Góry Pieprzowe

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Góry Pieprzowe

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-13, 21:00

Mam wolną niedzielę i pora się powłóczyć. Niedziela stwarza jednak pewne problemy, bo jest mniej kursów busów i nie ma się co pchać w głąb województwa. Przypomina mi się, że władze tegoż województwa od pewnego czasu reaktywujące lokalne połączenia kolejowe, na czas wakacji wydłużyły kursowanie pociągów do m. Sandomierz (tylko w weekendy). Cała akcja "kolejowa" została bardzo nagłośniona w lokalnej prasie, radiu i tv. Pomyślałem, że jak się wojewoda wykosztował niegrzecznie byłoby nie skorzystać, więc pojadę w Góry Pieprzowe pod Sandomierzem.
Na peronie okazuje się, że nie tylko ja wpadłem na ten pomysł. Sporo ludzi, a dla wielu z nich to pierwsza podróż pociągiem. Skład z Kielc przyjeżdża punktualnie, ale jest pewien problem, bo trójczłonowy "Impuls" przepełniony, a po "załadowaniu" Ostrowiaków" niezły ścisk. Będąc "dzieckiem komuny", które jako młode pacholę podawane było do przedziału przez okno, do kolei sentyment posiadam. Jako "dziecię PRL-u" posiadam też silnie rozwinięte zdolności adaptacyjne i szybko znajduję niewykorzystaną przestrzeń w postaci wygodnej "miejscówki" między wiszącymi dwoma rowerami. Razem z plecakiem mamy tu niezły "Lebensraum" i poprzez szprychy mogę spokojnie obserwować zachowania społeczne braci wagonowej. Towarzystwo umęczone i sfrustrowane. Przeważnie albo zrezygnowane, albo jęczy i narzeka.
A ja rozmyślam o swojej młodości kiedy to tymi torami jeździła tzw. "kowbojka" relacji Skarżysko-Kamienna - Stalowa Wola. "Kowbojka", bo ciągnięta przez zgrabny parowozik tendrzak i z drewnianymi ławeczkami jako siedziska. Poczułem się prawie 40 lat młodszy, gdy takie ławeczki spotkałem rok temu na Ukrainie. Godzinka minęła szybko i już wysiadka w Sandomierzu. Nie spieszę się z opuszczeniem pociągu i dworca, bo nie lubię być deptany. Przed dworcem widok nieco surrealistyczny i pękam ze śmiechu. Trzy podstawione autobusy "nabite" są ludźmi bardziej niż marszrutki we Lwowie. Ciekawe, czy jest w nich klima :-)
Ruszam żwawo do celu rozmyślając o moich współpasażerach. Oderwali się od tv, zrezygnowali z niedzielnych atrakcji przygotowanych przez lokalne władze, nawet porzucili swoje ukochane samochody aby zaznać rekreacji i turystyki, a teraz ciężko im przejść 2 km, bo tyle jest do centrum lub w te górki. Wyjątkiem nie była nawet wycieczka PTTK z Kielc, a pogoda dziś idealna na spacer.
Rozmyślania przerywa mi niecodzienny widok. Nie ma przypadków, są znaki :-) Ja jestem po prostu jak ta kapliczka, która nie pasuje do otoczenia.
Obrazek
Obrazek

Docieram do mostu i witam się z Wisłą. Płynie sobie leniwie i grzecznie, sucho jest. Na wprost Starówka, a kawa w Sandomierzu smakuje dużo lepiej niż w moim mieście, ale nie dziś. Zbyt wielu turystów, więc odbijam w prawo, w "góry", po wale. Za mną człapie hałasując wycieczka PTTK co mnie rozprasza. Wobec tego robię sobie postój na poranną kawusię i celem ich przepuszczenia. Grzecznie się kłaniam wycieczkowiczom, a oni niepochlebnie komentują moją patologię nikotynową. Żeby im podnieść ciśnienie dodaję uprzejmie, że kawa jest z dużym "prądem". Wróżą mi szybką śmierć :-)
Napojony radośnie ruszam w drogę (słonko się przebija) mrucząc sobie - Lepiej spłonąć niż gasnąć powoli. Nie da się ukryć, że potraktowałem ich nieco instrumentalnie. Elegancko wydeptali mi ścieżkę przez wysoką trawę.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jestem u celu i szlak schodzi do starorzecza Wisły. Zanurzam się w zieleń i chłonę widoki, bo ładnie tu jest.
Obrazek
Obrazek

Idę wzdłuż starorzecza płosząc żaby i porzucając szlak. Spotykam też sprawcę nazwy tej okolicy, czyli "pieprz". Z tymi górami to nazwa nie kłamie tyle, że spóźniłem się o 500 mln lat. Te najstarsze "góry" w Polsce mają teraz ok. 60 m. wysokości i zgrabnie "piętrzą" się nad Wisłą. Erozja zrobiła swoje i to "kruszywo" z pewnej odległości rzeczywiście podobne jest trochę do pieprzu.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Postanawiam wrócić na szlak i drapię się po pieprzowym zboczu. Na szlaku wpadam w "zasadzkę". Jakieś "stado" wraca z wycieczki. Wszędzie dookoła głosy i pokrzykiwania. Czuję się osaczony, a mój Diabełek w środku podszeptuje - A jakby tak zwiać na szczyt tego wzniesienia. To nie był dobry pomysł, bo całe zbocze najeżone "kolczastymi", ale dałem radę i jak wyszedłem z tej gęstwy, to miałem miłe widoczki i byłem nareszcie sam.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Kolejny plan jest prosty. Osiągnąć to drugie wzniesienie sprawdzając jednocześnie co jest w tej kotlince między nimi.
Obrazek

W kotlince były przeszkody i "kolczaste potwory". Poruszam się jakimiś ścieżkami wydeptanymi przez zwierzęta, ale ja trochę wyższy od sarny, więc lekko nie jest.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

¦więta Jabłoń Siostry! Naprawdę było tylko jedno jabłuszko :-)
Obrazek

W kotlinie ciurczy strużyna i jest fajne bagienko. To wodopój, bo pełno tu śladów raciczek. I tu ze zbocza wysypuje się "pieprz". Lubię się znaleźć w miejscu, gdzie od lat nie było ludzi i długo nie będzie. Widząc wcześniej wycieczkowiczów w tenisówkach zastanawiałem się, czy ja nie przesadziłem dziś z wyposażeniem. Zdecydowanie nie przesadziłem - Kto ze sobą nosi, ten się nie prosi:-)
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Pokonałem strumyk i bagienko, ale jak się dostać na to wzniesienie. Przejścia broni roślinność. Jak nawet zyskam sporo metrów po "pieprzu", to dalej "ściana" zielska i odwrót. W takich chwilach zgrzytam zębami i obiecuję sobie, że już nigdy, przenigdy nie zejdę ze szlaku. Do następnego razu :-) Próbuję w różnych miejscach. To "dżungla". Jest tu podobno aż 59 odmian dzikiej róży i z większością z nich zapoznałem się na własnej skórze, a są i inne "kolczaste". Na tej lessowej glebie rosną wyjątkowo dorodne, a ich kolce pierwyj sort.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Uff...wylazłem nareszcie i odpoczywam na trawce wzmacniając organizm kabanosem i "dopalaczem". Przez trawkę mam ładny widoczek, a tam byłem.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Tu jest "taras widokowy", cywilizacja i ludzie. Kręcę się trochę czytając "ogłoszenia". Zainteresował mnie głóg w kontekście niedawnej "rozmowy" tutaj o produktach destylacji. "biochemiczne zmęczenie organizmu występujące nazajutrz" brzmi niezwykle subtelnie.
Zwracam uwagę na "drobnym druczkiem" na dole. Głóg, Sandomierz, Unia i Szwajcaria??? Hihi...niedawno Szwajcaria wycofała swój akces do EU. Mam nadzieję, że tych tabliczek nam nie zabiorą.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Liny na szlaku! Nadzieja wstępuje w moje serce, że może jednak nie jest to trasa dla mieszczuchów. Tak, tu "kończą bieg" trampkarze, dalej żywej duszy, a widoki piękne.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nie wygląda to najlepiej, ale większość słupków trzyma pewnie. ¦cieżka wije się serpentynami, nurkuje w zieleń, wynurza się i znowu widoczek.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wprost na szlak, ale na szczęście nikt tu nie "sprząta". Oznakowanie jest subtelne i trzeba być uważnym.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Są tu różne atrakcje.
Obrazek

Tam daleko na horyzoncie jest Stalowa Wola. Za PRL-u moje miasto żyło z nią w symbiozie. Na tajnym wydziale ostrowieckiej huty zwanym niewinnie Montownią spawano kadłuby transporterów opancerzonych, które następnie wysyłano do Stalowej Woli, gdzie montowano resztę wraz z uzbrojeniem. Stare dzieje.
Obrazek

Most kolejowy coraz bliżej. Tutaj też pojawia się "pieprz" i nadal widoczki radujące oczy.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Liny często się przydają.
Obrazek

Sporo tu "zielska" i miło się idzie.
Obrazek
Obrazek

Niezły "takielunek":-)
Obrazek
Obrazek

"Czołganiem przez pełzanie", albo "przeszkoda, hop!", a potem nikniemy w zieleni, idziemy ścieżką wyciosaną w lessowym zboczu. Ta ciemna plamka to wejście do "jaskini". Ciekawe czy zamieszkała?
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Most kolejowy w całej okazałości i niebanalny krzyż rustykalny. Zwracam uwagę na słup linii wn., który powtarza profil.
Obrazek
Obrazek

Byliny wokół liny.
Obrazek

Nieźle "spieprzony" stok.
Obrazek
Obrazek

Oznakowanie szlaku bywa "ulotne".
Obrazek

Idę w stronę Wisły, a to chwyciło mnie za serce, bo podobnie szło się do źródeł Sanu.
Obrazek

"Płynie Wisła, płynie po polskiej krainie..."
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Znajduję sobie fajny półwysep, bo chcę być otoczony przez wodę.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Moczenie dzienne nie spowodowało ofiar wśród tutejszej fauny i flory, a jedynie dobrostan moczącego się.
Obrazek
Obrazek

Pozdrawiam brać kajakarską. Zachodzi nieporozumienie, bo pytają, czy bierze? Wyjaśniam, że łowię, ale wrażenia. Załoga chyba początkująca, bo wykonują dość nieskoordynowane manewry.
Obrazek

Żegnam "mój" cypelek. Nie chcę iść dalej drogami i postanawiam wrócić tą samą trasą.
Obrazek
Obrazek

Stromo jest, ale jak Wam się omsknie nóżka nie stoczycie się do rzeki, bo "kolczaste" przyjmą Was z "otwartymi ramionami".
Obrazek
Obrazek

Hop pod baldachim z liści. Zachwycił mnie ten widoczek słupka "upolowanego" jak krówka. Młodzieży wyjaśniam, że "upolowana krowa", to była krówka na łańcuchu, żeby w szkodę nie wlazła, albo gdzieś nie polazła.
Obrazek
Obrazek

Nie znudziły Was te widoki? Mnie nie.
Obrazek

Docieram do "epicentrum pieprzu". Flora zaczyna brać górę nad pokruszoną skałą.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ha! Nie żal przelanej krwi, bo "dorwałem" kolorowego "waranka". Ma paluszki jak Paganini :-) Jest ich tu sporo leżakujących w promieniach słonka. Rozumiem je, też tak lubię.
Obrazek
Obrazek

Ostatni rzut oka na "pieprzowe" zbocze...i już na równinie.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na moście czekam na jednostkę pływającą. Stateczek płynie cicho i spokojnie, natomiast motorówka i skuter wodny hałasują niesamowicie zaburzając harmonię.
Obrazek
Obrazek

Mogłem jechać autobusem, ale nie daruję sobie tej przyjemności :-)
Miejsce pamięci na dworcu PKP i cuuudowne zdjęcie kolejowe. To będzie mój numer dwa na liście, bo pierwsze miejsce mają tory z Sianek z polskimi Bieszczadami w tle.
Obrazek
Obrazek

Nie zawiodłem się! :-) Najgorzej mają rowerzyści, brak wolnych miejsc. Dlatego wolę nogi, wszędzie się wcisnę. Tym razem jestem tuż przy drzwiach, ale jako oparcie wykorzystuję automat do biletów i jest fajnie. Okazuje się, że "przytulam się" z dwoma przewodnikami wzmiankowanej wcześniej wycieczki i szybko znajdujemy wspólne tematy. W pewnej chwili moje kości coś zrobiły automatowi do biletów, bo wysypuje garść jednogroszówek, skąpiec jeden. Przewodnik PTTK rozdaje je pasażerom na pamiątkę. Jako sprawca też dostaję jedną :-) Żal mi konduktora, bo ludziska na niego wylewają swoje żale, a on widać, że wykończony i ledwie może się przepchać żeby zagwizdać na peronie. Na tak miłych rozrywkach godzina podroży mija mi bardzo szybko.
Obrazek

Maszerując do domu zastanawiałem się, czy część z pasażerów z czasem potraktuje tę podróż jako fajną przygodę. Wszak przed laty, gdy podawano mnie przez okno do przedziału, niezadowolony darłem się wniebogłosy.

Zdjęcia w hd - https://flic.kr/s/aHskD8auNm
YT - https://youtu.be/FedG4DAzIuQ
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9914
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2016-07-13, 21:08

Artur Wagabunda pisze:Idę w stronę Wisły, a to chwyciło mnie za serce, bo podobnie szło się do źródeł Sanu.
W ten deseń bym poczytał..
Artur Wagabunda pisze:Nie znudziły Was te widoki?
Mnie nie. Robisz postępy, pagór jest pagór, będą z Ciebie ludzie. ;-)
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7430
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2016-07-13, 21:13

Te "góry" to był taki konik mojej szalonej pani od gegry w liceum :lol:
Ale jakoś nigdy tam nie dotarłem, chyba zniechęcił mnie jakiś nudnawy film krajoznawczy o tymże rejonie..?
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
www.mojasciezkawgory.blogspot.com

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-13, 22:00

menel pisze:Artur Wagabunda napisał/a:
Idę w stronę Wisły, a to chwyciło mnie za serce, bo podobnie szło się do źródeł Sanu.

W ten deseń bym poczytał..

Artur Wagabunda napisał/a:
Nie znudziły Was te widoki?
Mnie nie. Robisz postępy, pagór jest pagór, będą z Ciebie ludzie. ;-)
Bóg zapłać dobry człowieku :-)
Poedukuj się trochę w szlakach nizinnych. Trza się rozwijać!
Jak się nie ma co się lubi...chwilowo jestem trochę uziemiony, ale na otarcie łez możesz sobie obejrzeć to...albo to...
https://youtu.be/WS1wJydtOUg
https://youtu.be/ExcgyzA-0mk
Michun pisze:chyba zniechęcił mnie jakiś nudnawy film krajoznawczy
Bo reżyserem tego filmiku nie był Werner Herzog. Polecam "Krzyk kamienia" :-)
Te górki to fajne miejsce na jednodniowy wypad ze zwiedzaniem Sandomierza, ale po sezonie i najlepiej na tygodniu, gdy nie ma "stonki"! ;-)
Panoramę Sandomierza strasznie psują te "budy" u stóp Starówki :-(
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5574
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2016-07-14, 15:42

a te liny to perć , park linowy czy zakaz wstępu ;-)
Artur Wagabunda pisze:Jak się nie ma co się lubi.
motto tych z nizin
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-14, 16:13

Lidka K. pisze:a te liny to perć , park linowy czy zakaz wstępu ;-)
Artur Wagabunda pisze:Jak się nie ma co się lubi.
motto tych z nizin
Trzecia odpowiedź jest prawidłowa. To zakaz wstępu dla "narodu rowerowego" :mrgreen:
W zasadzie da się mnie podciągnąć pod górala świętokrzyskiego. I "scyzoryk" jestem z dziada pradziada ;-)
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

Awatar użytkownika
milena
Posty: 206
Rejestracja: 2015-08-22, 11:18
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: milena » 2016-07-14, 17:24

Fajne te Górki Pieprzowe :-)

Awatar użytkownika
Trop
Posty: 435
Rejestracja: 2012-03-19, 11:46
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Trop » 2016-07-14, 18:54

Artur, wduszaj jeszcze jeden Enter pomiędzy zdjeciami nierozdzielonymi tekstem, dużo na nich zieleni, foty się zlewają.

Po co Ci te rękawice w lipcu?

"Poruszam się jakimiś ścieżkami wydeptanymi przez zwierzęta" - opowiadałem o tym dwom kolegom z forum, ale - wybaczcie - powtórzę tę historię. Rozmawiałem niegdyś z lokalsem w Górach Sowich o chodzeniu bez szlaku, na przykład "zajęczymi ścieżkami". Oświecił mnie: "to my tam sidła stawiamy". uważaj na siebie ...

Przyznaję też, fajne te Pieprzowe, patent z linami widzę pierwszy raz.

Pozdrawiam.

Kasjopea
Posty: 724
Rejestracja: 2011-11-25, 22:39
Lokalizacja: Droga Mleczna

Post autor: Kasjopea » 2016-07-14, 19:58

Przyznam ze na mnie góry Pieprzowe zrobiły duże wrażenie- nie wiem czy to byl efekt zaskoczenia czy pogoda. Jest tam tyle różności..... no i podobno(bo nie miałam okazji doświadczyć) najpiękniej wyglądają kiedy kwitną róże :-)
Gdzie jeszcze się plątałeś ? Bo jakoś widzę te rejony co mnie ciągnęły.... ;-)
"Chmury wyglądały jakby właśnie usłyszały o śniegu i rozważały tę ideę."

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-14, 21:12

milena pisze:Fajne te Górki Pieprzowe :-)
Cieszę się i gratuluję wrażliwości.
Trop pisze:wduszaj jeszcze jeden Enter
Tak jest!
Trop pisze:Po co Ci te rękawice w lipcu?
W moim małym miejskim plecaku mam wszystko co pozwala przetrwać. Jestem sam z dala od ludzi zdany tylko na siebie. Mogę zabłądzić, mieć wypadek, rozchorować się, załamie się pogoda, może trzeba będzie spędzić noc w lesie...Ilość "kolczastych" w tych górkach zaskoczyła nawet mnie. Trzeba było rozgarniać rękami ten "drut kolczasty", bo by mnie zmasakrowały. Na "sznity" na przedramionach się godzę, ale pokaleczonymi opuszkami ciężko potem utrzymać szklankę z drinkiem :mrgreen: .
Trop pisze:my tam sidła stawiamy
Kłusownictwo w "kieleckiem" to przeszłość i jest z tym problem :-) Mam niby dokładne mapy skalibrowane z GPS, ale boczne ścieżki na nich to stan sprzed lat kiedy kwitło kłusownictwo i kradzież drewna, byli grzybiarze... Teraz ludziom się nie chce :-) Przyroda się odrodziła, ścieżki zarosły. W moim mieście sarny podchodzą pod okna, dzik chciał wejść do Urzędu Miasta, a bobry wycinają drzewa w centrum miasta. Hihi...lis mieszkał na skarpie między blokami i ile było krzyku, gdy kiedyś upolował sobie łabędzia w parku miejskim i niósł jego głowę do nory :lol:
Trop pisze:patent z linami widzę pierwszy raz
Tam jest 60 m., które wznosi się stromo nad rzeką. Chwila nieuwagi i masz problem :-)
Kasjopea pisze:Przyznam ze na mnie góry Pieprzowe zrobiły duże wrażenie- nie wiem czy to byl efekt zaskoczenia czy pogoda. Jest tam tyle różności..... no i podobno(bo nie miałam okazji doświadczyć) najpiękniej wyglądają kiedy kwitną róże :-)
Również gratuluję wrażliwości. Piękno i dobro mogą być w każdej postaci. Każda pora roku ma swoje zalety i niby znane miejsce wygląda zupełnie inaczej. Lubię maj, bo zieleń jest taka soczysta, teraz słońce nieco "wypala".
Kasjopea pisze:Gdzie jeszcze się plątałeś ?
Oprócz tego co tu "wrzuciłem" byłem w wąwozie Prągowiec, Paśmie Jeleniowskim, Paśmie Klonowskim, Cisowsko-Orłowińskim PK. Dopiero się rozkręcam. Zobaczymy jaka pogoda będzie w niedzielę, bo znów mam wolne.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie :-)
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

Kasjopea
Posty: 724
Rejestracja: 2011-11-25, 22:39
Lokalizacja: Droga Mleczna

Post autor: Kasjopea » 2016-07-15, 15:54

Artur Wagabunda pisze:Zobaczymy jaka pogoda będzie w niedzielę, bo znów mam wolne.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie :-)
To w poniedziałek do drugiego śniadania odpalam kompa;-)
"Chmury wyglądały jakby właśnie usłyszały o śniegu i rozważały tę ideę."

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-15, 18:55

Kasjopea pisze:
Artur Wagabunda pisze:Zobaczymy jaka pogoda będzie w niedzielę, bo znów mam wolne.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie :-)
To w poniedziałek do drugiego śniadania odpalam kompa;-)
:-o
Ozdobo Gwieździstego Nieba!
Już mam tremę, a stres mój jeszcze większy, bo w niedzielę ma padać.
Z czeluści kosmosu spojrzyj łaskawie na błękitną planetę ( o świętokrzyskie mi chodzi) i...Don't Let The Rain Come Down
https://www.youtube.com/watch?v=KtBGG49T50E
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

Awatar użytkownika
Red-Angel
Posty: 2679
Rejestracja: 2011-04-16, 16:54
Lokalizacja: Wrocław

Post autor: Red-Angel » 2016-07-17, 03:56

Też bardzo lubię podróże pociągiem, chociaż teraz coraz rzadziej spotyka się takie zatłoczone. Ale klimat jest ;-)

Te liny to ciekawe zjawisko. Pomagają podchodzić po tym stoku?

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-17, 11:58

Red-Angel pisze:Też bardzo lubię podróże pociągiem, chociaż teraz coraz rzadziej spotyka się takie zatłoczone
Kolej to był kamień milowy naszej cywilizacji. Jest zapotrzebowanie na połączenia kolejowe w moim regionie, a jak studenci zjeżdżają do domu to w pociągu z Krakowa ciężko znaleźć siedzące nawet na podłodze :-)
Red-Angel pisze:Te liny to ciekawe zjawisko. Pomagają podchodzić po tym stoku?
Bardzo pomagają, bo to jednak 60 m. stromo spadające do rzeki. I jest to dodatkowo szansa dla starszych osób i bez kondycji, ale i tak mało kto się tam zapędza. Ludzie zwykle ograniczają się do kilkuset metrów "pieprzówek", a tam można i w sandałkach :-) Mnie cała trasa z kluczeniem i dojściem do dworca zajęła raptem 15 km.
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

ODPOWIEDZ