Strona 1 z 2

Rumuńskie Karpaty c.d.

: 2009-06-28, 10:26
autor: sparkus
Na zakończenie naszych wędrówek po Górach Rodniańskich i Suhard przychodzi wreszcie dzień, kiedy jesteśmy gotowi udać się na prawdziwą włóczęgę po górach nieznanych, tajemniczych, a z powodu braku współczesnych map i wytyczonych szlaków nazywanych "dzikimi", co nie do końca zresztą odpowiada prawdzie. Wszędzie w zasięgu wzroku widoczne są stada koni, owiec, krów i wołów, choć nie tak liczne jak w innych górach. W krainie Maramuresz siedziby ludzkie położone są w dwóch długich dolinach, a na pozostałym obszarze gór spotyka się jedynie pasterzy, którzy w miesiącach letnich tuczą swoje zwierzaki na soczystych trawach.

Wielkie dzięki dla Wagabundy, który dzień wcześniej przysyła mi namiary na dogodny punkt, który umożliwia pozostawienie samochodu i rozpoczęcie wędrówki w kierunku najwyższego szczytu tych gór - Farcaula 1963 m n.p.m. Jest to dla nas cenna wskazówka, dzięki której z dokładnością do kilkunastu metrów trafiamy na wskazane miejsce w miejscowości Repedea, nie tracąc czasu na własne poszukiwania. Jeszcze tylko kupujemy świeży chleb w sklepie u życzliwej Ukrainki, łapiemy zapakowane już od rana plecaki i szybko skręcamy w pierwszą dróżkę w kierunku północnym. Wybieramy drogę, która jak najszybciej wyprowadzi nas ponad granicę lasu, umożliwiając wygodne rozpoznanie przebiegu dolin i grzbietów. Ponieważ dysponujemy jedynie przedwojenną mapą wojskową dla tych terenów, chcemy szybko porównać ją do widocznej z góry okolicy. Z zadowoleniem upewniamy się, że wytyczone na mapie stare pasterskie szlaki jeszcze istnieją i pozwalają na wygodną wędrówkę do wybranego miejsca.
Obrazek
Obrazek

Mijamy ostatnie zagrody. Skracając drogę, przedzieramy się przez leśną gęstwinę po stromym stoku, by po chwili wyjść na trawiaste zbocze.
Obrazek

Podchodzimy pod najbliższe wzgórze próbując spotkać się z zaznaczoną na mapie ścieżką.
Obrazek

Widoczny po zachodniej stronie wysoki grzbiet początkowy traktujemy jako "nasz" szczyt, ale z błędu wyprowadza nas napotkany 75-letni mieszkaniec tych okolic. Wskazuje nam właściwy kierunek na Farcaula.
Widoczny w dali masyw to Pop Ivan na granicy z Ukrainą.
Obrazek

Krajobraz Gór Marmaroskich, widok na niższe grzbiety i szczyty.
Obrazek

Na południe widoczne Góry Rodniańskie z najwyższym szczytem Pietrosulem.
Obrazek

Na leśnym trakcie w kierunku Farcaula.
Obrazek

Obrazek

Przed nami grzbiet, który zwieńczony szczytem Rugasul 1817 m, pozwoli podejść pod Farcaula.
Obrazek

W połowie drogi dobrze wyposażona utulnia, w środku wieloosobowe posłanie na pachnącym sianie,
Obrazek

i ciekawy widok z rana po przespanej nocy.
Obrazek

Podchodzimy na Rugasul.
Obrazek

Często siadamy, aby nacieszyć oczy malowniczym obrazem gór
Obrazek

Na szczycie Rugasul 1817 m. Cały grzbiet pocięty okopami z lat I W.¦. Oj, było tu głośno i pewnie krwawo. Po lewej stronie widoczny już wierzchołek Farcaula.
Obrazek

Zmierzch w Górach Marmaroskich.
Obrazek

Biwakujemy po wschodniej stronie Rugasula na wysokości 1790 m, osłonięci od wiatru jego grzbietem.
Obrazek

Na zakończenie dnia wędrujemy na wyniosły i opadający w kierunku północnym stromą, skalistą ścianą - Mihailecul 1920 m n.p.m.
Obrazek

Nasze nocne schronienie widoczne spod Mihailecula.
Obrazek

Następnego dnia zmierzamy na Farcaul, który ze swoim uroczym jeziorkiem przyciąga wzrok od rana. Od jeziorka tylko 300 m podejścia.
Obrazek

Po zejściu na przełęcz, podchodzimy południowym zboczem na szczyt korzystając z owczych ścieżek.
Obrazek

Jeziorko pod Farcaulem.
Obrazek

Jeszcze kilka kroków i szczyt Farcaul 1963 m n.p.m.
Obrazek

Zejście z Farcaula
Obrazek

Daleko na zachodzie śmiało wyrasta grzbiet i szczyt Pop Ivan, cel na następną wyprawę.
Obrazek

Pakujemy naszą chatę do plecaka i
Obrazek

schodzimy w dolinę potoku Repedea.
Obrazek

Przed wejściem w zalesioną dolinę warto jeszcze nacieszyć się widokami.
Obrazek

Woda i skały też tworzą malownicze obrazki w cienistych dolinach.
Obrazek

Przechodzimy most nad rzeką Repedea
Obrazek

Ostatnie kilometry pokonujemy pośród ukraińskich wiosek i tym samym kończymy naszą wyprawę po Karpatach w Rumunii.
Następna porcja fotek już za rok.
Obrazek

: 2009-06-28, 11:44
autor: Satan
Jak na razie pięknie!
Teraz ciąg dalszy prosimy...

: 2009-06-28, 15:39
autor: SweetEnough
Jeszcze, jeszcze, jeszcze!

: 2009-06-28, 15:56
autor: menel
Panowie, jesteście bezlitośni :-D .
Awesz,namiocik w pyte,co to?

: 2009-06-28, 16:25
autor: Ronc
Stawiam na wczesne rokokoko z Legionowa :mrgreen:

: 2009-06-28, 16:31
autor: SweetEnough
Ronc pisze:Stawiam na wczesne rokokoko z Legionowa :mrgreen:
Chyba nieee, za mało na nim cherubinów 8-) Neogotyk? ;-)

A jak się Wam gadało po rumuńsku? Ciekawa mieszanka z domieszką francuszczyzny, włoszczyzny... :-)

: 2009-06-28, 17:19
autor: Ronc
SweetEnough pisze:
Chyba nieee, za mało na nim cherubinów 8-) Neogotyk? ;-)
No jak? Cherubin jak malowany stoi przy namiocie :mrgreen:

: 2009-06-28, 20:26
autor: sparkus
SweetEnough pisze:A jak się Wam gadało po rumuńsku?
Czasami było zabawnie, pomimo że mieliśmy pomoc w postaci rozmówek polsko-rumuńskich. Często jednak były pomocne i ratowały w trudniejszej sytuacji, ;-) bo nawet kupienie chleba czy wody może przyspożyć kłopotu. :-/

: 2009-06-28, 20:32
autor: SweetEnough
Właśnie, bo np. woda to "apa" ;-)

: 2009-06-30, 07:38
autor: trzmiel
Piękne, piękne. Do tego pogoda taka, że tylko wędrować.

: 2009-06-30, 18:54
autor: leleith
Przeeeeepiękne fotki :-) góry,i te jeziorka,jak takie małe łezki..i ta zieleń,i te pachnące łąki..wspaniale opisane wyprawy:) szczerze gratuluję Panowie!!!!

: 2009-06-30, 19:34
autor: Ronc
SweetEnough pisze:Właśnie, bo np. woda to "apa" ;-)
Mnie się podoba nieśmietelne Buna Ziua :) czyli dzień dobry :)

: 2009-06-30, 21:14
autor: Satan
Ja wolę Drum bun!, czyli szerokiej drogi! :mrgreen:

: 2009-06-30, 21:23
autor: Perceive
Niesamowicie wyglądają te krajobrazy. A te konie... ech. Muszę to zobaczyć na żywo. Wybieracie się znowu? :mrgreen:

: 2009-07-01, 21:31
autor: SweetEnough
Bun nuit na dobranoc... ;-)