Turysta czy nie - turysta?

Wszystko to, co nie jest bezpośrednio związane z górami

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9924
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2011-04-07, 09:39

Lidka K. pisze:jak widzę 'amigos montaneros' robi furorę. No to mamy już szukane określenie ;-) . Wszak już parę słów w j. polskim zostało zastapionych angielskimi, niemieckimi, to można i hiszpańskie wcisnąć :mrgreen:
Lidka, kapitalnie to ujęłaś.Ja może przywiozę coś oryginalnego z Norwegii. :mrgreen:
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
nicdobrego
Posty: 211
Rejestracja: 2009-12-23, 09:40
Lokalizacja: Mikołów
Kontakt:

Post autor: nicdobrego » 2011-04-07, 09:58

DeTomaso pisze:
nicdobrego pisze:A dla mnie ten komentarz trąci trochę niesprawiedliwą i pochopną oceną ;-)
Niesprawiedliwością trąca sklejenie tych dwóch zdań...;) Ostatnie nawiązuje do wypowiedzi m.in. Piotra
Piotr Gaj pisze:Ale dziś już się nie śmieje z nikogo, każdy robi to co lubi
Moja culpa, ale co do pierwszego zdania to swoja opinię podtrzymuję ;-)
Turystyka ekstremalna, to brzmi dumnie - a jak genialnie będzie wyglądać na tablicy! Drodzy turyści ekstremalni ;-)

No i jeszcze zawsze można na pytanie o góry odpowiedzieć dumnie...

[center]Jestem hardkorem![/center] :mrgreen:
Kiedy człowiek ma jakieś dobre usprawiedliwienie, otwiera drzwi złym usprawiedliwieniom.
Terry Pratchett

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9924
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2011-04-07, 10:01

nicdobrego pisze:No i jeszcze zawsze można na pytanie o góry odpowiedzieć dumnie...

Jestem hardkorem!
No i teraz możemy do usranej nocy ciągnąć ten temat:
- co rozumiesz pod pojęciem "jestem hardkorem"? :mrgreen:
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
nicdobrego
Posty: 211
Rejestracja: 2009-12-23, 09:40
Lokalizacja: Mikołów
Kontakt:

Post autor: nicdobrego » 2011-04-07, 10:05

To tylko takie nawiązanie do dość głupiego filmiku który zrobił karierę w polskim internecie - tutaj, przy czym słownictwo niekoniecznie dla delikatesów ;-)
Kiedy człowiek ma jakieś dobre usprawiedliwienie, otwiera drzwi złym usprawiedliwieniom.
Terry Pratchett

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2011-04-07, 10:06

nicdobrego pisze: Jakoś nie podejrzewałbym Kasi o chęć wyśmiania kogoś, a już na pewno nie o kompleksy i niedowartościowanie.
Pewnie jest tak jak mówisz, autorkę przepraszam za niezbyt fortunny dobór słów. Chodziło mi o to, że każdy z nas chce się uważać za lepszego od innych, każdy próbuje się dowartościować kosztem innych, to co robimy jest the best mimo że inni zrobili to już milion razy...

Awatar użytkownika
nicdobrego
Posty: 211
Rejestracja: 2009-12-23, 09:40
Lokalizacja: Mikołów
Kontakt:

Post autor: nicdobrego » 2011-04-07, 10:14

DeTomaso, oczywiście że tak jest - ale to właśnie napędza rozwój, ciągły pęd do bycia lepszym :-) A skoro coś się rzeczywiście dobrze robi to po co fałszywa skromność? U nas niestety funkcjonuje ciągle podejście 'siedź w kącie, znajdą cię', warto od niego jednak odchodzić powoli :-)

... i wten sposób mityczna bestia zwana dygresją zaczyna pożerać kolejny wątek, proponuję dac innym teraz szansę na powrót do tematu 8-)
Kiedy człowiek ma jakieś dobre usprawiedliwienie, otwiera drzwi złym usprawiedliwieniom.
Terry Pratchett

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9924
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2011-04-07, 10:22

nicdobrego pisze:To tylko takie nawiązanie do dość głupiego filmiku który zrobił karierę w polskim internecie
Przyznam,że całkiem zacny skrót w kwestii wyjścia z domu.. :mrgreen: :mrgreen:
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2011-04-07, 10:44

nicdobrego pisze:- O, moje też. Wjechałem w zeszłym miesiącu na Równicę, byliśmy z rodziną na Gubałówce tej zimy, a w zeszłym roku z kolejki podziwialiśmy Skrzyczne
nicdobrego pisze:DeTomaso, oczywiście że tak jest - ale to właśnie napędza rozwój, ciągły pęd do bycia lepszym :-) A skoro coś się rzeczywiście dobrze robi to po co fałszywa skromność? U nas niestety funkcjonuje ciągle podejście 'siedź w kącie, znajdą cię', warto od niego jednak odchodzić powoli :-)
Więc nie powinno Cię dziwić, że ktoś kto wjechał na Skrzyczne czuje się juz gotowy na Mount Everest... ;-)


P.S.
menel pisze: Przyznam,że całkiem zacny skrót w kwestii wyjścia z domu.. :mrgreen: :mrgreen:
Haha, dobry ten film, ten też http://www.youtube.com/watch?v=M9eHHKLv ... re=related "mamo już nie będę"

Awatar użytkownika
nicdobrego
Posty: 211
Rejestracja: 2009-12-23, 09:40
Lokalizacja: Mikołów
Kontakt:

Post autor: nicdobrego » 2011-04-07, 11:11

DeTomaso pisze: Więc nie powinno Cię dziwić, że ktoś kto wjechał na Skrzyczne czuje się juz gotowy na Mount Everest... ;-)
Muszę przyznać że w tym miejscu już się pogubiłem :shock:

:-)
Kiedy człowiek ma jakieś dobre usprawiedliwienie, otwiera drzwi złym usprawiedliwieniom.
Terry Pratchett

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2464
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Post autor: sparkus » 2011-04-07, 18:27

menel pisze:Ja jestem turystą... ze skłonnością do patologii.. :mrgreen: :mrgreen:
He, he dobre, podoba mi się, bo i ja z takim schorzeniem dobrze się czuję. ;-)

A tak prawdę mówiąc, gdy zakładam plecak, a jeszcze przy okazji zabieram sprzęt biwakowy i idę w teren, gdzie niewiele jest oznak cywilizacji, to na pewno nie czuję się turystą. Zastanawiam się jak nazwać taki rodzaj aktywności, może, dajmy na to - wyrypiarz.
Słownik języka polskiego nie zna takiego słowa, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zaistniało
w codziennym użyciu, bo określa krótko i dosadnie. :mrgreen:
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

Awatar użytkownika
Jarek
Posty: 1490
Rejestracja: 2008-11-18, 12:37
Lokalizacja: Jastrzębie-Zdrój

Post autor: Jarek » 2011-04-07, 19:55

sparkus pisze:wyrypiarz.
No tak,takie określenie funkcjonowało już w czasach schroniska ''w pysznej'' :-D chadzano wtenczas na wyrypy,i też mi się podoba określenie tego typu :-D .można by połaczyć słowa Menela- ''ze skłonnością do patologii'' i wyjdzie piekne określenie :-)
"Góry dają człowiekowi, poprzez zdobywanie wzniesień nieograniczony kontakt z przyrodą – poczucie wewnętrznego wyzwolenia, oczyszczenia, niezależności"...

Tomekk

Post autor: Tomekk » 2011-04-07, 21:13

sparkus pisze:
menel pisze: A tak prawdę mówiąc, gdy zakładam plecak, a jeszcze przy okazji zabieram sprzęt biwakowy i idę w teren, gdzie niewiele jest oznak cywilizacji, to na pewno nie czuję się turystą. Zastanawiam się jak nazwać taki rodzaj aktywności, może, dajmy na to - wyrypiarz.
Słownik języka polskiego nie zna takiego słowa, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zaistniało
w codziennym użyciu, bo określa krótko i dosadnie. :mrgreen:
¦wietne ! Sparkusie, w miarę swych skromnych możliwości będę "wyrypiarza" lansował; z podaniem źródła oczywiście :mrgreen:

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5596
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2016-10-10, 13:41

czy pamiętacie jeszcze ten artykuł?
http://wgorach.art.pl/index.php?option= ... %3Aturysta

ostatnio przeczytałam książkę Remigiusza Mroza (dziecię mi podsunęło, po zakończeniu oznajmiłam, że więcej jej w Tatry nie puszczę - ale to tak na marginesie ;-) ), a tam taki tekst :

"dosiadł się do grupy ludzi, którzy sprawiali wrażenie, jakby właśnie zdobyli wszystkie najwyższe szczyty za jednym zamachem.
Zapewne wjechali tu fasiągiem, ale Iwo nie miał zamiaru ich o to pytać. Zerknął tylko na ich
tenisówki i wiedział już wszystko.
Mimo to odbył niezobowiązującą rozmowę, napił się gorącej herbaty, zjadł placki ziemniaczane,
po czym podziękował turystom za towarzystwo.
Turyści.
To określenie pasowało do tych ludzi. Ale jak w takim razie miał nazywać wszystkich tych,
którzy pokonywali strome zbocza, przyklejali się do skalnych ścian nad urwiskami i wchodzili na
drabinki wiszące nad przepaścią? „Wędrowcy” brzmiało zbyt pompatycznie, „turyści” niemal jak
obelga. „Trekkingowcy” byli zbyt nowocześni, „taternicy” przesadzeni, a „turyści górscy”
przywodzili na myśl przesadną pedanterię.
Amerykanie mieli swoich hikers. Niemcy wanderers, a Hiszpanie montañeros. Polska jak zwykle
była w ciemnej dupie.
Eliasz usiadł na jednym z większych kamieni nad Morskim Okiem. Spojrzał na Mięguszowieckie
Szczyty górujące nad jeziorem. Po prawej stronie wyróżniał się strzelisty Mnich, swoją wybitnością
przyćmiewający wszystkie inne wierzchołki.
– Górołaz – powiedział do siebie Iwo.
Tak, to określenie pasowało do wszystkich tych, którzy zapuszczali się trochę dalej niż
fasiągiem nad Morskie Oko."
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
_Sokrates_
Posty: 636
Rejestracja: 2013-12-05, 22:03
Lokalizacja: Białystok

Post autor: _Sokrates_ » 2016-10-10, 14:28

Lidka K. pisze:Górołaz
Bleeeeee. Ja tam wole być turystą!
Wiem, że nic nie wiem.

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2016-10-10, 14:38

Podczas moich studiów historycznych miałem przyjemność uczestniczyć w proseminarium prowadzonym przez dr. (obecnie już profesora ;-) ) Tomasza Przerwę, zajmującego się m.in. historią turystyki. Podczas jednych zajęć analizowaliśmy tekst wspomnień Mieczysława Orłowicza z jego wycieczki po Sudetach sprzed 100 laty (coś koło 1907 r., jeśli dobrze pamiętam). Chodzi o ów sławny fragment z pijanymi niemieckimi turystami, katarynkami etc. Skąd my to znamy współcześnie? :-D

Chyba jedna z moich koleżanek użyła wtedy sformułowania "prawdziwi turyści". Ówczesny dr Przerwa był zachwycony i spytał od razu czym prawdziwy turysta różni się od turysty nieprawdziwego? Że ten pierwszy "ma buty za kostkę i firmowy polarek"? :mrgreen:

ODPOWIEDZ