Słowenia 2011 - w poszukiwaniu słońca

Moderatorzy: Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Marco
Posty: 2124
Rejestracja: 2008-11-18, 19:05
Lokalizacja: Opole

Słowenia 2011 - w poszukiwaniu słońca

Post autor: Marco » 2011-08-09, 07:24

Słowenia – gdzie to słońce,
Minął rok, nastał czas wakacji. Postanowiliśmy kolejny raz odwiedzić Słowenię i Alpy Julijskie oraz zmierzyć ponownie się z Grintovcem najwyższym szczytem Alp Kamnicko-Sawińskich a na deser zdobyć najwyższy szczyt Karawanek – Stol.
Wyruszamy w piątek wieczorem i meldujemy się na Słowenii w sobotę około 5.30 rano. Od razu jedziemy do… Włoch do miejscowości Sella Nevea skąd zaczyna się podejście na drugi co do wielkości szczyt Alp Julijskich oraz najwyższy po stronie włoskiej Jof di Montasio 2753 m npm.
Julijki o świcie…
Obrazek

Masyw Jof di Montasio
Obrazek

Chcemy wejść na niego słynną choćby z opisów piska drabiną Pipana (długa na 70 m pionowa drabina wyprowadzająca na grań). Wyruszamy z parkingu w stronę pobliskiego schroniska Brazza a następnie mijamy go i zaczyna piąć się w górę. I tu popełniamy jeden z większych błędów. Przewodnik Płonczyńskiego zostawiamy w aucie a posiłkujemy się jedynie mapą. To powoduje iż kierujemy się w kierunku przełęczy Terra Rosa zamiast w kierunku biwaku i tym sposobem przez przypadek zdobywamy szczyt Cima di Terra Rossa 2420 m npm.
Na szczycie Cima di Terra Rossa
Obrazek

Niestety cały czas towarzyszą nam chmury i widoków zero, może poza bardzo dużą ilością salamander plątających się pod naszymi nogami na szlaku.
Tańczące salamandry
Obrazek

Schodzimy powrotem w dół i dochodzimy do początku ferraty Leva.
Początek ferraty Leva
Obrazek

Zator w scianie na ferracie
Obrazek

Na ferracie
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Okazuje się, iż zejście na nią sprawia mi dość dużo trudności (stromizna i mokra skała) ale potem ferrata dość monotonnie trawersuje zbocze doprowadzając nas do początku właściwego podejścia na Montaż. Po kilkunastu minutach docieramy do osławionej drabiny i wspinając się po niej osiągamy grań szczytową masywu.
Drabina Pipana
Obrazek

Wspinaczka po drabinie Pipana
Obrazek

Okazuje się, iż na szczyt jest jeszcze kawałek i docieramy tam po kolejnych kilkunastu minutach,
Szczyt tuż przed nami
Obrazek

Niestety nie mamy co liczyć na widoki bo masyw cały tonie w chmurach. Jedynie na chwilkę przeciera się i widzimy kawałek grani szczytowej. Braki widoków rekompensuje nam towarzystwo koziorożca.
Obrazek

Obrazek

Ekipa na szczycie Jof di Montasio
Obrazek

Po krótkim odpoczynku schodzimy po drabinie na dół a następnie po dość stromym piarżysku niczym narciarze zjeżdżamy w stronę auta.

A na dole zamiast koziorożców były świstaki
Obrazek

Kolejny dzień i pomni niesprzyjających prognoz na następne dni wyruszamy w stronę Jalovca 2645 m npm. Mijamy autem przełęcz Vrsic i meldujemy się na małym parkingu u wylotu doliny Trenta. Szybko się przebieramy i wyruszamy na szlak, Od początku towarzyszy nam dość strome i monotonne podejście przez las wyprowadzające nas w końcu na małe wypłaszczenie gdzie łączą się dwa szlaki.
W drodze na Jalovec
Obrazek

W kierunku Małej Mojstrovki
Obrazek

I w stronę Jalovca
Obrazek

Nasz z tym idącym od strony przełęczy Vrsic. Niestety pogoda zaczyna się psuć. Chmury osiadają coraz niżej zasłaniając pobliskie szczyty. Dochodzimy do schroniska Zavetisce pod Spicką 2064 m npm.
Schronisko już blisko
Obrazek

I sam schron
Obrazek

Postanawiamy tam przenocować (7 EUR od osoby ze zniżką Alpenverein) i zaatakować szczyt na następny dzień. Niestety całą noc pada a poranek wita nas ciężkimi, niskimi chmurami. Wykorzystując chwilowy brak opadów „zbiegamy” w dół do auta i wracamy na camping. Zastanawiamy się co robić dalej. Sms’y do menela, karoloxa i sparkusa potwierdzają nasze obawy o pogodę.
W recepcji miła Pani pokazuje nam prognozy na słoweńskich stronach i następny dzień ma być znośny, tzn. zachmurzenie z przejaśnieniami i słońcem. Decydujemy się na pozostanie jeden dzień dłużej. Rano szybko podjeżdżamy pod schronisko Valvasorjev Dom i wyruszamy w kierunku Stola 2236 m npm najwyższego wierzchołka Karawanków. Mozolne ostre podejście w kierunku Presernova koca na Stolu 2174 m npm przebiega w całkowitej mgle.
W drodze na Stol
Obrazek

Widzimy tylko to co przed nami na odległość około 50 m. Im wyżej tym mniejsza nadzieja na rozpogodzenie. Docieramy w końcu do schroniska. Tu ciepła herbata i czekamy na rozwój sytuacji (gdzie te zapowiadane przejaśnienia???).
Rozwiane na chwilkę chmury pokazały nam grań na której stoi Schronisko
Obrazek

Po około godzinie robi się ciut jaśniej więc wyruszamy na szczyt i po 15 minutach meldujemy się na nim.
Stol
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Aby tradycji stało się zadość widoków zero. Zwijamy się szybko z powrotem w dół. Po jakiejś godzince zaczyna się przejaśniać tak że możemy podziwiać to co jest jeszcze pod naszymi stopami. Wracamy na camping i poważnie myślimy co dalej… Czas najwyższy stąd uciekać.
Kierunek Dolomity...
...only way to cure stupidity is death...

Ketjow
Posty: 44
Rejestracja: 2011-04-01, 21:09
Lokalizacja: Thorn

Post autor: Ketjow » 2011-08-09, 12:13

Pogoda widać, że Was nie rozpieszczała, ale zawsze mogło być gorzej :)
Marco czy mógłbyś coś więcej napisać na temat schroniska Zavetisce od Spickom?
Za dwa tygodnie wybieram się na Jalovec tą samą drogą i mam zamiar tam przekimać.

Tomekk

Post autor: Tomekk » 2011-08-09, 12:27

Miodzisko nie wyprawa !! A ekipa jak widzę nieliczna, ale materiał ludzki najwyższej próby :mrgreen:

Awatar użytkownika
Marco
Posty: 2124
Rejestracja: 2008-11-18, 19:05
Lokalizacja: Opole

Post autor: Marco » 2011-08-09, 13:13

Ketjow pisze:Pogoda widać, że Was nie rozpieszczała, ale zawsze mogło być gorzej :)
Marco czy mógłbyś coś więcej napisać na temat schroniska Zavetisce od Spickom?
Za dwa tygodnie wybieram się na Jalovec tą samą drogą i mam zamiar tam przekimać.
Schronisko bardzo przytulne, i cudowne dwie starsze kobiety je prowadzące. Nocleg 10 EUR ze zniżką 7 EUR plus opłata 1 EUR (chyba klimatyczna). Sala jedna zbiorowa pomieści do 30 osób. Myśmy byli z niedzieli na poniedziałek samotnymi gośćmi. Doskonała szarlotka, plus zawsze jedno danie na ciepło można zamówić.
Do tego Kobiety pytają o której wstajesz i chcesz wychodzić tak aby przygotować Ci coś ciepłego do wypicia.
Życzę powodzenia.
...only way to cure stupidity is death...

Awatar użytkownika
Satan
Posty: 5622
Rejestracja: 2009-02-22, 20:22
Lokalizacja: Gdańsk/Beskid Płaski

Post autor: Satan » 2011-08-09, 13:22

Łeee, to jak w Słowenii nie ma pogody, to gdzie ja durny liczyłem, że na Zakarpaciu będzie zacnie. :mrgreen:
A swoją drogą, to poważnie muszę rozważyc zmianę kierunku urlopowania, od 4 lat non-stop: Ukraina, Rumunia, Bułgaria....chyba czas na wywczas na południu Europy ;-) , choc te via ferraty, to nie dla mnie, ale wierzę, że dla trekkingowca z kijkami ciekawe szlaki i szczyty się również znajdą.
For God Your Soul... For Me Your Flesh

Dark Side of N.P.M.

Awatar użytkownika
Ariel Ciechańsk
Posty: 857
Rejestracja: 2010-12-02, 17:08
Lokalizacja: Skierniewice
Kontakt:

Post autor: Ariel Ciechańsk » 2011-08-09, 13:27

Satan pisze:Łeee, to jak w Słowenii nie ma pogody, to gdzie ja durny liczyłem, że na Zakarpaciu będzie zacnie. :mrgreen:
Bo podwędzili ją Słowacy na mój i Tommiego wypad w Niżne :-P.
Pozdr.
CAr.

Awatar użytkownika
Tommy
Posty: 772
Rejestracja: 2009-05-19, 18:12
Lokalizacja: Kato

Post autor: Tommy » 2011-08-09, 13:37

Pogodowo to faktycznie kiszka. Chociaż z drugiej strony taka mgła w skale u mnie wzmaga adrenalinę :-P
Satan pisze:te via ferraty, to nie dla mnie.
Mnie zaintrygowały w wieku lat kilkunastu, kiedy to po raz pierwszy i jak narazie ostatni byłem trekingowo w Dolomitach. Od tamtego czasu marzą mi się ferraty. Niestety póki co na marzeniach się skończyło. Trzeba skompletować sprzęt, nauczyć się nim posługiwać no i co najważniejsze mieć na takie wypady kompanów. Ale może po studiach się coś w tym kierunku uda poczynić.
Narazie zostają mi pagurki :-(
Dla dobrego samopoczucia niezbędne są człowiekowi - nadzieja i złudzenia
Czesław Banach

Jacek K
Posty: 379
Rejestracja: 2010-03-28, 19:17
Lokalizacja: znad Wisły

Post autor: Jacek K » 2011-08-09, 17:17

Bardzo sympatyczna relacja.
Te salamandry jak skorpion wyglądają :-). A tak wogóle faunistycznie bardzo ciekawie.

Trzeba będzie się w końcu skrzyknąć forumowo na jakieś prostsze ferratki, bo tak tylko po tych połoninach dreptamy i dreptamy a tu tyle takich fajnych górek w odległości jednej nocy jazdy od Polandii...

Awatar użytkownika
Hoffi
Posty: 2127
Rejestracja: 2009-01-20, 18:30
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Hoffi » 2011-08-09, 21:48

Marco, gratuluję uporu i mimo wszystko wartościowych wejść. My odpuściliśmy Słowackie Niżne Tatry już w czasie jazdy, bo na Słowacji powódź i klęska była.


Nie powiem, że wejście po Drabinie Pipana musi być ekscytujące jak diabli...
Pozdrawiam, Hoffi
Dwoje wędrowców
"Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, co Ci się trafi..."

Awatar użytkownika
aknah
Posty: 817
Rejestracja: 2009-08-06, 12:26
Lokalizacja: znad morza

Post autor: aknah » 2011-08-10, 07:46

Hehe Julijek ciąg dalszy ;-)))
Pogoda mówi, że piątek ma być ok, wiec chyba w piątek będziemy wchodzić na Jalovca... mam nadzieję, że w końcu się uda - do 3 razy sztuka, no nie? :)))
Życie jest podróżą - ciesz się nią!
www.zawszezarece.pl

Awatar użytkownika
Marco
Posty: 2124
Rejestracja: 2008-11-18, 19:05
Lokalizacja: Opole

Post autor: Marco » 2011-08-10, 08:42

aknah pisze:Hehe Julijek ciąg dalszy ;-)))
Pogoda mówi, że piątek ma być ok, wiec chyba w piątek będziemy wchodzić na Jalovca... mam nadzieję, że w końcu się uda - do 3 razy sztuka, no nie? :)))
Zaczarowałaś tę górę... więc nie ruszam się na nią wcześniej niż Ty jej nie zdobędziesz ;)
...only way to cure stupidity is death...

Ketjow
Posty: 44
Rejestracja: 2011-04-01, 21:09
Lokalizacja: Thorn

Post autor: Ketjow » 2011-08-10, 09:05

Kolejna próba (moja) odbędzie się 10 dni po próbie wejściu Hani więc mam nadzieję że komuś z nas się uda w tym roku stanąć na Jalovcu. ;-)
Haniu jaką drogą chcesz się tam dostać? Czy tą samą co Marco?

Awatar użytkownika
aknah
Posty: 817
Rejestracja: 2009-08-06, 12:26
Lokalizacja: znad morza

Post autor: aknah » 2011-08-10, 09:49

Ketjow pisze:Kolejna próba (moja) odbędzie się 10 dni po próbie wejściu Hani więc mam nadzieję że komuś z nas się uda w tym roku stanąć na Jalovcu. ;-)
Haniu jaką drogą chcesz się tam dostać? Czy tą samą co Marco?
Co do drogi to się pewnie na miejscu okaze, ale myślałam, by iść jak rok temu od przełęczy Vrisc. Mam nadzieję, że uda się odczarowac górę :)
Życie jest podróżą - ciesz się nią!
www.zawszezarece.pl

Awatar użytkownika
karolox81
Posty: 851
Rejestracja: 2009-09-19, 10:39
Lokalizacja: Olesno

Post autor: karolox81 » 2011-08-10, 20:35

¦wietna wyprawa mimo szwankującej pogody. Niestety aura w tym okresie na sporym obszarze europy pogorszyła się na dłuższy czas. W północnych Włoszech nawet padało i to nie mało.
Karol

ODPOWIEDZ