GROSSE SANDSPITZE

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
evi
Posty: 400
Rejestracja: 2013-04-10, 09:03
Lokalizacja: Bielsko-Biała

GROSSE SANDSPITZE

Post autor: evi » 2014-10-02, 17:09

[center]GROSSE SANDSPITZE – 2772 m npm[/center]
[center]27-28.09.14 r.
[/center]

Zazwyczaj staram się co najmniej raz w miesiącu jechać w góry. Wrzesień dobiegał końca, a ja jeszcze nigdzie nie byłam. Jak miałam wolne, to nie było pogody, a jak była pogoda to miałam rodzinne zobowiązania.
A tu w czwartek zadzwonił Robso i zakomunikował mi, że w piątek jedziemy w Alpy Gailtalskie, inaczej Lienzer Dolomiten na ich najwyższy szczyt – Grosse Sandspitze. Super!!!
Tak więc nasz – jak to określił Robso – Dream Team w składzie: organizator :mrgreen: , Ania, Jasiu i ja wyjechał ze Skoczowa w piątek wieczorem.
Po drodze mocno padał deszcz, ale gdzieś za Grazem nastąpiła cudowna poprawa i całe szczęście, bo już spadało morale :lol:
Na parking poniżej Dolomiten Hütte (1620 m npm) przyjechaliśmy ok. 5 nad ranem i za pół godziny byliśmy na szlaku nr 12, który prowadzi do Karlsbader Hütte (2260 m npm). Speedy Gonzales, czyli Robso i w niczym nie ustępująca mu Ania pognali, jak z procy, a my z Jasiem szliśmy swoim tempem, które jak się okazało nie było takie złe, bo doszliśmy tam w 1 godz. 40 min.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

https://lh6.googleusercontent.com/-vIMC ... ZE0046.jpg

Szlak ze schroniska w kierunku szczytu nie jest numerowany, są tam tylko kolorowe kropki (my akurat szliśmy za niebieskimi). ¦cieżka stopniowo pnie się w górę, aż dochodzi do grani, a tam już są ubezpieczenia w postaci stalowych lin. I dobrze, bo idzie się po piarżystym podłożu, kamienie uciekają spod stóp i łatwo wywinąć orła. Po godzinie weszliśmy na przełęcz i właściwie od tego miejsca zaczyna się trudniejsza wspinaczka (Ari-Schübelsteig).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na szczycie jesteśmy o godz.10, Ania i Robso już od dłuższego czasu tam na nas czekają. Panorama z Grosse Sandspitze jest zachwycająca, wyróżniają się szczyty, na których byliśmy 2-3 lata wstecz tj. Grossvenediger i Grossglockner. Robimy sobie dłuższą przerwę na szamanko, uzupełnianie płynów, wspólne zdjęcie, wpis do księgi etc., etc. :lol:

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


W dól schodzimy różnymi trasami – Szybkobiegacze pójdą trudną i długą ferratą o nazwie Panoramaklettersteig, a my początkowo schodzimy tak, jak wchodziliśmy, aż doszliśmy do miejsca, w którym niebieskie kropki łączą się z zielonymi, a ponieważ lubię zielony kolor zdecydowaliśmy się iść tą trasą (Gebirgsjägersteig) sądząc naiwnie, że może nie będzie trudno... Lekko nie było... :shock: Kiedy ferrata się skończyła, byliśmy naprawdę szczęśliwi :-D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wróciliśmy do schroniska, po jakimś czasie doszła pozostała Dwójka i oddaliśmy się słodkiemu lenistwu. W międzyczasie Robso zrobił sobie spacer dookoła Laserzsee i wrócił dość podescytowany, bo odkrył, że tuż na taflą wody jest rozciągnięta fajna ferratka. Oczywiście obie z Anią chciałyśmy ją przejść, a Robso polował z aparatem fotograficznym, a nuż którejś z nas „uda się” wpaść do wody :evil: . Był naprawdę bardzo rozczarowany faktem, że przeszłyśmy suchą stopą – jakby wbrew nazwie ferraty Wet Foot :lol: :mrgreen:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przed godz.17 postanowiliśmy schodzić i dość szybko przyszliśmy do Dolomiten Hütte, które jest fantastyczną miejscówką. Mieliśmy nadzieję, że uda się nam załatwić w nim nocleg, ale z braku wolnych miejsc musieliśmy się zadowolić nocką w namiotach, które rozbijaliśmy przy świetle czołówek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W drodze powrotnej do domu, jak to mamy w zwyczaju zwiedziliśmy co nieco. Tym razem Lienz, Villach i zamek Ladskron.

Lienz

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Villach

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

zamek Landskron

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Wędrowanie pozwala odkryć prawdę o sobie i innych ludziach

Awatar użytkownika
Marco
Posty: 2123
Rejestracja: 2008-11-18, 19:05
Lokalizacja: Opole

Post autor: Marco » 2014-10-03, 06:37

A ja się pytam gdzie Ci wszyscy ludzie?? :shock: skoro nie było miejsc w schronisku to na szlaku powinno byc jak na jarmarku conajmniej ;-) ...
Ta trudna wspinaczka już na sam szczyt to też przy pomocy ferraty czy już same kończyny??
...only way to cure stupidity is death...

Awatar użytkownika
evi
Posty: 400
Rejestracja: 2013-04-10, 09:03
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Post autor: evi » 2014-10-03, 08:28

Marco pisze:A ja się pytam gdzie Ci wszyscy ludzie?? :shock: skoro nie było miejsc w schronisku to na szlaku powinno byc jak na jarmarku conajmniej ;-) ...
Ludzie siedzieli na tarasie i pili piwo :mrgreen: My byliśmy na szczycie wcześnie i dopiero, jak już odpoczywaliśmy nad wodą widzieliśmy grupy wychodzące na szlak.
Marco pisze:Ta trudna wspinaczka już na sam szczyt to też przy pomocy ferraty czy już same kończyny??
Nie trudna, tylko trudniejsza, niż do przełęczy. W newralgicznych punktach jest ferrata, dość siłowa, ale dla takiego gościa, jak Ty (sądząc po zdjęciach) to z pewnością będzie pikuś :mrgreen:
Momentami trzeba przejść po gładkich, pionowych płytach, ekspozycja jest naprawdę spora, ale oczywiście są to ubezpieczone miejsca. Już pal sześć eskpozycję, to akurat lubię. Dla mnie było to o tyle trudne, że bykiem nie jestem, a poza tym nie chciało mi się brać na wyjazd lonży, bo Robso mówił, że to jest prosta ferrata. Zabrałam tylko taśmę i 1 karabinek, więc w miejscach przepięcia mogłam liczyć jedynie na to, że mimo wszystko utrzymam się siłą własnych mięśni (mięśni...ha, ha, ha... :lol: ), bo czasem nie było dobrego oparcia na nogi.
Wędrowanie pozwala odkryć prawdę o sobie i innych ludziach

Awatar użytkownika
sparkus
Posty: 2464
Rejestracja: 2009-01-08, 19:21
Lokalizacja: Jurajska Kraina

Post autor: sparkus » 2014-12-31, 12:52

Nawet się nie spodziewałem, że w zaległych relacjach napotkam taką interesującą eskapadę w rejon gór, który w tym roku nie był dla mnie łaskawy. Z trudem mogłem jedynie dostrzec co niższe przełęcze, bo wszystko powyżej byłe nakryte chmurami. :-/
Miło oglądać ciekawe fotki, i tak myślę, że wrzesień jest bardziej fotogenicznym miesiącem niż letnia pora roku, która bardziej mglista i burzowa dała mi w tym roku po kościach.
W górach jest niewiele, ale jest to co najlepsze.

Awatar użytkownika
rajli
Posty: 2226
Rejestracja: 2010-06-04, 17:37
Lokalizacja: Pr Teschinensis

Post autor: rajli » 2014-12-31, 21:06

evi, dziękuję za relację
sparkus, dziękuję za ożywienie wątku

http://www.osttirol.com/fileadmin/lienz ... rsteig.pdf

Popuściłem w piżamę. Dziś już nie zdążę, ale do Trzech Króli muszę tam być :mrgreen:

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 232
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Post autor: sosikhehe » 2015-01-01, 12:28

Obrazek
:mrgreen:
Fajna ferratka
O Jezuuu kocham budynki tak zbudowane :-D
Obrazek
My body lie but still I roam

ODPOWIEDZ