XVIII Zlot - przebiegł pomyślnie!

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

gdzie robimy zlot XVIII

Czas głosowania minął 2018-06-09, 17:54

Schronisko "Szwajcarka"
11
52%
PTSM Św. Katarzyna
0
Brak głosów
Schronisko "Przehyba"
10
48%
 
Liczba głosów: 21

Awatar użytkownika
Agnieszka Żero
Posty: 636
Rejestracja: 2010-01-11, 17:42
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Agnieszka Żero » 2018-11-18, 23:48

I ja dziękuję za wspaniały czas i niepowtarzalną atmosferę ;-)
Góry moje, wierchy moje...

przemo89
Posty: 53
Rejestracja: 2017-07-04, 08:42
Lokalizacja: nikad

Post autor: przemo89 » 2018-11-19, 10:43

Jakieś zdjęcie zlotowe całej ekipy? Albo relacja :) ?

Awatar użytkownika
Taja
Posty: 1567
Rejestracja: 2009-10-30, 23:12
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Taja » 2018-11-19, 13:28

Ale dzisiaj śniegiem posypało w Sudetach! :shock:
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7430
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2018-11-19, 15:11

Qrna jakby dzień wcześniej to może by się w Karkach nie paliło.. :-?
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
dave
Posty: 419
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Post autor: dave » 2018-11-19, 16:24

milena pisze: Ta Szwajcarka fajna i jakie pokoje ma spore - tyle osób w czwóreczce się zmieściło :mrgreen:
Doliczyłem się chyba jedenastu :-D
milena pisze:Zgodnie z ustaleniami urworzyłam grupę na fb. Dave, nie ma odwrotu - konto na fb musisz ogarnąć ;-)
Spoko, coś pokombinuję wieczorem. :-)
Taja pisze: Ale dzisiaj śniegiem posypało w Sudetach! :shock:
Wiedzieliśmy, kiedy zwiać. :mrgreen:
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

Awatar użytkownika
mhu1979
Posty: 1314
Rejestracja: 2009-02-15, 08:55
Lokalizacja: Poznań RTE

Post autor: mhu1979 » 2018-11-20, 09:29

Fajnie że zlot się udał. Szkoda, że tym razem jednak nie dotarłem (praca).
Pogoda zajebista i klimaty lat 90 w pokoju - bezcenne.
Gówniarzeria pierwszy raz w górach :-)

Awatar użytkownika
rambi
Posty: 1280
Rejestracja: 2009-05-24, 17:39
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: rambi » 2018-11-20, 19:57

To forum umiera! Co za zlot?! Nikt się nie upił, nikt nie pobił a nawet nie pokłócił! Wszyscy zgodnie łazili ze sobą i cierpliwie czekali na maruderów. Normalnie nuda, jak w polskim filmie... ;-)
Pasjami brukuj drogę swojego życia..

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7430
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2018-11-20, 20:00

Ja tam byłem szczęśliwie nawalony :-D
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
dave
Posty: 419
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Post autor: dave » 2018-11-21, 19:51

Na początek takie dictum: okazało się, że zrobiłem dużo mniej zdjęć niż pierwotnie przypuszczałem, wobec czego moja relacja nie będzie kompletna. Serdecznie zatem zachęcam pozostałych uczestników zlotu do publikacji własnej wersji wydarzeń. ;-)

17.11.2018r.

Jak już wspomniał Rambi, żadnych sensacji nie było. Nikt się nie pochorował, nikt nie dostał w japę, nikt nie tańczył na stole... o czym tu pisać? No dobra, skoro się podjąłem, to wypada dotrzymać słowa. Zatem o piątej rano telepię się już pociągiem do Poznania, gdzie czeka na mnie Michun i jego mały czołg. Szybkie powitanie, wrzucam graty do samochodu, po chwili dołącza do nas Taja i bez niepotrzebnego marudzenia palimy wroty na Dolny ¦ląsk. Trasa upływa błyskawicznie, atmosfera w małym czołgu znakomita. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze na Shellu celem pochłonięcia hot-doga i kawy, by w okolicach dziesiątej zaparkować pod Szwajcarką. Jako że jest to mój pierwszy zlot, następuje wymiana uprzejmości z każdą forumowiczką/forumowiczem, parę słów kto zacz, po czym decydujemy się wyruszyć w drogę. Dzień krótki, zamówiona pogoda dotarła, nie ma co siedzieć w schronie.

Obrazek

Zgodnie z wcześniejszym planem, idziemy niebieskim szlakiem na Starościńskie Skały. Słońce grzeje na całego, można się opalać. Część grupy mnie wyprzedza:

Obrazek

Na Rozdrożu pod Jańską Górą pierwsze skrzyżowanie, mówię Wam, Rudawy Janowickie dają pod tym względem popalić. :-D Po ochłonięciu, krótki marsz i jesteśmy na miejscu. Starościńskie Skały są wybitnym punktem widokowo-rekreacyjnym o wielorakim zastosowaniu: można usiąść i pooglądać, porozmawiać, a nawet zjeść trzecie śniadanie. Spotykamy tam Reda z Kasią, którzy zmierzają na Wołek (czy też z Wołka? mam lukę w pamięci - przyp. aut.) i dołączą do nas wieczorem. Z racji tego, że ilością fotek z tego miejsca nie grzeszę, niczym stary i doświadczony kieszonkowiec stworzę sztuczny tłum i dosztukuję nieco zdjęć z mojego solowego wypadu w Rudawy, który miał miejsce we wrześniu 2015 roku. Tak dyskretnie i po cichu, żeby nikt nie zauważył. ;-)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Drapiemy się wszyscy na górę, szybka ustawka i jest foto z częścią grupy. Słońce świeci prosto po oczach:

Obrazek

Nieco dalej, nowoczesny Szymon Słupnik. ;-)

Obrazek

Grupa ulega rozproszeniu, więc skupiam się na landszaftach. Niezły widoczek na Karki:

Obrazek

Bardziej na lewo dwa najpiękniejsze wzniesienia w polskich górach ;-), het het w tle Góry Kaczawskie:

Obrazek

Po przeciwległej stronie, Aga podziwia rudawski krajobraz:

Obrazek

Pojedli, popili, pooglądali... czas się zwijać. Stanowisko półprzewodnika obejmuje dysponujący stosowną aparaturą Michun, pod wodzą którego szlajamy się poza szlakiem. Zmierzamy na Czartówkę, po drodze ciekawa forma skalna, wyglądająca jak twarz z papierosem. Prawie jak w Pieninach:

Obrazek

Walory widokowe oceńcie sami, mnie wgniotło w glebę. ;-)

Obrazek

Obrazek

Jesteśmy już prawie na miejscu:

Obrazek

A tego to tutaj się chyba nikt nie spodziewał. ;-)

Obrazek

Teraz etap chaszczowanka, kluczymy nieco to w górę, to w dół i podejmujemy decyzję, że dojdziemy do szlaku żółtego i dalej niebieskim w stronę Skalnika. Tak też robimy, po drodze ku uciesze wszystkich zgromadzonych, zahaczamy o Dolomity:

Obrazek

Następnie raczej nudnym odcinkiem w górę przez las, niedaleko szczytu zatrzymuje nas Michun i proponuje podwózkę na gołoborze. Byłoby ogromnym nietaktem nie skorzystać z tej okazji, zatem gramolimy się na dzikca. Docieramy na miejsce, robię małą sesję foto:

Obrazek

Obrazek

Przeciskamy się na Małą Ostrą, tam dłuższy popas, po czym zbieramy się na punkt widokowy, bo zaczyna nas wychładzać wiatr. Przejrzystość powietrza trochę spada - wszechobecny smog - nadto coś aparat zaczął mi głupieć, więc zdjęcia nijak mają się do rzeczywistości. Może później ktoś wrzuci lepsze fotki, tymczasem zamieszczę co mam:

Obrazek

Obrazek

Nasza wycieczka powoli zmierza ku końcowi. Schodzimy żółtym szlakiem przez Gruszków do baru "Karioka" w Karpnikach. Już najwyższa pora na jakiś ciepły posiłek. W międzyczasie przez gęsty szpaler drzew obserwujemy zachodzące słońce:

Obrazek

Zaczyna robić się szaro, ale jadłodajnia już niedaleko. Ostatnie zdjęcie dzisiejszego dnia:

Obrazek

Czas przygotować czołówkę. Końcowy etap łoimy już po ciemku, wreszcie docieramy do Karioki. Montujemy się do środka, szybki atak na kartę dań i zasiadamy do obiadokolacji. Posiłek nieco się przedłuża, siedząc w cieple każdy się rozleniwił. Wreszcie jednak wracamy do Szwajcarki. Po krótkim przepakowaniu gratów instalujemy się w jadalni i rozpoczynamy okupację stołów. Red z Kasią również dotarli, dołączył do nas także kolega Rambiego. Atmosfera znakomita, tematy rozmów od Sasa do Lasa. W międzyczasie wyskakuję pod prysznic, pozytywnym akcentem jest to, że nie ma już automatu na dwuzłotówki z limitem czasowym. Niestety, woda była zimna, ale jakoś dałem radę. Po odświeżeniu się wracam do towarzystwa, impreza trwa, coś po jedenastej właściciel dyskretnie prosi nas o opuszczenie sali. Szybka burza mózgów, po czym przenosimy się "na chwilę" do czteroosobowego pokoju zajętego przez dziewczyny i bodajże Rambiego? Okazuje się, że pokój jest z gumy, zmieściło się nas tam chyba jedenastu, hehe. Chwila jest pojęciem bardzo nieostrym, w naszym przypadku trwa ona prawie trzy godziny. Przed drugą podejmujemy ostateczną decyzję o wycofie i idziemy w kimę. Z Tają i Michunem instalujemy się w "Hiltonie", w środku nahajcowane na bogato - jeden stopień powyżej zera. Ze względu na wrażenia akustyczne przejawiałem trochę problemów ze snem, ale wiecie co? Mój nastrój był na tyle dobry, że miałem to kompletnie gdzieś. Rzeczony Hilton, foto autorstwa Tai, dobranoc. :-)

Obrazek

18.11.2018r.

Nie wiem jak mi się udało tej sztuki dokonać, ale z samego rana zaliczam spektakularny poślizg czasowy. Nie przypominam sobie, abym ja, typ rannego ptaszka, będąc kiedykolwiek w górach, zwlókł się z barłogu o 9:30. Co to ma znaczyć? :-D Oczywiście ekipa w większości już się ulotniła. Wraz z niedobitkami spożywam śniadanko z własnych zapasów, toaleta, pakowanko i myślimy, co dalej. Postanawiamy, żeby nie szaleć i karnąć się na Sokolik i Krzyżną Górę, po czym przeskoczyć małym czołgiem do browaru Miedzianka, gdzie będzie oczekiwać na nas reszta zlotowiczów. Doszły mnie nawet słuchy, że Red, który przez cały czas siedział w pokoju z nami, wstał tak, aby zdążyć na wschód o 6:45 na Sokoliku. Cyborg, czy co? ;-)

Kończąc te pożal się boże rozważania, idziemy. Szast prast i jesteśmy już na górze. A tam, Panie i Pany, widoczki pełną gębą:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obserwując chmury, zdaję sobie sprawę, że nadciąga front niżowy. I to błyskawicznie:

Obrazek

Schodzimy. Część ekipy deklaruje plan wejścia na Krzyżną Górę, mnie tak szczerze powiedziawszy, nie bardzo się chce. W podjęciu decyzji "pomaga" mi telefon, który odbieram na wysokości Husyckich Skał. Kończąc rozmowę, stwierdzam, że zmitrężyłbym zbyt dużo czasu wchodząc tam teraz i w ramach nagrody pocieszenia, bimbam na Husyckich Skałach:

Obrazek

Spotykamy się pod Szwajcarką. Wrzucamy bambetle do auta, po czym jedziemy do browaru Miedzianka na obiad i spotkanie z resztą ekipy. Montujemy się w restauracji, witanko, śmichy chichy i siadamy do stołu. Bezpośrednio po nas przyjeżdża pełny autokar z jakąś wycieczką, sala pęka w szwach. Żeberka w sosie piwnym zaiste znakomite, choć porcja cokolwiek mała, do tego pyszny Mniszek i jest spoczko. Żal będzie wracać do szarej rzeczywistości. Przeciągamy ten obiad jak tylko się da, ale niestety, trzeba się zawijać. Pożegnanie z forumowiczami, wsiadamy do auta i zmykamy w tym samym składzie do Poznania, koniec imprezy...

Na zlocie bardzo mi się podobało, przed wyjazdem miałem delikatne obawy, czy uda mi się wkręcić w towarzystwo znające się wzajemnie od lat, obawy okazały się niepotrzebne. Atmosfera była super, górsko też zrobiliśmy uczciwą trasę, czas wykorzystany w 100%. Z podziękowaniem dla wszystkich za ciepłe przyjęcie "nowego", nagroda indywidualna (uścisk dłoni prezesa) wędruje do niezmordowanego Michuna za sprawny i szybki transport oraz półprzewodnictwo na trasie. No to co - do zobaczenia, mam nadzieję, na następnym zlocie, oddaję głos do studia.
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Agnieszka Żero
Posty: 636
Rejestracja: 2010-01-11, 17:42
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Agnieszka Żero » 2018-11-21, 21:01

Treściwie i na temat :-) Dzięki!

Szymon Słupnik, półprzewodnik - Michun pracuje na kolejne nick'i :mrgreen:
Góry moje, wierchy moje...

Awatar użytkownika
sosikhehe
Posty: 230
Rejestracja: 2014-09-24, 22:14
Lokalizacja: Tyskie (Ślunsk)

Post autor: sosikhehe » 2018-11-21, 21:14

Wreszcie makrela mi wiadro internetu przysłała, w takim razie proszę zdjęcia ode mnie:
https://drive.google.com/file/d/10E1bBl ... sp=sharing

To był mój drugi zlot- coś wspaniałego, szkoda że tak krótko... Ci co nie byli niech żałują i zazdroszczą :-P
Miło było spotkać się ponownie oraz poznać osobiście nowych forumowiczów.
Aaa Dave mnie ubiegłeś z relacją- dobra robota, cóż mogę powiedzieć "tak było". :-D
My body lie but still I roam

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7430
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2018-11-22, 13:01

Dobry text ale ja pewne sprawy pamiętam inaczej :lol:
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
dakOta
Posty: 355
Rejestracja: 2016-07-01, 13:33
Lokalizacja: Kraków

Post autor: dakOta » 2018-11-22, 15:43

dave pisze:Na Rozdrożu pod Jańską Górą pierwsze skrzyżowanie, mówię Wam, Rudawy Janowickie dają pod tym względem popalić.
Znaczy co - za dużo skrzyżowań tam??
dave pisze:Nieco dalej, nowoczesny Szymon Słupnik. ;-)

Obrazek
cholera, dziwnie znajomo mi wygląda.
dave pisze:W międzyczasie wyskakuję pod prysznic, pozytywnym akcentem jest to, że nie ma już automatu na dwuzłotówki z limitem czasowym. Niestety, woda była zimna
Byłabym zdziwiona, gdyby za zimny prysznic wymagali opłaty, niezależnie od ilości gwiazdek dla przybytku.
dave pisze: 18.11.2018r.

Nie wiem jak mi się udało tej sztuki dokonać, ale z samego rana zaliczam spektakularny poślizg czasowy. Nie przypominam sobie, abym ja, typ rannego ptaszka, będąc kiedykolwiek w górach, zwlókł się z barłogu o 9:30. Co to ma znaczyć?
Coś wspominałeś, że to Twój pierwszy zlot? No. To przyzwyczajaj się.
dave pisze:A tam, Panie i Pany, widoczki pełną gębą
Nosz cholera. Nie mogłam przyjechać. A Rudawy czekają na mnie!
dave pisze:nagroda indywidualna (uścisk dłoni prezesa) wędruje do niezmordowanego Michuna
Jak zwykle. Michun, u mnie (nadal) przodujesz!

I pozdro dla Frakcji Zachodniej!
Jeśli wola Twa
jeśli wybór masz
rzekom wodę daj
wzgórzom radość daj
Litościwy bądź
dla płonących w piekle serc
jeśli wola Twa
to ulecz je

Awatar użytkownika
Taja
Posty: 1567
Rejestracja: 2009-10-30, 23:12
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Taja » 2018-11-22, 16:47

Taaa, skrzyżowania :mrgreen: Lubię skrzyżowania :mrgreen: Ja myślę, że w tym "Hiltonie" to nas ta kiszonka przyćpała i dlatego tak długo spaliśmy :-P
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk

Awatar użytkownika
dave
Posty: 419
Rejestracja: 2017-08-17, 20:00
Lokalizacja: Zbąszyń

Post autor: dave » 2018-11-22, 18:01

Sos, z podziękowaniem za fotki. ;-)
Michun pisze: Dobry text ale ja pewne sprawy pamiętam inaczej :lol:
No ale że co, ktoś jednak dostał w japę? :mrgreen:
dakOta pisze: Znaczy co - za dużo skrzyżowań tam??
Tak, straszna plątanina w tych Rudawach. :lol:
Taja pisze:Ja myślę, że w tym "Hiltonie" to nas ta kiszonka przyćpała i dlatego tak długo spaliśmy :-P
Mogło tak być. :mrgreen:
Turysta bez raków i czekana, ale za to z siekierą.
https://sznycelgorski.blogspot.com/

ODPOWIEDZ