Orla perć na Evereście!

sprawy bieżące, warunki na szlakach, imprezy górskie, slajdowiska – zapowiedzi i wasze relacje

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Maska
Posty: 150
Rejestracja: 2008-12-29, 16:16
Lokalizacja: Leszno

Post autor: Maska » 2009-07-09, 11:46

Piet pisze:Słuchajcie, może to do końca nie na temat, ale chyba nie do końca rozumiem gdzie kończy się "prawdziwa turystyka", a zaczyna "wyjazd komercyjny".
Tego chyba nikt nie wie...
Zdaje się, że nieświadomie włożyłem spory kij w mrowisko i jeszcze nim ostro zakręciłem :mrgreen: Ale to pewnie kolejny brak precyzji w wysławianiu się, więc będę musiał popracować nieco nad tym.
Nie zamierzałem piętnować założenia kilku nowych poręczówek. Chciałem raczej wyrazić swoje zaniepokojenie tym, do czego powoli zmierza rozwój wypadków na Evereście. Być może jeszcze długie lata miną nim do tego dojdzie, ale jestem głęboko przekonany, że za jakiś czas na szczycie faktycznie będzie można stanąć bez jakiegokolwiek wysiłku. Pewnie, że aby wejść np. na Łomnicę, trzeba wjechać kolejką lub wynająć przewodnika, co jest jak najbardziej uzasadnione. Można to też zrobić wyłącznie o własnych siłach, polegając na swojej wiedzy i doświadczeniu. Ale Everest to nie Łomnica. Wybaczcie, ale kolejka linowa poprowadzona na szczyt Najwyższego jakoś mi nie pasuje...
Naturalnie zdobycie jakiegokolwiek szczytu najtrudniejszą z możliwych dróg jest niepodważalnym osiągnięciem, niezależnie od tego jak łatwe są pozostałe drogi, obierane przez mniej doświadczonych wspinaczy.
Ale czy nie wydaje Wam się, że "wspinacze", którzy zostaną dosłownie wniesieni przez tragarzy na szczyt, albo wjadą kolejką linową i będą hałaśliwie krzyczeć do telefonów komórkowych, że zdobyli szczyt właśnie wtedy, gdy Wy będziecie tam poszukiwać spokoju i upajać się widokiem, zepsuje nieco atmosferę mistycyzmu? Jeśli komuś to by nie przeszkadzało, to zazdroszczę. Mnie by przeszkadzało. A przecież tak wielu z nas chodzi w góry, by znaleźć tam spokój i doświadczyć tych niepowtarzalnych, mistycznych wrażeń...

EDIT: Nie mam też nic przeciwko komercyjnym wyjazdom. Turysta, wspinacz czy jakkolwiek go nazwiemy, który wchodzi o własnych siłach na szczyt, czerpiąc z bogatego doświadczenia przewodnika, ma bezwzględne prawo czuć się zdobywcą.
Everything imaginable is possible.

Henio
Posty: 42
Rejestracja: 2009-01-09, 13:31
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Post autor: Henio » 2009-07-09, 16:11

czuć się czuć... tylko jak wejdziemy? Proponuję zrzutę na Złoty Everest dla pierwszego polaka który zdobędzie Everest dochodząc do niego pieszo, bez pomocy z zewnątrz polując po drodze i nie korzystając z nikogo niczego itd... Droga piesza na sam szczyt z domu, jeśli mieszka w bloku nie ma prawa skorzystać z windy !! ;)

Awatar użytkownika
jacekaga
Posty: 321
Rejestracja: 2009-06-28, 10:58
Lokalizacja: Otwock

Post autor: jacekaga » 2009-07-13, 08:55

Maska pisze: Ale czy nie wydaje Wam się, że "wspinacze", którzy zostaną dosłownie wniesieni przez tragarzy na szczyt, albo wjadą kolejką linową i będą hałaśliwie krzyczeć do telefonów komórkowych, że zdobyli szczyt właśnie wtedy, gdy Wy będziecie tam poszukiwać spokoju i upajać się widokiem, zepsuje nieco atmosferę mistycyzmu?
Moim skromnym zdaniem, o tym mistycyzmie w przypadku Everestu już od dawna bardzo ciężko mówić. Z tego, co mam okazję zobaczyć w przeróżnych programach, przeczytać w różnych źródłach, Everest to już w tej chwili bardzo "komercyjna" góra. I trudno się dziwić- prawie zawsze najwyższe szczyty przyciągają najwięcej turystów.

Wydaje mi się, że jeśli ktoś będzie szukał mistycyzmu, klimatu, przyjemności płynącej ze zmagania się z najwyższymi górami świata, po prostu wybierze inny ośmiotysięcznik, niż Mount Everest, który jako najwyższy szczyt świata, jest po prostu skazany na komercjalizację- to są po prostu konkretne pieniądze do zarobienia. Pieniądze, które i ja (a myślę, że także wiele osób z forumowej braci) bym zapłacił za możliwość znalezienia się w tym miejscu. Szkoda, że ich nie mam :lol:

gudjonson
Posty: 10
Rejestracja: 2009-07-14, 11:40
Lokalizacja: Poznań. 100 m.n.p.m

Post autor: gudjonson » 2009-07-14, 11:50

Już nie pamiętam dokładnie, ale w swojej książce " Wszystko za Everest "
Jon Krakauer opisuje historię faceta, Norwega, który postanowił zdobyć Everest z poziomu
0 m.n.p.m. Wyruszył na rowerze z całym niezbędnym ekwipunkiem z plaży w Norwegii, jechał chyba z rok, miał parę przygód po drodze ale dotarł na miejsce.
Niestety chyba zawrócił na 7500m.
Ale to w zasadzie naprawdę dobry pomysł, jeszcze przy okazji z jaką kondychą musiał dojechać na miejsce.
Kombinujcie, największe bariery siedzą w naszych głowach :lol:
spełnienia marzeń.! :arrow:
z miłości do gór.

Piet

Post autor: Piet » 2009-07-14, 14:59

Słuchajcie - może to jest temat na inny wątek, ale zacznę go tutaj. Może warto założyć na tym formum wykaz (wątek, temat - jednym słowem miejsce z pewnymi informacjami) o szlakach/ górach/ miejscach gdzie można wędrować/ wspinać się w atmosferze "niekomercyjnej". Wyobrażam sobie, że mogą to być praktyczne i szczegółowe opisy wycieczek/ wypraw zapewniających "to coś" czego nam tak często brakuje :)
W ten sposób pomożemy sobie nawzajem. Co o tym myślicie?

Awatar użytkownika
Maska
Posty: 150
Rejestracja: 2008-12-29, 16:16
Lokalizacja: Leszno

Post autor: Maska » 2009-07-14, 20:27

Pomysł bardzo mi się podoba :lol: Może Wasze wyprawy / Polecane miejsca Niekomercyjne? Założysz Piet? :-D
Everything imaginable is possible.

ODPOWIEDZ