Góry Sureanu

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2462
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Góry Sureanu

Post autor: sparkus » 2017-12-19, 18:44

Sureanu, to góry wyróżniające się od wielu innych karpackich pasm. Jedno spojrzenie na ogólną mapę Rumunii wiele mówi o tym górskim terenie.

Sureanu, to rozległy, górzysty obszar, niemal w całości porośnięty lasami, szczególnie w niższych partiach. W niczym nie przypomina wielu długich pasm, jakich w tym rejonie Rumunii nie brakuje. To góry pomijane zarówno w literaturze turystycznej, jak również przez wielu wielbicieli karpackich wędrówek, i chyba niezbyt słusznie, bo te bardzo malownicze i atrakcyjne góry, szczególnie w centralnej części, którą stanowi wysoki płaskowyż wraz z grupą wysokich szczytów powyżej 2000 m n.p.m. jest szczególnie urokliwy i w wielu miejscach tajemniczy oraz spokojny matecznik dla grubszego zwierza.

Spotykamy się wszyscy w ostatnią niedzielę czerwca, w porze obiadowej w cabanie Groapa Seaca. To klimatyczne schronisko przy drodze 7A. Niezbyt długa ta droga, bo ledwie kilkanaście kilometrów długości, ale dość ważna, bo łączy Petrosani z jedną z najbardziej znanych, wysokogórskich dróg 67C – Transalpiną. To jedno z lepszych miejsc, aby szybko podejść do centralnej części gór. Możemy zaoszczędzić sporo czasu i wysiłku, bo zaczynamy wędrówkę od wysokości 1209 m n.p.m. W schronisku dojadamy lokalne smakołyki, dopijamy piwo, parkujemy samochody i pięcioosobową ekipą wyruszamy w nieznane nam jeszcze góry. Idziemy ekipą znaną dla większości aktywnych użytkowników forum. Jest Milena z Yarpenem, Anka ze Słoniem i ja- sparkus.
Obrazek
Foto: yarpen

Od schroniska idziemy początkowo drogą 7A, a potem wkraczamy na gruntowy szlak oznaczony niebieskim trójkątem, który wyprowadza bezpośrednio, po dość stromym zboczu na przełęcz Groapa Seaca. To znacząca przełęcz o wysokości 1598 m n.p.m. rozdzielająca Góry Paring położone na południe, od obszaru Gór Sureanu na północy. Od przełęczy idziemy już szerszym traktem w kierunku północnym, początkowo przez las, ale wkrótce wychodzimy na rozległe połoniny na których pasą się stada owiec, a wokół nich uwijają się owczarki karpackie.
Obrazek
Foto: yarpen

Z uwagi na późną porę, niepewną pogodę, a także zmęczenie podróżą wychodzimy tylko nieco powyżej linii lasu i rozkładamy namioty na grzbiecie wypłaszczonej połoniny z widokiem na szczyt Capra (1972 m n.p.m.)
Obrazek

Przychodzą zaciekawieni pasterze. Pod wieczór przeganiają stada owiec bliżej wodopoju i swoich letnich bacówek. W każdym stadzie obowiązuje inny kolor znakowania owiec, co by się zwierzaki nie wymieszały, gdy pasą się na tych samych pastwiskach.
Obrazek

Tam gdzie owce, są również nieodłączne psy pasterskie. Tym razem weszły na „nasz” teren, gdzie mieliśmy postawione namioty, więc zachowują się spokojnie.
Obrazek

Przychodzą na pogaduszki pasterze i częstują swojską, mocną miksturą. Ostrzegają nas o niedźwiedziach, dlatego po kolacji cały prowiant wieszamy w workach na świerku z dala od obozu. Żywności musimy pilnować, bo przed nami jeszcze kilka dni wędrówki przez niezagospodarowane i bezludne góry.
Obrazek
Foto: Milena

Następny dzień wita nas pięknym porankiem. Mojego namiotu pilnuje jeden z piesków i pewnie „bestia” liczy, że jakiś smakołyk dostanie na śniadanie.
Obrazek

Poranny posiłek i składanie namiotów przebiega sprawnie. Spoglądamy na nieznane góry przed nami. Wędrówka zapowiada się z małymi emocjami, bo nie mamy praktycznie żadnej porządnej mapy, nie licząc prostej graniówki wydrukowanej z netu. Dopóki nic nie ogranicza dobrej widoczności, to powinna wystarczyć na przejście całych gór i dotarcie do miasteczka Cugir położonego po północnej stronie tego obszaru górskiego.
Obrazek

Pozostawiamy za sobą widok na jezioro zaporowe Oaºa Micã i długie pasma górskie, ułożone równoleżnikowo - Cindrel i Lotrului. To tam, wzdłuż wschodniego brzegu jeziora przebiega sławna droga 67 C – Transalpina, a dolina Sebeº wytycza wschodni skraj masywu.
Obrazek

Współczesna, pasterska kapliczka dowodzi, że duchowe życie wśród współczesnych pasterzy nie zanika i nawet na tym oddalonym, bezludnym terenie oczekują pociechy duchowej i opieki ze strony świętych.
Obrazek

Takie miejsca lubię najbardziej w każdych górach. Oddalenie od siedzib ludzkich wywołuje dreszcz emocji i wspaniałe uczucie jedności z górami.
Obrazek

Są takie miejsca, które szczególnie przyciągają uwagę swym urokiem lub widokiem i wtedy nawet złamane drzewo zatrzymuje na dłuższy odpoczynek.
Obrazek

Wędrujemy po bardzo malowniczej części masywu.
Obrazek

Centralna część gór, to odległość i urzekająca przestrzeń, aż po horyzont, i to jest w nich piękne. Wędrując samotnie łatwo można w nich poznać uczucie odosobnienia, a nawet zagubienia.
Obrazek

Wędrujemy traktem w kierunku centralnej części z najwyższymi szczytami masywu.
Obrazek

Na pogodę nie można narzekać, bo zawsze może być gorzej. Jedynie w południe przechodzą krótkie burze i w tym czasie chowamy się w namiotach. Jest okazja na lepszy posiłek i można iść dalej, bo w czerwcowy dzień daleko do zmroku.
Obrazek

Wędrówka przez takie góry, to czysta radość. Wiedzie nas jedynie ledwo wyjeżdżony trakt, a dookoła tylko niczym nie zmącona natura.
Obrazek

Aby nie zapomnieć, że jesteśmy w górach, czasami czekają nas podejścia na niewielkie wzniesienia. W tych górach raczej trudno się solidnie zmęczyć.
Obrazek

To jeden z mniej przyjemnych biwaków. Dzień dobiegał końca, a byliśmy w trudniejszym terenie, bardziej zarośniętym, ale udało się ustawić trzy namioty na małych, w miarę równych kwaterach. Czuliśmy się za to bezpieczniej, bo poniżej była staja pasterska, były psy i pastuszkowie z których jeden odstraszał wszystko co żywe dzikimi okrzykami. Ciek wodny płynący w pobliżu biwaku też poprawiał nastrój, po całym, długim dniu wędrówki.

Obrazek

Z naszego biwaku mieliśmy widok na zagubioną wśród dolin i licznych grzbietów staje pasterską.
Obrazek

Przed nami przełęcz od strony południowej pod najwyższym szczytem pasma – Lui Patru.
Obrazek

Podejście z przełęczy na szczyt Lui Patru było konkretne, wycisnęło sporo potu. Nie było takie długie, co dość strome i można było poczuć ciężar plecaków.
Obrazek

Spod wierzchołka mamy okazję spojrzeć z góry na przebieg naszej wędrówki.
Obrazek

To już ostatnie spojrzenie na jezioro Oaºa Micã z nad którego zbliża się ciemna, nabrzmiała od zapasu wody chmura.
Obrazek

Z kopuły Lui Patru patrzymy na zachodnie ramię ze szczytami Ausel (2008 m n.p.m.) i Clabucet (2130 m n.p.m.) na które wspólnie z Yarpenem robimy sobie krótką wycieczkę i przy okazji badamy teren położony dalej za nimi.
Obrazek

Na szczyt Lui Patru (2130 m n.p.m.) wchodzimy w porze południowej, a to, jak zwykle czas na burze. Deszcz nas nie oszczędza i przez godzinę, może trochę więcej idziemy na mokro. Sesja foto jedynie w ograniczonym zakresie i zmykamy do widocznego na przełęczy obiektu przypominającego schronisko, przynajmniej tak z góry wygląda.
Obrazek

Przed nami kolejny, wysoki szczyt – Sureanu (2059 m n.p.m.) który odsłaniają ostatnie, deszczowe chmury.
Obrazek

W siodle między szczytami Lui Patru a Sureanu zachodzimy do górskiej knajpy o ciekawej, drewnianej konstrukcji w kształcie stożka, co przypomina olbrzymi, indiański wigwam. Przed sezonem atmosfera senna, ale browarka i inne napoje można wypić.
Obrazek

Pogoda się klaruje i mamy okazję spojrzeć na szczyt Lui Patru spod knajpy na przełęczy. Prezentuje się całkiem ładnie i sprawia wrażenie solidnej górki.
Obrazek

To najładniejsza i najciekawsza część gór. Zimową porą musi być gwarno i głośno, bo na Lui Patru wyciągiem wyjeżdża gromada narciarzy. Niedaleko w dolinie jest schronisko górskie Sureanu w którym spędzamy kolejną noc. Część ekipy lokuje się w pokojach susząc ciuchy nad kominkiem, a część spędza noc klasycznie, czyli w namiocie.
Obrazek

Po nocy w schronisku wędrujemy dalej, czyli wchodzimy na przełęcz znaną nam drogą, a potem wygodnym traktem podchodzimy pod szczyt Sureanu od zachodniej strony. Za plecami pozostaje dobry widok na przełęcz i szczyt Lui Patru.
Obrazek

Wejście na szczyt Sureanu to już formalność, bo trakt biegnie stosunkowo na dużej wysokości. Po krótkim zboczu wędrówka jest szybka, a widoki znakomite. Niestety chmury znowu przeszkadzają w pełni się nimi nacieszyć.
Koło południa znowu jesteśmy zmuszeni postawić namioty i przeczekać ulewę.

Obrazek

Gdy można dojrzeć odległe zbocza i grzbiety w południowej części gór, to może oznaczać poprawę pogody, i tak się stało. Zmiana pogody na lepszą była widoczna z godziny na godzinę.
Obrazek

Biwak zakładamy na rozległym płaskowyżu podziwiając malowniczy zachód słońca.
Obrazek

Księżyc w pełni rozświetla swym zimnym blaskiem nasze obozowisko, a z gór tworzy niesamowitą scenerię. Otacza nas rozległa przestrzeń, której nie zakłóca żaden obcy dźwięk i promień światła – jest cudnie. Takiej chwili się nie zapomina.
Obrazek

Po pięknej, księżycowej nocy budzi nas pogodny poranek.
Obrazek

Zbliżamy się do górki wybijającej się ponad płaskowyż. Jak wynika z mojej graniówki, to pewnie Comãrnicel (1894 m n.p.m.) W tej części gór chyba rzadko pojawiają się obce osoby, bo psy pilnujące stada owiec są bardziej niż zwykle agresywne.
Obrazek

Wędrówka przez płaskowyż jest wyjątkowo przyjemna, a nawet urzekająca. Pustka i poczucie oddalenia od siedzib ludzkich, to niezwykłe doświadczenie.
Przed nami wyrasta porośnięty kosówką szczyt Vĭrful Negru (1860 n.p.m.)
Obrazek

Po zejściu ze szczytu Virful Negru dalszy marsz kontynuujemy wzdłuż jego zachodniego zbocza, podchodząc na jeszcze wyżej położony płaskowyż. Krajobraz przypomina mi amerykańską prerię. Tam rozkładamy się na trawie na krótki relaks. Otacza nas cisza i spokój, gdy nagle na pobliskim trakcie pojawia się sporych rozmiarów bus. Jeszcze większe ogarnia mnie zdumienie, gdy widzę, że ma polską rejestrację. W takiej sytuacji wypada zagadać. A gadamy o niczym innym, jak tylko o Karpatach i naszych wypadach. Żeby było ciekawiej, to okazuje się, że osoba podróżująca busem jest mi znana, jako autor strony internetowej i ciekawych relacji oraz zdjęć z terenu rumuńskich Karpat.
Obrazek

Samotna bacówka na karpackim pustkowiu.
Obrazek

Dłuższy odpoczynek robimy na szczycie Batrina (1792 m n.p.m.) To znaczący szczyt w tym rejonie oznaczony pomnikiem lub nagrobkiem. Jest już ostatnim z wysokich szczytów w tej części Gór Sureanu i na naszym szlaku w kierunku doliny z wartko płynącym potokiem Mic.
Obrazek

Opuszczamy strefę połonin i dalekich widoków. Dalsza wędrówka już piaszczystym traktem prowadzi przez świerkowy las. Na jednej z polan ponownie spotykamy znajomego z busem, który zatrzymał się na biwak przy cabanie.
Obrazek

Mimo, że było wczesne popołudnie, to urok tego miejsca też nas zatrzymał na biwak. Na przytulnej polanie stało schronisko „Nãsãpiste”. Było zamknięte, może dlatego, że przed sezonem mało kto tam zaglądał. Obok była obszerna wiata a w niej wszelkie wygody. Duży stół z ławami do siedzenia i piec z zapasem drewna. Obok mała studzienka z pyszną, bieżącą wodą.
Obrazek

Jeszcze przez cały poranek toczyły się ciekawe gadki z nowo poznanym wielbicielem karpackich górek.
Obrazek
Foto: Yarpen

Od schroniska schodzimy ostro w dół gruntową drogą, aż do potoku Mic, a potem cały czas długą doliną wzdłuż jego nurtu. Skwarny dzień tym razem dokucza i wzmaga pragnienie. Cierpią też stopy od nagrzanej drogi. Obrazek

Około godziny 16-tej docieramy do przystanku autobusowego w Cugir, skąd za radą i pomocą młodego Rumuna jedziemy do miasteczka Șibot przez które przejeżdżają pociągi do Petrosani.
Obrazek

Wysiadamy przy dworcu kolejowym, kupujemy na stacji bilety. Mamy dużo czasu, bo pociąg jedzie dopiero nad ranem.
Przed dworcem jest mały sklepik spożywczy, są stoły, parasole i robimy biesiadę. Wynosimy ze sklepu po kilka razy świeże pieczywo, wędliny, co lepsze piwo i co kto lubi – tak mogę kończyć wszystkie wędrówki.
Do Petrosani dojeżdżamy ok. 7-mej rano. Rozglądamy się za transportem naszej piątki do schroniska. Czekamy na busa który jedzie w tamtym kierunku. Niestety tylko do krzyżówki za Petrosani, dlatego idziemy na postój taxi i dwoma taryfami wygodnie zajeżdżamy do schroniska Groapa Seaca. Tam w komplecie kończymy naszą wspaniałą eskapadę po Górach Sureanu.

Obrazek
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

Maria z Pogórza
Posty: 58
Rejestracja: 2016-12-07, 13:08
Lokalizacja: Pogórze Przemyskie

Post autor: Maria z Pogórza » 2017-12-20, 07:05

Otworzyłam sobie mapę i jotka w jotkę prześledziłam trasę wędrówki :-)
Przejeżdżając głęboką, wciosową doliną 67C ani myślałam, że równolegle biegnie tak malownicze pasmo :-)
Widoki niesamowite, spotkania z ciekawymi ludźmi, może nawet te południowe burze nie były tak dokuczliwe :-)
Wasze namioty wśród łanów rozkwitłej ciemiężycy ... wracam do tego zdjęcia najczęściej :-)

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2462
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Post autor: sparkus » 2017-12-21, 06:20

Maria z Pogórza pisze:ani myślałam, że równolegle biegnie tak malownicze pasmo
W czasie planownia wędrówki przez to pasmo podejrzewałem, że może być bardzo ciekawe pod każdym względem, ale i tak byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Największy walor, to jego rozległość i różnorodność krajobrazu. Pustka na trasie wędrówki, cisza i spokój. Jedynie w rejonie najwyższego szczytu Lui Patru razi trochę stacja narciarska z wyciagiem, ale w okresie letnim jest też tam spokojnie. Jest tam jeszcze kilka wspaniałych rzeczy, które warto zobaczyć, dlatego mam ochote na jeszcze jedno przejście, ale już na innym kierunku. :-)
Maria z Pogórza pisze:Wasze namioty wśród łanów rozkwitłej ciemiężycy ... wracam do tego zdjęcia najczęściej
O, ciemiężyca była tam dorodna. Też mi się podobała.
Obrazek
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

Awatar użytkownika
dave
Posty: 402
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Post autor: dave » 2017-12-21, 20:07

Ech, piękna ta Rumunia. Powinieneś wydać Twoje relacje drukiem. ;-)

Arni
Posty: 110
Rejestracja: 2009-04-19, 08:57

Post autor: Arni » 2017-12-21, 21:34

Ledwo 2,5 miesiąca minęło, a już łza się w oku kręci od wspomnień :)
Ładne, spokojne górki choć mi te całe compleksul turistikum najmniej się podobało.
Obrazek

Awatar użytkownika
Gryf
Posty: 1241
Rejestracja: 2009-05-25, 06:38
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Gryf » 2017-12-26, 10:34

Sparkus, jaki jest adres strony internetowej kierowcy busa?
Świniopas, łazęga, powsinoga, wałkoń i szaławiła.


"Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć" (Mt 8, 9-20)

(FFWK)

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1270
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2017-12-27, 07:24

Wiele słyszałem o tej Waszej eskapadzie i z chęcią teraz poczytałem Twoją relację, która uzupełniła moją wiedzę :-) No i zdjęcia zrobiły wrażenie! :-) Bardzo lubię Rumunię i liczę na to, że znowu będziemy mieli się tam okazję kiedyś spotkać :-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5579
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2017-12-27, 21:43

Hej Ekypa! ;-)

Dobrze się czytało i oglądało. Karpaty z Rumunii zawsze w cenie! :-) Twarze znane i tereny piękne. Jak zwykle inspirująco działają na mnie takie relacje.
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2462
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Post autor: sparkus » 2018-01-16, 19:59

Arni pisze:Ładne, spokojne górki choć mi te całe compleksul turistikum najmniej się podobało.
To fakt, trochę razi w oczy. Akurat w samym środku masywu, gdy po wędrówce przez bezludne góry wzrok napotyka całe to zimowe ustrojstwo. Widok szpeci konstrukcja wyciągu i infrastruktura nartostrady - pryska wtedy cały nastrój. :-(
Gryf pisze:jaki jest adres strony internetowej kierowcy busa?
Coś musiało się pozmieniać na serwerach, bo nie mogę odszukać jego strony. Jak znajdę, to zapodam linka.
rambi pisze: liczę na to, że znowu będziemy mieli się tam okazję kiedyś spotkać
Rambi, pozostało jeszcze mnóstwo pasm, tak, że jest w czym wybierać i się umawiać. :-)
Satan pisze:Dobrze się czytało i oglądało.
Satan, dzięki, tym większe, że Ty potrafisz docenić i nacieszyć się wyrypami po karpackich górkach. :-)
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

Arni
Posty: 110
Rejestracja: 2009-04-19, 08:57

Post autor: Arni » 2018-01-29, 16:07

Bo te Karpackie górki to jedyne słuszne w okolicy ;-)

Awatar użytkownika
Slon
Posty: 182
Rejestracja: 2013-10-28, 16:57
Lokalizacja: W-w

Post autor: Slon » 2018-04-06, 11:36

Fajne wspomnienie - dzieki Tadeusz.
Chetnie jeszcze bym wrocil do Rumunii
Kierunek - tam gdzie a'hoj przygodo.

ODPOWIEDZ