Szumawa z kawałkiem Bawarii

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1285
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Szumawa z kawałkiem Bawarii

Post autor: rambi » 2018-12-31, 18:17

Dawno temu poczytałem sobie kilka relacji (m.in. dzięki Tadeusz :-) ) na temat pewnego czeskiego pasma i zaciekawiło mnie ono. Szumawa są to góry wyjątkowe, bo ponoć w chwili obecnej to największy obszar leśny Europy. Właściwie wokół są wszędzie lasy. Pełno tu też wody w postaci jezior, rzek, torfowisk i kanałów. Do tego nie są tak bardzo oblegane jak Karkonosze, a całkiem wysokie, bo prawie 1500 metrów.
No i powstało natchnienie, które powoli dojrzewało w mojej głowie. U mnie pewne tematy długo dojrzewają ale owoc jest potem soczysty i w doskonałym smaku. Tak też było tym razem. Ten rok tak bogaty w wyjazdy postanowiłem sobie okresić przedłużając jeden z weekendów i pojechać w Szumawę. Czy warto było? O tym poniżej :-)

Od momentu postanowienia do wyjazdu jak zwykle było mało czasu. Wyjazd w połowie września z pogodą mieszaną ale bez dużej ilości spodziewanych opadów mi wystarczał. Szperanie za noclegami pokazało, że część południowa Szumawy na granicy z Austrią była dużo droższa a nie gwarantowała zwiedzenia wszystkich miejsc z moich planów. Po analizie wielu wariantów zdecydowałem się na dobrą bazę noclegową i najlepiej jak dla mnie położoną miejscowość: Železná Ruda. Wyjazd w środę popołudniu gwarantował, że będzie trochę czasu na pochodzenie. Miejscowość ta okazała się bardzo dobrym wyborem, gdyż jest wokół niej przynajmniej kilka fajnych tras i rewelacyjna baza wypadowa do Lasu Bawarskiego, będącego nazwą tego pasma po stronie niemieckiej, jak i austriackiej. Do tego można tam było znaleźć przyzwoite knajpki z jedzeniem.

DZIEŃ 1
To dzień w który chciałem zdobyć najwyższy szczyt pasma położony w Niemczech Großer Arber. Nie będę przynudzał opowieściami ale tego dnia udało się zrobić trasę: Żelezna Ruda – Bayerish Eisenstein – Bodenmais - Großer Arbersee - Żelezna Ruda. Łącznie 41 kilometrów wspaniałej wędrówki (prawie 1400 metrów podejść), z której kilka fotek chciałem pokazać. Na dole przy Bayerish Eisenstein znaleźliśmy taką zajawkę dość ciekawego szlaku długodystansowego po stronie niemieckiej.
Obrazek

Stacja górnej kolejki na Großer Arber z knajpkami (Eisensteiner Hütte i Arberschutzhaus) z pysznym piwem i jedzeniem, które pochłaniali miejscowi :-)
Obrazek

Do wejścia na szczyt było trochę ponad 12km. I można się napawać widokami z Großer Arber (1456).
Obrazek
Obrazek

A szczęśliwy napawacz wygląda tak!
Obrazek

Jako, że czas zaczął naglić a koniecznie chcieliśmy jeszcze tego dnia zajrzeć do Bodenmais aby zajrzeć do minibrowaru, więc część drogi w dół trzeba było podbiec. Samo Bodenmais to typowa miejscowość bawarska z lokalnymi strojami i wystrojem.
Obrazek

Dla mnie najważniejszy był jednak minibrowar, który miał bardzo smaczne klasyczne niemieckie piwa oraz bardzo dobre makarony. Niemcy wcinali tutaj golonki i inne mięsidła.
Obrazek

W drodze powrotnej trafiamy jeszcze na Großer Arbersee i urocze szlaki leśne.
Obrazek

Powrót był dynamiczny aby nie wracać po nocy i wypocząć przed następnym dniem.

DZIEŃ 2
Następny dzień rozpoczyna się poranną zlewą. Zerknięcie na prognozy i komar! Szkoda zachodu. Wyjście przesunięte na dużo później. Trzeba wyruszyć po 11. Nie chce nam się w deszczu chodzić. Traska na ten dzień musiała więc zostać ograniczona i przycięta tak aby mieć możliwość uciec przed deszczem, który jeszcze tego dnia się zapowiadał. Okazała się jednak ona strzałem w 10!
Szybki wymarsz niebieskim szlakiem do góry i potem kontynuacja czerwonym nad urokliwe Čertovo jezero.
Obrazek

Następne na szlaku jest piękne Černé jezero
Obrazek
Obrazek

Tu mieliśmy iść na Ostry (1293) ale już wiem, że szansa została utracona, bo zupełnie po ciemku nie warto tu wędrować. Postanowiliśmy więc obejść dookoła Špičák szlakiem rowerowym a potem wejść niebieskim na górze. Szlaki są urocze.
Obrazek
Obrazek

Z całkiem solidnymi wiatami.
Obrazek

Następuje ostre podejście we mgle pod szczyt. Teraz już wiem skąd jest ta nazwa ;-) Do tego cały jest poszatkowany trasami rowerowymi. Okazuje się, że w ten weekend mają się tu odbyć zawody downhillowe, całe szczęście, że idziemy w piątek. Co chwilę jednak po drewnianych konstrukcjach przejeżdżają z hukiem pędzący zawodnicy. Omijamy zbocze jak najszerszym łukiem i dochodzimy na szczyt o wysokości 1202, gdzie stoi bardzo fajna wieża widokowa :-)
Obrazek

Ciekawe jest, że każdy stopień ma swojego sponsora a więc wieża jest wybudowana za ich pieniądze.
Obrazek

Cały czas nachodzi mgła i popaduje deszcz. Na wieży jednak na chwilę się delikatnie przejaśnia i robię szybkie foteczki.
Obrazek

Czas wracać, zwłaszcza że deszcz goni. Schodzimy Rozvodską Cestą dookoła, trzymając się niebieskiego szlaku i zahaczając o swoją poprzednią trasę. Po dojściu do Špičáckégo sedla idziemy przez miejscowość Spicak lecę do Železná Ruda, gdzie tego dnia czeka na nas inny minibrowar: Belveder. Trzeba na niego się wdrapać znowu na prawie 900 metrów. Ale warto było.
Obrazek

Tego dnia udało się znowu dziabną 27km robiąc przy tym ponad 1600 metrów przewyższeń.

DZIEŃ 3
Trzeci dzień to już niestety konieczność użycia auta. Ale zaplanowane są smakowite kąski, których nie można sobie odmówić. Tym razem miało być bardziej zwiedzająco i miejsko. Na początek dnia jednak zaplanowany został najwyższy szczyt Szumawy: Plechy. Tylko nie planowałem go ze standardowej czeskiej strony a od Niemiec z Riedelsbachu. A to z powodu czekających na mnie niespodzianek na początek jak i na koniec dnia ;-)
Rano za oknami deszcz. Jazda autem jest żadną przyjemnością. Po drodze łapie nas totalna zlewa, że nie widać drogi na dalej niż 20 metrów. Zaczynamy modlić się za pogodę. A gdzie najlepiej będzie wysłuchana modlitwa w tak katolickim landzie? No oczywiście w minibrowarze. I to najlepiej tak dobrym jak Gut Riedelsbach Sitterbräu :-) I rzeczywiście piwko tu mieli bardzo smaczne.
Obrazek

Przy kościele jest spory parking skąd można rozpocząć wejście.
Obrazek

Niestety pogoda średnia. Ruszamy żółtym szlakiem do góry. Jak na niepogodę to sporo ludzi. Początek to droga w deszczu i przez las, który z wysokością traci swój blask i jest coraz bardziej schorowany. Takiego go pamiętam ze zdjęć Tadeusza z forum, widok jest surowy ale piękny.
Obrazek

Nie chce nam się jednak iść szlakiem, który prowadzi dookoła świata. Idziemy więc na skuśkę ścieżką do granicy niemieckiej i osiągamy jedno z miejsc, które chciałem tego dnia zobaczyć: trójstyk graniczny. Akurat pogoda trochę puszcza i chwilowo nie ma ludzi.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jak przychodzą ludzie ruszamy szybko w kierunku Plech, idąc czerwonym szlakiem granią na granicy austriacko-czeskiej. Zdobywamy Nad Rakouskou Loukou (1373) i dochodzimy ekspresowo do Plech (1378). Pogoda zaczyna niestety znowu psuć i zbliżają się chmury.
Obrazek
Obrazek

Po chwili nadciąga chmura ludzkiej szarańczy więc znów w nogi ;-)
Obrazek

Wracamy granią czerwonym szlakiem po granicy czesko-niemieckiej i kolejno wchodzimy na Trojmezną 1361), Vysoky hreben (1341) aż dochodzi do Tristolicnika. Tutaj już zaczyna padać a drogi jeszcze kawał do domu. Decydujemy się więc na zbieg do auta czarnym szlakiem. I całe szczęście, bo po dobiegnięciu do niego zaczyna mocno podać. Kamień z serca… Całą trasę 15km udało się zrobić w 3h. No to teraz czas na nagrodę: Pasawa! :-)

Na Passau szykowałem się już bardzo długo ale zawsze coś mi wypadało. To przepiękne miasto jest położone na wzgórzach wokół zbiegu 3 rzek: Dunaju, Innu oraz Ilzy. Położone jest w miejscu dawnych siedlisk celtyckich, a następnie warowni rzymskiej i w końcu dawnej siedziby biskupów. Ze względu na włoski styl architektoniczny miasta jest często nazywana bawarską Wenecją. Jest do tego bardzo żywym uniwersyteckim miastem. Ciekawostką jest, że każda z rzek łączących się tutaj wnosi swój koloryt. Wypływająca z torfowisk Ilza jest czarna, Dunaj niebieski a Inn spływający z Alp niebieski. Miasto jest rzeczywiście perełką, którą warto zobaczyć. Centrum jest położone na cyplu pomiędzy Dunajem a Innem i zachęca do spacerów nadrzecznymi bulwarami, placami i alejkami oraz niesamowitymi zabytkami, jak Katedra Świętego Stefana, Sanktuarium Matki Bożej Wspomożycielki, Twierdza Oberhaus czy też Ratusz. Poniżej kilka zdjęć z miasta.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Przyznam szczerze, że przyjazd tam byłby na pewno nie do końca spełniony, gdyby nie wejście na Veste Oberhaus i widoki z tej twierdzy. To szalenie malownicze miejsce i można tam siedzieć godzinami przy ładnej pogodzie :-)
Obrazek
Obrazek

Wieczorem zawijamy się aby wyspać przed ostatnim dniem, bo czeka nas długa droga.

DZIEŃ 4
To dzień powrotu, na który jednak zostawiliśmy sobie inny smakowity bawarski kąsek jakim jest Ratyzbona. To następna perełka architektoniczna, której całe stare miasto zostało wpisane na listę UNESCO z niemal 1500 budynkami! Miasto jest też położone w miejscu warowni rzymskiej a następnie biskupstwa. Co ciekawe jest jednym z najstarszych średniowiecznych miast w centralnej Europie. W dzisiejszych czasach jest znane ze swojego uniwersyteckiego charakteru jak również z dużej ilości minibrowarów, ze świetnymi piwami nie tylko w stylu niemieckim. Parę perełek poniżej, choć przyznam szczerze, że wiele zdjęć nie wyszło ładnych ze względu na wąską zabudowę. Po resztę proszę pojechać osobiście ;-)
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Powrót do domu był długi ale z takimi wspomnieniami człowiek wracał z radością.
Szumawa? Tak!
Bawaria? Tak!
Pasawa i Ratyzbona? Również na tak!

I tego Wam w Nowym Roku życzę :-)
Nie chciałem wchodzić w Nowy Rok z zaległościami a relacja w dużej częsci gotowa czekała ze 2 miesiące. Udało się :-)
Ostatnio zmieniony 2019-01-01, 15:14 przez rambi, łącznie zmieniany 1 raz.
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7451
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Re: Szumawa z kawałkiem Bawarii

Post autor: Michun » 2019-01-01, 13:30

Rambi wycieczka cool jak już mówiłem, ale masz na górze tę samą fotkę x2 (Eisensteiner Hütte).
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1285
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Szumawa z kawałkiem Bawarii

Post autor: rambi » 2019-01-01, 17:17

Dzięki Michunie za czujność! Poprawione :-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
dave
Posty: 428
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Re: Szumawa z kawałkiem Bawarii

Post autor: dave » 2019-01-01, 19:54

Bardzo interesujące miejscówki. Fajnie zacząć rok od takiej relacji. ;-)
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

ODPOWIEDZ