Red-Angel szuka zimy - Nowa Zelandia

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
rajli
Posty: 2226
Rejestracja: 2010-06-04, 17:37
Lokalizacja: Pr Teschinensis

Post autor: rajli » 2016-07-13, 18:08

Cóż, życie nie jest sprawiedliwe :mrgreen:

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5579
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2016-07-13, 19:02

rajli pisze:Cóż, życie nie jest sprawiedliwe :mrgreen:
Aż tak szkoda Ci Red'a? :mrgreen:
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

Awatar użytkownika
Red-Angel
Posty: 2670
Rejestracja: 2011-04-16, 16:54
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Red-Angel » 2016-07-16, 13:05

yaretzky pisze: Nie chciałeś wyskoczyć jak najprędzej, żeby już tam być i nie tracić czasu na te wszystkie procedury związane z lądowaniem ? ;-) :mrgreen:
U nich na lotnisku to kontrole bardzo szczegółowe. Przechodzisz przez 3 punkty kontroli, gdzie każdy sprawdza co innego. A buty trzeba mieć czyste, bo inaczej może być nieprzyjemnie... dla portfela ;-) My przeszliśmy dość szybko, bo pokazaliśmy ładnie wyczyszczone butki sami, zgodnie z informacjami na tabliczkach, więc torby zostawili w spokoju. Za to rodzinka obok była mniej ogarnięta, więc mieli dokładny przegląd bagaży przez celnika.
Satan pisze:
rajli pisze:Cóż, życie nie jest sprawiedliwe :mrgreen:
Aż tak szkoda Ci Red'a? :mrgreen:
Przynajmniej u jednego znalazłem zrozumienie :mrgreen:

A teraz szybka zajawka z czwartkowej wycieczki.
Obrazek

I jedno z dzisiejszej. Przy tym jeziorku zakończyłem sobotnią wędrówkę.
Obrazek

Jutro pokażę coś więcej :-)

Awatar użytkownika
Red-Angel
Posty: 2670
Rejestracja: 2011-04-16, 16:54
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Red-Angel » 2016-07-19, 04:58

Czas na jakąś relację ;-)

Obrazek

Przyszedł czas na pierwszą nowozelandzką górską wycieczkę. W weekend postanowiliśmy wybrać się w góry z CTC - The Christchurch Tramping Club. Jest to lokalny klub turystyczny, dużą zaletą ich wycieczek jest zapewniony transport w góry. Naszym celem staje się Mount Thomas, góra o wysokości 1023 m, w paśmie Puketeraki Range, około godziny jazdy od Christchurch. Zapowiada się spokojny niedzielny spacer po pagórkach w lesie. Rewelacji się nie spodziewam, ale szczyt jest ponad granicą lasu, więc jest szansa na widoki :)

Sobota, 9 lipca 2016

Z ludźmi z klubu spotykamy się pod stacją benzynową, gdzie po sprawdzeniu obecności dzielimy się na 3 samochody i jedziemy. Naszym miejscem startu jest rejon Wooded Gully Camping Area, gdzie parkujemy samochody i po ogarnięciu sprzętu ruszamy.
Obrazek

Trasa na początku wiedzie przez las, który miejscowi nazywają bush. Takie szumne określenie na las, który miejscami śmierdzi. Chociaż ponoć ma być to taki specyficzny, ładny zapach pewnego gatunku drzewa. Cóż, dla mnie po prostu śmierdzi ;)
Obrazek

Idziemy sobie przez las, miejscami wysokość zdobywa się bardzo szybko, bo zbocze jest bardzo strome. Beskid Wyspowy by się nie powstydził. Po pewnym czasie pojawiają się niższe drzewka, który są pokryte cienką warstwą śniegu. Mój pierwszy śnieg tej zimy ;)
Obrazek

Pojawiły się również widoki na okoliczne pasma. Dosyć ograniczone na razie, ale to wciąż z podejścia.
Obrazek

Oznaczenie szlaku jest zrobione na takich wyraźnych tabliczkach. Nie da się przegapić, chociaż czasami można mieć problem, jaki kierunek dokładnie wskazują strzałki.
Obrazek

Po krótkim czasie jesteśmy już na wierzchołku. Tutaj też ukazała nam się ładna panorama na całą okolicę. Chociaż z jednej strony otaczają nas równiny, to z trzech pozostałych mamy góry. Kilka ujęć okolicznych szczytów.
Obrazek

Obrazek

My na szczycie:
Obrazek

Obrazek

Po jedzeniu ruszamy szlakiem grzbietowym. Co prawda w przewodniku jest to opisane, jakby to był jakiś długi odcinek, a w rzeczywistości to tylko kilkanaście minut wędrówki.
Obrazek

Przynajmniej jest trochę innych, szerszych widoków.
Obrazek

Obrazek

Na grzbiecie:
Obrazek

Mount Thomas to ten niezbyt wybitny kopiec.
Obrazek

¦wieży śnieg, chociaż nie ma go za dużo, tworzy bardzo fajny klimat. Taka późna jesień/wczesna zima w Sudetach.
Obrazek

Niestety ponownie wchodzimy w las, więc widoki znikają. Po pewnym czasie wchodzimy na polanę z widokami i możemy zerknąć na Mount Thomasa z dalszej perspektywy.
Obrazek

Góry.
Obrazek

Przy zejściu mamy widok na jakąś ciekawą górę.
Obrazek

Schodzimy wśród niskich krzaków, przyprószonych cienką warstwą śniegu.
Obrazek

Na parkingu kończymy wycieczkę. Przebieramy się i wracamy do Christchurch. Jednak nie tak od razu, bo po drodze odwiedzamy kawiarnię, co jest tradycją w tutejszym klubie trampingowym. Przed powrotem do domu muszą zasiąść na kawę/herbatę i ewentualnie zjeść jakieś ciastko.

Jak widać, Mount Thomas to taka spokojna góra. Bym powiedział, że to coś podobnego do Wielkiej Sowy, bo jest równie popularna, chociaż w rejonie szczytu jest trochę terenu ponad lasem.

Więcej zdjęć: https://goo.gl/photos/YDmrzaztiPzqpyR66

Awatar użytkownika
Red-Angel
Posty: 2670
Rejestracja: 2011-04-16, 16:54
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Red-Angel » 2016-07-21, 12:14

Nowozelandzkie wiaty mają jeden plus - widok o poranku:
Obrazek

Tak więc wiating na końcu świata zrealizowany ;-)

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9900
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2016-07-21, 12:15

Red-Angel pisze:Tak więc wiating na końcu świata zrealizowany ;-)
No tu hołd złożę!! :-D

Red, wiata z TV, pełną lodówką, czy ki diabeł?
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Red-Angel
Posty: 2670
Rejestracja: 2011-04-16, 16:54
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Red-Angel » 2016-07-21, 12:26

menel pisze:Red, wiata z TV, pełną lodówką, czy ki diabeł?
Z szybami w oknie! I osłonami/murkami przeciwwiatrowymi od wejścia. A tak to jak nasze trzy-ścianowe. Aha, miała własny zbiornik na wodę z kranem i wychodek na zapleczu. Tak więc pełen wypas. Fotę podeślę jutro, jak się ogarnę.

Awatar użytkownika
Red-Angel
Posty: 2670
Rejestracja: 2011-04-16, 16:54
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Red-Angel » 2016-07-28, 10:52

No i obiecana fotka wiatki, po tygodniu ;-) To Kasia w trakcie gotowania śniadania.
Obrazek

Więcej zdjęć będzie, jak się relacja pojawi. A teraz wycieczka na Godley Head. Czyli klify.



Kolejnym naszym celem miało być zobaczenie latarni na końcu świata na półwyspie Godley Head. Chcieliśmy tam dość z dzielnicy Sumner przez Scarborough Track, Scarborough Walk oraz Godley Head Walkway. Swoje plany musieliśmy mocno zmodyfikować. Trochę zabawy zepsuło trzęsienie ziemi, które w lutym tego roku zniszczyło część nabrzeża, a wraz z nim nadbrzeżne ścieżki.

Czwartek, 14 lipca 2016

Wycieczkę zaczynamy w Sumner, przy Scarborough Park, dokąd dojeżdżamy autobusem miejskim. Jest tam plaża, a w okolicy można znaleźć dolinę z jaskiniami, z których część jest udostępniona do zwiedzania.
Obrazek

Nabrzeże, z wąską, kamienistą plażą z góry prezentuje się w ten sposób:
Obrazek

Chcieliśmy jak najszybciej zejść na szlak wiodący wzdłuż oceanu po klifach, jednak nie jest to możliwe. Napotkaliśmy na kilka tabliczek 'no access' i 'danger'. Do oceanu udało nam się dostać dopiero na plaży Taylors Mistake. Wcześniej był klasyczny asfalting ;) Chociaż jakieś widoczki na dalszą trasę także można było zobaczyć.
Obrazek

Zejście ze szlaku na plażę, nie było takie łatwe. Pomimo, że jest tam zwykła ścieżka spacerowa, my trafiliśmy akurat na przypływ. Skutkiem czego końcowy odcinek, wiodący po skałach, był podtopiony i co chwilę zalewany falami. Musieliśmy poszukać obejścia, co się udało i mogliśmy podziwiać plażę i klify z bliska.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak widać na ostatnim zdjęciu, w wodzie pływali surferzy. Było ich kilku, ale ich głównym zajęciem było siedzenie w wodzie, a nie na desce.
Obrazek

Trochę siedzimy na plaży, trochę czasu spędzamy czekając, aż surferzy zaczną pływać na desce. Nie doczekujemy się i ruszamy dalej na nasze klify. A wyglądają one całkiem ciekawie.
Obrazek

Doskonale widać również skutki trzęsienia ziemi z lutego. Te kawałki w wodzie robią wrażenie.
Obrazek

Ogólnie wędrujemy sobie w klimacie łagodnych, zielonych wzgórz. A wszystko to w otoczeniu błękitnego oceanu i pasących się owiec. Trochę przeszkadza nam tylko silny wiatr, ale i tak jest super.
Obrazek

Na końcu przylądka natrafiamy na platformy, na których podczas wojny znajdowały się stanowiska dział. Jest to jedno z dwóch pozostałości wojskowych w rejonie. Drugie znajduje się obok latarni morskiej.
Obrazek

Nie są to bardzo odległe od siebie miejsca, jednak dojście do niego zajmuje nam chwilę. Bo nie szliśmy najprostszą dorgą, tylko zrobiliśmy mały łuk idąc na miejscowy parking i oglądając po drodze owce. A tak prezentuje się plan tego drugiego miejsca.
Obrazek

Wejście na były teren wojskowy - kiedyś otwarty dla wszystkich - obecnie, po trzęsieniu ziemi, nie jest łatwe i bezpieczne, a dla niektórych kończy się tragicznie. Trzeba uważać.
Obrazek

A widok na klify i nadmorskie wzgórza jest super.
Obrazek

Czasem można zobaczyć również statki wypływające z portu. W końcu jest tutaj największy port na Wyspie Południowej Nowej Zelandii.
Obrazek

A wracając do latarni morskiej, którą można zobaczyć na wcześniejszym planie. Na nim jest zaznaczone, że nie ma do niej dostępu, jednak obecnie jest jeszcze gorzej. Zakaz wstępu jest już na ścieżkę prowadzącą wzdłuż terenu wojskowego, a sama betonowa droga kończy się tak jakoś dziwnie ;)
Obrazek

Zresztą samej latarni też już ponoć nie ma, bo po trzęsieniu ziemi znajdowała się tuż nad urwiskiem, więc została rozebrana i gdzieś przeniesiona. Obecnie próbują zebrać pieniądze na jej naprawę i postawienie w innym miejscu.

Do Sumner wracamy częściowo Summit Road, czyli po prostu asfaltówką z widokami.
Obrazek

Jednak na po pewnym czasie zdradzamy asfalt i schodzimy na plażę zobaczyć ocean w innym świetle.
Obrazek

Obrazek

W Somner czekamy na autobus i oglądamy surferów, tym razem bardziej ogarniętyh ;)
Obrazek

Obrazek

I tak minął nam kolejny dzień na szlaku. Było bardzo widokowo i spokojnie. Przybrzeżne klify wyglądały bardzo ciekawie :)

Więcej zdjęć: https://goo.gl/photos/NMd9UXwUdvxdsUVLA




A następna relacja będzie już z Alp południowych, więc jest na co czekać ;-)

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9900
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2016-07-28, 11:56

Cie Pieron jeden! Nie do wiary, ależ tam są apartamenty!
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7417
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2016-07-28, 12:02

Fajne klimaty. Ciekawe ile stopni ma woda - pewnie cieplejsza niż w Kołobrzegu :lol:
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
"Na nazwy i na znaki sram i w Polsce z tym nie jestem sam"J.Kleyff

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5560
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2016-07-29, 05:50

Red-Angel pisze:A widok na klify i nadmorskie wzgórza jest super.
o tak :-)
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1270
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2016-07-29, 06:40

Pięknie to mało powiedziane :-) Bardzo chciałem tam kiedyś polecieć i mam nadzieję, że przez najbliższe tygodnie mnie w tym utwierdzisz ;-)

A fota ze słoneczkiem nad morzem to moje klimaty!!! ¦liczna, trafi do mnie na tapetę, jak pozwolisz :-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
Bonus
Posty: 436
Rejestracja: 2015-12-07, 07:22
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Bonus » 2016-08-03, 18:01

Chodzi taki po górach i obserwuje surferów. W rzyciach się poprzewracało.... :mrgreen:

Awatar użytkownika
rajli
Posty: 2226
Rejestracja: 2010-06-04, 17:37
Lokalizacja: Pr Teschinensis

Post autor: rajli » 2016-08-04, 14:40

Właśnie wybieram się nad Bałtyk. Niepotrzebnie klikałem w ten wątek :mrgreen:

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5560
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2016-08-04, 15:02

w Jastrzębiej Górze masz fiordy a surferów w Zatoce Puckiej :mrgreen:
jest we mnie wiary okruszek....

ODPOWIEDZ