Pagórkami wokół Jeleniej Góry

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3176
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Pagórkami wokół Jeleniej Góry

Post autor: buba1 » 2015-02-25, 22:08

Tym razem wybralismy sie w okolice Jeleniej Gory.

Po drodze rzuca sie nam w oczy kosciol w Miłkowie. Wejscia do srodka oczywiscie sa szczelnie pomurowane ale ktos odrobil zadanie domowe- z boku zaklejonego pustakami okna jest wybita sliczna dziura! wiec zwiedzamy!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na wieze nie udaje sie wejsc- a przez okienko widac ze schody sa.. (a przynajmniej jakies ich fragmenty)

Za kosciolem jest stary cmentarz a na nim... wiosna!!!! Dziwne to takie ze patrzac po okolicy nowe zycie zaczelo sie budzic wlasnie w takim miejscu..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kawalek dalej mijamy zbiornik Sosnówka- calosciowo ogrodzony, widac nawet jakies ustrojstwa przypominajace czujniki ruchu. Pewnie sie boja zeby kto wody nie zatrul albo jakiego syfu nie wrzucil- jako ze to zbiornik wody pitnej dla okolicy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Naszym celem wycieczki sa Piotrowe Skaly kolo Piechowic

Obrazek

Obrazek

i znajdujace sie tam sztolnie.. Niestety sa bardzo szczelnie zamkniete.. i to chyba nie tylko ze wzgledu na nietoperze- pancerna krata nie ma nawet drzwiczek zeby moc je otworzyc po sezonie ochronnym

Obrazek

Obrazek

Nie mogac ogladac naciekow jaskiniowych musimy sie zadowolic stalaktytami zwisajacymi z pobliskich drzew- te sa dodatkowo pachnace!

Obrazek

Kawalek dalej mijamy sympatyczna wiate- juz wiem gdzie spimy nastepnym razem!

Obrazek

Obrazek

Nieopodal stary drogowskaz

Obrazek

Chodzenie szlakami w okolicy wiaze sie z pewnymi niedogodnosciami np. moze na glowe spasc drzewo, bo trwa wycinka na duza skale. Pelzamy wiec sobie gdzies bezdrozem i tak docieramy na gore Sobiesz.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widoki z niej sa dzis calkiem zacne, Karkonosze, na Chojnik, na jakies inne pomniejsze pagory.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Slonko dogrzewa, resztki platow sniegu topia sie w oczach.. Wygrzewamy sie wiec wgapiajac w widoki, gotujemy kaszanki i ogolnie jest nam tak dobrze ze chyba dwie godziny tam siedzimy.

Obrazek

Obrazek

A potem siedzimy jeszcze dluzej - podczas naszej bytnosci na szczycie spotykamy turyste- sztuk 1. Bo skad ja wogole wiem o Sobieszu? A z forum sudeckiego, z tematu o zagadkach, ktora zgadl Walon. I wlasnie jego spotykamy na szczycie. Zeby swiat byl az tak maly?
No i gadamy kolejna godzinke... :D Slonce juz chyli sie ku zachodowi jak zlazimy w dol..

Chojnik oswietlaja juz calkiem zlote promienie

Obrazek

Wracajac planujemy odwiedzic jeszcze knajpe w Jagniatkowie celem pozarcia pierogow... Ostatni raz zawialo nas w te okolice 4 lata temu.. Teraz knajpy juz nie ma.. Miescowy nam mowi ze zamknieta, ze wlasciciele na emeryturze- faktycznie ani szyldu, ani tlumku kolorowych postaci z AKT krecacych sie w poblizu.. Szkoda, tyle milych wspomnien łaczy sie z tym miejscem.. np. kiedys chyba 5 godzin czekalismy tu na eco z ekipa ;) Te zdjecia to juz niestety historia...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W okolicach Miłkowa, Kowar, gdy wilgotny mrok spowija juz doliny, gory swieca jeszcze ostatnimi przeblyskami slonca

Obrazek

Obrazek


Niedziela wita nas duzo gorsza pogoda, juz nie jest tak wiosennie, cieplo i widokowo. Chlasta mokrym sniegiem, mgly wisza wszedzie, pizga, bleee.

Jedziemy dzis w okolice Sosnówki, po drodze jakas opuszczona rotunda-nie wiem czym byla/miala byc?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W rejonie przysiolka Raszkow odbijamy na kaplice sw. Anny, kolo niej cudowne, uzdrawiajace zrodelko i dwa dorodne koty.

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Przy kaplicy jest knajpa. Probujemy sie do niej dostac razem z jakas polsko-francuska wycieczka. Mimo ze jest w godzinach otwarcia i w srodku pali sie swiatlo, drzwi sa zamkniete. Pukamy wiec i zagladamy do domu obok. Jakas babka niechetnie odchodzi na chwile od rodzinnego obiadu przy stole. Mowi ze knajpa bedzie zamknieta do 15:30 (czyli jeszcze godzine) bo cos sie przegrzalo i trzeba wystudzic i chyba bez sensu zebysmy czekali w snieznej zadymce bo i tak nie ma wiekszosci potraw. My wiec idziemy dalej a spotkana wycieczka ze smutkiem wyciaga jakies resztki kanapek, wode mineralna i bawi sie z kotami, ktore tez sa niepocieszone ze cieple wnetrze knajpy pozostaje poza ich zasiegiem

Obrazek

Na zboczach gory Grabowiec szukamy sztolni radonowej. Lazimy chyba ze dwie godziny po zboczu gory, zjezdzajac na tylkach po sliskich kamulcach i zbutwialych pniach. Sztolni nie znalezlismy- wiem nawet dlaczego- szukalismy jej zupelnie nie tam gdzie trzeba! :-P Znalezlismy za to kilka fajnych skalek, pajeczyn i stary kamien z zatartymi napisami. Ktos moze wie co na nim kiedys pisalo?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A w rejonie Lubawki ciekawy obrazek- kierowco- pamietaj zawsze o kole zapasowym! :D

Obrazek
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
Incognito
Posty: 385
Rejestracja: 2013-10-28, 00:21
Lokalizacja: zza7góry, zza7rzeki

Post autor: Incognito » 2015-02-25, 22:23

Bubo, bardzo sympatyczna wycieczka. Dobrze się czytało i miło oglądało :-)
"Do ostatniej pestki trzeba mocno żyć..." SDM

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2015-02-26, 09:24

Ta wycieczka to ściema, a relacja jest zasłoną dymną - na pewno szukaliście koło Piechowic, jak tylu poszukiwaczy przed wami, legendarnego "Złotego pociągu" :mrgreen: :lol: :-P :-D
Ale dzięki temu mój zasób niemieckich słów wzbogacił się o nową pozycję. Na nagrobku Hansa Seydela koło kościoła w Miłkowie jest m.in. wyraz "Radierer". Zaintrygowany sięgnąłem po słownik i sprawdziłem, że znaczy to "rytownik", "akwaforcista". Zapamiętane :-)

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3176
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2015-02-26, 11:45

Ta wycieczka to ściema, a relacja jest zasłoną dymną - na pewno szukaliście koło Piechowic, jak tylu poszukiwaczy przed wami, legendarnego "Złotego pociągu"
Rozszyfrowales nas! :lol:
Nawet na mapie na polnoc od Sobiesza mam znaczone "hipotetyczne miejsce ukrycia Zlota Wroclawia" :lol: Acz wlasnie nie wiedzialam ze ma to byc pociag. Czyli z tego wynika ze musza tam byc jakies nieznane sztolnie? bo raczej nikt by pociagu w lesie nie postawil? :-P
A skad te legendy ze akurat tam a nie w Gorach Sowich, w Ksiazu czy MRU? Czy pociag byl ostatni raz widziany w Piechowicach a potem "diabel ogonem przykryl"?

Leuthen pisze:m.in. wyraz "Radierer". Zaintrygowany sięgnąłem po słownik i sprawdziłem, że znaczy to "rytownik", "akwaforcista".
Powiem ci ze nas to slowo tez zaciekawilo jak bylismy na miejscu, ale po powrocie oczywiscie zapomnialam sprawdzic.. No i napewno ten nagrobek wplynal rowniez na powiekszenie mojej znajomosci polskich slow bo za cholere wczesniej nie wiedzialam co to jest "akwaforta"
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2015-02-26, 12:25

buba1 pisze:Rozszyfrowales nas! :lol:
Wiesz, już na jednym forum okołoeksploracyjnym sam się zdemaskowałem jako strażnik sowiogórskich podziemi ("Riese"), ale że dodałem tam, że tylko na pół etatu, to teraz wiesz, dzięki czemu mam cały etat :mrgreen: :-P
buba1 pisze:Czyli z tego wynika ze musza tam byc jakies nieznane sztolnie? bo raczej nikt by pociagu w lesie nie postawil? :-P
Dokładnie - pociąg jest schowany pod ziemią :-)
buba1 pisze:A skad te legendy ze akurat tam a nie w Gorach Sowich, w Ksiazu czy MRU? Czy pociag byl ostatni raz widziany w Piechowicach a potem "diabel ogonem przykryl"?
Z tymi ukrytymi pociągami na Dolnym ¦ląsku to bardzo ciekawa sprawa - ja wiem o trzech (tzn. wiem więcej, ale nie powiem, bo jestem strażnikiem tajemnic, a mam też nadgodziny :-D ). Pierwszy to Piechowice, drugi pod zamkiem Książ, a trzeci gdzieś w Górach Sowich. Zawartość pierwszego - wiadomo: Złoto Wrocławia. W drugim ładunkiem były gazy bojowe, a że stoi on na podziemnym dworcu pod Książem (była tajna bocznica na trasie Wrocław-Jelenia Góra między stacjami ¦wiebodzice i Wałbrzych Szczawienko, skąd pociągi wjeżdżały tunelem pod zamek), a pojemniki mogą być już silnie skorodowane, to lepiej nie zwiedzać w najbliższej przyszłości zamku Książ, bo wizyta może Was dosłownie pozbawić tchu :-P Trzeci skład przyjechał na Dolny ¦ląsk z poligonu Blizna i wiózł rakiety V-2 plus w jednym wagonie 200 więźniów. AK obserwowało transport aż do Wałbrzycha, gdzie się "rozpłynął". W 1964 r. oficer wywiadu AK odpowiedzialny za śledzenie tego pociągu powiedział, że jest pewny, iż pojechał on w Góry Sowie.
Warto dodać, iż powszechnie znanym faktem jest, że z kompleksów "Riese" do zamku Książ była podziemna linia kolejowa (to tylko 20 km!). Aha - no i pod dworcem głównym PKP we Wrocławiu mamy drugi podziemny dworzec, skąd Niemcy mieli wiele podziemnych linii kolejowych wiodących w różne strony - zarówno na terenie Wrocławia, jak i poza miasto. Także Warszawa od dawna męczy się z drugą linią metra, a my w stolicy Dolnego ¦ląska od dawna mamy podziemną sieć kolejowych połączeń. Nic tylko wsiadać i jechać :mrgreen:

Jak mi nie wierzycie, prześledźcie wątki na forach eksploracyjnych z ostatnich 15 lat :-D
:-) :mrgreen: :mrgreen: :lol: 8-) :lol: :-D

Awatar użytkownika
Hoffi
Posty: 2127
Rejestracja: 2009-01-20, 18:30
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Hoffi » 2015-02-26, 13:45

Leuthen,

zaciekawiłeś mnie tymi podziemiami Wrocławia...da się to zwiedzać?

Nie ukrywam, że legendy o wagonach i innych skarbach ukrytych pod zamkiem Książ czy w Górach Sowich zawsze pobudzały moją wyobraźnię...
Ale czy przez tyle lat nikt nie odkryłby niczego spektakularnego w tym temacie? Niemcy aż tak doskonale ukryliby swoje skarby i tajemnice?
Pozdrawiam, Hoffi
Dwoje wędrowców
"Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co Ci się trafi..."

włodarz
Posty: 439
Rejestracja: 2014-02-05, 20:05
Lokalizacja: Góry Sowie

Post autor: włodarz » 2015-02-26, 18:06

Sorry Hoffi, ale łyknąłeś jak pelikan "sensacje" Leuthena. :lol:

Awatar użytkownika
fado76
Posty: 397
Rejestracja: 2011-01-02, 15:04
Lokalizacja: Jelenia Góra

Re: Pagórkami wokół Jeleniej Góry

Post autor: fado76 » 2015-02-27, 07:05

buba1 pisze: Jedziemy dzis w okolice Sosnówki, po drodze jakas opuszczona rotunda-nie wiem czym byla/miala byc?
Dyskoteką za dawnych czasów.

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2015-02-27, 08:45

Hoffi pisze:Leuthen,

zaciekawiłeś mnie tymi podziemiami Wrocławia...da się to zwiedzać?
włodarz pisze:Sorry Hoffi, ale łyknąłeś jak pelikan "sensacje" Leuthena. :lol:
Włodarz ma rację, Hoffi - chyba zbyt serio potraktowałeś to, o czym pisałem ;-)
Podziemne miasto to element wrocławskiej mitologii. Mitologia współtworzy klimat danego miasta, ale z faktami ma na ogół mało co wspólnego. Także np. to, że w powieści "Festung Breslau" Marka Krajewskiego (cykl o Eberhardzie Mocku) główny bohater jeździ sobie motorem po podziemnym Wrocławiu, gdzie są ulice i place, jest tylko zabiegiem literackim - o czym zresztą mówił sam Marek Krajewski na spotkaniu, w którym uczestniczyłem :-)
Nikt bowiem nie wskaże Ci obecnie wejść do tego podziemnego miasta, nie pokaże podziemnego dworca pod Wrocławiem Głównym etc. Oczywiście jest tysiąc opowieści o tym, że zaraz po wojnie ktoś wszedł w jakiś tunel w śródmieściu i wyszedł na Starym Mieście, ale jakoś obecnie ów ktoś nie potrafi tego tunelu odszukać ;-) Dobrym przykładem jest też wątek sowiogórski. Gdy przed 8 laty z kolegami po raz pierwszy zwiedzałem udostępniony turystycznie kompleks "Włodarz" ( :-) ) i wpłynęliśmy łódką do zalanej hali na przedłużeniu sztolni nr 1, przewodnik pokazał nam zawał na końcu tej hali i powiedział, że ludzie którzy docierali to miejsce w latach 60. XX w. opowiadali, że przy zawale dawał się wyczuć zapach rozkładających się ludzkich ciał (więźniowie żywcem zasypani przez Niemców?). Inny człowiek twierdził, że ten zawał wywołał ktoś sztucznie jakiś czas po wojnie (strażnicy tajemnic III Rzeszy, Wehrwolf etc.), bo on krótko po 1945 r. przybył do tej hali, zawału nie było, był za to tunel, którym od miejsca obecnego zawału szedł ponad kilometr. Kilka lat po mojej pierwszej wizycie we "Włodarzu" ów zawał przekopano. I co się okazało? Że za zawałem jest istotnie kawałek sztolni, ale krótki i kończący się przodkiem. Rozumiem, że ten gość, co po wojnie szedł tamtędy kilometr, miał dar przenikania przez litą skałę? :mrgreen: :lol: :-P Nie muszę dodawać, że żadnych szczątków ludzkich w zawale nie znaleziono...
To pokazuje tylko, ile mitów narosło wokół "Riese" i innych obiektów na Dolnym ¦ląsku. Mamy tu mitologię chyba bardziej rozbudowaną niż połączone grecka i rzymska 8-)
(swego czasu zresztą napisałem artykuł "Co naprawdę wiemy o Riese?", w którym rozprawiłem się z dwoma wybranymi mitami dotyczącymi sowiogórskich podziemi).
Jeśli chcesz, zapraszam kiedyś na wspólną wyprawę w góry. Chętnie poopowiadam to i owo. Celem wędrówki mogą być Góry Sowie. Przejdziemy się szlakiem "Riese" i zobaczysz to, czego nie widzą turyści przyjeżdżający obejrzeć tylko komercyjne kompleksy. Mam już wprawę w tych wycieczkach, bo oprowadzałem po śladach "Olbrzyma" wielokrotnie znajomych. O wrażeniach może opowiedzieć np. cezaryol albo Red-Angel, bo w takich wyprawach uczestniczyli :-) A jak chcesz posłuchać np. o złym czarowniku dolnośląskiej mitologii - Guenterze Grundmannie, też chętnie opowiem ;-)

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3176
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2015-02-27, 10:38

Nikt bowiem nie wskaże Ci obecnie wejść do tego podziemnego miasta, nie pokaże podziemnego dworca pod Wrocławiem Głównym etc.
Ale jakies spore podziemia pod dworcem glownym ponoc sa. M.in. znajomy rodzicow nawet opowiadal ze bywal tam w latach 80tych, tylko pozniej po powodzi w 97 wszystko uleglo zalaniu. Oczywiscienic nie mowil o podziemnych dworcach, pociagach ze zlotem ani nie doszedl tamtedy do rynku, tylko o bardzo duzych piwnicach, chyba dwupietrowych, cos jakby schronach. Myslisz ze to tez zmyslone?
Jeśli chcesz, zapraszam kiedyś na wspólną wyprawę w góry. Chętnie poopowiadam to i owo
Ja bym chetnie posluchala! Strasznie lubie takie opowiesci! acz raczej chyba na gorskie ognisko niz wspolna wedrowke bo ja cie nie dogonie! (twoje dzienne trasy to ja robie w tydzien :-P zreszta to samo dotyczy tras cezarego i Reda
Leuthen pisze: Podziemne miasto to element wrocławskiej mitologii. Mitologia współtworzy klimat danego miasta, ale z faktami ma na ogół mało co wspólnego
Taka mitologie to nawet mamy w Olawie! :lol: Kilkoro starszych ludzi opowiadalo mi o jakis podziemnych wejsciach kolo dworca PKP ktore prowadza do bunkra a dalej na wpolzasypanymi korytarzami doszli do zruinowanych podziemi kosciola w rynku. Byl to przelom lat 40-50. Wejscie pod ziemie przy dworcu znalazlam bez problemu, bunkier tez, kilka malych sal. Ale korytarza juz nie :-P
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
Hoffi
Posty: 2127
Rejestracja: 2009-01-20, 18:30
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Hoffi » 2015-02-27, 13:54

Dzięki za wyłożenie paru kwestii dot. wrocławskich podziemi. :-D
Pozdrawiam, Hoffi
Dwoje wędrowców
"Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co Ci się trafi..."

Awatar użytkownika
Piotr Gaj
Posty: 563
Rejestracja: 2008-11-28, 07:51
Lokalizacja: Miasteczko Śl.

Post autor: Piotr Gaj » 2015-02-27, 21:43

Ta wiata koło Piotrowych Skał to przy żółtym szlaku? Da sie tam podjechać autem?, albo jak daleko od ewentualnych szlabanów.

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3176
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2015-03-01, 20:17

Piotr Gaj pisze:Ta wiata koło Piotrowych Skał to przy żółtym szlaku? Da sie tam podjechać autem?, albo jak daleko od ewentualnych szlabanów.
Przy zoltym. Podjechac sie da ale przypuszczam ze nie wolno (wydaje mi sie ze byl szlaban, podniesiony bo podniesiony ale byl). Poza tym konczy sie asfaltowa nawierzchnia (za ostatnim domem), nie ma znaku zakazu wjazdu, ale nie ma tez zadnego innego znaku, wiec pewnie podpada pod wjazd do lasu. Nawierzchnia gruntowo kamienista wiec w osobowce dodatkowo mozna sobie cos upierniczyc od spodu. Odleglosc od szlabanu kolo kilometra.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Darg
Posty: 543
Rejestracja: 2011-05-09, 19:22
Lokalizacja: Jastrzębie-Zdrój

Post autor: Darg » 2015-03-08, 12:53

Leuthen pisze:na jednym forum okołoeksploracyjnym sam się zdemaskowałem jako strażnik sowiogórskich podziemi ("Riese"), ale że dodałem tam, że tylko na pół etatu, to teraz wiesz, dzięki czemu mam cały etat
W końcu wiem kogo męczyć w temacie :-)
Niektórzy etatowi przewodnicy opowiadają takie głupoty, że łapy opadają :-/ Nie trzeba być specjalnie zorientowanym w temacie, żeby zakwalifikować opowieść jako gatunek "z mchu i paproci" :-) Ale skoro teraz ujawnił się sam legendarny "strażnik Riese" będzie kogo zaczepiać :-)
bee, bee, bee, kopytka niosą mnie

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3176
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2015-03-27, 11:43

Na wycieczke wyruszamy z Michałowic. Mijamy skalki zwane Drewniak

Obrazek

Obrazek

Nastepnymi skalkami sa Kociołki, z ktorych wedlug mapy powinien byc ladny widoczek na Karkonosze ale go nie ma. Jest za to skalka mogaca spelniac dogodnie role bujanego fotela, jest jaskinia tzn dokladniej maly jasny tunelik biegnacy wzdluz skal oraz sporo nisz dosyc dobrze rokujacych biwakowo.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z nastepnych skalek zwanych Zloty Widok wreszcie mozna zawiesic oko na jakis dalszych szczytach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A w Karkonoszach wciaz zima trzyma.

Obrazek

Obrazek

Tuptamy sobie do nieczynnego kamieniolomu granitu ktory rowniez nazywa sie “Zloty Widok” (tu sie wszystko tak nazywa- kamieniolom, skalki, ulica, schronisko itp)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W kamieniolomie przycupnelo kilka mocno rozwalonych budynkow, pochodzacych zapewne z czasow jego swietnosci.

Obrazek

Obrazek

Jest tez bunkier gdzie chyba sie chowali w czasie wybuchow

Obrazek

A niektore malunki nascienne wskazuja o niezlych wizjach jego autorow ;)

Obrazek

Kamieniolom jest miejscem niesamowicie wygrzanym i cieplym, temperatura jest tu chyba o 10 stopni wyzsza niz w najblizszych okolicach. Czuja to suchoroslowe rosliny, z ktorych czesc wyglada dosyc egzotycznie

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Czuja to zaby - w malutkich jeziorkach az sie klebi i rechot odbija sie od stromych scian.

Obrazek

Zdecydowanie czuja to tez buby ktore zaraz upatruja sobie porosniete porostem, mocno naslonecznione miejsce gdzie natychmiast zalegaja na dluzsza chwile wystawiajac do slonka spragnione ciepla gnaty. Troche sobie drzemiemy, troche obserwujemy sunace po niebie obloki a troche sledzimy spacer lisa o puszystej kicie ktory lazi po osypujacej sie scianie kamieniolomu i robimy zaklady czy spadnie czy nie. Nie spadl.

Obrazek

Jeziorek jest tu kilka, niektore nie wiem czemu kojarza mi sie z jakas blotnista syberyjska tajga.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedno z oczek wodnych wciaz jest pokryte gruba warstwa lodu.

Obrazek

Mam okazje zaobserwowac ciekawa scenke- po lodzie skacze zaba i smiesznie rozjezdzaja sie jej nozki. Niestety nie zdazylam zrobic zdjecia. Jednak refleks nie jest moja najmocniejsza strona ;)

W tych milych okolicznosciach przyrody postanawiamy rowniez zjesc obiad. Zapach wygrzanej skaly i suchego mchu miesza sie wiec z zapachem apetycznego lecza :)

Obrazek

Obrazek

Po jakims czasie nadciagaja chmury wiec od razu robi sie mniej przyjemnie. Wracamy wiec do Michalowic. Gdy juz wchodzimy miedzy domy zauwazamy stadko saren tzn sztuk jest cztery. Robia wrazenie udomowionych, oswojonych? tzn wogole sie nie boja, laza miedzy domami, skubia cos w ogrodkach, dzielnie przeskakuja ploty. Widok aparatu jak i zblizajacych sie do nich ludzi wogole ich nie peszy a wrecz sa tym faktem zainteresowane.

Obrazek

Obrazek

Uliczka zdaje sie miec nazwe adekwatna do klimatow.

Obrazek

Dzis jeszcze wydaje mi sie, ze to bedzie moje najblizsze spotkanie z sarnami na tym wyjezdzie ;)

Kawalek dalej wpada mi w oczy pewna komorka- z dachem czupryna! Oplataja ją grube konary jakiegos pnacza, a sama drewniana konstrukcja juz mocno sie przekrzywia i chyli ku ziemi. Zreszta na obecnym etapie juz ciezko stwierdzic czy buda nie wytrzymuje ciezaru rosliny, pęka i sie zawala, czy raczej zawalila by sie juz dawno ze starosci gdyby jej nie trzymaly konary i galezie. Jedno jest pewne- szopa owa mi sie niezmiernie podoba!

Obrazek

Obrazek

Kolejny dom tez sciaga wzrok. Cos jakby zapomniany przedwojenny pensjonat. Zapach starego drewna, cudne ganeczki i werandy!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W ogrodzie przyczaily sie tez lwy w kolorach zdecydowanie niemaskujacych. Widac wsrod lwow ostatnio tez taka moda jak wsrod gorskich turystow- im bardziej wala po oczach swym strojem- tym lepiej :)

Obrazek

Na domu wisi tabliczka “Teatr Cinema”. Moze kiedys byl tu jakis teatr? Sa wszedzie opuszczone kina to moze i teatry? albo powiesili sobie tabliczke? na chatkach studenckich tez nieraz wisi szyld stacji PKP albo banku. Dokladniej o owym teatrze poczytalam sobie o tym dopiero w domu- i troche mi sie zal zrobilo, bo gdybym wiedziala to bym zapukala, a nuz by co ciekawego z tego wyniknelo… Ale co sie odwlecze...

http://culture.pl/pl/miejsce/teatr-cinema
http://www.bluehorse.pl/2013/04/teratr- ... icach.html

Niedaleko teatru stoi sobie kolorowy trabant, tzn przepraszam- pol trabanta! :)

Obrazek

Obrazek

Wogole miejscowosc jest bardzo sympatyczna- co chwile jakas fajny obrazek

Obrazek

Obrazek

Na koniec ide jeszcze do sklepu po ziemniaki. Zagaduje mnie jeden z biesiadujacych pod altana menelkow. Poczatkowo mysle, ze klasycznie pragnie jakiegos dofinansowania kolejnej butelki, ale okazuje sie ze wrecz przeciwnie- chce mi postawic piwo. Niestety musze odmowic- toperz czeka tam w skodusi (wiec nie moze dolaczyc) , niegrzecznie byloby wiec rozsiadac sie i biesiadowac z obcymi facetami ;) Na odchodnym gosc rzuca- “a wiesz ze my sie znamy, poznalismy sie na woodstocku”. Mowie mu wiec ze to musial byc ktos inny, bo ja w tym roku tam nie bylam. “Ale to nie teraz, to bylo pare lat temu. Mialas takie spodnie spodnie z firanki PKP”. Osssz cholera! Czyli naprawde musielismy sie gdzies tam minac!
Podczas gdy wybieram ziemniaki to gosc pyta sprzedawczyni o cygara. Ona wybalusza na niego oczy twierdzac ze ma tylko zwykle fajki bo cygar i tak by nikt nie kupowal. Gosc wzdychajac glosno “ech ta prowincja” opuszcza lokal z kolejnym winem pod pacha- co ciekawe- takim za 26 zl. Nie wiem kim byl, nie wiem czy byl miejscowy, ale zdecydowanie nie byl to klasyczny przedstawiciel przysklepowego inwentarza polskich miast i wsi.


Na granicy zmroku przyjezdzamy do Lubawki i wdrapujemy sie jeszcze na opuszczona skocznie narciarska. Jej stan zachowania jest dosc ciekawy i niejednorodny. Czesc belek i ich mocowan robi wrazenie calkiem nowych, jasne swieze drewno, nowe sruby. A zaraz obok zbutwiale filary wygladajace jakby zaraz mialy sie zawalic.
Miejsce bardzo przyjazne na wieczorna biesiade, gdy zmrok spowija okolice a wiosenne ptaki dra dzioby na dobranoc.

Zdjecia brzydkie bo robione jak bylo ciemno

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nocujemy w naszym ulubionym schronisku, gdzie jestesmy tylko my i wypasiona czarna kicia.
Niedawno kilka osuwajacych sie ze zboczem drzew zostalo tu w okolicy wycietych wiec chrustu na ognisko nie brakuje. Takiego zatrzesienia materialu ogniskowego to ja sobie nie przypominam! I wiekszosc z niego to pachnace zywiczne swierkowe galezie, czesto pelne dorodnych szyszek.

Obrazek

Wiec i ognisko nie jest takie jak zawsze. Zdaje sie zyc i przybierac wrecz ludzkie postacie, ktore pelgaja, wyciagaja do nas rece, a potem nagle nikna, kula sie pod kolejna dorzucana galezia, by za chwile znow stanac na bacznosc i spojrzec na nas karcaco z gory.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jeden z upieczonych ziemniakow jest jakis inny. Jest niesamowicie aromatyczny i smakuje troche jak… kielbasa ;D tzn przesiakniety jest jakby jalowcem, jakby aromatem wedzenia, jakby troche kompotem wigilijnym z suszona sliwka. Nie wiem czy piekl sie akurat pod jakas mocno zywiczna galezia, czy w otoczeniu samych szyszek? ale jedno jest pewne- ani ja ani toperz nigdy takiego ziemniaka wczesniej nie jedlismy!

Zaru to dzisiaj by bylo na upieczenie wora ziemniakow dla armii wojska.

Obrazek

Niesamowicie wyglada żar-szyszka!

Obrazek

Ranek wita nas pochmurny i lodowaty. Dzis by nie bylo wygrzewania sie w kamieniolomie. Biedne zaby! Dzis zapewne nie rechocza tak wesolo…

Dzis jedziemy ponownie w rejon Sosnowki szukac sztolni na zboczach Grabowca. Ostatnio lazilismy tam dwie godziny przeczesujac zbocze, a trzeba bylo isc dalej sciezka 100 metrow..
Wszystko jest zlodowaciale, szron osiadl na drzewach, trawach i lisciach.

Obrazek

Sztolnia ta ma okolo 50 metrow korytarza i prowadzi do pomieszczenia z niewielkim basenem na wode. Dzis basenik jest akurat pusty, ale nie chce sie nam zlazic na jego dno. Jest tam ponoc jeszcze kilkumetrowa studnia do ktorej mozna zejsc po klamrach. Docelowo sztolnia byla ponoc wykonana jako ujęcie wody dla pobliskiego prewentorium i schroniska Bergfriedenbaude.
Prowadzone kiedys badania promieniowania w okolicach sztolni wykazaly obecność radonu. Picie wody radonowej ma dzialac korzystnie na zdrowie -przy leczeniu chorób stawów, reumatyzmu, cukrzycy. Potwierdzac to moze istnienie kilkaset metrow dalej zrodelka przy kaplicy, ktore od lat bylo uwazane za swiete i lecznicze. Zatem my tez bedziemy zdrowi bo nam troche nakapalo tej wody ze stropu do menazki w czasie przyrzadzania zarelka!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W okolicach okolosztolniowych mam dziwna przygode. Ide sobie za krzaczek na kibelek i w trakcie owej czynnosci zauwazam katem oka ze cos podbiega zza zalomu terenu. Juz sie troche wystraszylam ze moze moze jakis turysta, biegacz albo grzybiarz (nie wiem skad mi grzybiarz w marcu do glowy przyszedl ;) ) nakryje mnie w tej niezbyt szczesliwej sytuacji. Acz to nie byl czlowiek, to byla sarna. Widzac mnie zatrzymala sie, rozejrzala sie i zaczela dalej isc w moja strone. W momencie jak byla jakies 3 metry i dalej szla troche sie przestraszylam czy aby nie jest jaka wsciekla i mnie zaraz nie upali. Zaczelam sie wiec oganiac swierkowa galazka. Sarna nie od razu sie poddala ale ostatecznie nie podchodzila na odleglosc galazki tylko chwile pokrecila sie wokol i odbiegla. Potem strasznie zalowalam ze nie zrobilam jej zdjecia, ale jakos wogole nie przyszlo mi to do glowy. Jakos tak nieswojo sie czulam z opuszczonymi gaciami, sama w lesie (toperz zostal w sztolni), napastowana przez sarne ktorej zachowanie, mowiac w ogledny sposob, bylo malo klasyczne.... Sarenka byla chyba dosyc mloda. Moze nigdy wczesniej nie widziala ludzi? Moze cos kucajace pod drzewem nie przypominalo jej czlowieka?
(Kilka dni pozniej na walach nad Odra, pare km za Olawa zostalam staranowana przez sarne... Robilam zdjecie kwiatka w mocnym przyklęku a biegnaca sarna po prostu na mnie wpadla. Chwile pozniej ,gdy czytalam ksiazke nad rzeka, łasica siedziala mi na butach i skubala sznurowki- wystraszyla sie dobiero bzyku wysuwajacego sie obiektywu...
Cos dziwnego stalo sie tej wiosny ze zwierzetami - albo ze mna ;) Mam nadzieje ze nie dotyczy to wilkow i niedzwiedzi ;)

Idziemy jeszcze kawalek do Rozdroza pod Grabowcem gdzie sa ruiny schroniska Bergfriedenbaude.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Schronisko kiedys wygladalo tak:
http://dolny-slask.org.pl/816153,foto.h ... ity=533812

Budynek pelnil dawniej role gospody. Po wojnie zostal zagospodarowany na sanatorium dla dzieci i tak dzialal do lat 80 tych. Pozniej wyszly jakies machloje z prawem wlasnosci, budynek splonal i od tego czasu jest malownicza ruina na pustej polanie wsrod zdziczalego sadu.

Lesne sciezki w okolicy sa cale wylozone dywanem z sosnowych galezi. Wszedzie wycinka na potege… Te drzewa ktorym jeszcze darowano zycie stoja przysrebrzone szronem..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pogoda sie poprawia, przestaje byc tak cholernie zimno, kaluze odmarzaja , zaczynaja sie pojawiac coraz ladniejsze widoczki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W okolicach Kowar nawet wylaza z mgiel Karkonosze…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Az zal wracac..

wiecej zdjec:
https://picasaweb.google.com/jabolowa.b ... _Grabowiec#
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

ODPOWIEDZ