Ukraińskie przedgórze bieszczadzkie (Sianki- St.Sambor)

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 733
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2015-04-17, 11:30

Paulino, bardzo lubię wracać do tej Twojej relacji. Kilkakrotnie już ją przeczytałem - od pierwszego do ostatniego akapitu. Kilkakrotnie ją obejrzałem - od pierwszego do ostatniego zdjęcia. Nie napisałem jednak pod nią dotąd żadnego komentarza. Powiedziałem sobie kiedyś, że usiądę do klawiatury z myślą, by tę ważną dla mnie Twoją relację skomentować, dopiero wtedy, gdy w swoich szpargałach znajdę jedno zdjęcie. I kilka dni temu je znalazłem...

W Twoich i Toperza wspomnieniach z ukraińskiego przedgórza Bieszczadów i Gór Sanocko-Turczańskich (bo i to pasmo pojawia się w Waszej relacji) już pierwsza zamieszczona fotografia - o ta właśnie, zrobiona z okna elektriczki jadącej z Sambora do Sianek - spowodowała, że niespokojnie zacząłem się wiercić na krześle. W chwilę później poczułem piekące policzki...

buba1 pisze:
Udaje nam sie otworzyc okno wiec wywieszam łeb na zewnatrz chłonac zapach i klimat mijanych wsi. Aromat siana i krowy czasem zastepuje nagły swist i chłodny oddech wilgotnego tunelu.

Obrazek
Przejeżdżaliście wtedy przez most przerzucony ponad jakąś wiejską drogą. Widać jej nawierzchnię, typową dla ukraińskich karpackich wiosek, kilka domków, gdzieś tam na południu jakiś Szymoniec i parę sąsiednich górek.

Ileż ja razy, gdy byłem dzieckiem, chciałem wejść na ten most i na dłużej spojrzeć na południe - utrwalić w pamięci właśnie ten widok, który ty ponad trzydzieści lat później zadokumentowałaś. Widywałem go kilkakrotnie tylko przez sekundy - właśnie z okien pociągu. Na ten jeden tak ważny dla mnie most nigdy jednak nie mogłem wejść. Strażnik z bronią (bo w Związku Radzieckim przy każdym moście, wiadukcie i tunelu było stanowisko - budka, pomost - dla uzbrojonego strażnika strzegącego tego obiektu) zabraniał. "Nie nada, nie nada!" - słyszę jego słowa do dziś...

I kolejne Twoje zdjęcie - nie ma go w relacji, ale znalazłem w podlinkowanej galerii - wykonane dosłownie kilka chwil po tej fotce z mostu.

O właśnie to:

Obrazek


Jakaś wioska, droga do lasu, ledwo widoczny, ukryty wśród zieleni, most przerzucony nad rzeką Stryj. Wioska najbliższa mojemu Tacie. Jawora - tam się właśnie urodził.

A różową strzałkę na Twojej fotografii dorysowałem ja. Ma ona związek z fotografią, której tak długo szukałem.

Tych kilkanaście domków na Twojej fotografii to położony na prawym, wschodnim brzegu Stryja przysiółek Jawory Stodółka, a za nim pełna jagód góra Kamionka. Tak nazywany jest na przedwojennych polskich mapach WIG-owskich, chociaż wszyscy mieszkańcy Jawory - Polacy i Bojkowie - nazywali go zawsze Stodiłka. Ty zrobiłaś zdjęcie z okien pociągu na Stodiłkę, a ja dawno, dawno temu, gdy miałem 16 lat, zrobiłem zdjęcie w przeciwną stronę. Robiłem swoją fotografię właśnie z miejsca zaznaczonego na Twoim zdjęciu strzałką - z pola wujka Michała, kuzyna mojego Taty. Zobaczyłem wtedy długi pociąg towarowy jadący od strony Lwowa i Sambora w stronę Turki i Sianek i zrobiłem mu zdjęcie. Przy okazji leżącemu za torami kolejowymi masywowi Wieńca. Właśnie gdzieś tam, ale już nieco poza prawą krawędzią fotografii, ma swoje źródła Dniestr. Miałem wtedy Smienę 8M, kupioną zresztą w pobliskiej Turce dwa lub trzy lata wcześniej, gdy musieliśmy po przyjeździe do naszej rodziny w Jaworze zameldować się w urzędzie powiatowym.

Obrazek

Był wtedy początek lipca, koniec sianokosów. Wujek był w pracy, jego żonie - cioci Kasi, pochodzącej z bojkowskiej rodziny - pomagaliśmy przy układaniu snopków w czwórkę. Moi rodzice, siostra i ja. Nieraz też łaziłem z jednym z moich dalekich kuzynów - również Michałem, synem wujka Janka, drugiego kuzyna mojego Taty - z krowami nad łąki nad Stryjem, leżące na prawym brzegu rzeki między Jaworą a Isajami. Gdy jechał pociąg po drugiej stronie rzeki liczyliśmy wagony. Składy były potężne. Te pociągi, które jechały w stronę Przełęczy Użockiej często miały jedną lokomotywę z przodu i dwie pchające z tyłu. A my liczyliśmy - ja po polsku, Michał już w jakiejś mieszaninie polskiego, bojkowskiego, ukraińskiego i niekiedy z jakimś wtrętem rosyjskim. Do trzydziestego dziewiątego wagonu nasze słowa brzmiały podobnie, niekiedy tak samo, dopiero przy następnym pojawiał się dysonans - "czterdzieści" i "sorok". ¦mialiśmy się i dorzucaliśmy do rozpalonego wcześniej ogniska kilka wysuszonych znalezionych nad rzeką badyli, wcześniej wyrzuconych przez wody wezbranego Stryja. Albo Michał uczył mnie łapać pstrągi "na rękę", bez użycia wędki. Dwadzieścia lat temu zbudował swój dom bardzo blisko rzeki - to ten cytrynowy domek na Twoim zdjęciu, jedyny ustawiony prostopadle swoją ścianą szczytową do rzeki.

Ale wróćmy do Twojego pierwszego zdjęcia - tego zrobionego z wiaduktu nad drogą w Jaworze. Gdy robiłaś swoją fotografię, za plecami miałaś ogród i dom mojego dziadka. Znajdował się po wschodniej stronie wioskowej drogi. Istnieje do dziś, chociaż podczas naszych odwiedzin rodziny, która nie wyjechała po II wojnie światowej z Jawory, nigdy w nim nie spaliśmy. Nie należy już do nikogo z naszej rodziny. Zajęło go wcześniej państwo - radzieckie. Rekompensatą miało być przyznane dziadkowi poniemieckie gospodarstwo na Ziemi Kłodzkiej. W latach 70. i 80. w dawnym domu rodziny Taty znajdował się sklep z artykułami przemysłowymi. Teraz jest tam urządzona jakaś wioskowa knajpka. Gdy dziadek budował dom, ten miał nieco inną formę - był nieco wyższy. Cały teren wokół domu został w czasach ZSRR podsypany ziemią i kamieniami na wysokość prawie 1 m, przez co zlikwidowany został ganek budynku. Te zmiany miały umożliwić wygodniejsze wyładowanie towarów, dowożonych ciężarówkami do sklepu. Nie mam więc niestety fotografii pierwotnej bryły domu, są tylko rysunki Taty...

Obrazek

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2460
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Post autor: sparkus » 2015-04-19, 05:44

Jedna fotka, a jaka pasjonująca historia.
Sam zacząłem przypominać sobie różne wspomnienia opowiadane w zimowe wieczory przez moich bliskich, o życiu i zdarzeniach na dawnych wschodnich terenach. Może kiedyś wyruszę, aby odszukać niektóre ślady i umiejscowić opowiadane historie.
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5547
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2015-04-19, 06:28

sparkus, koniecznie, :-)
Cisy2, ręce opadają, kolejny wpis, kolejny zachwyt ;-)
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3143
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2015-04-20, 11:40

Cisy2 pisze: Tych kilkanaście domków na Twojej fotografii to położony na prawym, wschodnim brzegu Stryja przysiółek Jawory Stodółka, a za nim pełna jagód góra Kamionka. Tak nazywany jest na przedwojennych polskich mapach WIG-owskich, chociaż wszyscy mieszkańcy Jawory - Polacy i Bojkowie - nazywali go zawsze Stodiłka. Ty zrobiłaś zdjęcie z okien pociągu na Stodiłkę, a ja dawno, dawno temu, gdy miałem 16 lat, zrobiłem zdjęcie w przeciwną stronę. Robiłem swoją fotografię właśnie z miejsca zaznaczonego na Twoim zdjęciu strzałką - z pola wujka Michała, kuzyna mojego Taty. Zobaczyłem wtedy długi pociąg towarowy jadący od strony Lwowa i Sambora w stronę Turki i Sianek i zrobiłem mu zdjęcie. Przy okazji leżącemu za torami kolejowymi masywowi Wieńca. Właśnie gdzieś tam, ale już nieco poza prawą krawędzią fotografii, ma swoje źródła Dniestr. Miałem wtedy Smienę 8M, kupioną zresztą w pobliskiej Turce dwa lub trzy lata wcześniej, gdy musieliśmy po przyjeździe do naszej rodziny w Jaworze zameldować się w urzędzie powiatowym.
Wiesz Krzysiek- to jest po prostu niesamowite! Czlowiek otwiera okno w pociagu i bach bach robi jakies zdjecia na oslep, nawet dokladnie nie wie czego (nie mialam pojecia robiac te zdjecia nawet pomiedzy jakimi stacjami sie znajdujemy). Ot jeden z dziesiatkow karpackich krajobrazow.
I potem okazuje sie nagle ze te zdjecia okazuja sie dla kogos cenne, ze obejmuja jakies bliskie sercu miejsca. Przypadek? Przypuszczam ze gdybys mi opowiadal o tych miejscach i celowo bym chciala je uchwycic to by mi sie nie udalo bo by akurat w krytycznym momencie zacielo sie okno lub aparat ;)
Cisy2 pisze:Ileż ja razy, gdy byłem dzieckiem, chciałem wejść na ten most i na dłużej spojrzeć na południe - utrwalić w pamięci właśnie ten widok, który ty ponad trzydzieści lat później zadokumentowałaś. Widywałem go kilkakrotnie tylko przez sekundy - właśnie z okien pociągu. Na ten jeden tak ważny dla mnie most nigdy jednak nie mogłem wejść. Strażnik z bronią (bo w Związku Radzieckim przy każdym moście, wiadukcie i tunelu było stanowisko - budka, pomost - dla uzbrojonego strażnika strzegącego tego obiektu) zabraniał. "Nie nada, nie nada!" - słyszę jego słowa do dziś...
Ta tradycja ze straznikiem pilnujacym mostow kolejowych sie utrzymala, wiele razy polowalam z okna aby zrobic im zdjecie. Nigdy nie probowalam wejsc na zaden ukrainski most/wiadukt kolejowy- ciekawe czy nadal by sie uslyszalao "nie nada"?

Obrazek

Obrazek
Cisy2 pisze: Do trzydziestego dziewiątego wagonu nasze słowa brzmiały podobnie, niekiedy tak samo, dopiero przy następnym pojawiał się dysonans - "czterdzieści" i "sorok"
Tez to slowo dokladnie zapadlo mi w pamieci- moj pierwszy wyjazd na Ukraine lat temu bardzo duzo. I jak ukrainscy znajomi wyslali mnie po cos do sklepu - "napewno zrozumiesz, nazwy liczb sa prawie takie same jak w Polsce". No i uslyszalam "sorok" - prawie sie rozplakalam z zalu ze tak paskudnie mnie wrobili. A to po prostu byl pech :lol:
Cisy2 pisze:Albo Michał uczył mnie łapać pstrągi "na rękę", bez użycia wędki.
Mnie Ukraincy uczyli lapac pstragi "na reklamowke" :lol: Ale "na reke"? tzn prosto rekami sie lapalo? jak? przeciez one sa strasznie sliskie!
Cisy2 pisze:Dwadzieścia lat temu zbudował swój dom bardzo blisko rzeki - to ten cytrynowy domek na Twoim zdjęciu, jedyny ustawiony prostopadle swoją ścianą szczytową do rzeki.
Byles tam kiedys u niego pozniej?
Cisy2 pisze: Ale wróćmy do Twojego pierwszego zdjęcia - tego zrobionego z wiaduktu nad drogą w Jaworze. Gdy robiłaś swoją fotografię, za plecami miałaś ogród i dom mojego dziadka. Znajdował się po wschodniej stronie wioskowej drogi. Istnieje do dziś, chociaż podczas naszych odwiedzin rodziny, która nie wyjechała po II wojnie światowej z Jawory, nigdy w nim nie spaliśmy. Nie należy już do nikogo z naszej rodziny. Zajęło go wcześniej państwo - radzieckie. Rekompensatą miało być przyznane dziadkowi poniemieckie gospodarstwo na Ziemi Kłodzkiej. W latach 70. i 80. w dawnym domu rodziny Taty znajdował się sklep z artykułami przemysłowymi. Teraz jest tam urządzona jakaś wioskowa knajpka.
Ze tez sie nie odwrocilam popatrzec.. (choc moze i dobrze bo wtedy by nie bylo zdjecia tego co jest).
Do takiej knajpki z historia to by wypadalo pojsc na jakis stakanczyk czego dobrego!

Mysle ze na okolobieszczadzkie pagory jeszcze sie kiedys wybierzemy, wiec moze wtedy dokladniej obejde te miejsca! Wczesniej koniecznie ciebie wypytam kogo mam pozdrowic :mrgreen:
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
Gryf
Posty: 1241
Rejestracja: 2009-05-25, 06:38
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Gryf » 2015-04-20, 15:04

Obrazek

Produkcja rodem z Dojcze Dramatisze Republik :mrgreen:
Świniopas, łazęga, powsinoga, wałkoń i szaławiła.


"Lisy mają nory i ptaki powietrzne - gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć" (Mt 8, 9-20)

(FFWK)

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3143
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2015-10-09, 10:13

Gryf pisze: Produkcja rodem z Dojcze Dramatisze Republik :mrgreen:
Widze ze tez popierasz tego rodzaju estetyke :mrgreen:

To wygladalo jakos na produkcje lokalna albo sprowadzali hurtowo :lol: Cala wies byla tym usiana- a w innych zero tego typu ozdobien.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 733
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2017-07-31, 09:38

buba1 pisze:

W Boberce spotykamy ciekawy sposob zdobnictwa domów- za pomoca butelek po wódce

Obrazek

Obrazek
Myślałem do niedawna, że nic tego budynku, wypatrzonego przez Ciebie gdzieś w Górach Sanocko-Turczańskich, nie pobije :lol:

Aż tu nagle, na naszych Wzgórzach Strzelińskich, ujrzałem coś podobnego. Trochę inna kategoria, bo to nie szkło, lecz "tylko" ceramika, ale efekt zbliżony :-)

Obrazek

Z bliska wygląda to tak :shock:

Obrazek

Dom stoi sobie w Raczycach koło Henrykowa, przy nowo wyznakowanym szlaku zielonym, prowadzącym ze stacji kolejowej w Henrykowie na główny grzbiet Wzgórz Strzelińskich. Fotografia z 9 lipca bieżącego roku.

I tylko szkoda, że w Jegłowej u stóp Gromnika nie można już zobaczyć domu, którego ściany ozdobione były kilkoma tysiącami wciśniętych w tynk kryształów górskich. Na początku lat 80. jeszcze to cudo widziano (przed laty widziałem przynajmniej dwa przeźrocza moich nieco starszych kolegów z wrocławskiego Studenckiego Koła Przewodników Sudeckich), a dzisiaj nie potrafiono mi nawet wskazać, który z budynków jegłowskich był w taki bajkowy sposób udekorowany.

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3143
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2017-08-02, 16:10

W Kotach (wiosce gdzie moi rodzice maja domek) tez byl (nie wiem czy wciaz jest) taki dom z potrzaskanych talerzy! Zawsze mi sie to strasznie podobalo i namawialam rodzicow aby tak okleic nasz domek (ale bezskutecznie ;)

A ten dom z krysztalami gorskimi to musiala byc rewelacja! Ciekawe czemu to zniknelo? czy dom sie zawalil, krysztaly odpadły czy mieszkancom sie znudzila taka ozdoba?
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

Awatar użytkownika
Cisy2
Posty: 733
Rejestracja: 2012-12-13, 00:10
Lokalizacja: Świebodzice

Post autor: Cisy2 » 2017-08-02, 22:26

Przypuszczam, że właścicielem domu był jakiś górnik (skalnik), pracujący w ogromnym kamieniołomie łupków kwarcowo-serycytowych, znajdującym się między Jegłową a Krzywiną - wiem, że znasz ten kamieniołom. Można tam jeszcze dziś znaleźć setki okazów kryształów (od razu napiszę: w tym roku nie było eksploatacji w łomie; można było bez problemu wejść do środka - w zalanej części kamieniołomu ludzie się kąpią), kiedyś było tam tego tysiące. Zwłaszcza po ulewach w pobliżu stawu w kamieniołomie "wyłaziła" na wierzch ogromna liczba kryształów górskich.

Możliwe zatem, że mając dostęp do tak dużej liczby darmowych minerałów, tak przecież efektownych, jakiś anonimowy jegłowski skalnik upiększył nimi swój dom. Może się później dowiedział, że ktoś za te kamyki płaci, że ktoś je kolekcjonuje, a może zaczęto mu je wyłupywać z tynku. Nie wiem... ale powstała jeszcze jedna podstrzelińska legenda.

Z takich dziwolągów, to widziałem kiedyś budynek wiejski zdobiony przyklejonymi do tynku fragmentami potłuczonych luster. Efekt niesamowity, zwłaszcza w pełnym słońcu. Fotki niestety nie mam. Było to nie w sudeckiej części Dolnego ¦ląska, lecz gdzieś na pograniczu Dolnego ¦ląska i Wielkopolski (na studiach jeździliśmy na powierzchniówki w rejon Żmigrodu, Wschowy, Szlichtyngowej itp.; to chyba było gdzieś tam?)

Awatar użytkownika
buba1
Posty: 3143
Rejestracja: 2012-01-13, 17:07
Lokalizacja: Oława
Kontakt:

Post autor: buba1 » 2017-08-03, 13:48

w ogromnym kamieniołomie łupków kwarcowo-serycytowych, znajdującym się między Jegłową a Krzywiną - wiem, że znasz ten kamieniołom
ale kąpac sie to sie tam jeszcze nie kąpalam!
Zwłaszcza po ulewach w pobliżu stawu w kamieniołomie "wyłaziła" na wierzch ogromna liczba kryształów górskich.
buuu a ja nic nie znalazlam (ale moze dlatego ze nie szukalam...) samo w łapy nie wpadlo
Z takich dziwolągów, to widziałem kiedyś budynek wiejski zdobiony przyklejonymi do tynku fragmentami potłuczonych luster. Efekt niesamowity, zwłaszcza w pełnym słońcu. Fotki niestety nie mam. Było to nie w sudeckiej części Dolnego ¦ląska, lecz gdzieś na pograniczu Dolnego ¦ląska i Wielkopolski (na studiach jeździliśmy na powierzchniówki w rejon Żmigrodu, Wschowy, Szlichtyngowej itp.; to chyba było gdzieś tam?)
Ale musialo to super wygladac! nie wiem czemu tak rzadko ludzie jakos ciekawie ozdabiaja swoje domy.
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam ta mniej uczęszczaną. Cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam"

na wiecznych wagarach od życia..

ODPOWIEDZ