Rumunia - Korona Gór

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 733
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2014-12-03, 01:41

sparkus pisze:
We wrześniu, razem z Tomkiem wyczuwając sprzyjającą pogodę wybraliśmy się na dłuższą wędrówkę po nowych dla nas rumuńskich szlakach. Tym razem kierujemy się na długie, ale trochę pokręcone pasmo Suhard. Zaczynamy od przełęczy Rotunda, a kończymy w mieście Vatra Dornei do którego schodzimy po czterech dniach nieśpiesznego łażenia po tych górach.

OMUL 1932 m n.p.m. - najwyższy szczyt tego pasma osiągamy w drugim dniu wędrówki z samego rana i przy słonecznej pogodzie.
Oj, po tych Twoich kilku zdjęciach zatęskniłem za Górami Suhard. Byłem w nich baaaardzo dawno temu, w sierpniu 1984 r., gdy przez przeszło 3 tygodnie włóczyliśmy się po rumuńskiej Bukowinie i przyległych pasmach Karpat. Zaczęliśmy od malowanych monastyrów, przy okazji zaglądając do polskich wiosek (wtedy polscy turyści w Pleszy, Nowym Sołońcu i Poianie Micului stanowili dla miejscowych Polaków taką samą egzotykę, jak oni wtedy dla nas; dzisiaj w Sołońcu w sezonie turystycznym stoi chyba więcej w ciągu dnia autokarów na polskich blachach niż wtedy wszystkich turystów polskich w całym sezonie letnim), później przez chyba z tydzień wędrowaliśmy przez Góry Rodniańskie z zachodu na wschód – od przełęczy ªetref do przełęczy Rotunda – aby wreszcie wejść w Suhard. Również naszą wędrówkę skończyliśmy w Vatra Dornei i również – tak jak i Wy – pociągnęliśmy jeszcze na kilka dni w Munþii Calimani – Góry Kelimeńskie.

W Kelimanach później jeszcze byłem – w październiku 2006 r. Na połoniny Suhardu nie było jakoś okazji powrócić. A trzeba! Patrząc na Twoje zdjęcia z tych gór widzę, że już nie pamiętam sylwetki najwyższego w tym paśmie Omula. Moje fotografie mi nie pomagają - przez cztery dni, mimo wspaniałej i "widokowej" pogody zrobiłem raptem 17 zdjęć. Jeszcze w Rodniańskich założyłem do aparatu ostatnią rolkę ORWO-wskich slajdów i musiało to mi wystarczyć na końcówkę Rodniańskich, cały Suhard i zwiedzany przez nas fragment Kelimenów. Nie zrobiłem nawet zdjęcia naszych namiotów rozbitych nad położonym na głównym grzbiecie jeziorkiem Icoana, mimo, że zawsze trzymałem się zasady, że na biwaku przynajmniej jedną fotografię trzeba wykonać! Ku pamięci!

Tak w ogóle, to jak patrzę na tych moich kilkanaście starych zdjęć z Suhardu i konfrontuję z tymi wykonanymi obecnie, a publikowanymi w internecie, to mam wrażenie, że to jakieś inne góry. Gdy my przechodziliśmy przez przełęcz Rotunda, to jedynym obiektem tam się znajdującym był schron z okresu międzywojennego, żadnych budek, hoteli itp. Chociaż akurat wtedy to o jakimś schronisku marzyliśmy, gdyż w Górach Rodniańskich prawie kończyło nam się jedzenie. Na jedenaście osób zostały nam chyba jedynie dwie lub trzy konserwy, dość spory kawałek owczego sera kupionego w jednej z rodniańskich bacówek (za papierosy), mleko w proszku, budyń, trochę puré ziemniaczanego, cukier i herbata. I to wszystko, a w Suhardzie zaplanowaliśmy trzy biwaki. Ale mimo braku jedzenia - weszliśmy w te góry!


Obrazek

Wcześniej na Rotundzie kupiliśmy od przejeżdżającego tamtędy rumuńskiego kierowcy trochę benzyny do palników (bo i benzyna się kończyła), zafundowaliśmy sobie zamiast obiadu dość duże porcje budyniu - pamiętam, że pichcił go Piotrek, ten sam z którym rok temu, w 2013 r., wędrowałem przez Karpaty Zakrętu.

Początkowo Suhard nas jakoś nie zachwycił. Przeskok mentalny od właśnie opuszczonych Gór Rodniańskich był nieco szokujący. Takie "zwykłe" połoniny - bo te Rodniańskie, popodcinane kotłami polodowcowymi, były "niezwykłe".

Obrazek

Ale gdy zaczęliśmy szukać miejsca na postawienie naszych namiotów, to już te góry polubiliśmy. Okazuje się, że na tych połoninach w miejscu gdzie nas zastał zmierzch, nigdzie nie było płasko. Nigdzie nie mogliśmy znaleźć dobrego miejsca na rozbicie namiotów. W końcu jednak coś znaleźliśmy - całkowicie już zarośniętą trawami drogę wojskową z I wojny światowej.

Obrazek

A rano czekał mnie smutny obowiązek (bo kierownikowałem całemu przedsięwzięciu) podzielenia na 11 kawałków ostatnich resztek owczego sera. To co dzierżę w swych łapach to nie chleb (oj, tego rarytasu to nie mieliśmy od chyba czterech już dni), a właśnie ser.

Obrazek

Potem zwijanie namiotów...

Obrazek

...i start w stronę Omula

Obrazek

Szczytowanie w podgrupach...

Obrazek

... i w grupie, czyli statycznie

Obrazek

To chyba rzut oka z Omula na Góry Rodniańskie? Ale mogę się mylić - tyle lat wszak już minęło

Obrazek

A potem znowu grzbietem

Obrazek

zatrzymując się od czasu do czasu na drugie śniadanie, obiad i podwieczorek. Menu zawsze takie samo - borówki!!!! A tych były tam ogromne ilości!

Obrazek

Obrazek

Po drodze również wejście na chyba najładniejszy szczyt w Suhardzie - Vârful Faraoane (1715 m n.p.m.)

Obrazek

Ostatni wieczór w tych górach. Spaliśmy w namiotach koło rozpadającej się bacówki. W niej urządziliśmy sobie wieczór z gitarą. Fajnie zabrzmiała wtedy "Ballada o świętym Mikołaju" Andrzeja Wierzbickiego

Obrazek

A rano zejście do Vatry Dornei, na ostatnich kilometrach drogą leśną totalnie zniszczoną racicami bydła. Takiego błota jak wtedy do dzisiaj nie widziałem. W mieście rzuciliśmy się na sklepy spożywcze - nic w nich nie było (wiadomo Rumunia czasów Ceausescu!), następnie na bazar (owoce i paprykę jedliśmy kilogramami), a potem na cukiernie (były jakieś niedobre i niezbyt świeże ciastka kremowe - ale były)! Sraczki po tym wszystkim nie miały tylko trzy osoby - ale niedyspozycję przewodu pokarmowego i tyłka leczono już w Kelimenach.... a ściślej w znanej Ci Sparkusie wiosce Gura Haiti.


sparkus pisze:
Już ze szczytu spoglądamy na południe, gdzie rysują się jeszcze wyższe szczyty Kelimenów.
(…) Dalej już stromo, kamienistym żlebem wychodzimy na połogi grzbiet, którym na wschód i poprzez skalistą grań docieramy na najwyższy szczyt
Czy chodziło Ci o ten żleb?

Obrazek

Obrazek

Jest rzeczywiście wredny, zwłaszcza gdy wchodzi się na grzbiet z ciężkim workiem na plecach.

Ale później, już na głównej grani Kelimenów, już jest wyłącznie bajkowo…

Obrazek

Obrazek

Z wyjątkiem widoku na opuszczoną kopalnię siarki oczywiście (chyba również musieliście obok niej przechodzić)…

Obrazek


buba1 pisze:
Cisy2 pisze: Ale ogólnie super i to we wszystkich możliwych kontekstach - także relacjach z miejscową ludnością. Jedna z ciekawszych moich rumuńskich przygód :-D
Mnie to by najbardziej zalezalo abys rozwinal w relacji ten kontekst :-P
To może Paulino pierwszy z brzegu przykład. Pierwszym zwiedzanym przez nas w tym roku pasmem południowokarpackim były Góry Mehedinþi. Topograficznie dość mocno skomplikowane, zwłaszcza w zalesionych południowych partiach masywu. W drugim dniu wędrówki miejsc, w których gubiliśmy szlaki-widma, ścieżki-widma, płaje-widma, było zatrzęsienie. Pomagał nam trochę kompas, trochę spotkani na niektórych polanach pasterze, nie pomagały mapy, bo te są do luftu. Wieczorem chcieliśmy z Łukaszem tylko wyjść z lasu i znaleźć jakąś polankę na rozbicie namiotu. I znaleźliśmy - mokrą, z mocno nachylonymi stokami. Albo ja spałbym na Łukaszu, albo on na mnie - chyba musielibyśmy losować, kto jak śpi.

I tak wybierając miejsce na namiot usłyszeliśmy krowie dzwonki. Z dołu doliny szły trzy krowy, jeden pies, może dwudziestoletnia dziewczyna i kilka lat od niej starszy chłopak. Mówili tylko po rumuńsku, ale rozmowa jakoś poszła. Nicolae i Anica, z pobliskiej wioski Isverna.

Nicolae zerknął na nasze przymiarki do rozbicia namiotu i zaproponował nam nocleg w jednym z pobliskich szałasów pasterskich. "Tylko kilkaset metrów drogi, trochę do góry". Zgodziliśmy się. Jasne, że z radością. Chłopak popatrzył jeszcze na nasze plecaki, podniósł jeden, następnie drugi... i zarzucił na swoje plecy ten cięższy - czyli mój. Bez słowa, tak zupełnie naturalnie.

Obrazek

A po drodze do szałasu znalazł się zagubiony trzy godziny wcześniej szlak-widmo, czyli czerwony pionowy pasek.

Doszliśmy na Poianę Ploºtina, leżącą na wysokości około 900 m n.p.m. Jedynym znajdującym się na niej budynkiem był szałas do którego zmierzaliśmy. Dotarliśmy do niego i od razu Nicolae zabrał się za rozpalanie w jego wnętrzu watry. Dla nas!

Obrazek

Obrazek

Anica wydoiła jedną z krów, odlała nam półtora litra mleka. Przepysznego. Nicolae pokazał nam jeszcze, gdzie znajduje się wykuta w skale studnia; faktycznie, sami mogliśmy do niej nie trafić. A potem zostawiając nas samych w szałasie Anica z Nicolae poszli na sąsiednią polanę, do głównej bacówki, w której spali również i inni pasterze z Isverny.

Zostaliśmy z Łukaszem sami. Chociaż nie - przez całą noc słyszeliśmy dzwonki krów, które zostały na "naszej" polanie. W szałasie zrobiliśmy sobie kuchnię...

Obrazek

... sypialnia jednak była na zewnątrz

Obrazek

A rano do szałasu przyszedł ponownie Nicolae ze swym psiakiem. Sympatyczna psina chyba pierwszy raz w życiu zjadła tego ranka kabanosa. Smakował mu - to pewne. Z Nicolae gadaliśmy jeszcze z pół godziny. Może nawet dłużej, bo z Łukaszem wypalili chyba po trzy fajki, jeżeli nie więcej. A potem jeszcze przekazanie nam adresu Nicolae z prośbą o przysłanie mu kilku zrobionych podczas naszego spotkania fotografii i w końcu chwila pożegnania...

Obrazek

I takich spotkań, w których mogliśmy uświadczyć tak wiele bezinteresownej pomocy ze strony Rumunów, było podczas naszej tegorocznej wędrówki naprawdę dużo.

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2462
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Post autor: sparkus » 2014-12-10, 10:30

Cisy2 pisze: Byłem w nich baaaardzo dawno temu, w sierpniu 1984 r.
To rzeczywiście szmat czasu i wiele szczegółów może się już zatrzeć w pamięci. Wiele widoków z Twoich zdjęć z przed lat rozpoznaję i porównując do obecnej chwili można się cieszyć, że niewiele się zmieniło. Może tylko powstało kilka nowoczesnych, murowanych zagród dla owiec, a stare, drewniane pomału kończą swój żywot. Góry w swym kształcie i uroku pozostały takie same.
Pomału powstaje obszerna relacja z tych gór, to wtedy zamieszczę więcej ciekawych i pięknych zakątków z tego pasma.
Cisy2 pisze:Oj, po tych Twoich kilku zdjęciach zatęskniłem za Górami Suhard.
Te góry mają coś w sobie, że niełatwo o nich zapomnieć, i tak myślę, że gdyby była okazja jeszcze raz tam pójść, to chętnie tam się wybiorę na kilka dni, tym bardziej, że podczas naszej wędrówki przeszliśmy bokiem obok ładnego szczytu Ousoru 1639 m n.p.m., który od strony naszego podejścia wyglądał mało ciekawie, ale po przeciwnej stronie stał się dużo bardziej atrakcyjny i warto byłoby na niego wejść.
Cisy2 pisze: Nie zrobiłem nawet zdjęcia naszych namiotów rozbitych nad położonym na głównym grzbiecie jeziorkiem Icoana, mimo, że zawsze trzymałem się zasady, że na biwaku przynajmniej jedną fotografię trzeba wykonać! Ku pamięci!
To pewnie też znajomy widok. :-)
Obrazek
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

Awatar użytkownika
Slon
Posty: 182
Rejestracja: 2013-10-28, 16:57
Lokalizacja: W-w

Post autor: Slon » 2014-12-10, 13:45

sparkus pisze: ... i tak myślę, że gdyby była okazja jeszcze raz tam pójść, to chętnie tam się wybiorę na kilka dni...
a może tak w czerwcu....
Kierunek - tam gdzie a'hoj przygodo.

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2462
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Post autor: sparkus » 2014-12-16, 09:27

Slon pisze:a może tak w czerwcu....
Może być i w czerwcu, o ile uda się połączyć "przed" lub "po" z innym pasmem. Te wszystkie jeszcze nieznane karpackie góry, mają jednak większą siłę przyciągania. :-)
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

Awatar użytkownika
Slon
Posty: 182
Rejestracja: 2013-10-28, 16:57
Lokalizacja: W-w

Post autor: Slon » 2014-12-16, 11:34

Tez moze byc inne pasmo :)
Kierunek - tam gdzie a'hoj przygodo.

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 733
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2014-12-28, 13:41

sparkus pisze:
To pewnie też znajomy widok. :-)

Obrazek
Dziękuję Ci Sparkusie za najpiękniejszą ikonkę (lacul Icoana) z Gór Suhard :-D

Awatar użytkownika
Gryf
Posty: 1241
Rejestracja: 2009-05-25, 06:38
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Gryf » 2015-02-16, 07:58

Płaj nr 47. str. 121-154. "W poszukiwaniu turystycznej korony gór Rumunii." Jerzy Montusiewicz.
Sądzę, że ten materiał w wyczerpujący i precyzyjny sposób rozwiązuje problematykę tematu korony gór Rumunii.
Należy jeszcze dodać, że autor tego artykułu jest pierwszym znanym i udokumentowanym zdobywcą tej korony.

Wywiad z J. Montusiewiczem w wersjach rumuńskiej i angielskiej.


The Romanian version:
http://iest.ro/polonezul-care-poarta-co ... ii-nostri/

The English version:
http://iest.ro/en/the-polish-man-who-we ... -37-years/
Świniopas, łazęga, powsinoga, wałkoń i szaławiła.


"Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć" (Mt 8, 9-20)

(FFWK)

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 733
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2015-02-16, 10:54

Mnie w tej rozmowie rumuńskiej dziennikarki najbardziej zaskoczyło nie tyle sama jej treść, ile "to co pod artykułem". Zaskoczyło in minus - zero reakcji ze strony rumuńskich internautów!!! Żadnego - nawet najbardziej lakonicznego - komentarza. A jest opcja komentowania artykułu. Wygląda to tak, z naszej perspektywy, że albo korona gór w ich kraju zupełnie im zwisa, albo jest dla nich szokiem i czymś nie do przełknięcia, że pierwszą osobą, która weszła na najwyższych przeszło 90 szczytów "ich" pasm górskich, był ktoś spoza ich kraju.

Tak trochę dziwnie...

Awatar użytkownika
Gryf
Posty: 1241
Rejestracja: 2009-05-25, 06:38
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Gryf » 2015-02-17, 10:50

Aż 15 rumuńskich pasm przekracza wysokością 2000 m. n.p.m.

- Kelimeńskie
- Rodniańskie
- Bucegi
- Leaota
- Piatra Craiului
- Iezer-Papusa
- Fagarasze
- Capacini
- Lotru
- Cindrel
- Surean
- Paring
- Retezat
- Godeanu
- Tarcu

I aż dziw bierze, że w tym spisie nie ma żadnego pasma z zachodnich rumuńskich Karpatów także i w Karpatach Zewnętrznych (Fliszowych) brak jest dwutysięczników.

Z kolei tylko cztery pasma posiadają szczyty przekraczające wysokość 2500 m. n.p.m.

- Bucegi
- Fagarasze
- Paring
- Retezat.

Żródło: Karpackie gry. M. Nevrly
Świniopas, łazęga, powsinoga, wałkoń i szaławiła.


"Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć" (Mt 8, 9-20)

(FFWK)

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2462
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Post autor: sparkus » 2015-12-07, 22:30

W tym roku udało mi się przejść kilka kolejnych, karpackich pasm w Rumunii i wejść na najwyższe ich szczyty, w tym na jeden z bardziej honornych szczytów powtórnie.

Tradycyjnie pogoda była sprzyjająca i pozwalała w pełni nacieszyć się wędrówką, biwakami i widokami. Jedynie przez pierwsze dwa dni w Górach Sureanu trapiły nas przelotne deszcze, których kulminacja nastąpiła akurat dokładnie na ich najwyższym szczycie – Lui Patru 2130 m n.p.m.
Obrazek

Pięcioosobową, forumową ekipą stajemy w południe na szczycie. Jedynie kilka fotek uwiecznia ten moment, bo zacinający deszcz zalewał obiektywy.
Obrazek


Nowe, ciekawe góry poznaję z TomkiemK podczas wrześniowej wyprawy. Zaczynamy od Gór Ciukaº. Już podczas ubiegłorocznej eskapady po Karpatach mieliśmy ochotę do nich zajechać, ale ostatecznie zmieniliśmy plany z uwagi na dość dużą odległość od miejsca naszych wędrówek.
Obrazek

Na szczycie Ciukaº 1994 m n.p.m. Dotarliśmy na niego już pod koniec dnia i byliśmy chyba już ostatnimi osobami, które w tym dniu zeszły z tego szczytu.
Obrazek

W Góry Grohotiº wchodzimy z przełęczy Bratocea, od razu z marszu po przejściu Gór Ciukaº. Zapas prowiantu pozwolił nam na kilkudniowe łażenie po górach. Na przełęczy od ekipy porządkowej dostajemy odpowiedni zapas wody, który ma nam umożliwić dwudniowe chodzenia po głównym grzbiecie tego pasma. Zapobiegliwie zabieramy dużo płynów, bo ten rok był nadzwyczaj suchy i już na początku września połoniny opustoszały z powodu braku wody , tylko gdzieniegdzie można było napotkać stada owiec. Okazało się jednak, że w tych górach, pomimo suszy z wodą było całkiem dobrze. Już na granicy lasu spotykamy dobrze zaopatrzony ciek wodny, a także po zachodniej stronie najwyższego szczytu było całkiem wydajne źródło z dobrą wodą.
Obrazek

W drugim dniu wędrówki po tym połoninnym paśmie wchodzimy na najwyższy szczyt – Grohotis 1767 m n.p.m. Od strony głównego grzbietu wygląda niepozornie, ale od zachodniej strony sprawia dużo lepsze wrażenie konkretnej górki.
Obrazek

W Góry Bucegi podjeżdżamy kawałek drogi samochodem, chociaż w naturalny sposób można było do nich przejść bezpośrednio z Gór Grohotiº. Ułatwiamy sobie jednak drogę, bo czas naszej eskapady po Karpatach dobiegał końca i pogoda stawała się bardziej niepewna. To jedno z wyższych, karpackich pasm o dość ciekawej budowie i pewnie też przeszłości geologicznej.
Obrazek

Najwyższy szczyt Omu 2505 m n.p.m. jest wyraźnie widoczną kulminacją na północy pasma. To na tym szczycie znajduje się schronisko, które jest najwyżej położone w całych Karpatach. Nasz zamiar zanocowania w tym schronie nie spełnił się, bowiem obiekt był zamknięty na głucho. Być może, brak wody był tego powodem. Spróbujemy jeszcze raz przy innej okazji spędzić noc w tym schronisku.
Obrazek


Podczas czerwcowego wypadu udało mi się w towarzystwie Mileny i Yarpena po raz drugi połazić po Paringu.
Obrazek

Tym razem poprzez najwyższy szczyt Paringul Mare 2519 m n.p.m. powędrowaliśmy na wschód, aż do przełęczy Urdele. Dzięki temu mogłem poznać to piękne pasmo w całości.
Obrazek
Ostatnio zmieniony 2015-12-08, 06:55 przez sparkus, łącznie zmieniany 1 raz.
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3146
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2015-12-07, 23:09

To na tym szczycie znajduję się schronisko, które jest najwyżej położone w całych Karpatach. Nasz zamiar zanocowania w tym schronie nie spełnił się, bowiem obiekt był zamknięty na głucho. Być może, brak wody był tego powodem. Spróbujemy jeszcze raz przy innej okazji spędzić noc w tym schronisku.
Szkoda ze sie nie udalo! strasznie jestem ciekawa jak wyglada w srodku. Bo z zewnatrz robi wrazenie bardzo sympatyczne! wyglada jak takie prawdziwe schronisko, a nie jakis hotel..
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5576
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2015-12-08, 21:29

Ech..Rumunia, zawsze czytam relacje z niej z zapartym tchem, dawaj więcej fotek! ;-)
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2462
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Post autor: sparkus » 2015-12-08, 22:12

Satan pisze:dawaj więcej fotek!
Satan, za to smakowite ciacho. które nam podesłałeś w Niski, to chociaż właśnie karpackimi fotkami Ci podziękuję. :-)
buba1 pisze:Szkoda ze sie nie udalo! strasznie jestem ciekawa jak wyglada w srodku.
Też byliśmy zawiedzeni. W takim schronie wypada się zdrzemnąć. Dobrze, że mieliśmy namiot i noc spędziliśmy w przytulnej dolinie. W tym samym czasie przyszła też dziewczyna z Rumunii na nocleg i musiała przejść do innego schroniska, co pewnie nie było dla niej przyjemne, bo miała już w nogach podejście z Sinai, które jest dość karkołomne na kilku odcinkach.
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

Tomekk

Post autor: Tomekk » 2015-12-09, 14:33

sparkus pisze:udało mi się (...) po raz drugi połazić po Paringu.
Moim zdaniem byłeś tam po raz trzeci ;-)

Awatar użytkownika
Slon
Posty: 182
Rejestracja: 2013-10-28, 16:57
Lokalizacja: W-w

Post autor: Slon » 2015-12-09, 16:31

Satan pisze:Ech..Rumunia, zawsze czytam relacje z niej z zapartym tchem, dawaj więcej fotek! ;-)
Masz czas w czerwcu '16? :)
Kierunek - tam gdzie a'hoj przygodo.

ODPOWIEDZ