BAŁKAńSKIE WOJAŻE 2015 (Stara Płanina, Riła, Pirin, Witosza)

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1270
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

BAŁKAńSKIE WOJAŻE 2015 (Stara Płanina, Riła, Pirin, Witosza)

Post autor: rambi » 2015-07-22, 20:18

W końcu się zebrałem aby napisać. Może dalsze części też dam radę wyskrobać jak kogoś zainteresuję tematem i się ogarnę z moimi sprawami i wyjazdami :-)

CZę¦ć PIERWSZA :-)
W tym roku na wojaże wylosowałem „dla odmiany” Bałkany :-) No cóż! Trudno się dziwić bo jakoś zauroczony jestem tymi okolicami a pomysłów zostało mi jeszcze ze 100 aby jeździć w te okolice ;-) W tym roku wybraliśmy głównie dwa kraje Serbię i Bułgarię z furtką na Rumunię w drodze powrotnej. Ale zostawiliśmy też sobie małą wisienkę na torcie. Ale o tym później :-)

Wyruszyliśmy standardowo po pracy tak aby zdążyć dojechać przed nocą do Serbii, która miała był naszym pierwszym celem turystycznym. Jako, że mieliśmy wcześniej zrobione „miśki” w paszportach za wjazd do Serbii od Kosowa parę lat wcześniej to paszporty zostały wymienione na nowe, nieskażone egzemplarze ;-) Ale i tak nie wiedzieliśmy jak nas tam przyjmą na granicy. Aby szybko przejechać te ponad 900 kilometrów wykupiliśmy większość autostrad (Słowacja, Czechy, Węgry) jeszcze w Polsce. I rzeczywiście poza naszą A4, gdzie daliśmy się złapać na korki pod Brzegiem (ale z nich uciekliśmy), droga poszła wyjątkowo sprawnie. A granica serbska błyskawicznie: jednak nie mają rejestru „zasłużonych”. Przed 23 meldujemy się w hotelu w miejscowości Novi Sad, która była naszym pierwszym miastem do zwiedzania.

Rano pobudka i ruszamy zobaczyć miasteczko. Od tego dnia ja przejmuję kierownicę i całą wycieczkę zostają namaszczony jako kierowca. Novi Sad jest spory i mieszka tu prawie 400 tysięcy ludzi. W 1999 roku za sprawą NATO stracił wszystkie mosty. Teraz ma za to piękne nowe przeprawy. Miasto jest studenckie, pełne życia a centrum bardzo zadbane. Polecam w szczególności twierdzę Petrovaradin (piękne widoki z góry), ratusz na Placu Wolności oraz katedrę.
Obrazek

Następnym przystankiem był Nisz, będący największym miastem na południu Serbii. Jest on bardzo zaniedbany i widać, że biedny. Zwiedziliśmy centrum i park na miejscu potureckiej twierdzy ale jakoś nie przypadło nam specjalnie do gustu. Na szczęście znaleźliśmy targ na którym zrobiliśmy zakupy spożywcze. Królowały w nich przeróżne odmiany papryki i pomidory. Zbieramy się aby zdążyć przed zmrokiem i dojechać w pierwsze góry na naszej trasie.

STARA PŁANINA.
Najdłuższe pasmo Bałkan (ma 550 kilometrów), które ciągnie się od Serbii przez całą Bułgarię wzdłuż granicy z Rumunią aż do Morza Czarnego. Znane jest też pod nazwą Bałkany, skąd pochodzi też nazwa całego regionu. Pasmo jest szerokie na 30 do 60 kilometrów. Znane jest z tego, że posiada bardzo długi szlak po stronie bułgarskiej, po którym są organizowane dwutygodniowe wyprawy, gdzie bardzo często plecaki jeżdżą transportem. Jak nam powiedzieli nasi znajomi z Bułgarii: każdy Bułgar musi przynajmniej raz w życiu przejść tym szlakiem. Jakby tak było to pełen szacun! :-)

Naszym celem jest wejście na Midzur, najwyższy szczyt Serbii i zwiedzenie okolic. Niestety zadanie jest o tyle utrudnione bo nie znalazłem żadnych map strony serbskiej. Pytałem miejscowych dlaczego to powiedzieli, że problemem jest to, że okolica leży na pograniczu dwóch okręgów administracyjnych Knjazevaca i Pirot, które nie mogą się dogadać kto wyda mapę. A każde chce wydać tylko swoją część. I tak trwa to w niebycie.

Plan na pierwszy nocleg w Starej Planinie to schronisko albo hotel Babin Zub. Dojeżdżamy na miejsce dość późno bo mój GPS poprowadził nas hardcorową drogą, na której miejscami nie było asfaltu, miejscami była dziurawa jak sito, a gdzie indziej szeroka na góra jedno auto. Dojechaliśmy do miejscowości Kalna, która niegdyś była miejscem ściągającym sporo turystów. Teraz ze świetności pozostało niewiele, choć ponoć w zimie przyjeżdża tu dużo ludzi bo to świetne tereny narciarskie. Większość domów jest opuszczona.
Obrazek

Poznajemy nieco ponad trzydziestoletniego szefa jedynego miejscowego hotelu, który okazuje się, że zna okolice bardzo dobrze i zachęca nas do obejrzenia wodospadów wokół miejscowości Topli Do. I tak mamy ją zamiar odwiedzić następnego dnia więc zapamiętujemy sobie wskazówkę. W przydrożnej knajpce jemy posiłek składający się z pljeskavicy i cevapi. Tą drugą potrawę pod różnymi nazwami jemy zawsze po przyjeździe na Bałkany, tylko że pod różnymi nazwami jak cevapcici czy mici w Rumunii. Ceny zaskakująco niskie! Za cały posiłek na dwie osoby z napojami i kawami wychodzi około 30 PLN.

Z Kalnej mamy ponad 20 kilometrów górskiej drogi do Babin Zuba więc ruszamy. A widok masywu Babin Zuba wygląda z daleka imponująco.
Obrazek

Dojeżdżamy na miejsce przed godziną 20. Nie przewidzieliśmy jednak, że to weekend i wszystkie miejsca zajęte. Całą imprezowa brać siedzi na zewnątrz i pije różne trunki rozgrzewając się w średnio ciepły wieczór. Decyzja szybka: czas na serbskie wino i zebranie się stąd bo tu nie pośpimy ;-) Po winie oglądamy Midżura i okolice jak pławią się w powoli zachodzącym słońcu. Decydujemy się na nocleg na pięknych połoninkach widocznych z punktu widokowego przy hotelu.
Obrazek

Kupujemy butelkę Medvedi Krev, przebieramy się, pakujemy na następny dzień lub dwa marszu i idziemy w kierunku miejsca, które wypatrzyliśmy. Miejsce okazuje się wyjątkowo przyjazne, równe z fajną trawką a do tego wiatr prawie w ogóle tego wieczora nie wieje. Przy winie, arbuzie i papryczkach spędzamy resztę wieczoru. Piękne gwiazdy i cisza powodują że można odpłynąć… Cudowne chwile...

W nocy budzą mnie raz wrzaski z hotelu położonego przecież kawałek od nas. Impreza na całego. Hmmm… Dobrze, że przeszliśmy spać tutaj. Przed 7 rano pobudka. Czas ruszać. Słoneczko pięknie świeci więc szkoda tracić czas, zwłaszcza w tak wspaniały dzień jak w moje urodziny! :-) Jak pakujemy się mija nas grupka młodych Serbów z psem. Robią nam zdjęcie.
Obrazek

Zamieniamy kilka zdań o celach naszych dzisiejszych wycieczek, po czym żegnamy życząc sobie miłego dnia i wycieczki. Jak się później okazało mieliśmy się jeszcze tego dnia spotkać a ekipa składała się z młodego fotografa Marka, który potem podesłał mi swoją stronkę. Zawiera wiele bardzo ciekawych ujęć co sami możecie ocenić: Galeria Marka
Marko razem z bratem, z którym szedł, mają pasję chodzenia a czasami jeżdżenia na rowerach po górach. Do tego robi interesujące zdjęcia, które potem sprzedaje do gazet. Z tego co mówi najczęściej do Stanów.

Podejście pod Midżur idzie szybciutko. Brak mapy nam nie doskwiera bo ścieżka wyraźna a czasami się nawet zdarzają drogowskazy. Jak się okaże będzie ich dla nas zdecydowanie za mało ;-)
Obrazek

Pasmo jest przepiękne. Wiem, że będziemy chcieli tu wrócić aby pokazać bliskim. Ta część nas urzekła i zresztą nie tylko nas :-)
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Pies okazuje się miejscowy, który przypałętał się Serbom po drodze, jak to bywa na Bałkanach. Stał się dla nas maskotką na szczycie bo zasiadał na skałkach nad stromizną i uważnie przyglądał się Bułgarii. Może to pies pograniczników?! ;-)
Obrazek

Po krótkim podejściu zdobywamy szczyt i oglądamy sobie bułgarską część pasma. Spędzamy tu godzinkę podziwiając widoki, pożywiając się oraz wypijając z Serbami resztę wina z wczorajszego wieczora. Oczywiście zamieszczam zdjęcie zdobywców :-)
Obrazek

Trzeba ruszać dalej. Mówimy Serbom: do zobaczenia w Topli Do. U podnóża góry znajduje się drogowskaz wskazujący nam ścieżkę do tej malowniczej miejscowości, mającej być następnym miejscem postoju dla nas. Już zacząłem się zastanawiać czy może nam się uda dojść do wodospadów jeszcze tego dnia bo mamy tyle czasu?! Ale góry pokazały, że nie należy w nich nic planować. Sprawa wydawała się prosta ale taka nie była.
Obrazek

Drogowskaz pokazywał kierunek z którego skorzystaliśmy ale niestety nie znaleźliśmy ścieżki do Topli Do. Do tej pory nie wiem, którędy ona prowadziła, że ją zgubiliśmy. My w każdym razie poszliśmy wzdłuż granicy: drogą, potem dróżką, ścieżką, ścieżynką a następnie chaszczami. Zmyliły nas taśmy, które były poukładane wzdłuż ścieżki, jakby ktoś chciał pokazać szlak. Zgubiliśmy się a do tego zaczęły się wokół gromadzić cumulusy.
Obrazek

Po ponad 3,5 godzinach marszu wiedzieliśmy, że nie jest to dobry kierunek ale liczyliśmy na znalezienie jakiejś drogi lub miejscowości. Mijamy fundamenty jakiegoś domu. W końcu natrafiamy na stare znaki jakiegoś szlaku. Zaczyna padać. Pojawiają się skałki na które prowadzi szlak. Liczymy, że za nimi zobaczymy jakieś schronienie. Coraz bardziej pada i zaczyna grzmieć. Dokądś te szlak musi prowadzić. Wspinamy się. Leje już całkiem nieźle. Pałatki się przydają ale buty namakają. Na samej górze skał na wąskim przesmyku ktoś ściął dwa drzewa i ułożył je tak aby nikt nie mógł przejść dalej. Po co? Żeby tędy nie chodzić? Zamknięty szlak? A może przeszliśmy już do Bułgarii? Nie wiemy. Za drzewkami widzimy dość ostre i strome skałki. Postanawiamy zawrócić. ¦lisko na skałkach a z plecakami żadna radość zasuwać tędy. Chyba powinniśmy jeszcze zdążyć przed zmrokiem wrócić do Babina.

Ten powrót w deszczu to jeden z najbardziej traumatycznych momentów jakie przeżyłem w górach. Pioruny zaczynają spadać w dolinę wzdłuż której szliśmy. A my się przedzieramy przez mokrą kosodrzewinę na grani. Buty całe przemoczone, a w środku w nich mam dwa baseny w których wody tyle, jakby miały wymiary olimpijskie ;-) Po godzinie powrotu pioruny zaczynają lądować coraz bliżej nas. Żadnej szansy na schronienie. Uczą żeby schodzić w dolinę ale pioruny uderzają w większości na dół?! Plecaki coraz bardziej ciążą, zmęczenie i wewnętrzna złość rośnie. Prowadzę nas ale jak walnęły dwa pioruny po paręset metrów ode mnie to tracę resztki odwagi. Z Marcinem siadamy na plecaki, przykrywamy się pałatkami i czekamy. Łup! Znów walnęło gdzieś blisko. Pikawa bije. Myślę: co za ironia losu zginąć w swoje urodziny od pioruna w górach w Serbii. Zaczynam myśleć ile spraw zostawiłem niezałatwionych, że Rodzina mnie potrzebuje, że nie mogę ich tak zostawić. To niesamowite ile przemyśleń człowiek może mieć w takiej sytuacji. Rachunek sumienia z bilansem grzechów i dobrych uczynków zrobiony. No prawie! Bo nie zdążyłem dojść do dobrych uczynków... ;-)

Nie wiem ile czasu myślałem ale spoglądam spod pałatki: burza jakby zawróciła i idzie skąd przyszła. Pioruny biją jeszcze przez prawie następne 2 godziny naszego marszu ale już w bezpiecznej odległości. A my wracamy do Babin Zuba. Przed 21 jesteśmy pod hotelem, gdzie nasze auto czeka jako jedyne. Wszyscy uciekli przed burzą tylko my nie ;-) Ale za to tylko ja dostałem tego dnia taki prezent urodzinowy jak nikt przedtem: PRZEŻYŁEM!!! :-)

Wsiadamy do auta i jedziemy do Kalnej gdzie zamieszkujemy w hotelu, którego właściciela poznaliśmy dzień wcześniej: Nicoli. Hotel pamięta poprzednią epokę i został przez niego wykupiony za „grosze”. Próbuje go remontować własnym sumptem ale wszystko się sypie. Mimo to jest czysto i sympatycznie. Planuję tam wrócić niedługo z Rodziną – warto człowieka wesprzeć :-) A i okolice są cudowne.

Głodni, brudni i mokrzy ale przeszczęśliwi, że żyjemy, poszliśmy się wykąpać i przebrać. Po niecałej godzinie zasiadamy z właścicielem i jego przyjaciółmi do kolacji i mojego urodzinowego winka. Z Serbami spędzamy trochę czasu. Co ciekawe: piją, śpiewają, dyskutują ale zero agresji. A pijanych było sporo. Ciut inaczej niż u nas.

Po chwili przychodzi ekipa gości z dredami. Mówią trochę po angielsku ale mam wrażenie, że są naćpani. Pytam się co robią a oni, że żyją poza systemem. Okazuje się, że w lesie koło Kalnej mieszka ich cała masa. Ciekawe z czego żyją?! Wieczorem kupujemy jeszcze kilka butelek litrowych soku z jagód od jednego z przyjaciół Nicoli wytwarzającego różne leśne i ziołowe przetwory. Ten sok da nam jeszcze w kość w czasie tej podróży ;-)

BTW: jestem ciekawy czy Wy macie jakieś sposoby na przetrwanie burzy w górach? Jak się nie ma oczywiście gdzie schować… :?: :?: :?:

CDN.
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7416
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2015-07-22, 20:47

rambi pisze:zero agresji. A pijanych było sporo. Ciut inaczej niż u nas.
wyrywam z kontekstu: u nas pijanych mało a agresji sporo?! :mrgreen: To może niech się też winka napiją... :lol:
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
"Na nazwy i na znaki sram i w Polsce z tym nie jestem sam"J.Kleyff

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3146
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2015-07-22, 21:02

rambi pisze: Po chwili przychodzi ekipa gości z dredami. Mówią trochę po angielsku ale mam wrażenie, że są naćpani. Pytam się co robią a oni, że żyją poza systemem. Okazuje się, że w lesie koło Kalnej mieszka ich cała masa. Ciekawe z czego żyją?!
To miejscowi, Serbowie czy jacys przyjezdni? Przyjaznie nastawieni do obcych? Byliscie tam u nich w tym lesie czy tylko opowiadali? Ciekawe czy maja tam jakies domy, namioty czy po prostu siedza pod drzewem.. Czy zyjac poza systemem przyszli spac do hotelu? Trąca to wszystko ciekawym klimatem!

Moze w przyszlym roku zawitamy do Serbii a w polaczeniu z sympatycznym Nicoli, hardcorowa droga, opuszczonymi domami i sypiacym sie hotelem brzmi jak miejsce ktorego nie mozna przegapic! I jeszcze sok z jagod i pljeskawica!
KALNA- to slowo musze sobie wbic porzadnie do glowy! :mrgreen:

Masz moze wiecej zdjec z tej miejscowosci, z hotelu, z imprezy, z osady dredziarzy itp ?
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1270
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2015-07-23, 06:16

Michun pisze:wyrywam z kontekstu: u nas pijanych mało a agresji sporo?! To może niech się też winka napiją...
Chciałbym aby tak było ;-) U nas też zawsze sporo pijanych tylko często poziom agresji większy. Choć oczywiście nie wszędzie. Ale co ciekawe: też myślałem, że Serbowie będą siedzieć sobie w knajpach i sączyć pyszne winko. Nic bardziej mylnego! Takie ilości piwa jakie oni wypijają bardzo mnie zaskoczyły. Skrzynki z butelkami po piwie walały się przed każdym sklepem. Może to też przez gorąc na dworze. Choć Węgrzy sobie z tym radzili pijąc szprycerki ;-)
buba1 pisze:To miejscowi, Serbowie czy jacys przyjezdni? Przyjaznie nastawieni do obcych? Byliscie tam u nich w tym lesie czy tylko opowiadali? Ciekawe czy maja tam jakies domy, namioty czy po prostu siedza pod drzewem.. Czy zyjac poza systemem przyszli spac do hotelu?
Ponoć to ekipa, która się zebrała z różnych części kraju. Nie słyszałem o obcokrajowcach. O tym, że tam mieszkają opowiadali nam oni i właściciel hotelu. Niestety nie zawitaliśmy tam ale następnym razem chyba się skuszę ;-) W hotelu nie spali a kręcili się po prostu po miasteczku gadając sobie ze znajomymi. Ale byli bardzo przyjaźnie nastawieni do wszystkich wokół i ogólnie cały czas uśmiechnięci. Jak dla mnie część z nich wyglądała jakby coś brali...
buba1 pisze:Masz moze wiecej zdjec z tej miejscowosci, z hotelu, z imprezy, z osady dredziarzy itp ?
Niestety po dwóch dniach w podróży aparat się ładował w pokoju. Poza tym nie miałem siły nawet pomyśleć o zdjęciach. Chyba na moich wyjazdach brakuje mi takiej Buby-dokumentalistki ;-) Potem zawsze żałuję, że tak mało zdjęć porobiłem i że niektórych rzeczy w ogóle nie uchwyciłem :-(
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1270
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2015-07-23, 06:24

Aaaa! I zapomniałem: rzeczony hotel w Kalnej tutaj: http://www.konakstaraplanina.com. Zdjęcia pochodzą raczej z czasów świetności, teraz jednak spora część to podnosząca się ze otmętu ruinka. Choć akurat do naszego odnowionego apartamentu, gdzie oboje mieliśmy osobne pokoje, nie mogę się przyczepić :-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
Slon
Posty: 182
Rejestracja: 2013-10-28, 16:57
Lokalizacja: W-w

Post autor: Slon » 2015-07-23, 07:30

"nie zdążyłem dojść do dobrych uczynków... ;-)"

a były? :mrgreen:
Kierunek - tam gdzie a'hoj przygodo.

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3146
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2015-07-23, 08:51

rambi pisze: rzeczony hotel w Kalnej tutaj
jesli wyglada tak jak na fotce tylko bardziej rozsypany to mi sie podoba! :-D
rambi pisze: Ponoć to ekipa, która się zebrała z różnych części kraju. Nie słyszałem o obcokrajowcach. O tym, że tam mieszkają opowiadali nam oni i właściciel hotelu. Niestety nie zawitaliśmy tam ale następnym razem chyba się skuszę ;-) W hotelu nie spali a kręcili się po prostu po miasteczku gadając sobie ze znajomymi. Ale byli bardzo przyjaźnie nastawieni do wszystkich wokół i ogólnie cały czas uśmiechnięci. Jak dla mnie część z nich wyglądała jakby coś brali...
A cos byla mowa o tym czy oni tam mieszkaja na stale czy okresowo a teraz akurat mieli "zlot"?
A to ze cos brali to prawie pewne! :lol: Acz poki nie sa agresywni i nie zmuszaja innych aby cpali z nimi razem to mi nie przeszkadzaja takie klimaty!
rambi pisze:Ten sok da nam jeszcze w kość w czasie tej podróży ;-)
Pekam z ciekawosci! Czy moze mysleliscie ze to sok a to byla nalewka, tylko dobrze przegryziona??? :lol: :lol: :lol:

Niecierpliwie czekam na ciag dalszy bo w tym roku jakos sie wkrecilam w bałkanskie klimaty!

Fajnie sie wam udalo ze i z szefem hotelu i z dredziarzami szlo sie dogadac! Co jednak mozliwosc rozmowy to nie jakies machanie łapami na migi!
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Kasjopea
Posty: 724
Rejestracja: 2011-11-25, 22:39
Lokalizacja: Droga Mleczna

Re: BAŁKAńSKIE WOJAŻE 2015 (Stara Płanina, Riła, Pirin, Wito

Post autor: Kasjopea » 2015-07-23, 21:09

rambi pisze:
Kupujemy butelkę Medvedi Krev, przebieramy się, pakujemy na następny dzień lub dwa marszu i idziemy w kierunku miejsca, które wypatrzyliśmy. Miejsce okazuje się wyjątkowo przyjazne, równe z fajną trawką a do tego wiatr prawie w ogóle tego wieczora nie wieje. Przy winie, arbuzie i papryczkach spędzamy resztę wieczoru. Piękne gwiazdy i cisza powodują że można odpłynąć… Cudowne chwile...
Faktycznie wygląda na całkiem przyjemny wieczór ;-)

rambi pisze:Prowadzę nas ale jak walnęły dwa pioruny po paręset metrów ode mnie to tracę resztki odwagi. Z Marcinem siadamy na plecaki, przykrywamy się pałatkami i czekamy. Łup! Znów walnęło gdzieś blisko. Pikawa bije. Myślę: co za ironia losu zginąć w swoje urodziny od pioruna w górach w Serbii. Zaczynam myśleć ile spraw zostawiłem niezałatwionych, że Rodzina mnie potrzebuje, że nie mogę ich tak zostawić. To niesamowite ile przemyśleń człowiek może mieć w takiej sytuacji. Rachunek sumienia z bilansem grzechów i dobrych uczynków zrobiony. No prawie! Bo nie zdążyłem dojść do dobrych uczynków... ;-)
rambi pisze:BTW: jestem ciekawy czy Wy macie jakieś sposoby na przetrwanie burzy w górach? Jak się nie ma oczywiście gdzie schować… :?: :?: :?:

CDN.
No cóż w Beskidzie też kiedyś siedzieliśmy pod pałatkami. Wtedy patrzyłam na poziome pioruny i cieszyłam się że wokół jest trochę drzew....I tak myślę, że nie bałam się wystarczająco, bo takiego rachunku sumienia nie zrobiłam..... :roll: :oops: ;-)
"Chmury wyglądały jakby właśnie usłyszały o śniegu i rozważały tę ideę."

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1270
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2015-07-23, 21:15

Slon pisze:a były?
A skąd mam wiedzieć?! Przecież napisałem, że do nich nie doszedłem a teraz nie mam powodu ich szukać w pamięci ;-)
buba1 pisze:A cos byla mowa o tym czy oni tam mieszkaja na stale czy okresowo a teraz akurat mieli "zlot"?
Niestety szczegółów nie dopytałem. W lecie są ich tam tłumy w każdym razie ;-) Ale przy najbliższym kontakcie spróbuję pociągnąć za język ;-)
buba1 pisze:Fajnie sie wam udalo ze i z szefem hotelu i z dredziarzami szlo sie dogadac! Co jednak mozliwosc rozmowy to nie jakies machanie łapami na migi!
Racja! Znaleźć wspólny język z miejscowymi to podstawa. Ale w sumie nawet z tymi gadającymi tylko po serbsku też jakoś się udawało dogadać. Choć o przepisie na konstrukcję bomby atomowej tośmy sobie nie pogadali ;-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Kasjopea
Posty: 724
Rejestracja: 2011-11-25, 22:39
Lokalizacja: Droga Mleczna

Post autor: Kasjopea » 2015-07-23, 21:36

rambi pisze:Choć o przepisie na konstrukcję bomby atomowej tośmy sobie nie pogadali ;-)
Gdybyś był zainteresowany to służę pomocą.
Teoretyczną.
Praktykę proponuję we własnym zakresie- szczególnie pozyskanie materiałów. ( Choć podobno na Targu pod Moskwą mają wszystko)

8-)
"Chmury wyglądały jakby właśnie usłyszały o śniegu i rozważały tę ideę."

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1270
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2015-07-23, 21:45

Kasjopea pisze:Gdybyś był zainteresowany to służę pomocą.
Teoretyczną.
Po serbsku? 8-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5579
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2015-07-24, 12:04

Zapowiada się bardzo ciekawie :-)
Tereny niezwykle interesujące, a nieczęsto prezentowane. Rumunię i Ukrainę tu mamy, ale Bułgarii już niewiele, o Serbii nawety nie wspomnę. Czekam na ciąg dalszy, tym bardziej, że sam w tym roku liznąłem trochę "Bałkańszczyzny". :-D
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

Kasjopea
Posty: 724
Rejestracja: 2011-11-25, 22:39
Lokalizacja: Droga Mleczna

Post autor: Kasjopea » 2015-07-25, 19:13

rambi pisze:
Kasjopea pisze:Gdybyś był zainteresowany to służę pomocą.
Teoretyczną.
Po serbsku? 8-)
Po polsku ;-)
"Chmury wyglądały jakby właśnie usłyszały o śniegu i rozważały tę ideę."

Tomekk

Post autor: Tomekk » 2015-07-28, 11:27

rambi pisze:Oczywiście zamieszczam zdjęcie zdobywców :-)
Przyjęliście do tej foty pozy typu "świat to za mało" :mrgreen:

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9898
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2015-08-06, 10:40

rambi pisze:Rachunek sumienia z bilansem grzechów i dobrych uczynków zrobiony.
Złego diabli nie biorą, to tak przekornie napisałem, zanim się obrazisz.. :mrgreen:
rambi pisze:jestem ciekawy czy Wy macie jakieś sposoby na przetrwanie burzy w górach? Jak się nie ma oczywiście gdzie schować…
Ja nie mam, ostatnio podczas burzy w Beskidzie Żywieckim sprawdzałem się w zbiegu do Soblówki.

Będzie dalszy ciąg?
ПУНКС НОТ ДЭД !

ODPOWIEDZ