Bishorn (4153m n.p.m) - 2015

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

miedziopl

Bishorn (4153m n.p.m) - 2015

Post autor: miedziopl » 2016-04-17, 17:04

Tym razem wyjazd był umówiony dużo wcześniej ale w środę upewniamy się co do wyjazdu i w piąteczek zaraz po popołudniu ruszamy w składzie (miedzio, Ronc i Darek) do miejscowości Zinal w Szwajcarii. Meldujemy się na miejscu koło 6. Ronc chce od razu ruszać w góry ja tymczasem wypijam sobie piwo i mówię stanowcze "idę spać". Po dwóch godzinach szybkie śniadanie noi standardowy przepak Ronca z dwóch worów do jednego.
Obrazek
Obrazek
Pakujemy namiot i linę i ruszamy do góry. Dzisiejszy cel do dotarcie do schorniska Cabane de Tracuit (3256m n.p.m. ) gdzie w poblizu mamy rozbić namiot mimo że mailu od schroniska dostaliśmy informację że nie życzą sobie namiotów w poblizu (tak my źli polacy). Zinal znajduje się na wysokości 1678m n.p.m. co zmusza nas do pokonania dzisiaj prawie 1600 m w górę. Droga z miasteczka pnie się początkowo dość mocno do góry przez las i wyprowadza nas na łąkę przy której robimy pierwszy postój. Pogoda dopisuje i humory też więc lepiej być nie może.
Obrazek
Obrazek
Po pokonaniu zbocza wychodzimy w końcu na wypłaszczenie z którego widać nasz cel. Niestety jest daleko i bardzo wolno się przybliża. Darek kręci filmik kamerą a ja pstrykam trochę zdjęć. Spotykamy całkiem sporo ludzi którzy idą sobie na "lekko" do schroniska i już wiem że najbliższy czas mam dość mówienia "bonjour" każdej napotkanej osobie. Lepsza taka kultura niż jej całkowity brak. Po drodze robimy jeszcze 2 dłuższe posiedzenia w tym jedną z przerwą na obiad.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Popołudniu w końcu docieramy pod schronisko gdzie czeka nas pokonanie dwumetrowej ścianki z łańcuchem. Wchodzimy do schroniska skorzystać z przysłowiowego WC oraz zakupić pocztówki. W końcu ruszamy w stronę lodowca gdzie zakładamy na jednej z platform biwak. Sprawnie rozkładamy namiot i suszymy się do reszty w słoneczku chociaż pogoda trochę się pogarsza.
Obrazek
Szczytu Bishorna niestety nie widać bo zasłaniają go chmury. Rozmawiamy jeszcze chwilę ale w końcu ląduje w śpiworze i zasypiam. Około północy budzi nas krzątający się Darek który z powodu bólu głowy nie może spać. Daję mu tabletkę przeciwbólową jednak jedna nie pomogła i wziął drugą. Przy trzeciej odezwał się Ronc by nie przesadzał na co Darek "dobrze tato". W końcu jednak ból głowy ustał i zasypaimy jeszcze na chwilę. W końcu dzwoni budzik więc wstajemy. Szybka herbata, zakładamy uprzęże, raki i wiążemy się liną. Początkowo nie trafiamy w drogę i ronc zapada się delikatnie w szczelinę jednak Darek szybko go wyciąga. W końcu znajdujemy drogę i ruszamy utartym szlakiem do góry. Droga jest prosta i nie sprawia trudności. W dwóch miejscach musimy przeskoczyć nad szczeliną i ot całe trudności. Slońce w końcu wstaje i podziwiamy widoki. Na niebie lazur więc strzelam trochę fotek. Wychodzimy na wypłaszczenie pod szczytem i wybucham śmiechem. Ronc zastanwiał się czy dzień wcześniej nie iść na to wypłaszczenie i na nim spać. Miało się znajdować w okolicy 4000m jednak znajduje się ono jakieś 20 metrów od szczytu. Stąd widok na Weisshorn i grań na niego prowadzącą robi olbrzymie wrażenie. Pokonujemy 4 metrową ściankę i wchodzimy na szczyt.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Obrazek

Jesteśmy zupełnie sami. Warto było się tu pchać z Polski dla tych widoków. Robimy pamiątkowe zdjęcia podziwiamy wschodzące słońce i ruszamy w dół do namiotu. Mijamy ludzi którzy podchodzą na szczyt , przechodzimy przez dwie szczeliny i rozwiązujemy się. Mówię chłopaką że idę szybciej i zbiegam w dół w stronę namiotu. Dochodzę i siadam na prowizorycznej ławeczce. otulam się śpiworem i podziwiam widoki. Po około 20 minutach dociera Darek i chwilę za nim Ronc. Pakujemy sprzęt i ruszamy w dół do samochodu. Dzisiejszy upał jest jeszcze gorszy niż dzień wcześniej. Docieramy do źródełka przy którym płukamy się i napełniamy butelki. Przy samochodzie jesteśmy przed 15 i pierwsze co pakujemy się z Darkiem do lodowatego strumienia. Opłukani pakujemy się w auto i ruszamy do Polski. 13h później jesteśmy w Krakowie. Chłopaki wyrzucają mnie na dworcu gdzie czekam na busa do domu. W domu jestem o 6. ¦pie 2h i na 9 do pracy.
Ostatnio zmieniony 2016-04-17, 18:05 przez miedziopl, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9900
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2016-04-17, 17:24

Piękna impreza.

Ta foteczka rozwala system:

Obrazek
miedziopl pisze:Dzisiejszy cel do dotarcie do schorniska Cabane de Tracuit (3256m n.p.m. ) gdzie w poblizu mamy rozbić namiot mimo że mailu od schroniska dostaliśmy informację że nie życzą sobie namiotów w poblizu (tak my źli polacy).
A odpisaliście im, że nie życzcie sobie nie życzyć? Wnerwiają mnie fraszki, gdy ktoś komuś wmawia gdzie ma spać. Cieszy, że wypięliście się na "nie życzących sobie namiotów w pobliżu".
ПУНКС НОТ ДЭД !

miedziopl

Post autor: miedziopl » 2016-04-17, 17:28

menel pisze:Piękna impreza.

Ta foteczka rozwala system:

Obrazek
miedziopl pisze:Dzisiejszy cel do dotarcie do schorniska Cabane de Tracuit (3256m n.p.m. ) gdzie w poblizu mamy rozbić namiot mimo że mailu od schroniska dostaliśmy informację że nie życzą sobie namiotów w poblizu (tak my źli polacy).
A odpisaliście im, że nie życzcie sobie nie życzyć? Wnerwiają mnie fraszki, gdy ktoś komuś wmawia gdzie ma spać. Cieszy, że wypięliście się na "nie życzących sobie namiotów w pobliżu".
Ta foteczka to kopuła szczytowa ^^

Nic im nie odpisaliśmy. Wiesz 40 franków za nocleg piechotą nie chodzi ^^

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5559
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2016-04-17, 17:47

miedziopl pisze: Droga jest prosta i sprawia trudności. W dwóch miejscach musimy przeskoczyć nad szczeliną i ot całe trudności
to Ty się zdecyduj, czy one są trudne czy ot takie sobie :-P
jest we mnie wiary okruszek....

miedziopl

Post autor: miedziopl » 2016-04-17, 18:05

Lidka K. pisze:
miedziopl pisze: Droga jest prosta i sprawia trudności. W dwóch miejscach musimy przeskoczyć nad szczeliną i ot całe trudności
to Ty się zdecyduj, czy one są trudne czy ot takie sobie :-P
przejęzyczenie miało być że nie sprawia trudności :p już poprawiam :D

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5579
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2016-04-17, 18:19

Weisshorn...robi wrążenie, istotnie ;-)

Impreza piękna, pogoda jak u...Robsa :mrgreen:

A Ronca, to już na Forum można tylko na fotkach uświadczyć. :-P
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

kulczyk1
Posty: 1711
Rejestracja: 2013-08-22, 21:29
Lokalizacja: Roztocze Południowe

Post autor: kulczyk1 » 2016-04-17, 20:15

miedziopl pisze:wiem że najbliższy czas mam dość mówienia "bonjour"
Miedzio gdzie się podziała tradycyjne szwajcarskie Grüezi. ;-)
Jak przejazd na granicy ponoć kontrole są upierdliwsze?
Piękne warunki trafiliście ino zazdrościć.

Awatar użytkownika
Marco
Posty: 2112
Rejestracja: 2008-11-18, 19:05
Lokalizacja: Opole

Post autor: Marco » 2016-04-18, 07:52

Satan pisze:A Ronca, to już na Forum można tylko na fotkach uświadczyć. :-P
wykolegował mnie z tego wyjazdu, to i na forum się nie pojawia ;-)
Jeszcze w piątek rano bezczelnie dzwonił czy nie dołączę bo mu się skład posypał...
Pogoda jak to menel mówi "ocet" i tylko żal bardziej dupsko ściska gdy się wie, że można tam było być...
W końcu napisałeś tę relację...
...only way to cure stupidity is death...

Awatar użytkownika
rajli
Posty: 2226
Rejestracja: 2010-06-04, 17:37
Lokalizacja: Pr Teschinensis

Post autor: rajli » 2016-04-19, 07:05

miedziopl pisze:Wchodzimy do schroniska skorzystać z przysłowiowego WC oraz zakupić pocztówki.
Ot, taka niedzielna wycieczka szkolna :mrgreen:
miedziopl pisze:Po około 20 minutach dociera Darek i chwilę za nim Ronc.
Niewiarygodne! Cóż Cycu, trzeba wiedzieć kiedy, ze sceny zejść :mrgreen:
Marco pisze: wykolegował mnie z tego wyjazdu, to i na forum się nie pojawia
Jeszcze w piątek rano bezczelnie dzwonił czy nie dołączę bo mu się skład posypał...
Mnie też dzwonił, jednak jak patrzę i czytam to dobrze że zostałem na tych naszych beskidzkich łąkach ;-)

Awatar użytkownika
Marco
Posty: 2112
Rejestracja: 2008-11-18, 19:05
Lokalizacja: Opole

Post autor: Marco » 2016-04-19, 10:25

rajli pisze:Mnie też dzwonił, jednak jak patrzę i czytam to dobrze że zostałem na tych naszych beskidzkich łąkach ;-)
A ja na szczęście byłem w połowie drogi na Jagnięcy... :-P
...only way to cure stupidity is death...

miedziopl

Post autor: miedziopl » 2016-04-29, 13:11

Satan : niestety z Roncem to teraz gadam tylko przez telefon po chłopie jest obecnie.

Marco : tak w końcu mi się udało zebrać i ją napisać. I jeszcze mam jakieś zaległe o ile dobrze pamiętam. A cyc jak cyc szukał na szybko czwartego ( tonący i brzytwy się chwyta ;p) liczył na to że może jednak

Kulczyk1 : Nie wiem pierwszy raz tam byłem i jedyne co słyszałem to ten żur. Co do granic to było rok temu więc jeszcze uchodźców nie było i kontroli też nie ;)

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5559
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2016-04-29, 15:34

miedziopl pisze: po chłopie jest obecnie.
oj grabisz sobie :mrgreen: :mrgreen:
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5579
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2016-04-29, 15:59

Lidka K. pisze:
miedziopl pisze: po chłopie jest obecnie.
oj grabisz sobie :mrgreen: :mrgreen:
No co? Przeca prawdę mówi... :mrgreen: :mrgreen:
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5559
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2016-04-29, 16:01

ja jakoś ostatnio narzekań z jego ust nie słyszałam , wręcz przeciwnie :-P
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Marco
Posty: 2112
Rejestracja: 2008-11-18, 19:05
Lokalizacja: Opole

Post autor: Marco » 2016-04-29, 19:10

miedziopl pisze:A cyc jak cyc szukał na szybko czwartego ( tonący i brzytwy się chwyta ;p) liczył na to że może jednak
jak pamiętasz miałem jechać, potem mnie wykolegował a potem znowu prosił o wyjazd :mrgreen:
...only way to cure stupidity is death...

ODPOWIEDZ