Wierna Rzeka, Biała i Czarna Nida, Hutka

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Wierna Rzeka, Biała i Czarna Nida, Hutka

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-04, 22:56

Woda to życie. Mam "deficyt wody". Gdzie się nie ruszę i napotkam byle strużynę cieszę się i celebruję ją, jakby to był największy skarb. Dziś, czyli 28 czerwca mam zamiar ten "deficyt" uzupełnić. W planie nic wielkiego i monumentalnego, małe jest piękne :-)
Bus z Kielc "wyrzucił" mnie w m. Bocheniec na trasie do Małogoszczy. Oto most i mój cel - Wierna Rzeka. Nazywają ją Łośna, Łosośna, ale Wierna brzmi mi najlepiej.
Obok drogi wylegują się rozleniwione krówki. Dobry znak dla mnie, bo teraz łatwiej o dzika niż mućkę.

Obrazek
Obrazek

Zbiegam pod most, by zobaczyć i przywitać się. Piękna jest - drobna, zgrabna i powabna.
Moje atawistyczne instynkty uspokajają się. Tu jestem nareszcie w domu, tu wszystko zależy ode mnie, jestem podmiotem, a nie przedmiotem, czyli smarem w trybach cywilizacji.

Obrazek
Obrazek

Jest jeszcze coś. To rzeka Żeromskiego. Może to właśnie w tym miejscu porzucona Salomea topiła "srebrniki". Każdy z nas kogoś lub coś stracił. Rzeka gasi pragnienie, ale potrafi też ukoić ból i cierpienie. Ot, taka magia rzek.

Obrazek
Obrazek

Rozmyślania przerywa mi przeszkoda. Jakieś zabudowania tuż nad rzeką. Gdy podchodzę bliżej okazuje się, że nie da się przejść, a w dodatku luzem biega sobie czarny piesek tylko trochę mniejszy od cielaka, i już mnie zauważył. Momentalnie kończy się "filozofowanie", a instynkt samozachowawczy mówi - Run Forest, run! Dobrze, że zwierzak nie był porywczy. Polem, łąką a potem przez las docieram znowu do rzeczki.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Miejscami teren bagnisty. W błotku, które wyglądało na podsuszone zapadam się momentalnie po kostki. Są tu też przybytki dla żab.

Obrazek
Obrazek

Przedzieram się wzdłuż nurtu mrużąc oczy od słońca i z zachwytu. Takie klimaty lubię.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nie tylko ja tak odczuwam. Rybki czują się tu jak...ryba w wodzie :-)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na przyległej łące dostrzegam wieeelkie stado krów. Są i cielaki. Krówki mają tu nawet swoją plażę.
Jedzą cudną, świeżą trawę. Piją cudną, krystalicznie czystą wodę, a potem dają cudne mleko. To mleko poddawane jest następnie obróbce termicznej w temp. 140 stopni, przerabiane na proszek, rozcieńczane destylowaną wodą, pakowane w kartony...Smacznego :-(

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wierna dzielnie pokonuje przeszkody i płynie sobie dalej.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ha! Znalazłem most. Robię sobie selfi i zapisuję lokalizację. Taki obiekt inżynieryjny może się kiedyś przydać w planowaniu działań operacyjnych :-)

Obrazek
Obrazek

Dalej nadal pięknie. I ten spokój.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Fotki są sielskie-anielskie, ale...Żeby je zrobić dotrzymując kroku Wiernej muszę się przedzierać, bo brzegi bardzo zarośnięte. "Zielsko" wyrośnięte, a pokrzywy patrzą mi bezczelnie prosto w oczy. Co i rusz jakaś przeszkoda i trzeba obchodzić, lub się przeciskać. Czasem muszę krawędzią buta wydeptywać ścieżkę badając podłoże. Przydałaby się maczeta :-) Mokre roślinki już dawno temu zmiotły z moich butów tłuszcz i wosk.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W dodatku rdest się do mnie bardzo przywiązuje i co chwila muszę ściągać te "liany" z butów i łydek. Małe kulki ostów też są przyjacielskie i tyle dobrze, że syntetyczny materiał spodni mało "czepliwy".

Obrazek

Ale dość narzekania, bo spotkałem dorodnego przystojniaczka i robię mu sesję zdjęciową. Model nie jest żądny sławy i "pośpiesznie" się oddala.

Obrazek

Wierna wynagradza mi wszystkie trudy i atencję ukazując swoje piękno.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Żywioł jest fascynujący. Te złamane jak zapałki drzewa. Natura daje życie, Natura życie odbiera. Jestem jej pokornym dzieckiem.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Odkrywam piękną plażę. ¦lady wskazują na okresowe biwakowania. Jest też bród. Tu była kiedyś papiernia, ale dzieła rąk ludzkich mało mnie interesują. Dziś pora "zdziczeć".

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Malowniczo przed oczyma, endorfiny w głowie.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nie jestem tu sam. Jest trochę komarów, ale najgorsze są muchy. Bezczelne i nachalne. Jedyna ochrona przed nimi to ruch, ale jak tu rozwinąć prędkość w tym terenie.

Obrazek

Dostrzegam coś w oddali, odbijam w prawo i przyspieszam. Tak, to ona, Biała Nida.

Obrazek
Obrazek

Obecna po lewej Wierna Rzeka wstępuje w związek z obecną po prawej Białą Nidą. Strony ustalają, że będą dalej podążać przez życie używając nazwiska Biała Nida.

Obrazek

Na cyplu organizuję skromną uroczystość świecką. Nadaję mu imię "N.p.m." i wznoszę toast (kawa z dużą zawartością C2H5OH) za jego załogę i "userów", ze szczególnym uwzględnieniem niejakiego "menela", który pierwszy powitał mnie na tym forum. Czy Wy Wysokogórscy macie jakiś hymn? Do głowy przychodzi mi Budka Suflera" i rozanielony mruczę sobie parafrazując - Szlaki nizinne, co nam z wami walczyć każe...

Obrazek
Obrazek

Jak przyjęła mnie Biała Nida i co było dalej wkrótce w części drugiej :-)
Ostatnio zmieniony 2016-07-05, 10:17 przez Artur Wagabunda, łącznie zmieniany 1 raz.
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

Awatar użytkownika
PermanentTravel
Posty: 608
Rejestracja: 2016-02-08, 23:34
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Kontakt:

Re: Wierna Rzeka, Biała i Czarna Nida, Hutka - część 1

Post autor: PermanentTravel » 2016-07-05, 05:22

Czołem! Bardzo przyjemnie się to czytało! Fajna okolica ale jeszcze więcej chęci do wstania z łózka (w którym jeszcze leżę) dodaje Twój hart ducha i sentymentalno-filozoficzne nastawienie :-D Niektóre teksty naprawdę masz genialne!
Artur Wagabunda pisze:Woda to życie. Mam "deficyt wody". Gdzie się nie ruszę i napotkam byle strużynę cieszę się i celebruję ją, jakby to był największy skarb. Dziś, czyli 28 czerwca mam zamiar ten "deficyt" uzupełnić. W planie nic wielkiego i monumentalnego, małe jest piękne :-) (...) Obok drogi wylegują się rozleniwione krówki. Dobry znak dla mnie, bo teraz łatwiej o dzika niż mućkę. (...)

Moje atawistyczne instynkty uspokajają się. Tu jestem nareszcie w domu, tu wszystko zależy ode mnie, jestem podmiotem, a nie przedmiotem, czyli smarem w trybach cywilizacji.
(...)

Gdy podchodzę bliżej okazuje się, że nie da się przejść, a w dodatku luzem biega sobie czarny piesek tylko trochę mniejszy od cielaka, i już mnie zauważył. Momentalnie kończy się "filozofowanie", a instynkt samozachowawczy mówi - Run Forest, run! (...)

Na przyległej łące dostrzegam wieeelkie stado krów. Są i cielaki. Krówki mają tu nawet swoją plażę.
Jedzą cudną, świeżą trawę. Piją cudną, krystalicznie czystą wodę, a potem dają cudne mleko. To mleko poddawane jest następnie obróbce termicznej w temp. 140 stopni, przerabiane na proszek, rozcieńczane destylowaną wodą, pakowane w kartony...Smacznego :-(
Jedne śmieszą, inne skłaniają do refleksji... naprawdę fajnie!

Dzięki za zdrową porcję odtrutki na cywilizację na dobry początek dnia! Powinna potrzymać do wieczora! Wiem jedno... na pewno nie zacznę go od zupy mlecznej (nie jadam), ani od kawy z mlekiem (piję czarną a na wkładkę z C2H5OH za wcześnie), ani od kakaa na mleku (na szczęście skończyło mi się) :-D Czekam na dalszą część przygód ;-)
Ostatnio zmieniony 2016-07-05, 07:34 przez PermanentTravel, łącznie zmieniany 1 raz.
Zastanawiasz się, W KTÓRE GÓRY wyruszyć tym razem?
>>> wktoregory.pl

Krzyś66
Posty: 1122
Rejestracja: 2012-06-07, 09:54
Lokalizacja: Mazowsze

Post autor: Krzyś66 » 2016-07-05, 07:31

Cześć.
Mocno filozofująca ;-) ta relacja , ale czyta się przyjemnie . Dobrze , że ją zamieściłeś bo inne te rzeki jak Wiesiowy Bug . Dla mnie piękne są i rzeki małe i średnie (dużych w Polsce nie ma ), każda ma inne pejzaże , podobnie jak z górami .Nad każdą można się zadumać , pofilozofować .Spanie w namiocie nad szemrzącym potokiem czy przy bystrzu na rzece większej daje niezapomniane wrażenia.
Klimaty z wielu Twych zdjęć można spotkać tylko nad małą rzeczką i z jakichś powodów , takie wole do turystyki nie pieszej.
Może Twoja relacja , zwróci uwagę ortodoksom górskim na piękno leżące także poza górami :-)

PS.: Apropos "Wierna Rzeka " , byłeś w muzeum Stefana Ż. ? : https://www.youtube.com/watch?v=FAtAou0FKEc
:mrgreen:
”Wydarzenia nie zawsze spełniają nasze oczekiwania, ale zawsze jest dla nich jakieś logiczne wytłumaczenie. Często nie jest ono krzepiące, ale zawsze logiczne.”

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-05, 10:16

Bardzo przyjemnie się to czytało
Witaj Mistrzu. Chylę czoło przed Twoimi osiągnięciami i tym bardziej dziękuję za dobre słowo.
Co do cywilizacji, to nie jestem jej wrogiem. Umiem tylko odróżnić korzystanie z jej zdobyczy od bycia jej niewolnikiem.

Witam Mazowszanina
filozofująca
Współczesna filozofia jest dla mnie niezrozumiała. Greckie korzenie filozofii to po prostu "umiłowanie mądrości". W pewnym wieku człowiek powinien wiedzieć o co mu chodzi w życiu.
Może Twoja relacja , zwróci uwagę ortodoksom górskim na piękno leżące także poza górami
Jestem egoistą i włóczę się dla własnej przyjemności, ale jeśli ktoś przy okazji zauważy to "siermiężne" piękno to...Alleluja! :-D
W muzeum Stefka nie byłem, ale cenię go m.in. za "Wierną Rzekę". To mądra książka, "filozofująca" :-)

Pozdrawiam kolegów
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-05, 10:33

Pora wracać do rzeczywistości. Zbyt długo byłem wierny Wiernej i nie mam czasu. Pora skorygować plan. Natura przygotowała dla mnie doskonały most, po którym przeprawiam się na drugi brzeg Wiernej. Koniec tego "mostu" wisiał w powietrzu co dało doskonały efekt trampoliny.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jeszcze ostatni rzut oka na cypel im. "N.p.m." i zdradzam Wierną dla Białej :-) Biała urodziwa jest, lecz jakby poważniejsza i nieprzystępna...Jej brzegi na zdjęciach wyglądają jak parkowe klomby, ale to wysokie, wredne "zielsko" i do rzeki dobieram się tylko "z doskoku".

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Dopadam w końcu "pomarańczowego". Ile ja się za nimi nalatałem, bo jest ich tu mnóstwo, ale jakieś nadpobudliwe. Od początku włóczęgi towarzyszą mi piękne ciemnoniebieskie ważki, ale te diablice "upolować" jeszcze trudniej.

Obrazek
Obrazek

A te cudeńka jak na złość tylko przy przeciwległym brzegu.

Obrazek

Wokół woda i kipi życie, a tu ogień i śmierć.

Obrazek

Biała malownicza jest.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Natykam się na plażę. Plaża uczęszczana, bo są ślady biwakowania i wyjeżdżone koleiny przez "zielsko". Jest też jeszcze coś! Tym razem parafrazuję Maanam fałszując nieco - Wygódka drewniana, w leśnym gąszczu schowana. Obiekt standardowy, ale zwracam uwagę na staranne i gustowne bejcowanie. Rozmyślam, że ta perła architektury drewnianej powinna spodobać się Bubie.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zbocze górki Wilkomija (262m.) schodzi stromo do rzeki. Biała płynie sobie wartko, a i żaby nie mogą narzekać.

Obrazek
Obrazek

Biała, choć niby taka nieprzystępna wdzięczy się do mnie :-)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

To jest uśmiech pokrywający porażkę. Drogę zagrodził mi dopływ Białej. Ten maluch nie ma nawet nazwy, ale jest wystarczająco szeroki i zabagniony, żeby uniemożliwić mi przejście. W dodatku ma sojuszników. Przeciwnik (znany mi już z poprzednich walk) jest wyższy i wyjątkowo liczny. Zarządzam odwrót taktyczny planując atak z flanki. Żebym ja wiedział wtedy co mnie czeka (lepiej, że nie wiedziałem).

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ktoś tu ma daczę. Bez prądu, ale w klimatycznym miejscu. Zarządzam odpoczynek i przegrupowanie. GPS ma prąd z powerbanka, a ja z mojej "baterii". Potem ruszam drogą przez las.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

A oto zawalidroga, który zmusił mnie do odwrotu. Tu zmieścił się w "rynnie" pod drogą. Ciesząc się okrutnie z pokonania przeciwnika i przeszkody zapomniałem o jednym - Pycha kroczy przed upadkiem. Droga kończy się bramą ośrodka Żabieniec (adekwatna nazwa) i żadnej ścieżki w prawo. W lewo zakaz. Łamię go. Chmury gromadzą się na niebie i nad moją głową. Dalszą drogę zagradzają mi rezydencje, domy i ogrodzenia. Czuję się jak bizon na Wielkich Równinach w dobie osadnictwa. Nie mam wyjścia. Jedyna droga wiedzie przez zakrzaczony las gdzie jedyna taktyka to "na dzika", czyli pochylić się, zmrużyć oczy i w gęstwę.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po przebiciu się przez las nowa przeszkoda. Ta już ma nazwę. Hutka. Hutka jest malutka i śliczniutka! Kolejna mnie zauroczyła i podążam z jej biegiem, oczywiście w przeciwną stronę niż zamierzona. Nawet znalazłem most :-)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W końcu mam dość (zwracam uwagę na zaciętą minę). Pokonuję rzeczkę za pomocą specjalistycznego sprzętu przeprawowego. Ha! Kolejny sukces w życiu. Mężczyzna żyje po to, by zwyciężać! Gratulacje przyjmuję na PW i nie pchać się... :-)
Hutka oburzona tym gwałtem nieco się burzy.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zadowolony ruszam dalej, ale to nie trwa długo. Teren strasznie podmokły, jestem bez szans. A z boku zbita ściana zakrzaczonego lasu. Nie mam innej drogi i wyboru, i znowu w gąszcz. Po kilku krokach słyszę tumult. To nie dzik. Ten wystraszony zwykle kwiczy i tupie jak słoń, a toto sadzi susami. Pewnie rogacizna.
Za to ja muszę znowu "na dzika". Przynajmniej okulary trochę chronią oczy. Po dłuższym halsowaniu i wyjściu z czegoś takiego otworzyła się przede mną świetlana perspektywa. Po tej dżungli to jak raj i owoc nie był zakazany.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nie mam czasu i powinienem na autobus, ale...tęsknię za Białą :-( Odbijam w bok żeby ją zobaczyć choć przez chwilę. Ciekawe. Ona nieprzystępna, kapryśna i kokieteryjna, a ja tęsknię i pragnę. Hihi...jak to często w miłości :-)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Wreszcie opamiętałem się i porzucam "ukochaną". Pędzę szybko, bo planuję się wdrapać na Brzozówkę (240 m.) celem panoramy. Przede mną przebiega jaszczurka! Rzucam się w pogoń, bo na takiego gada poluję od dłuższego czasu. Tyle tylko, że one są szybkie, a mój aparat flegmatyczny. Mam ją! Chyba uwierzyła w swój gustowny kamuflaż. Wspinając się mam ładny widoczek i spotykam kamień w futerku. Jest ich tu więcej, pewnie cała górka wapienna. Patrząc na mapę sądziłem, że szczyt jest "łysy". Nie jest, kolczaste już czekają na mnie i znowu muszę "na dzika". Zgrzytając zębami pocieszam się, że zdobyłem szczyt.
Wysokogórscy nie śmiać się!

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Schodząc co nieco jednak zobaczyłem.

Obrazek

Powinienem koniecznie na autobus, ale korci mnie...Czarna Nida. Planowałem, że zobaczę dziś spotkanie Białej i Czarnej, lecz to już nierealne. Ale chociaż kawałek Czarnej zobaczyć muszę i już! Mijam siedziby ludzkie, kopalnię piasku i stawy w Secałowie, ale one takie sobie.

Obrazek
Obrazek

Docieram do kolejnej rzeczki - Czarna Nida. Cudo! Miłość od pierwszego spojrzenia. Czy ja nie za często się zakochuję? Kluczę trochę i napawam się, a czas ucieka.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Ostatecznie ruszam z kopyta i znowu dostaję w kość. ¦cieżka jest tylko na mapie, a w realu to dzika łąka z wysokachną trawą, gdzie słońce praży jak na patelni.
Moje nogi "płaczą" - nie chcemy już tak wysoko się podnosić! Pod lasem spotykam bociana. Nie ma zamiaru się przywitać i ostentacyjnie, acz majestatycznie odlatuje.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wchodzę w cienisty las, GPS znajduje mi wygodną ścieżkę i wrzucam nadbieg. Docieram do Czarnej pod m. Tokarnia (to ta ze skansenem). Rzeka napotykając most burzy się. Ja już jestem spokojny, choć jeszcze kawałek asfaltem naprzeciw pędzącego żelastwa.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Przytulny przystanek w Tokarni. Po 25 km i 8,5 godzinach łażenia jestem zmordowany, ale szczęśliwy.

Obrazek

W Kielcach było mniej przytulnie. Autobus do Ostrowca jeździ w dni nauki szkolnej, a tu wakacje. Przewozy Regionalne zmieniły rozkład (wakacje) i pocałowałem bufory. W autobusie, na który się w końcu doczekałem dosiadł się do mnie młody zombie i musiałem słuchać z jego słuchawek produktów koncernów muzycznych. Jak ja kocham ukraińskie marszrutki, gdzie jeżdżą normalni ludzie! Podczas ablucji zauważyłem, że przyczepiły się do mnie dwa kleszcze. Mimo koszuli i spodni, zdolne bestie. Mimo podziwu dla ich zdolności zrobiłem im - Astalavista babe.
Nikt i nic nie zepsuje mi dobrego humoru.
Zasypiając jak niemowlę zdaje mi się, że słyszę "szept" Wiernej. A może to któraś Nida...moje ukochane... :-)

PS
Zdjęcia w pełnej rozdzielczości - https://flic.kr/s/aHskzbuBTw
Jak ktoś lubi obrazki okraszone muzyką - https://youtu.be/Igg0KTP7TFk
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9914
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2016-07-05, 16:02

Artur Wagabunda pisze:Jestem egoistą i włóczę się dla własnej przyjemności
Piękne credo.


Artur Wagabunda pisze:Czy Wy Wysokogórscy macie jakiś hymn?
Ja nie wysokogórski, ale ostatnio mam taki wkręt, którego się nie wstydzę :

"W nędzy noclegu tkwi piękno imprezy".
Artur Wagabunda pisze:Na cyplu organizuję skromną uroczystość świecką. Nadaję mu imię "N.p.m." i wznoszę toast (kawa z dużą zawartością C2H5OH) za jego załogę i "userów", ze szczególnym uwzględnieniem niejakiego "menela", który pierwszy powitał mnie na tym forum.
No cóż, dziękować. ;-) W ramach rewanżu wychylę za Twoje zdrowie kuban kakao z chili.
Artur Wagabunda pisze:Dopadam w końcu "pomarańczowego". Ile ja się za nimi nalatałem, bo jest ich tu mnóstwo, ale jakieś nadpobudliwe.
To chyba czerwończyk dukacik.

Artur Wagabunda, rzeki to nie mój klimat, ale miło poczytać pasjonata. Piękno tej relacji tkwi chyba w jej prawdziwości.
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-05, 18:40

menel pisze:"W nędzy noclegu tkwi piękno imprezy".
Filozofujące :lol:


menel pisze:To chyba czerwończyk dukacik.
Zuch! On ci to jest, ale ciekaw jestem jak się wabi ten żółty "tłuścioch z wcześniejszej fotki
menel pisze:rzeki to nie mój klimat
Natura uwielbia różnorodność i dla każdego coś miłego :-)
Za kakao dziękować, lubię.
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

kulczyk1
Posty: 1714
Rejestracja: 2013-08-22, 21:29
Lokalizacja: Roztocze Południowe

Post autor: kulczyk1 » 2016-07-05, 19:46

Nie mam nic przeciwko chaszczowaniu ale to tereny powiedziałbym wymarzone na kajak.

Obrazek
Coś złego dzieje się z tym narodem nic ino ogrodzić i zakazać.

Obrazek
Życia biologicznego tym nie zniszczyłeś? :mrgreen: :mrgreen:

Fajnie napisana relacja - gratulacje.

Marek S
Posty: 732
Rejestracja: 2010-11-30, 12:38
Lokalizacja: Małopolska

Post autor: Marek S » 2016-07-05, 20:51

Arturze
Wspaniały debiut na forum ;-) Bardzo przyjemnie się czytało, tym bardziej, że Białą i Czarną podziwiałem kiedyś z pokładu kajaka. Czekam na kolejne relacje ;-)

Kasjopea
Posty: 724
Rejestracja: 2011-11-25, 22:39
Lokalizacja: Droga Mleczna

Post autor: Kasjopea » 2016-07-05, 23:45

Miałam tylko spojrzeć na chwilkę.....ale nie dało rady się oderwać i dobrnęłam do końca.

Coś mi się zdaje że zyskałeś czytelniczkę ;-)

Uważnie obserwujesz :-)
"Chmury wyglądały jakby właśnie usłyszały o śniegu i rozważały tę ideę."

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-06, 11:16

Dziękuję wszystkim za miłe słowa :-)
Nie mam nic przeciwko chaszczowaniu ale to tereny powiedziałbym wymarzone na kajak
Myślałem o kajaku łażąc. To musi być super perspektywa, ale chaszczowania nie zastąpi. Najlepiej jedno, i drugie. Po co się ograniczać :-)
Coś złego dzieje się z tym narodem nic ino ogrodzić i zakazać.
Nie było źle, mogli psami poszczuć :-D
Życia biologicznego tym nie zniszczyłeś?
Skoro nie zaszkodziło rakom w "oczku" rezerwatu Barcza to i tu jest "ekologicznie" :lol:
Białą i Czarną podziwiałem kiedyś z pokładu kajaka
Zazdroszczę i gratuluję. Kiedyś muszę spróbować "kajakowania"

Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony 2016-07-06, 11:25 przez Artur Wagabunda, łącznie zmieniany 1 raz.
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-06, 11:23

Dziękuję Kasjopeo Ozdobo Drogi Mlecznej
Kasjopea pisze:zyskałeś czytelniczkę
Cała przyjemność po mojej stronie.
Kasjopea pisze:Uważnie obserwujesz
Życie to cudowna podróż i warto być uważnym.
Pozdrawiam
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

Krzyś66
Posty: 1122
Rejestracja: 2012-06-07, 09:54
Lokalizacja: Mazowsze

Post autor: Krzyś66 » 2016-07-06, 12:20

Artur Wagabunda pisze:
Białą i Czarną podziwiałem kiedyś z pokładu kajaka
Zazdroszczę i gratuluję. Kiedyś muszę spróbować "kajakowania"
Na Nidach , z perspektywy kajaka , na pewno się nie zawiedziesz :-)
”Wydarzenia nie zawsze spełniają nasze oczekiwania, ale zawsze jest dla nich jakieś logiczne wytłumaczenie. Często nie jest ono krzepiące, ale zawsze logiczne.”

Awatar użytkownika
Wiesio
Posty: 506
Rejestracja: 2011-11-13, 16:25
Lokalizacja: Biała Podlaska
Kontakt:

Post autor: Wiesio » 2016-07-06, 16:21

No wreszcie ktoś oprócz mnie uprawia trekking rzeczny :-)

Piękna relacja, rzeczki piękne, chaszcze piękne. Moje podrapane nogi od razu domagają się następnej wyprawy :-)
Wiesio
O fotografii i górach
iWiesio.pl

Awatar użytkownika
Artur Wagabunda
Posty: 68
Rejestracja: 2016-06-27, 10:26
Lokalizacja: Ostrowiec Św.
Kontakt:

Post autor: Artur Wagabunda » 2016-07-06, 16:42

Wiesio pisze:trekking rzeczny
A ja w swej prostocie myślałem, że po prostu włóczę się po dziurach ;-)
Wiesio pisze:Moje podrapane nogi od razu domagają się następnej wyprawy
A moje mimo "ran" po kleszczach domagają się "wizyty" w miejscu spotkania Białej i Czarnej Nidy.
Dzięki, dzięki Wiesio
Oto idzie, człek dziecięcy Do strumieni, do kaczeńcy Przez odludzie, wróżki śladem Ze świata w którym bólu więcej niż zrozumieć dałby radę - W.B. Yeats

ODPOWIEDZ