Strona 2 z 2

: 2018-04-04, 22:02
autor: catty101
Niewiele już zostało do opisania, ale dzięki :-)

Po nacieszeniu się szczytem...

Obrazek

...pozostało nam już tylko spokojnie zejść w towarzystwie Francuzów, którzy wprawdzie do schodzenia nie potrzebowali żadnych dodatkowych technik z użyciem liny, ale wyprzedzili nas, kiedy zakładaliśmy raki, bo swoje mieli na nogach, w związku z czym zeszliśmy tego dnia do schronisk jako ostatni. A tak naprawdę to wstrzymał nas jeszcze jeden incydent, czyli mój upadek po zahaczeniu zębem raków o spodnie :-/ A stało się na stromym stoku tuż nad schroniskami, w momencie, kiedy Mariusz powiedział „Nie chciałbym tu p…polecieć” ;-) Podobno zatrzymałam się metr pod ścieżką wczepiona w zbocze jak kot :mrgreen: Pozostawiłam w lodzie trzy paznokcie i jeden kijek, który zjechał w dół i złośliwie zatrzymał się w połowie zbocza. Po zejściu niżej i otrząśnięciu się z szoku, postanowiłam jednak po niego wrócić, co zajęło trochę czasu.

Obrazek

Taka mała kropeczka po lewej stronie zdjęcia to ja :roll: Nie zrażając się tymi dodatkowymi atrakcjami zeszliśmy jeszcze tego samego dnia do Imlil, zaliczając ponad 2000 m schodzenia i dwa soki pomarańczowe :-)

Następnego dnia żegnamy się z Imlil, które już schodziliśmy wzdłuż i wszerz.

Obrazek

Najbardziej cieszy się Milena, nie tylko dlatego, że miała „bonus” w postaci dwóch dni spędzonych na oglądaniu tych samych krajobrazów. Przed nami ostatnie dni pobytu i trochę zwiedzania, co do którego Mariusz jest sceptyczny, a my chciałybyśmy zobaczyć ocean 8-) Póki co przemieszczamy się do Marrakeszu, z tym że nasz taksówkarz nie mówi po angielsku i nie mamy pojęcia, w której części miasta nas wysadzi. Opiszę tu bardziej szczegółowo nasze pierwsze chwile w Marrakeszu, a potem w skrócie kolejne dwa dni spędzone na zwiedzaniu.

Jak można przeczytać w relacjach i przewodnikach, Marrakesz to miasto tętniące życiem, handlem, ale też nie wolne od zagrożeń takich jak kieszonkowcy i wyłudzacze. W rzeczywistości nie jest aż tak strasznie, ale jeśli się szuka jakiegoś adresu w medynie, bardzo szybko znajdują się chętni do pomocy, oczywiście nie za darmo. Medyna – to słowo brzmi całkiem ciekawie i zachęcająco, gdy się o nim czyta, ale żadne opisy nie przygotują niewinnego turysty na zderzenie z rzeczywistością :mrgreen: Wydawało nam się, że jesteśmy tacy sprytni, bo mamy mapkę i jak już ustaliliśmy naszą lokalizację, to bez problemu znajdziemy hotel. Niestety czekało nas zdziwienie – zaułków w medynie jest tyle, że nawigacje głupieją, a hotel nie jest opisany żadnym szyldem, trzeba po prostu wiedzieć do których drzwi w murze zapukać :shock: Prawie jak w Maziku, z tym że tu jest centrum miasta, a nie wieś w górach, a tam przynajmniej była deska na zakręcie :mrgreen:

Obrazek

Podobno zgubienie się w medynie to obowiązkowy punkt zwiedzania Marrakeszu, jednak zgubienie się tam po zmroku nie należy do przyjemności. Zaliczając wszystkie „obowiązkowe punkty zwiedzania” jak dezorientacja, chodzenie tam i z powrotem, osaczenie przez miejscowych, próba dodzwonienia się do hotelu, kiedy już znajdujemy się w pokoju, jesteśmy w takim szoku, że już rezygnujemy z wychodzenia tego wieczora na zewnątrz :mrgreen: Hotel, a raczej riad, oczywiście okazał się znajdować w całkiem innym miejscu niż pokazywała mapka otrzymana razem z rezerwacją i bez pomocy nie mieliśmy szans go znaleźć. Jest za to całkiem przyjemny, ma na środku patio i basen i bardzo sympatycznego pana konsjerża, który wprawdzie nie odebrał naszego telefonu, ale jest gotów nieść wszelką pomoc gościom i nawet odważyliśmy się wyjść razem z nim do sklepu po colę ;-) Rano dał nam też mapkę, żebyśmy wiedzieli jak trafić z postoju taksówek z powrotem do hotelu :-)

Obrazek Obrazek

I wszystko byłoby fajnie, tylko dlaczego nie ma drzwi w toalecie? :shock: Pierwszy raz w życiu mam z łóżka widok na prysznic :roll:

Obrazek

Po ochłonięciu z pierwszych emocji idziemy zwiedzać miasto, uzbrojeni w saszety ;-)

Obrazek

Ale najpierw chcemy kupić bilety autobusowe na kolejny dzień. I udało się – jedziemy nad ocean! Po drodze na dworzec podziwiamy charakterystyczny widok – palmy na tle gór.

Obrazek

Zwiedzanie Marrakeszu

Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek

Zwiedzanie Essaouiry

Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek

Wymarzony ocean :-) Tam nawet Mariusz nie narzekał ;-)

Obrazek Obrazek

I tym miłym akcentem zakończyła się nasza wyprawa. Niektórych jeszcze na pożegnanie dopadła zemsta sułtana po wizycie w restauracji na M ;-) Oprócz afrykańskich upałów poznaliśmy wiele uroków pobytu na tym kontynencie, dosłownie i w przenośni ;-) Góry trochę utarły nam nosa, ale weszliśmy na Jebel Toubkal, niestety nie w pełnym składzie i jest to jeden z wielu powodów, aby tam wrócić.

Pozdrawiam :-)

: 2018-04-04, 22:42
autor: Vlado
łohoho, atlasistów na forum przybywa;)
Catty dzięki za świetną relację:)
Cudny ten Atlas w zimowej odsłonie.
I na pewno warto wrócić, bo to wielkie i piękne góry.

: 2018-04-05, 07:50
autor: Michun
Fajny wyjazd, za wejście graty!

Ja to już chyba się nie doczekam, chociaż myślałem o tym 10 lat temu :lol:
(Chroniczna prokrastynacja, brak ekipy?)

: 2018-04-05, 08:01
autor: sonata33
"Wobec braku weny od dwóch lat" zmobilizowanie się Catty do napisania relacji wymagało wyprawy aż do Afryki. Następnym razem będzie pewnie musiała pojechać na biegun :mrgreen:
Bardzo fajna i szczegółowa relacja. Ale strasznie tam kamieniści i prawie żadnej zieleni... Egzotyka ;-)

: 2018-04-05, 08:22
autor: catty101
Na biegunie jest płasko :-P Dzięki wszystkim :-)

: 2018-04-05, 08:59
autor: Lidka K.
catty101, zerknij https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C3%B3ry ... tarktyczne :mrgreen:
a zdjęć jedzenia nigdy nie jest za dużo ;-)

: 2018-04-05, 09:20
autor: tadeks
Z setek zdjęć na forum z catty, to jest nr 1.
https://lh3.googleusercontent.com/qUJLX ... 08-h606-no

: 2018-04-05, 10:14
autor: milena
tadeks pisze:Z setek zdjęć na forum z catty, to jest nr 1.
https://lh3.googleusercontent.com/qUJLX ... 08-h606-no
:-D
W końcu nazwa miasta, Miasto Wiatrów, zobowiązuje ;-)

Wiało tam bardzo, a ani ja, ani Marzena nie zabrałyśmy gumki do włosów, co skutkowało półgodzinnym, wieczornym rozczesywaniem kołtunów :-D

Catty super napisane :-)

: 2018-04-05, 16:32
autor: dave
Ekstra wypad i bardzo fajnie napisana relacja. Oby wena do pisania częściej przychodziła. ;-)

: 2018-04-05, 20:10
autor: Satan
No! ;-)

Super wyprawa! Maroko jest mi szczególnie bliskie, bo jest w najbliższym kręgu zainteresowań. Ja będąc tam w ogóle nie skupiłem się na górach [nie miałem prawa! :mrgreen: ]
Oglądam więc ten Atlas Wysoki z dużym zainteresowaniem. Reszta też super! Ta kultura jest naprawdę fascynująca i jakże niesamowicie odmienna niż to co znamy z Europy i dobrze i że zadaliście sobie też "zwykłe" zwiedzanie poza górami. ;-)
Miło było sobie przypomnieć znane miejsca i obejrzeć te...które jeszcze przede mną... :-P

Bravo za pomysł i realizację! :-P

No mały minus, że foty....telefonem. :-/ :evil: :-P

: 2018-04-05, 21:36
autor: kulczyk1
Owe Marocco nieszczególnie mnie kręci ale rad jestem , że Catty odzyskała wenę czyli mnóstwo zaległych relacji lada moment zobaczymy. :-D
Tak serio to dzieki Marzena , że chciało Ci sie coś napisać na tak niepopularnej rzeczy jak forum.Pozdrawiam.

: 2018-04-09, 07:22
autor: rambi
Wiedziałem Catty, że jak się już rozpiszesz to będzie i merytorycznie i kulinarnie bogato ;-)
Przygody z noclegiem w górach ciekawe i grunt, że zakończone pozytywnie. Jebal zdobyty więc gratulacje :-)
Co do medyn to mają w tych rejonach już taki zwyczaj aby zagubić człowieka a potem jest on łatwiejszy do wyciśnięcia z niego pieniędzy ;-) Tego samego próbowano z nami w Tangerze.

: 2018-04-17, 22:17
autor: sosikhehe
Fajowsko i egzotycznie to wygląda, może kiedyś... Catty co Cię natchnęło do tej relacji? Oby częściej.
Nie chciałbym tu p…polecieć” ;-) Podobno zatrzymałam się metr pod ścieżką wczepiona w zbocze jak kot

Dlatego wole chodzić z czekanem w ręce ;-) Kijki to są fajne do ogniska żeby sobie kiełbase usmażyć :mrgreen:

: 2018-04-17, 22:31
autor: catty101
Co mnie natchnęło - pewnie właśnie fakt, że to coś nowego i egzotycznego, bo opisywanie dziesiątego wejścia na Trzy Korony niewiele wnosi. A każdy kto coś pisał wie, że wklejanie zdjęć zajmuje więcej czasu niż pisanie. Ale jakoś się udało :-) Aha - czekan dyndał sobie przy plecaku ;-)