Zastanawiasz się, W KTÓRE GÓRY wyruszyć tym razem?
>>> wktoregory.pl
Ostatnio zmieniony przez PermanentTravel 2018-03-14, 22:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Michun 
METEOPATA


Skąd: Western Front
Wysłany: 2018-03-14, 22:39   

Tez kiedyś spałem zimą, w Tatrach, pod płachtą biwakową (konkretnie Salewa) ale szczególnie nie polecam.
PermanentTravel napisał/a:
Kompensacja
a raczej kondensacja czyli skraplanie pary wodnej jest ogromna. Faktycznie, na jeden "awaryjny" nocleg być sobie może.
Dla mnie problem z płachtą jest jeszcze innego rodzaju. Otóż biwakując dość często nie traktuję tego jako dopustu bożego, aby tylko przetrwać do rana i zaraz lecieć gdzieś dalej, lecz staram się stworzyć sobie minimum wygody. Wiata sama z siebie zapewnia jakiś punkt oparcia dla biwakowicza, podobnie jak namiot go tworzy, nawet w szczerym polu. Chodzi mi o to, żeby wieczorem trochę "pobyć" na tym biwaku. Szczególnie widziałem to kiedyś - pogoda była na pograniczu 0 stopni - i kolegom w płachtach zaczęła padać marznąca mżawka na twarze :roll: ( ja kimałem wtedy w namiocie).
Ale doświadczenie samo w sobie ciekawe, może kiedyś powtórzę, bo płachtę nadal mam. Również przyda się, gdybym kiedyś miał spać w jakiejś przewiewnej wiacie czy na wieży...właśnie, czemu wtedy jej nie wziąłem:

:lol:
_________________
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
"Patriotism is the last refuge of a scoundrel" S. Johnson
 
     
PermanentTravel 


Wiek: 34
Skąd: Tarnowskie Góry
Wysłany: 2018-03-14, 23:40   

Oczywiście, że kondensacja - o jednym myślałem a drugie napisałem spiesząc się przed wyjściem z pracy... Co do wygód, to dopóki nie pada deszcz lub deszcz ze śniegiem, to nie potrzebuję niczego więcej niż oferuje mi bivy bag. Nie nosi to dla mnie znamion opcji na byle przetrwanie do rana - za każdym razem się wysypiam. W namiocie lub w wiacie jest oczywiście wygodniej, ale brak tych wygód nie powoduje u mnie spadku entuzjazmu. No i dopóki nie leje mi się na głowę, mogę sobie biwakować, tak jak powyżej przedstawionego wieczora:


Jest nawet ławeczka ;-)


Poza ciekawym doświadczeniem zyskuje się jednocześnie sporo luzu w plecaku 8-) Dlatego jak jadę na jedną noc i nie spodziewam się deszczu, to biorę bivy bag. Na więcej nocy biorę je jednak tylko w ciepłych okresach, bo jak jest zimno i nachucha się mocno w nocy do środka, to druga noc byłaby już udręką, gdyż śpiwór byłby wilgotny nie mając gdzie wyschnąć.
_________________
Zastanawiasz się, W KTÓRE GÓRY wyruszyć tym razem?
>>> wktoregory.pl
 
     
menel 
byku z plastyku


Skąd: Wro
Wysłany: 2018-03-16, 09:20   

Fajny temat, zawsze na czasie. Później zgłębię go szczegółowo. Póki co, odnośnie łopaty:

Michun napisał/a:
Menel i Red mają takie fajne łopaty do śniegu, do wyrównania podłoża śnieżnego (ta łopata z żółtym trzonkiem jest widoczna w centrum przedostatniego zdjęcia, tego z Mountain Hotelem).
Ja zaś myślę, że wystarczy kilka razy przejść się w rakietach po prostokącie, gdzie będzie rozbity namiot.


łopata zimą to sprawa wyjątkowa, która ma m.in. to do siebie, że np. można się porządnie okopać biwakując np. na Śnieżniku. Sprawia to, że na wiatr to sobie w tym przypadku my możemy pogwizdać. Używałem łopaty w Beskidzie Niskim i bardzo ją sobie cenię. Poza tym, to znakomita rozgrzewka!
_________________
"Dla dobrego nastroju należy codziennie przytulić ośmiu ludzi, albo dać jednemu po mordzie"
 
     
Red-Angel 


Wiek: 27
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2018-03-16, 13:52   

Pozwolę sobie wtrącić swoich kilka słów ;-)
dave napisał/a:
Masz jakieś sprawdzone żarełko na zimę? Kiełbasa zamarznie na kamień, nie wiem jak z serami...
Ser zamarza, aczkolwiek wolniej. Ja ser mam bardzo często na zimowych wypadach i najczęściej dopiero 2-3 nocy jest twardy jak kamień. Ale nadal da się go kroić nożem. Ale jem go dopiero po roztopieniu w garnku. Dla mnie zimą, to jedzenie musi być ciepłe. Więc makaron, zupki, kaszki, kasza. Bułka z konserwą i serem (grzeję razem i jest dobre - nie potrzebuje wody i zużywa mało gazu). Z wodą problemu zazwyczaj nie ma, bo leży ona wszędzie dookoła ;-) Z rzeczy do jedzenie na trasie, to stosuję czekoladę, ale bardziej jakąś nadziewaną i chałwę, bo nie zamarza.

dave napisał/a:
No i buty. Skóra nie popęka na mrozie, jak będzie zawilgocona? Mam buty z pełnej skóry (na zewnątrz i w środku) bez ociepliny i bez gore.
Teraz używam butów zimowych skóra+ocieplina bez gore, wcześniej tylko skóra i nic niepokojącego nie widziałem. Również nie czytałem nigdzie by zamarzanie im szkodziło. Jedynie robię się strasznie sztywne rano ;-)

PermanentTravel napisał/a:
Otóż można też spać pod chmurką - bez wiaty i bez namiotu :lol:
Można, zawsze można, ale biwak dla mnie, to jest pod namiotem :-P


dave napisał/a:
Przed rozbiciem namiotu na śniegu kopiesz platformę aż do podłoża, czy jakoś ubijasz ten śnieg?
Ja obecnie łopatą zgarniam warstwę miękkiego śniegu z wierzchu. I gdy jest już tylko twardy, to na tym rozkładam namiot. Przed nabyciem łopaty ubijałem platformę butami lub rakietami. Gdy się kładę, to jest równo i nie zapadam się w dziwnych miejscach już od początku.
_________________
www.goryponadchmurami.pl
Ostatnio zmieniony przez Red-Angel 2018-03-16, 15:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
PermanentTravel 


Wiek: 34
Skąd: Tarnowskie Góry
Wysłany: 2018-03-16, 14:56   

Red-Angel napisał/a:
Pozwolę sobie wtrącić swoich kilka słów ;-)

Coś Ci się pomyliło przy cytowaniu - w moje usta włożyłeś słowa dave'a i odwrotnie ;-) (poniżej przykład)

Red-Angel napisał/a:
dave napisał/a:
Otóż można też spać pod chmurką - bez wiaty i bez namiotu :lol:

Można, zawsze można, ale biwak dla mnie, to jest pod namiotem :-P

Co kto lubi - definicja biwaku jest raczej obszerna i z pewnością nie jest zarezerwowana jedynie dla namiotu ;-) Wg Wikipedii nocleg w płachcie biwakowej jak najbardziej się doń zalicza :-P
_________________
Zastanawiasz się, W KTÓRE GÓRY wyruszyć tym razem?
>>> wktoregory.pl
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: