Poprzedni temat «» Następny temat
Szlakiem dawno zdobytych już szklanic
Autor Wiadomość
darkheush 
Stary zgred


Wiek: 45
Skąd: spod Beskidu Małego
Wysłany: 2017-10-11, 12:39   

tadeks napisał/a:
Naprawdę to to stoi tam? W którym miejscu dokładniej?

Naprawdę!!! Dokładnie tutaj.



tadeks napisał/a:
to jest Twój super słowotwór, czy to gdzieś zasłyszałeś


Nie mój, zasłyszałem od kumpla, który dla mnie, że tak to nazwę, "odkrył" Beskid Niski.
_________________
Góry okiem darkheush'a
Noli me tangere...
 
 
     
dave 


Wiek: 31
Skąd: Zbąszyń

Wysłany: 2017-10-11, 18:56   

tadeks napisał/a:
dave napisał/a:
Doskonałe. Ciągnie mnie w ten Niski jak diabli.
dave, to może to Ciebie zainteresuje (przepraszam, że tu z butami pakuję się):
http://npm.pl/forum/viewtopic.php?t=6394
Mamy rezerwację w Zaścianku, gdzie kwaterował m.in autor tego wątku darkheush


Dzięki za zaproszenie. Wygląda to bardzo obiecująco, ale jak dla mnie trochę zbyt wcześnie, żebym mógł się wypowiedzieć na 100% czy będę. ;-)
 
     
kulczyk1 

Wiek: 49
Skąd: Roztocze Południowe
Wysłany: 2017-10-12, 20:41   

Nie chce mi sie wiele pisac bo ino co wróciłem z Biesów ale...relacja w pytkę. Miejsca znane i lubiane przebyte zgodnie z kanonem - niespiesznie. Czytającym zwracam uwagę, że jest wszystko co powinno być - cmentarze , krzyże przydrożne , cerkwie. ;-)
Jak czas i zdrowie pozwolą podjadę na dniach w ten B.Mały zobaczyć skąd sie tacy autorzy relacji biorą. :mrgreen:
 
     
krzyś 

Skąd: Katowice
Wysłany: 2017-10-16, 18:03   

kulczyk1 napisał/a:
Nie chce mi sie wiele pisac bo ino co wróciłem z Biesów
... to się nie liczy, bo z nami Cię nie było :roll:
 
     
Michi23 
Nad Poziomem Marzeń


Wiek: 37
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Wczoraj 9:01   

Cytat:
Teraz buty w łapę i dwa pierwsze brody na Bełczy w Czeremsze. Przy drugim spotykamy samotnego turystę – idzie szlakiem granicznym, śpi w wiatach.

A teraz przyznać się który to był i czemu nie napisał jeszcze relacji, hę? :cry: ;-)

Cytat:
Schodzimy z Jałowej Kiczery do Zyndranowej i tu dopiero zaczyna się Armagedon… Błoto po kostki, wszystko na drodze rozjechane ciężkim sprzętem do zrywki, buty nie chcą się z tego gówna oderwać, nie ma na czym stanąć ani nie ma po czym iść. Zassało też kije a las chce koniecznie zabrać plecak.

Z mojej tegorocznej "tragedii w trzech aktach" ten fragment niebieskiego szlaku granicznego najbardziej oderwał mnie od kontemplowania piękna tamtejszych gór. Nikt nie zliczu ile k***w padło podczas przekraczania 2-ch błotnistych dróg rozpier******ch notorycznie przez traktory z łańcuchami na kołach. Na finale, tuż przed chatką w Zyndranowej, płyta startowa tychże pojazdów po której bnie się po kostki (albo i głębiej w zależności od szczęścia) w błotnistej breji. Na zwężeniu jedynym sensownym torem przejścia była lewa strona drogi biegnąca tuż nad potokiem. Sęk w tym, że trzeba tam było przekroczyć taką wyrwę zrobioną w miejscu, gdzie breja wlatywała z drogi do potoku częściowo żłobiąc swój własny rów. W tym miejscu nietrudno było zaliczyć lot tudzież dupozjazd na samo dno koryta, które było ok. 3m niżej.

Cytat:
Na środku podłogi leżą dwie paczki papierosów, które wieczorem leżały zdecydowanie gdzie indziej… Z narożnika wiaty wystają jakieś przerażone oczy… Okazuje się, że to popielica przyszła na sępa po fajki

To sympatyczne zwierzątko również spotkałem (już na pierwszym noclegu we wiacie po słowackiej stronie Przełęczy nad Roztokami). Grupce sympatycznych słowaków dobrała się wespół z myszą do prowiantu zapakowanego w porządne worki (jak widać niewiele to daje).

Cytat:
Tymczasem woda na wykończeniu i jesteśmy bidnie na głodno. Burza mózgów. O ile te dwie ostatnie szare komórki można mózgiem nazwać… Zarzynać się z perspektywą najbliższej wody za 20 km czy ewakuacja i lizanie ran? Wybieramy to drugie i zwalamy na Olchowiec

Tutaj chciałbym dodać 2 uwagi dla tych, którzy chcieliby podążyć granicznym, ale trzymając się go jak najwięcej (tj. nie robiąc dużych odbić do cywilizacji). Dobrze jest założyć, że wodę na cały dzień niesiemy ze sobą (dla mnie to było 3L w plecaku + 0,5L na obiadokolację). Jeśli chodzi o kwestię jedzenia, to szedłem z zapasem na 5 dni (ok. 2kg bez "wkładu" do wody oraz batonów) co stanowiło po 2 liofy na dzień (to pozwoliło mi uniezależnić się w kwestii prowiantu na trasie)

Cytat:
Jak ktoś przebrnie przez te 668 zdjęć pod linkiem, to gratuluję wytrwałości i samozaparcia :P

Dzięki wielkie za tą galerię. Dla mnie to pełniejszy obraz tego co widzieliście na trasie, a więc miód na... oczy :mrgreen:
  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: