W poprzek Słowacji!

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7430
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

W poprzek Słowacji!

Post autor: Michun » 2017-07-09, 17:30

W POPRZEK SŁOWACJI!
SLANSKIE VRCHY+CERGOV
2017, czerwiec


Zrodził mi się pomysł na przejście Słowacji w poprzek od granicy Węgier do Polski, w taki sposób, aby to przejście odbywało się możliwie pasmami górskimi i zawarło się w czasie tygodnia.
Wybrałem Slanskie Vrchy i Góry Czerhowskie.
Jako opcję dojazdu wybrałem wariant już sprawdzony - do Cieszyna przez Katowice. Tam przejście do Czeskiego Cieszyna i dalsza jazda niezawodnymi czeskimi pociągami.
Piątek. Tym razem pociąg spóźnił się sporo do Katowic , przesiadając się w pośpiechu wpadam na ...menela, który biegnie na to samo połączenie do Ustronia, bo zaczyna GSB! Jedziemy pół godziny razem i traktujemy to spotkanie jako dobry omen.
Obrazek
Rozstaliśmy się na jakiejś stacyjce, gdzie zmieniłem pociąg na kolejny lokalny i tak dotarłem do Cieszyna. W Cieszynie okazało się, że załapię się jeszcze na połączenie Pendolino do Koszyc!
Obrazek
Jest to najszybsze i najwygodniejsze połączenie przez całe Czechy i Słowację. W taki sposób wylądowałem w Koszycach już o 14.45
Obrazek
Krótka przesiadka na lokalny pociąg i w popołudniowym upale docieram do początku wyprawy:
Obrazek
Vy¹ná My¹µa, 228 m npm
Pierwszy cel to garb w oddali, trzeba przejść sporo odkrytego terenu w pełnym słońcu i przy zbliżającej się burzy!
Obrazek
Trochę spanikowany osiągam skraj lasu. Dzisiaj chciałbym dojść jak najbliżej do granicy węgierskiej i znaleźć jakieś miejsce noclegowe. Trochę mylnym szlakiem niebieskim wkręcam się w masyw, aż po dwóch godzinach dochodzę do skrzyżowania Velka Marovka.
Jest dopiero popołudnie a ja podkręcony i najedzony. Idę w takim razie do granicy słowacko-węgierskiej.
Obrazek
Obrazek
Dalej wzdłuż słupków granicznych trudne podejście pustym szlakiem na Suchą Horę i jeszcze dalej na sam Vęký Miliè /900/:
Obrazek
Obrazek
To można powiedzieć symboliczny początek trasy w poprzek Słowacji. Schodzę do żółtego szlaku, słońce powoli zachodzi. Nagle kilkadziesiąt metrów ode mnie słyszę hałas i widzę wielki kłąb burego futra szybko umykający w bok! To niedźwiedź! Drę się trochę i śpiewam, aby wydawało się, że jest mnie więcej niż w rzeczywistości ...
Szybko oddalam się od tego rejonu i przez Maly Miliè wieczorem wracam na Velką Marovkę, gdzie znajduję wiatę, w której się lokuję i spędzam noc. Już po ciemku idąc po wodę do studzianki wpadam jeszcze na chrumkające wesoło towarzystwo, które bezceremonialnie odganiam od wody !
Obrazek

tego dnia: 18km; 1300m pod górę

Sobota. Gorąco jest juz od samego rana, cała nadzieja w tym, że będę szedł w większości lasami.
Obrazek
Po śniadanku zarzucam ciężki wór i idę leśnym asfaltem. Co ciekawe, mijają mnie trzy auta, podejrzewam, że chodzi o wysyp grzybów.
Obrazek
Robię wielki trawers i dochodzę w końcu do zrúcaniny hradu Slanec:
Obrazek
Obrazek
Słowacy robią sobie pikniki i tu w okolicy spotykam kilka osób, dzierżących ciasta, alkohole itd wiktuały 😊 Nawet dostaję powitalnego kielona boroviczki.
Upał jest pokaźny, woda znika mi szybko z butelczyn.
Kontynuuję marsz czerwonym szlakiem wzdłuż grzbietu.
Obrazek
Koło Slancika przekraczam podwójną linię kolejową (jedna z nich jest zdaje się szerokotorowa)
Obrazek

Odcinek od Slancika dłuży mi się niepomiernie, wchodzę w las i mozolnie podchodzę w parnym upale. Co jakiś czas łyk wody a to cukierek, nie idzie mi się tu dziś dobrze. Idę a to cyklotrasą ze zrujnowanym asfaltem, a to szlakiem pieszym ścinającym czasem jej zakręty. Po jakimś czasie potwierdzają się moje podejrzenia o grzybobraniach, borowiki jak poduchy:
Obrazek
Tego męczącego odcinka jest z 10-11 km. Z ulgą witam więc szum samochodów, kiedy zbliżam się do Dargovskego priesmyka /473/. Tu mam szansę na coś do picia i jedzenia! Okazuje się, że mały bufecik działa- hurra! i oferuje typowy chłam jedzeniowy, który wydaje mi się w tym momencie ambrozją: hamburgierki, fryty itp 😜 Zasiadam na dłuższy postój obserwując zmieniających się klientów, piję kolejne piwka, uzupełniam butle z wodą. Mam czas, jest późne popołudnie a dni są przecież długaśne😃. Mam nawet w pewnym momencie chętkę pozostać tu na noc za czołgiem, ale szosa jest dość ruchliwa i pewnie w nocy bym słyszał każde auto z 2 km.
W tej okolicy trwały na przełomie 1944-45 roku ciężkie walki, stąd istniejący tu pomnik i pamiątki wojenne.
Obrazek
Po długim, długim czasie podnoszę się ciężko i postanawiam przenieść sie na noc o półtorej godziny dalej do rozstaja Pod Pecami. Tam jednak warunków do rozbicia nie ma i idę jeszcze pół godziny na szczycik Lazy /859/. Tu jest cudnie, dziś śpię tutaj!
Obrazek
Obrazek
tego dnia:
30km; 1250m pod górę
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
rajli
Posty: 2226
Rejestracja: 2010-06-04, 17:37
Lokalizacja: Pr Teschinensis

Post autor: rajli » 2017-07-09, 17:55

A ha, więc to na taką sielaneczkę się wybrałeś. Ja bym tuż po spotkaniu z miśkiem pakował sie z powrotem do pendolina :mrgreen: Ostry początek ;-)

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7430
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2017-07-09, 18:10

Niedziela. Wstaje piękny ranek, dziś znowu będzie ukrop! Obczajam śniadanko na skleconych deskach - śniadanie z widokiem, to jest coś!
Obrazek
Dzisiaj wbijam w kolejną część Slanskich Vrchóv. Dziś nie mogę liczyć nawet na bufet - po drodze nie będzie niczego, tylko woda, jeśli nie wyschły źródełka w tym upale.
Pierwszy cel na dziś to Mosznik /911/:
Obrazek
Obrazek
Zejście na Herlianskie Sedlo /660/ to znowu utrata cennej wysokości. Za przełęczą znów podejście na Èer¹linę /897/ - po drodze wypatruję źródełek leśnych, które są tu dość dobrze oznaczone. Takie miejsca są bezcenne, mimo, że woda ledwo co się sączy.
Obrazek
Dalej żmudne podejście prowadzi mnie powoli na Makovicę /981/.
Obrazek
Obrazek
Typowa hrebenovka: znów zejście na siodełko i podejście na Mensi Vrch /950/, gdzie znów czeka na mnie mini-źródełko.
Obrazek
Upał, upał, upał!
Obrazek
Czeka mnie teraz długie zejście przez Ordanky /705/. Tutaj szlak ponowny już raz wykręca jakieś mylne hop-sztosy. Przebieg inny niż na mojej mapie, szlak kręci esy-floresy pod drutami trzech linii WN. Na szczęście w końcu wchodzi w las i wiedzie taką ładna okolicą:
Obrazek
Obrazek
I znowu zszedłem na wysokość 609 m n.p.m., teraz zacznie się nadrabianie. Mozolnie wspinam się znów na grzbiet , przechodzę nieopodal Dubnika, na którym stoi najwyższa budowla Słowacji - maszt nadajnika.
Bardzo już głodny i zmęczony ląduję w końcu na przełęczy Grimov Laz /943/. Jest tu piękna polana a na niej studnia, świetne miejsce na kolejny nocleg.
Obrazek
Gotuję i zajadam się makaronem z prawdziwym sosem bolońskim, który tu przytachałem na plecach. Jest tu też fajna wiata z grillem, oups, nieopatrznie tylko "się dotkłem" :-)
Obrazek
Można by złośliwie rzec - słowacka technika :-)
Wiata postawiona w zeszłym roku nie oparła się naporowi natury. Teoretycznie można się tam wczołgać i spać, ja jednak nie chciałem bawić się w jamnika pod szafą.
Obrazek

Aha, no ale ale: przecież zanim rozbiłem obozowisko, zabagrowałem plecak i poszedłem na najwyższy szczyt Slanskich Vrchów - oto ©imonka /1092/:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
tego dnia:
25,5km; 1175m pod górę


Poniedziałek. W nocy budzi mnie szum deszczu. Pada dość intensywnie kilka godzin. Dlatego odpuszczam sobie szybkie wstawanie. Dopiero kiedy zaczyna przestawać koło dziesiątej, robię zwykłe poranne czynności. Wychodzę przez to nie wcześniej niż o jedenastej. Jest parno, trawy, krzewy i drzewa są przesycone wilgocią. Szybko w butach robi się bagno. Szlak na trawersie Simonki jest ciężki i kilka razy mylny.
Obrazek
Obrazek
Obrazek




Dalej nie jest wiele lepiej a za to zaczynają się znów podejścia - bardzo strome i uciążliwe podejście ramieniem Cziernej Hory /1073/
Obrazek
Zejście urozmaicone jest przez ładne źródło:
Obrazek
No i znów podejście - na Lysą /956/. A co może być za Lysą? No przecież - zejście na przełęcz; Hanuszovske Sedlo. I... znowu do góry - na Tri Chotare /1025/. A stamtąd... na dół na Javornicką polanę:
Obrazek
No, to już chyba koniec tej huśtawki na dziś 😃
A, schodzę coraz niżej, toż to przełęcz - już tylko 830m npm... a za chwilę podejście na Tri oltare /906/, można? - można!
Po tym przejściu ląduję przy chacie Sova - zamknięta, ale obok jest studzianka i polana.
Robię mały popas.
Obrazek
Po drodze ku kresowi Slanskich Vrchów odwiedzam jeszcze Zbojnicki Zamek. To taka ruinka, z której widać już Preszów.
Obrazek
Pewnie boss tego tematu Cisy mialby o zamku więcej do powiedzenia, ja mam skojarzenie z Minas Tirith :-) a to ze względu na tarasową budowę małego podgrodzia.
No i jeszcze trochę w dół i w dół i koniec - Ruská Nová Ves. To skraj Slanskich Vrchów, przeszedłem pierwszą część trasy, tę niby dzikszą. We wsi słyszę grzmoty, macham troche i rychło poniżej centrum zatrzymuje się stara skodzinka. Chłopak podwozi mnie kilka km do ubytovni w Preszowie.
Obrazek
Jest to jakby schronisko młodzieżowe czy dom studencki. Dostaję pokoik na parterze, dla mnie extra.
Wywlekam wszystkie wilgotne rzeczy i rozwieszam w pokoju, łącznie z tropikiem i komora namiotu. Po zbawiennym prysznicu idę na zakupy do supermarketu a także kupuję w biletomacie bilet i podjeżdżam na starówkę.
Preszów to miasto kontrastów - zabudowania wokół Starego Miasta są ohydne i bezładne, szwęda się też tam sporo "czarniawych". Sama starówka zaś jest odpipkana jak z obrazka, zresztą można sobie zobaczyć na google street view, bo byłem tam wieczorem i nie brałem już aparatu. Ceny gastronomii wyższe niż u nas, powiedziałbym. Natomiast w takim tesco z kolei taniej. Ludzie też różni - ja ich rozumiem powiedzmy w 80% , a niektórzy udają jakbym zaś ja mówił po mandaryńsku.
Po solidnym nawodnieniu i zjedzeniu jakiejś pikantnej pizzy wracam na chatę.

tego dnia:18km+5km w mieście; 820m pod górę
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7430
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2017-07-09, 18:26

Wtorek. Od rana widać, że będzie ukrop z nieba. Sprawnie się pakuję, zjadam zakupione wiktuały m.in. rohliki. I idę na autobus aby trochę podjechać do Browaru ©ari¹.
Obrazek
Oj, tu bym zaległ w upalnym słońcu z piwkiem pod ręką...to już bym nie wstał tego dnia...
Przez chwilę widzę ©ari¹ský hrad na wzgórzu 570 m n.p.m. Ja straciłem całą wysokość i zaczynam zabawę od nowa z poziomu rzeki Torysy - około 265 m n.p.m.
Wkraczam w pasmo Èergov a raczej jego południowe wysunięte rubieże. Na początek maszeruję szosą do miejscowości Kanas.


Ta śmieszna góra w oddali to Strá¾, będę przechodził przełęczą między nią a położoną na lewo Lysá Strá¾.
Obrazek
Obrazek
©ari¹ský hrad.
Upał dzisiaj naprawdę solidny. Robię kilometry coraz bardziej zapocony i rozgrzany. Po przejściu na drugą stronę przełęczy otwiera się widok już na wyższe partie Gór Czerchowskich i dolinę Ternianki.
Obrazek
A za plecami te śmieszne kopce. (Między innymi Kapu¹iansky hrad).
Obrazek
Po pewnym czasie idąc doliną dochodzę do wioski Teròa. Ojj, tu zakotwiczę na dłużej!
W knajpie spotykam dwóch Słowaków - pierwszych i ostatnich turystów z plecakami - tutaj skrzyżowały się nasze drogi. Zasiadamy razem za stołem z pivem. Panowie - na pewno jeden miał na imię Duszan - są mieszkańcami Bratysławy i zamierzają przejść Ceste Hrdinov SNP. Dopiero dwa dni wcześniej zaczęli na przełęczy Dukielskiej. Gadamy o tym i owym, trochę o sprzęcie, trochę o uciążliwościach marszu. Poprzednią noc spędzili przy chacie Èergov. Pytam ich o dostępność wody i zdradzają mi pewien myk , który sprawdzi się
potem na miejscu. Po paru pivach wychodzą, ja jeszcze zostaję - na górę do chaty mam nominalnie
3,5 godziny.
W końcu największy upał troszeczkę mija i wychodzę na popołudniowe słońce.



Obrazek
Obrazek
Nad wzgórzami lata śmigło, to chyba jakaś impreza na ©ari¹ským hradzie?
No nic, ja dymam do ostatniej wioski Hradisko już na skraju zboczy Cergova.
A potem już polami zdobywam wysokość w stronę grzbietu:
Obrazek
Obrazek
W oddali nikną Slanske Vrchy... A ja kieruję kroki coraz wyżej, aż na Sedlo Cergov.
Chata zamknięta. Przy chacie fajne wiaty. Wypada się zaanonsować, żeby nie było zgrzytów, bo rozmieszczono wokół kamery. Telefon jest wywieszony na tablicy ogłoszeń. Głos przez telefon informuje mnie, że woda jest koło chaty poniżej. Po poszukiwaniach okazuje się, że owszem jest abisynka, ale brakuje jej rączki czyli dźwigni. No, super. Na szczęście wiem, gdzie znaleźć "tajną wodę".

Obrazek
Obrazek



Rozkładam się w dużej wiacie. Wokół kręci się tylko natrętny kot, który szybko przekonuje się o mojej antypatii 🙀.
Po posiłku trochę czytam i zapadam w ogólny marazm. A potem do śpiwora i hop, w sen.

tego dnia:
20km; 940m pod górę


¦roda. Wstaję wcześnie rano, żeby uniknąć upału. Tym razem okazuje się jednak, że jest wietrznie, niebo zachmurzone i całkiem rześko.
Moim celem na dziś jest utulnia pod Mincolem, gdzie poprzedniego roku zalegaliśmy z menelem. Od siódmej idzie mi się dobrze i sprawnie.
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Szybciutko osiągam szczyt Èergov /1049/ , następnie w grzbiecie jest Velka Javorina /1098/ , Solisko /1057/ , Hraszovik /1009/
i zejście na głębokie sedlo Priehyby /815/.


Obrazek
Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Po drodze widoczki na Busov i Lackową, Beskid Niski wzywa! Główny grzbiecik Czergowa jest naprawdę w pytunię, aż dziw, że nie spotykam nikogusieńko przez całą drogę. Wysiadam lekko na Uhlisku.
Obrazek



Ale to nic. Mały obiad i regeneracja i podążam dalej na Lazy. Kilka bezimiennych kulminacji i będę na przełęczy. Stamtąd juz krotka piłka na dół, do utulni.
Obrazek
Obrazek

No ale... Przecież jest młoda godzina, ja nie jestem jakoś zmechacony...Trochę głupio schodzić tam na dół i potem siedzieć ileś godzin w oczekiwaniu na zmrok...
Stwierdzam, że jednak pójdę dziś dalej - na początek na Mincol /1157/.
Obrazek

Dalej mocne zejście do głębokiej przełęczy. Jednak zaczynam odczuwać trudy dnia. Przy schodzeniu bolą nogi, przy podchodzeniu na Mały Mincol /1055/- zipię w upale.
Dalszy odcinek jest zabójczy - kompletnie go nie pamiętam z poprzedniego roku, kiedy szedłem w drugą stronę, wszystko wygląda inaczej, jest bardziej zarośnięte, pozawalane wiatrołomami. Kiedy wrócę w Czergov, to już na pewno nie tym szlakiem :-/
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Ciągłe falowanie ścieżki w górę i w dół i tak jest aż do Sedla pod Dlhou, które witam z pewną ulgą. Potem to już powinien być luzik, w dół aż do Ruskiej Voli, ale to ten sam odcinek niebieskiego szlaku, którym nikt nie chodzi i jest całkiem zarośnięty a to pokrzywami a to innym zielskiem. W końcu gubię znaki co było do przewidzenia i złażę gdzieś karkołomnie do potoku. Masakra! Nogi powykręcane, tracę ostatnie siły na tym zjeździe. W końcu, w końcu! Skraj lasu. I dalej znaną ścieżką przez pola - a celem jest sklepik w Ruskiej Voli. Zasiadam pod parasolem, zdejmuję buciory i odpoczywam przy Szariszu i Kelcie.
Obrazek
Przyjechała też polska wycieczka na zakupy i stąd to zdjęcie.
Ostatnie półtora kilometra przede mną - zarzucam wór i dziarsko idę do granicy.
Obrazek

Koniec! Projekt zamknięty.
Teraz do Leluchowa na szosę i łapię stopa do Muszyny. Wiezie mnie pasjonat starych roboczych aut z Dubnego - dzięki temu mam atrakcję w postaci przejazdu młodszym ode mnie o dziesięć lat Tarpanem.
W zapadającym zmroku poszukuję jakiegoś fajnego miejsca łączącego gastronomię z noclegami. Niestety, mój pierwszy typ jest zamknięty, dlatego udaję się do hoteliku w Złockiem. Tam czekają mnie luksusy, kwadrans spędzam pod deszczownicami natrysku...

tego dnia:
32,5km; 1420m pod górę
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7430
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2017-07-09, 18:33

Czwartek. Zrobiłem sobie dzień luksusu i wypoczynku w Muszynie.
Odwiedzam bazę namiotową, szwędam się po Złockim, wpadam w baseny :-).
W międzyczasie rzęsista ulewa + wicher łamiący drzewa.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Piąteczek. Jako, że mam jeszcze dzień zapasu, postanawiam zrobić w pobliżu jakiś niewidziany wcześniej odcinek. Podjeżdżam autobusem do Piwnicznej-Zdrój i wbijam na szlak zielony.
Piękne podejście do granicy.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Dalej granicą, aż do Eliaszówki /1025/.
Obrazek
Na wieży - widokowe rozczarowanie, sporo chmur ogranicza widzialność.
Obrazek
Trochę widać Tatry.
Podążam na Obidzę do "Bacówki" na obiad. Leci kwaśnica i mix pierogów😋
Ładne miejsca po drodze, to faktycznie szlak wart zobaczenia.
Obrazek

Dalej granicą szlak piękny , widokowy. Do Przełęczy Rozdziela jest ładnie a dalej jeszcze ładniej, ale tamten rejon to już przecież znam!
Obrazek Obrazek Obrazek
Idę niespiesznie na kolejne kulminacje grzbietu, bo już odczuwam dzisiejsze podejścia. Przy Wysokiej /1055/ szlak trudny, zerodowany. Odpuszczam podchodzenie na szczyt, bo dalszych widoków, np na Tatry i tak za bardzo nie ma.
Obrazek
Jeszcze trochę wysiłku i schodzę Pod Durbaszkę.
W Ośrodku full, grupy , zuchy i tak dalej. Pan Grzegorz zaprasza mnie w takim razie na glebę. Odpuszczam rozstawianie namiotu, bo z prognozy pogody wynika poranna zlewa. Rozmieszczam swoje graty koło dwóch Francuzek, które znalazły się tam chyba lekko przypadkowo. Ciepła woda, prysznic...jedzonko. Czytam jakąś książkę...padam. Trzeba było sobie wziąć dwa materace...

tego dnia:
23,5km; 2450m pod górę


Sobota. Rano za oknami mleko i ściana wody. Fajnie, nie będzie żal wyjeżdżać. Kupuję za dychę śniadanko:
Obrazek

Jeszcze do domu przywiozłem! Muszę pochwalić schronisko i szefostwo - wszystko jest w najlepszym porządku i z szerokim gestem w stronę turystów.
Szykuję się do marszu w dół , trudno, trochę zmoknę a potem już autobus...Tymczasem okazuje się, że pan Grzegorz jedzie do Nowego Targu hajluksem i zabiera mnie ze sobą. Exxtra! Gadamy w aucie o wspólnych zainteresowaniach. Jeszcze raz dziękuję!

Wyjazd w pełni się udał, zrealizowałem mój pomysł, widziałem niewidziane nigdy wcześniej rejony, które można nazwać dziczą...pod względem turystycznym bardzo słabo wyeksploatowane. Michun zadowolony!
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5592
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2017-07-09, 19:16

Ho...ho! Super monsignore Michun! Poczekałem aż "zamkniesz" opowieść. Projekt i realizacja robią wrażenie. Kilkudniowe łazikowanie z namiotem naprawdę daje dużo frajdy i zadowolenia.
Tereny ciekawe, choć te podejścia i zejścia w lesie i upale...że Ci się chciało?! :mrgreen:

Szlak zielony z Piwnicznej na Obidzę, ja co prawda robiłem w dół 8-) ...mnie bardzo zauroczył!

Michun - Duże Graty!
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

kulczyk1
Posty: 1716
Rejestracja: 2013-08-22, 21:29
Lokalizacja: Roztocze Południowe

Post autor: kulczyk1 » 2017-07-09, 20:41

Michun pisze:Kupuję za dychę śniadanko:


Jeszcze do domu przywiozłem!
Poznać syna Ziemi poznańskiej. :mrgreen:
Michun pisze:Trzeba było sobie wziąć dwa materace
Ze względu na w/w panie z Francji? ;-) :mrgreen:

Tyle okolicznościowych złośliwości. Traska piękna tylko pozazdrościć. Niepotrzebnie pisałeś o niedźwiedziu i dzikach - mam nadzieje pod koniec sierpnia przejść się po Słowacji a tu dwa nielubiane zwierzaki ku przestrodze.
Szacun za przejście w tych warunkach pogodowych i nie mniejszy za napisanie relacji - mało komu sie teraz chce. :-/

Tomekk

Post autor: Tomekk » 2017-07-10, 08:10

Michun pisze:Zasiadam na dłuższy postój obserwując zmieniających się klientów, piję kolejne piwka, uzupełniam butle z wodą. Mam czas, jest późne popołudnie a dni są przecież długaśne
Ach! Takie posiadówy z komfortem czasowym, niespiesznym piciem jednego, drugiego albo i trzeciego browarka, z obserwacją ludzi, otoczenia, przyrody, posiadówy po zrobieniu męczącego odcinka to creme de la creme solowych wypadów :-)


¦wietny pomysł na trasę, rewelacyjna wyrypa, genialna relacja!!

Masz może jakieś zeszłoroczne foty z tej utulni pod Mincolem? Gdzie ona jest dokładnie? W Cergov chciałbym kiedyś wrócić bo zakochałem się w tym paśmie, a tej utulni nie znam.

Awatar użytkownika
rajli
Posty: 2226
Rejestracja: 2010-06-04, 17:37
Lokalizacja: Pr Teschinensis

Post autor: rajli » 2017-07-10, 11:20

Fajnie tak iść i iść... zazdroszczę i oczywiście gratuję :-D

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7430
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2017-07-10, 12:50

Dzięki.
W wątku fotki menela:
http://npm.pl/forum/viewtopic.php?t=6051
Obrazek

Obrazek

Zejście zielonym szlakiem z Lazów, albo za znaczkami od krzyża.
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Tomekk

Post autor: Tomekk » 2017-07-10, 13:03

Michun pisze:Zejście zielonym szlakiem z Lazów, albo za znaczkami od krzyża.
Bóg zapłać.

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9914
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2017-07-11, 21:10

Kolejna w pytę impreza. Michun, gratuluję zaparcia. Futro ujrzeć, bezcenne!

A spotkanie w Kato przejdzie do historii! Wiesz, że się zastanawiałem w pociągu, czy jedziesz nim?? :-D
ПУНКС НОТ ДЭД !

Marek S
Posty: 732
Rejestracja: 2010-11-30, 12:38
Lokalizacja: Małopolska

Post autor: Marek S » 2017-07-12, 16:19

Panie Michun Ciekawy pomysł, ambitna traska, że Ci się chciało w taki upał ! Gratulacje

Potencjalnym Twoim następcom polecam wieżę na Wielkim Milièu bo warto

Obrazek

Z niej rozległy widok na węgierską stronę

Obrazek

Dojście z głównego wierzchołka za takimi oto znaczkami. Rzut beretem, no może dwa

Obrazek

Z ciekawych miejsc w okolicy jeszcze jeziorko Izra i grzęzawiska wokół

Obrazek

i żopiki nad Slanską Hutą

Obrazek
Michun pisze: Koło Slancika przekraczam podwójną linię kolejową (jedna z nich jest zdaje się szerokotorowa)
Rzeczywiście jedna w rozmiarze jak Car powiedział
Michun pisze: Okazuje się, że mały bufecik działa- hurra! i oferuje typowy chłam jedzeniowy, który wydaje mi się w tym momencie ambrozją: hamburgierki, fryty itp
Poniżej przełęczy w przydrożnej karczmie w Białych Studniczkach oferują pyszne dania, między innymi dziczyznę w przystępnych cenach. Polecam
Michun pisze: Bardzo już głodny i zmęczony ląduję w końcu na przełęczy Grimov Laz /943/. Jest tu piękna polana a na niej studnia, świetne miejsce na kolejny nocleg.
Łąka ze studzienką na wzmiankowanej przełęczy skusiła niejednego

Obrazek

Na ©imonce czarne chmury miałeś więc dorzucam widoczek

Obrazek

Nie wiem czy zwróciłeś uwagę, że ze szczytu ©imonki direct na północ wyznakowano wariant zejściowy do czerwonego szlaku. Nie na wszystkich mapach jest naniesiony
Michun pisze: przechodzę nieopodal Dubnika, na którym stoi najwyższa budowla Słowacji - maszt nadajnika.
Faktycznie imponująca

Obrazek

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7430
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2017-07-13, 10:18

Dzięki wszystkim za dobre słowo.

No właśnie trochę żałuję, że nie poszedłem do wieży na tym ramieniu od szczytu, ale zmyliły mnie znaczki - myślałem, że ta wieża była kiedyś na szczycie :mrgreen: No ale i tak było już późno, wróciłem po ciemku.
Marek S pisze:ze szczytu ©imonki direct na północ wyznakowano wariant zejściowy do czerwonego szlaku.
nic takiego nie widziałem, a potem idąc na drugi dzień czerwonym też nie zwróciłem uwagi, aby coś dochodziło ze szczytu...Szlak tam bardzo słabo wyznakowany w ogóle.
Dzięki za uzupełnienia.
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2462
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Post autor: sparkus » 2017-07-14, 07:27

Michun pisze:Zrodził mi się pomysł na przejście Słowacji w poprzek od granicy Węgier do Polski, w taki sposób, aby to przejście odbywało się możliwie pasmami górskimi i zawarło się w czasie tygodnia.
Super pomysł na łażenie po górkach, i tylko żałuję, że nie mogłem skorzystać z Twojego zaproszenia, bo opisane przez Ciebie przeżycia w relacji byłyby też moim udziałem, tym bardziej żałuję, że wędrówka wspaniała przez nieznane tereny, takie jakie lubię.
Michun pisze:Nagle kilkadziesiąt metrów ode mnie słyszę hałas i widzę wielki kłąb burego futra szybko umykający w bok! To niedźwiedź!
Miałem podobny przypadek w tym roku w Czarnohorze, gdy wchodziłem na jeden z bocznych szczytów. Pod kopułą szczytową zaciekawił mnie trzask łamanych gałęzi w gęstej, skarłowaciałej buczynie porastającej zbocze. Zaciekawiony poszedłem sprawdzić i też zobaczyłem bury zad przedzierającego się miśka. Ponieważ to było w pobliżu naszego biwaku, to po kolacji wszystkie nasze smakołyki "powędrowały" na czubek dorodnego świerka.
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

ODPOWIEDZ