7 szczytów Korony Europy

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
aleksandra
Posty: 790
Rejestracja: 2012-09-22, 13:04
Lokalizacja: Toruń/Warszawa

Post autor: aleksandra » 2015-03-27, 16:53

Olu, na Zeusa!!! Zaraz będzie wiosna! ;-)
No dooobra... Już nie będę obiecywać, bo wychodzę na kłamczuchę :mrgreen:
Rzeczywiście tempo mam niczym maratończyk w skończeniu tej relacji, ale nie ukrywam, że ostatnio ani wena mnie się nie trzyma ani motywacja do pisania.
Może muszę pojechać w góry, żeby wstąpiła we mnie nowa energia... tymczasem górski głód zabija chęci :)
Ale za to kilka fotek z Serbii i Midżura:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
'Myślę o ludziach, których poznaję dzięki górom i o górach, które poznaję dzięki tym ludziom.'

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5596
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2015-03-27, 17:41

po tych kilku fotkach, jak w 3 dni nie napiszesz cd swej opowieści, to pojadę do Torunia i Cię sprowadzę na dobrą drogę!! :mrgreen: :mrgreen:
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
aleksandra
Posty: 790
Rejestracja: 2012-09-22, 13:04
Lokalizacja: Toruń/Warszawa

Post autor: aleksandra » 2015-03-27, 18:29

Lidka K. pisze:o pojadę do Torunia i Cię sprowadzę na dobrą drogę
Lidzia, teraz niestety znajdziesz mnie już tylko w Warszawie. Ale zapraszam, możesz przywieźć słoiki :mrgreen:
'Myślę o ludziach, których poznaję dzięki górom i o górach, które poznaję dzięki tym ludziom.'

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5596
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2015-03-28, 14:32

aleksandra pisze: możesz przywieźć słoiki
najsamprzód zawiozę do Poznania, potem Tobie :mrgreen: żebyś nie zasłabła przy pisaniu relacji :lol:
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2015-03-28, 16:21

Lida kiedy będziesz? Ambrozja mi się skończyła :shock:

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5596
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2015-03-29, 06:26

właśnie dostałam grafik Krutula na kwiecień: masakra, On chyba prosto do nieba pójdzie: wszystkie weekendy pracuje, za to wolne środy :roll:
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5607
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2015-03-29, 06:42

Lidka K. pisze:[...]On chyba prosto do nieba pójdzie: wszystkie weekendy pracuje[...]
Jeżeli za takie rzeczy idzie się do nieba, to...czuję już lekki niepokój. ;-)

PS - pozdrawiam z...pracy :mrgreen:
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

travel
Posty: 150
Rejestracja: 2011-08-11, 10:43
Lokalizacja: Pogórze
Kontakt:

Post autor: travel » 2015-04-01, 09:24

¦wietna historia.
Czekam na dalszy ciąg.
Trochę zazdroszczę. ;-)

Awatar użytkownika
aleksandra
Posty: 790
Rejestracja: 2012-09-22, 13:04
Lokalizacja: Toruń/Warszawa

Post autor: aleksandra » 2016-03-29, 16:33

Boję się że nie zakończę tej opowieści nigdy, jeśli nie usiądę do komputera teraz i nie opiszę tego czym chcę się z innymi podzielić. A może w tym postępowaniu istnieje celowa podświadomość? Może nie chcę się jeszcze żegnać z tą wyprawową księgą?...
Coraz trudniej o powroty, które będą tak samo intensywne jak jeszcze kilkanaście, może kilka miesięcy temu. Pamięć niestety jest zawodna, a jeśli nie pomoże się jej i nie spisze kilku słów na papierze lub w komputerowym dzienniku, okazuje się, że szybko ulatniają się najciekawsze i najbardziej ostre barwy wspomnień.


Serbia

Po greckiej uczcie i zwycięstwie na górze Zeusa, przyszedł czas na kolejny bardziej dziki region Europy. Tym razem czekała na nas Serbia i jej mieszkańcy. Często opisywana jako skrzyżowanie między wschodem a zachodem, ukazywała nam się w bardzo nierównomiernej szacie. Zmierzając ku granicy Serbsko-Bułgarskiej, oglądaliśmy zniszczone i naznaczone konfliktami wojny domowej, wsie
i miasta. Szczególnie smutnym widokiem były opuszczone, stare, niemal zrównane z ziemią domostwa obklejone klepsydrami zmarłych mieszkańców.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dotarcie na miejsce biwaku zajęło nam sporo czasu, dlatego zaraz po dotarciu do celu i posileniu się skromnym obiadem z liofilizowanych opakowań, porzuciliśmy buty trekkingowi na rzecz adidasów. Ubraliśmy się bardzo lekko, nie zapominając o czołówkach i aparatach i ruszyliśmy w stronę szczytu.

Obrazek

Trudno nazwać to wyzwanie, zdobywaniem góry, gdyż teren malował się niemal jak polski bieszczadzkie połoniny. Każdy więc obrał inny styl wędrówki na najwyższy szczyt Serbii.
Wojtek uznał, że najlepszym sposobem na pokonanie dystansu i spalenie kalorycznego posiłku będzie jogging, więc ruszył biegiem wzdłuż zielonych traw.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ja sama, widząc oddalającego się tatę, nie chciałam pozostać mu dłużna i pod wpływem chwili wyciągnęłam mp3, która dotychczas służyła mi wyłącznie w samochodzie jako umilacz czasu. Po nałożeniu słuchawek, nogi zaczęły przyspieszać i dołączyłam do pościgu, podziwiając po drodze zmianę kolorystyki nieba w chmury burzowe.
Wiola i Krzysiek obrali zupełnie inną filozofię, kontynuując spacer wzdłuż zielonych traw i zatrzymując się na uwiecznianie chwili w postaci zdjęć.

Obrazek
Pierwszy oczywiście był Wojtek, który 8 kilometrowy odcinek pokonał w godzinę, skracając oficjalny czas o połowę. Dołączyłam do niego po krótkiej chwili przybijając piątkę i oczekując na towarzyszy, przyglądaliśmy się granicy bułgarsko-serbskiej, za której przekroczenie groził surowy mandat.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na szczycie celebrowaliśmy czas. Nigdzie nam się nie spieszyło, więc i tempo schodzenia było znacznie wolniejsze niż droga w górę.
Nie sądziliśmy jednak, że serbskie góry tego dnia nas jeszcze czymś zaskoczą... Jak wielkie więc było nasze zdziwienie i radość, gdy na drodze stanęło dzikie stado koni.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Docierając do auta po zmroku, uznaliśmy, że kolejny sukces na naszej mapie podróży należy przypieczętować serbskim trunkiem. Zajrzeliśmy, więc do tamtejszego schroniska/ hoteliku na wieczorny kufelek. Upewniając się, że właściciel pozwoli nam spać na ichniej werandzie, opiliśmy sukces i przyjrzeliśmy się obsłudze, zapatrzonej w stary telewizor, na którego ekranie leciał jakiś lokalny kryminał. Emocje na twarzach kucharzy i kelnerów palących papieros za papierosem i niemal obgryzających paznokcie ze zdenerwowania o losy głównego bohatera były dla nas absolutnym zjawiskiem!
Zmęczeni, położyliśmy się w swoich śpiworach na werandzie i obserwując w oddali granatowe, gwiaździste niebo, po bardzo krótkiej chwili zasnęliśmy jak dzieci.
O poranku Wiola jako jedyna wykazała chęci dotarcia do skalistego wzgórza ponad naszymi głowami. Babin Zub, co w wolnym tłumaczeniu oznaczało babi ząb został przez nią zdobyty, a my z dołu leniwie pomachaliśmy i oczekując jej powrotu, zaczęliśmy pakowanie rzeczy do auta, by za kilka chwil ruszyć do przedostatniego celu naszej podróży...
Rumunia czekała!
'Myślę o ludziach, których poznaję dzięki górom i o górach, które poznaję dzięki tym ludziom.'

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9924
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2016-03-29, 16:42

Druga foteczka bardzo mnie urzekła!
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2464
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Post autor: sparkus » 2016-04-09, 05:44

Mam wrażenie, że serbski szczyt sprawił Wam najmniej kłopotu z tych wszystkich 7-miu i bez większego wysiłku weszliście na niego.
aleksandra pisze:Dotarcie na miejsce biwaku zajęło nam sporo czasu,
Co to za miejsce, ma jakąś nazwę?
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

Awatar użytkownika
gobo
Posty: 40
Rejestracja: 2014-01-11, 23:35
Lokalizacja: Rybnik

Post autor: gobo » 2016-04-09, 10:45

Babin Zub - jak skała pod którą stoi. Na Midżur stamtąd 2 godziny z buta.

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2464
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Post autor: sparkus » 2016-04-10, 05:14

Dzięki Gobo za info.
Będę w tamtej okolicy, to muszę przyjrzeć się Midżurowi z bliska.
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

Awatar użytkownika
Vlado
Posty: 5079
Rejestracja: 2011-01-14, 11:23
Lokalizacja: Wega XXI

Post autor: Vlado » 2016-05-27, 14:41

aleksandra pisze:Boję się że nie zakończę tej opowieści nigdy, jeśli nie usiądę do komputera teraz i nie opiszę tego czym chcę się z innymi podzielić.
Nie pali się;)
Fajna wycieczka, to i fajnie się do niej wraca;)

Awatar użytkownika
aleksandra
Posty: 790
Rejestracja: 2012-09-22, 13:04
Lokalizacja: Toruń/Warszawa

Post autor: aleksandra » 2016-06-14, 17:47

sparkus pisze:Mam wrażenie, że serbski szczyt sprawił Wam najmniej kłopotu z tych wszystkich 7-miu i bez większego wysiłku weszliście na niego.
To fakt, za to na ostatnim miałam kryzys psychiczny- nigdy bym nie przypuszczała, że w Rumunii może być tak gorąco. Czułam się jak w lesie tropikalnym :-/
gobo pisze:Na Midżur stamtąd 2 godziny z buta.
Spacerkiem :-)
Vlado pisze:Nie pali się;)
Fajna wycieczka, to i fajnie się do niej wraca;)
Jeszcze tu wrócę! Obiecuję :mrgreen:
'Myślę o ludziach, których poznaję dzięki górom i o górach, które poznaję dzięki tym ludziom.'

ODPOWIEDZ