Kilka miejsc w bałkańskich górach hybrydowo

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Marek S
Posty: 733
Rejestracja: 2010-11-30, 12:38
Lokalizacja: Małopolska

Kilka miejsc w bałkańskich górach hybrydowo

Post autor: Marek S » 2016-11-05, 20:05

Pojęcie „turystyka hybrydowa” zaproponowałem 5 lat temu (przy okazji tekstu o Wielkim Maglièu). Póki co jeszcze się nie przyjęło i ciotka Wiki milczy na ten temat. :mrgreen: Będę nadal lansował ten rodzaj turystyki górskiej. Jak już na stałe wejdzie do terminologii, to pamiętajcie, że pomysłodawcą był Wasz forumowy kolega. :mrgreen:

Turystyka hybrydowa to zdobywanie szczytów przy wykorzystaniu na podejściu pojazdów mechanicznych ( w zgodzie z miejscowymi przepisami). Skraca się w ten sposób nudniejsze odcinki reglowe i asfaltowe oszczędzając siły i czas na partie szczytowe. Metoda pozwala wydłużyć chwile szczytowania, czyli to co w górach jest najwspanialsze.

Jej początki nikną w mrokach przeszłości. Metodę tę wykorzystywali na przykład w XIX wieku turyści podziwiający słynne wschody słońca na Lubaniu. Góralskimi furkami turlali się, podskakując na korzeniach pierwsi odwiedzający Morskie Oko.

Po tym krótkim wstępie przedstawię kilka miejsc w bałkańskich górach, które można odwiedzić wykorzystując metodę hybrydową. Nie będzie to może coś odkrywczego, bo są one dość popularne, również wśród polskich turystów. O Magaro pisał kiedyś na forum Piotrek P, było też podobno w papierowym npm-ie. Przygotowując się do wyjazdu przejrzałem relacje zamieszczone w sieci. Po ich lekturze pozostało trochę wątpliwości, które przyszło zweryfikować już na miejscu. Postanowiłem napisać więc kilka praktycznych informacji ku ogólnemu pożytkowi.


Góry Galiczica. Magaro 2255 m n.p.m.

Pasmo Galiczicy ciągnie się równolegle wzdłuż wschodnich brzegów Jeziora Ohrydzkiego. Wejście na najwyższy szczyt może być ciekawym, półdniowym przerywnikiem dla plażujących nad jeziorem.
Drogę nr R501 Ohryda- ¦wiety Naum opuszczamy tuż za Trpejcem i przesiadamy się na R504 w kierunku miejscowości Stenje. Na skręcie wjazd do parku narodowego. Tu okresowo można natknąć się na pracowników parku. Wjeżdżając poza sezonem ok. 10 tej rano nie spotkaliśmy nikogo. Ekipa jadąca za nami pół godziny później wniosła za dwie osoby i samochód opłatę w wysokości 150 denarów. Otrzymali w zamian pamiątkowe mapki parku. Malowniczymi serpentynami, mijając po drodze miejsce piknikowo-biwkowe wznosimy się do punktu widokowego.

Obrazek

Znajdują się tu tablice z mapą i wykazem szlaków po parku.

Obrazek

Stąd jeszcze około 1,5 km trawersując zbocze obniżamy się na szerokie siodło przełęczy Lipova Livada. Dogodne miejsce do zaparkowania (free). Tabliczki kierunkowe i początek oznakowanego szlaku o kryptonimie G6.

Obrazek

Szeroką drogą gruntową podchodzimy na skraj łąki, po czym skręcamy w lewo i dalej za drogą przez las. Po lewej mijamy opustoszały budynek Czerwonego Krzyża ( ew. miejscówka).
Powyżej górnej granicy lasu ścieżka wiedzie trawiastą depresją.

Obrazek
Po około godzinnej wędrówce docieramy do rozległej kotliny. Tu szlak rozdziela się tworząc pętlę. Wydaje się, że do podchodzenia lepiej wybrać wariant w prawo.

Obrazek

Widok ze szczytu rozległy. Można podziwiać jezioro Ohrydzkie i Prespańskie.

Obrazek

Obrazek

Zejście w dół wiedzie wyraźną ścieżką wiodącą urozmaiconym terenem Tuż przed stromszym odcinkiem sprowadzającym do kotlinki w prawo odchodzi odboèka „do granicy albańskiej”.

Obrazek

Tabliczka wygląda na całkiem nową. Na mapie nie znalazłem tego wariantu. Być może wyprowadza na Starą Galiczicę? Ponieważ zbierało się na kolejną zlewę i burzę temat czeka na wyjaśnienie przez następców. A może ktoś z czytelników już tam był ?

Na skraju kotlinki kończymy pętelkę i schodzimy w dół tą samą drogą.
Szlak łatwy, bez trudności. Bardzo dobrze oznakowany. Przejście zajmuje 4-5 godz. Asfalt na dojeździe w dobrym stanie. Droga dostępna dla samochodów osobowych niskopodłogowych

Góry Baba. Pelister 2601 m n.p.m.

Masyw Pelistera od północy. Widok z drogi Ohryda- Bitola. Na pierwszym planie Stiv. Właściwy wierzchołek Pelistera z anteną na ostatnim planie. Miejscowi nazywają go po prostu Antena.

Obrazek

Wydaje się, że najdogodniej zaatakować najwyższy szczyt gór Baba od północy. Na zachodnich przedmieściach Bitoli z ulicy 11 Dewizji Macedońskiej skręcamy początkowo na drogę nr 506 a z niej przez Trnovo i Magarevo dojeżdżamy do parku narodowego. W poprzek drogi szlaban, a na jej środku pan na białym krzesełku, który kasuje za wjazd od samochodu 2 ojro. Po dobrym asfalcie wznosimy się serpentynami w kierunku schronisko-hotelu Molika.

Od północy na szczyt prowadzą 3 drogi: tzw Kamieniarot (Rocky Trail) oraz szlaki przez Bolnici i Siroką (rowerowa a nawet samochodowa, o czym niżej). Te dwie ostatnie przez jakiś czas biegną wspólnie. Ponieważ w ekipie była osoba nie znosząca ekspozycji wybraliśmy szlak przez Bolnici. Samochód zostawiliśmy na dużym parkingu przy Centrum Informacyjnym, około 1,5 km przed hotelem Molika. Tu w prawo od głównej drogi odbiega szeroka, wysypana szutrem stokówka. Wznosi się dość łagodnie trawersując masyw Pelistera. Po około 45 minutowym marszu docieramy Palisnopje. (wiata i skrzyżowanie szlaków). Stąd wygodną droga, nadal w dotychczasowym kierunku po około 20 minutach docieramy do kolejnego węzła szlaków. Tabliczka znajduje się po prawej.

Obrazek


W górę doliny wiedzie droga jezdna, którą prowadzi szlak rowerowy na Pelister. My skręcamy w lewo na strome, pokryte lasem zbocze.
Jest to jedna z najpiękniej założonych ścieżek jakie widziałem w górach! Wędrując przez piękne lasy, co jakiś czas mijamy wyłaniające się niespodziewanie pośród drzew gółoborza. Po około półtoragodzinnym podejściu wychodzimy w strefę hal. W wyżej położonym kotle obfite źródło wody.

Obrazek

Na kolejnym piętrze resztki kamiennych szałasów.

Obrazek

Odsłania się widok na niedaleki już wierzchołek. Meandrując wśród złomisk docieramy na grzbiet łącząc się ze szlakiem prowadzącym od Kopanek i w parę chwil osiągamy szczyt. ¦cieżka jest doskonale oznakowana. W górnej części wiodącej wśród wielkich głazów dla wygody piechurów wysypana jest drobnym szutrem. Sam szczyt spaskudzony wieżą i kupą złomu.

Obrazek

Rozpoczynając wędrówkę na początku stokówki nie zauważyliśmy żadnego szlabanu czy tablicy zabraniającej wjazdu. Info Centar, jak każde szanujące się biuro ma swoje godziny urzędowania. Z powodu rannej pory nie było kogo zapytać. Już po powrocie do Polski zwróciłem się z zapytaniem, czy można poruszać się samochodem po tejże drodze. Otrzymałem odpowiedź twierdzącą. Nie wspominano nic o konieczności posiadania zezwolenia czy wniesienia dodatkowej opłaty. Zwrócono jedynie uwagę, że zabronione jest biwakowanie w namiocie i palenie ognia. Oznacza to, że dysponując odpowiednim pojazdem 4x4 można skrócić podejście podjeżdżając do wspomnianego węzła szlaków a nawet wjechać na sam wierzchołek Pelistera, ale idea turystyki hybrydowej nie polega na zdobywaniu szczytów samochodem.

Na Pelister wariantem przez Kamieniarot (Rocky trail)

Szlak zaczyna się przy hotelu „Molika” Dojeżdżamy do niego opisaną wyżej drogą. Znajduje się tu spory, bezpłatny parking. Od hotelu szeroką, znakowaną ścieżką przez las wśród urokliwych sosen Molika podchodzi się do spalonego przed kilku laty schroniska Kopanki. (20 min.) Panorma z polany mocno ograniczona. Warto zobaczyć stojący nieopodal pomnik Dimitara Iliewskiego- Murato, macedońskiego zdobywcy Everestu, który zginął w zejściu ze szczytu 10 maja 1989 roku.

Obrazek

Stąd w górę stromiej przez las na grań i nią na wierzchołek ( w górnych partiach sztuczne ułatwienia). 4:10 godz. od Kopanek.
Nie chcąc wracać tą samą drogą można zejść przez Bolnici.

Sosna Molika, od której zapożyczono nazwę hotelu to macedońska nazwa sosny rumelijskiej.

Z polany, na której stoi byłe schronisko Kopanki można przetrwawersować wygodną, znakowaną ścieżką do Palisnopje. Wariant ten, choć nie obfituje w widoki, prowadzi przez wspaniałe, cieniste lasy. Wycieczka godna polecenia na przykład dla rodzin z pociechami i dla wszystkich, którzy nie mają ambicji zdobywania Pelisteru a chcieliby łyknąć klimatu gór Baba. Czas przejścia Kopanki- Palisnopje 35 min raźnym krokiem.


Wąwóz Vikos. Pindos

Zarejestrowany w Księdze Guinessa jako naj, ale on jest naprawdę piękny. Jego ściany opadają kilkasetmetrowymi zerwami.. Zrobił na mnie większe wrażenie niż słynna Samaria. Wąwóz ma kilkanaście km długości. Jego dnem prowadzi znakowany szlak turystyczny. Najlepiej przebyć go schodząc w dół. W tym celu najlepiej umówić się na wyprawę w dwa pojazdy. Operację rozstawienia samochodów rozpoczynamy w miejscowości Vikos. Dojazd z drogi Nr 20 przez Aristi. Jeden z pojazdów zostawiamy na placu przy cerkiewce. Nieopodal punkt widokowy na dolną część wąwozu.

Obrazek

Drugim samochodem udajemy się przez Kato Pedina i Vitsa w kierunku miejscowości Monodendri. Nim zjedziemy do niej warto pofatygować się do końca drogi asfaltowej, do miejsca o nawie Oxia. Tu znajduje się drugi, najefektowniejszy punkt widokowy na wąwóz.

Obrazek

Około 1 km przed Oxią można przystanąć na chwilkę w miejscu nazwanym Kamienny Las.

Obrazek

Do wąwozu schodzimy z Monodendri znakowaną ścieżką. Dalej szlak wiedzie lewymi orograficznie zboczami wąwozu, momentami jego dnem. Na koniec czeka na krótkie, strome podejście do wsi Vikos. Szlak jest dobrze oznakowany, wygodny. Na krótkim odcinku spotkamy zainstalowaną linę. Jedno z miejsc jest nieznacznie eksponowane. Całość zajęła nam około 5 godzin spokojnej wędrówki.
Na dnie wąwozu dopadł nas krótki opad. Zrewanżował się na koniec dnia dwoma tęczami, które po chwili połączyły się w jedną

Obrazek

Co począć kiedy jesteśmy jednym samochodem? Na wspomnianych parkingach, zwłaszcza w Monodendri można spotkać campery westmenów. Zagadać. Oni mają dokładnie ten sam problem, żeby wrócić do punktu wyjścia :mrgreen:
Wody w potoku było co kot napłakał. Obserwując linię wyznaczoną przez naniesione przez wodę kawałki drzewa pomyślałem jak groźnie może być tam w czasie większych opadów.
Wszystkie parkingi free a drogi dostępne samochodom osobowym, niskopodłogowym.

Góry Pindos. Smolikas 2637 m n.p.m.

Smolikas to drugi co do wysokości szczyt w Grecji i najwyższy w Pindosie. Wiedzie na niego kilka znakowanych szlaków turystycznych. 1) Z Palioseli przez schronisko, jezioro Dhrakolimni; różnica wzniesień 1560 m, 11 km 5-6 godzin. 2) Z Padhes przez jezioro Dhrakolimni; różnica wzniesień 1530 m, 10 km 5-6 godzin. 3) Z Samariny przez Lemos; różnica wzniesień 1130 m, 11 km 5 godzin. 4) Z Agia Paraskevi przez jezioro Dhrakolimni; różnica wzniesień 1650 m, 1o km 5-6 godzin. Początkowo rozważaliśmy skrócić szlak z Palioseli podjeżdżając drogą do schroniska Smolikas. Miejscowy górołaz polecił nam spróbować dostać się na Halę Mougrila z miejscowości Padhes. Droga na nią ma co prawda gorszą nawierzchnię, ale pozwala wyjechać wyżej. Przejezdność zależy od opadów w poprzedzające dni. Mniej więcej równolegle do drogi a chwilami samą drogą prowadzi znakowany szlak turystyczny 03 z Padhes. Podjazd zajmuje ok. 40 min od asfaltu. Tylko 4x4 !

Obrazek

Udało się. Wcześnie rano meldujemy się na Hali Mougrila na wysokości 1935 metrów n.p.m. Latem mieszka tu dwoje sympatycznych staruszków.

Obrazek

Po chwili podejścia łączymy się ze szlakiem wiodącym Palioseli.

Wkrótce dochodzimy do grani i nią w prawo docieramy do słynnego Jeziora Jaszczurzego.

Obrazek

Rzeczywiście na dnie siedzą potwory.

Obrazek

Dalsza droga prowadzi szerokim grzbietem. Górna granica lasu. Rządzi tu niepodzielnie sosna bośniacka.

Obrazek

Jedna z nich przypomina kucającego zbiega ze Smoczej Jamy w Krakowie

Obrazek

Odsłaniają się kolejne pasma Pindosu.

Obrazek

Stromym stokiem w zakosy osiągamy wierzchołek. 1,5 godz. od jeziorka. Szlak jest dobrze oznakowany za wyjątkiem kopuły szczytowej, ale tu ścieżka jest wyraźna. Nie dopatrzyliśmy się w terenie zaznaczonego na mapie wariantu omijającego kopułę szczytową.

Widok ze Smolikasa jest bardzo roległy

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Cudne manowce:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Szlak nie przedstawia żadnych trudności technicznych i wyznaczony jest blaszanymi znaczkami

Obrazek

I na koniec Wąwóz Aoos.

U jego wylotu godnym zobaczenia jest kamienny most. Piszą, że jest to najwyższy, jednołukowy most na Bałkanach.

Obrazek

Obrazek

Pindos urzekł nas swoim pięknem i swobodą jaką oferuje. Przetrwałe przez wieki wołoskie obyczaje pasterskie sprawiły, że czuliśmy się jak w naszych Karpatach.
O rzadko odwiedzanych pasmach Pindosu jeśli Los pozwoli, za rok.
Dziękuję za uwagę

PS Mam do odsprzedania 1 egzemplarz mapy Smolikas Trapezitsa 1:25000

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5596
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2016-11-06, 16:34

Marek S pisze:Turystyka hybrydowa to zdobywanie szczytów przy wykorzystaniu na podejściu pojazdów mechanicznych ( w zgodzie z miejscowymi przepisami).
przecież wszystkie autokarowe wycieczki taki styl uprawiają :-P a jak jest możliwośc ominiecia podejscia asfaltem, to ja tez ;-)
Marek S pisze:Jest to jedna z najpiękniej założonych ścieżek jakie widziałem w górach!
skory Ty to mówisz, to nie mam pytań :-)

Z jakich map Macedonii korzystaliście?
jest we mnie wiary okruszek....

Marek S
Posty: 733
Rejestracja: 2010-11-30, 12:38
Lokalizacja: Małopolska

Post autor: Marek S » 2016-11-06, 18:22

Lidka K. pisze: Z jakich map Macedonii korzystaliście?
W Macedonii wystarczyły mapki znalezione w sieci, między innymi z tej oto strony

http://www.makpetrol.com.mk/planinari/pavelmaps.asp

Mapy Pindosu zakupiliśmy na miejscu

Kasjopea
Posty: 724
Rejestracja: 2011-11-25, 22:39
Lokalizacja: Droga Mleczna

Post autor: Kasjopea » 2016-11-07, 13:30

ale piękne tereny....
Kamienny las niesamowity.
Pogodę mieliście niezłą i dzięki temu widoki super :-)
Ale to już?????Chcę więcej!!!
"Chmury wyglądały jakby właśnie usłyszały o śniegu i rozważały tę ideę."

Marek S
Posty: 733
Rejestracja: 2010-11-30, 12:38
Lokalizacja: Małopolska

Post autor: Marek S » 2016-11-09, 19:59

Z tą pogodą to różnie bywało. Skutecznie wstrzeliwaliśmy się w okienka pogodowe ;-) .
Górki piękne, warto je odwiedzić
Kasjopea pisze: Ale to już?
Teraz Twoja kolej ;-)

Awatar użytkownika
atineb
Posty: 1445
Rejestracja: 2010-10-26, 21:06
Lokalizacja: depresja (ppm)

Post autor: atineb » 2016-11-11, 23:52

Przepiękne. Takie podjeżdżanie jest fajne, szczególnie, gdy podejscie pod górkę zaczyna sie od poziomu morza. Wtedy tysiacmetrowy szczyt staje się bardzo odlegly.
byle do wakacji

Kasjopea
Posty: 724
Rejestracja: 2011-11-25, 22:39
Lokalizacja: Droga Mleczna

Post autor: Kasjopea » 2016-11-14, 09:26

Marek S pisze:Z tą pogodą to różnie bywało. Skutecznie wstrzeliwaliśmy się w okienka pogodowe ;-) .
Górki piękne, warto je odwiedzić
Kasjopea pisze: Ale to już?
Teraz Twoja kolej ;-)
O nie nie tak łatwo się nie wykręcisz!! ;-)
"Chmury wyglądały jakby właśnie usłyszały o śniegu i rozważały tę ideę."

Kasjopea
Posty: 724
Rejestracja: 2011-11-25, 22:39
Lokalizacja: Droga Mleczna

Post autor: Kasjopea » 2016-11-14, 09:29

atineb pisze:Przepiękne. Takie podjeżdżanie jest fajne, szczególnie, gdy podejscie pod górkę zaczyna sie od poziomu morza. Wtedy tysiacmetrowy szczyt staje się bardzo odlegly.
Najciekawsza jest droga- a ta w takich wypadkach jak napisałaś przez swoją długość cieszy znacznie bardziej ;-)
Czasami będąc na szczycie czuję taki mały smutek że to już.
Wiele szlaków powalało mnie swoim urokiem w trakcie a szczyt lekko zawodził ;-)
Dlatego tylko częściowo się z Tobą zgodzę ;-)
"Chmury wyglądały jakby właśnie usłyszały o śniegu i rozważały tę ideę."

ODPOWIEDZ