Strona 2 z 4

: 2008-12-16, 13:14
autor: bagman
no nieźle ck zapomniałeś jeszcze dodać do ekwipunku wózek golfowy żeby to wszystko pomieścić. Z tego co wiem to na Cyprze w jednym z hoteli jest wyprzedaż wózków z demobilu po balandze :-)

: 2008-12-19, 13:21
autor: Komar
ekhm...ktoś tu się za dużo filmów naoglądał... ;-) A co do wózków z Cypru-jak usłyszą,że też jesteśmy z Polski to mogą zażądać zawrotnej ceny i dać jeszcze parę kopniaków w tylnią część ciała na pamiątkę... :mrgreen:

: 2009-01-03, 14:56
autor: Maska
Hmmm, pewnie nieco się spóźniłem z wysłaniem swojej opinii, bo temat już prawie zamarł, ale podobno lepiej działać późno niż wcale... :-)
Mój plecak cały czas stoi sobie spakowany i czeka na sygnał do wymarszu. Do siedemdziesięciolitrowej salewy udało mi się wcisnąć: 50 m liny statycznej; trochę szpeju (głównie do zabaw wysokościowych lub asekuracji na trudnych odcinkach, niż do wspinaczki, której wielkim fanem jakoś nie jestem); wodoszczelny worek z pełnym zestawem odzieży (poza kurtką), na wypadek gdybym doświadczył bliższego spotkania z potokiem przy przekraczaniu śliskiej kładki; zapas bielizny; dodatkowy polar; wodoodporne spodnie i kurtkę (która po nadmuchaniu z letniej staje się zimową); dmuchany materac i śpiwór zapakowane w foliowe worki (co by nie spać w przemoczonym); przynajmniej 4 litry wody (3 w butelkach i 1 w camelu); dwa stalowe kubki; palnik i średniej wielkości pojemnik z gazem; jedzonko o przedłużonym terminie ważności (tuńczyk w puszkach :-); batony, w tym energetyczne; czekolada we wszelkiej możliwej postaci; szybko przyswajalne żele energetyczne; samochodową plandekę i 20 m repsznura, których używam, w zależności od potrzeby, jako płachtę biwakową, ekran przeciwwiatrowy, namiot i co mi tylko do głowy przyjdzie... Ponadto w plecaku mam kilka paczek chusteczek higienicznych; dwa noże (w tym opinela 10, który jest w stanie strugać papier); drut miedziany; dwie zapalniczki; zapałki sztormowe; stary telefon komórkowy bez karty, z którego (mam nadzieję) uda mi się wezwać pomoc, jeśli mój właściwy rozładuje się lub przydarzy mu się inna przykra rzecz; niestety niejadalną świeczkę; jakiś papier; ołówek; dwie latarki, a w tym czołówkę; zapasowe baterie do latarek; kompas; mapę zwiedzanego terenu; sztućce; taśmę samoprzylepną; no i OCZYWI¦CIE APTECZKę... W apteczce znajdzie się miejsce dla: bandaży, plastrów wodoodpornych, opatrunków, dwóch folii NRC, nożyczek, lusterka, środków przeciwbólowych, wyciągu z żeń-szenia na osłabienia. Wrzuciłem do niej także wapno na wstrząs anafilaktyczny (np. po ukąszeniu osy czy jakiegoś innego szerszenia), środek dezynfekujący rany, igły z nićmi chirurgicznymi i pewnie jeszcze kilka rzeczy, o których zapomniałem. Nie jestem pewny czy mi uwierzycie po tym co napisałem, ale przysięgam, że nie taszczę ze sobą gaśnicy, spadochronu, ani przemysłowego lasera...
I tak wygląda mój letni ekwipunek na przynajmniej dwudniowe letnie wypady. Gdy wychodzę na jednodniowy, lekki spacerek, ograniczam się do ciepłej odzieży, apteczki, prowiantu, zabezpieczenia przeciwdeszczowego, kompasu, mapy, czołówki, telefonu komórkowego i pakuję to wszystko w małą trzydziestolitrówkę. Tak... I to chyba wszystko. Jeśli mi się coś przypomni, to dopiszę :-) Jak widać, wychodzę z założenia, że lepiej zabrać ze sobą zbyt wiele i zmęczyć się na podejściu, niż czegoś zapomnieć i zdziwić się na szlaku. Jakimś cudem wyrobiłem się w 24 kg.
Ach, i mam jeszcze jeden ważny zestaw, zawierający: szybkoschnący ręcznik, żel do mycia, jakiś kremik, pastę do zębów i szczoteczkę. Higiena to podstawa :-D

: 2009-01-03, 18:10
autor: Bartek
Masz grzbiet Maska :) A ja w lato pod namiot mieszczę się w 8kg na kilka dni (bez wody) a i tak zrzędzę że mam ciężki plecak ;-) A 24kg to tylko zimą również pod namiot ;-)

: 2009-01-03, 19:55
autor: Marcin
U mnie zimą było to zawsze ok. 22 kg w 90L plecaku. :-)

Za kilka dni mam zamiar zrobić mały eksperyment. Pakuję się na 11-dniową eskapadę w Deuter Guide'a 45+ oraz niewielką torbę na szpej (przypiętą do plecaka). Wygląda na to, że problemów ze spakowaniem raczej nie będzie - pierwsza próba została przeprowadzona pomyślnie. ;-) Ciekawi mnie tylko, jak to będzie z podejściem pierwszego dnia na Halę...

: 2009-01-04, 01:34
autor: Maska
Bartek, Marcin, nie wiem jakim cudem się wyrabiacie w takich wagach, ale u mnie każda próba zmniejszenia obciążenia zwykle kończy się stwierdzeniem, że poniosłem kolejną porażkę :-) Na razie się nie łamię. Zobaczę jak będzie za 10 lat. Jeśli nawali mi kręgosłup, to może wynajmę jakiegoś szerpę...

Chciałbym kiedyś móc założyć 8 kg na plecy i stwierdzić, że niczego więcej nie potrzebuję. To z pewnością jest kwestia wprawy, do której może kiedyś dojdę, jednak na razie kroczę w przeciwnym kierunku. Znając swoją „zapobiegliwość”, przypuszczam, że w ciągu dwóch lat uda mi się zwiększyć bagaż o kilka kilogramów. Dlatego unikam ostatnio reklam plecaków, by czasem nie kupić czegoś większego. Poza tym nie dysponuję wózkiem widłowym, więc ciężko byłoby założyć takiego kolosa na bary. Jestem pełen uznania dla Bagmana, który jest w stanie taszczyć na grzbiecie 40 czy nawet 60 kg...

Plecaka Marcina (tego dziewięćdziesięciolitrowego) nie odważyłbym się nawet założyć. Pewnie zaczęłaby mnie kusić wolna przestrzeń :-) i wcisnąłbym tam toster albo cóś.
A kilkudniowy biwak zimą w nieco wyższych górach? Wiecie, rozumiecie... Tak optymistycznie to jeszcze ze cztery kilo...

: 2009-01-04, 02:13
autor: sebastian.f
Ja się pakuje do 45l Alp-a Mount&Wave i po prostu to co nie wejdzie to nie pakuje. Na zimę mam 85l jednokomorowy plecak na zimę- i tutaj wchodzi mało, bo po prostu śpiwór i inne elementy szpeju mają większa objętość.

: 2009-01-04, 09:48
autor: Maska
Jeśli chodzi o zimowy śpiwór, to któryś z moich kolegów wyszperał egzemplarz używany zdaje się przez brytyjski SAS. Nie znam parametrów, ale podobno nieźle spisuje się w mroźne dni i nie zajmuje zbyt wiele miejsca w plecaku. Jeszcze tego nie zweryfikowałem... Poza tym puch to puch i na razie nie umiem sobie wyobrazić nic, co byłoby tak samo ciepłe, a jednocześnie skromne objętościowo. Ale obiecuję zbadać sprawę i dam znać.

: 2009-01-04, 10:44
autor: Marcin
Maska pisze:Plecaka Marcina (tego dziewięćdziesięciolitrowego) nie odważyłbym się nawet założyć. Pewnie zaczęłaby mnie kusić wolna przestrzeń :-) i wcisnąłbym tam toster albo cóś.
Z tego samego powodu sprzedałem swoje 90-litrowe "bydlę" (*) i pakuję się na 11 dni w Deuter Guide'a 45+. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Mała przestrzeń ma niby zmniejszyć moją żądzę pakowania czegokolwiek. ;-) Ostatnio, gdy pakowałem się w Tatry, to zabierałem "to, to, o i jeszcze to". Zaraz potem było jeszcze "ej, to też się zmieści!". A na koniec było stwierdzenie "em... ciężkie to". Powiedziałem sobie: dość! Najwyżej będę robił częściej pranie, a cały szpej przytroczę do plecaka, tudzież uprzęży i niczym wesoły dzwonek będę podchodził do schronisk. ;-)

* - tak naprawdę to powód sprzedania był inny. ;-)

: 2009-01-04, 11:07
autor: sebastian.f
Maska pisze:Poza tym puch to puch i na razie nie umiem sobie wyobrazić nic, co byłoby tak samo ciepłe, a jednocześnie skromne objętościowo.
Primaloft- to włókno jest używane jako analog puchu- wsadzają je do butów, śpiworów(jest nawet producent w Polsce) i specjalnych tzw. swetrów puchowych(a raczej Primaloftowych).

: 2009-01-04, 12:04
autor: Maska
sebastian.f pisze:
Maska pisze:Poza tym puch to puch i na razie nie umiem sobie wyobrazić nic, co byłoby tak samo ciepłe, a jednocześnie skromne objętościowo.
Primaloft- to włókno jest używane jako analog puchu- wsadzają je do butów, śpiworów(jest nawet producent w Polsce) i specjalnych tzw. swetrów puchowych(a raczej Primaloftowych).
No i wszystko jasne, dzięki za info :-) Czytałem o tym, ale nie miałem pojęcia, że tkanina ta ma podobne do puszku właściwości termiczne.

: 2009-01-13, 15:42
autor: Robert
Zawsze: mapa, kompas, zapałki/zapalniczka, scyzoryk (Victorinox-Alpiner), herbata w termosie, kanapki.
Coś od deszczu - paclite. Czapka polarowa. Ostatnio zabieram też czołówkę Tikkę XP (często się przydaje). No i komórka.

Reszta - zależy od pory roku, miejsca i planowanego czasu pobytu.

Apteczka-najwyżej plastry.

Z rzeczy, które zwykle nie występują w typowych zestawieniach:
'koszer' - mały bidon Alu 0.5l, umycie rąk, ew. rezerwa wody
'poddupnik' (nazwa stosowana w Horyzoncie i wszystko wyjaśnia) składany kawałek karimaty
chochelka - jeśli będę sam sobie gotował
ściereczka z mikrofibry 30x30cm jako ręcznik szybkoschnący (firmy Jan Niezbędny - dobra nazwa)

Zapasowe buty - nie, tylko lekkie klapki pod prysznic chyba, że jadę samochodem. Idąc kiedyś cały dzień w mokrych butach zastanawiałem się nad sandałami, ale te, które mam trochę ważą, a w chłodniejsze pory roku nie ryzykowałbym przeziębienia. Lepiej postarać się o buty, które nie przemakają tak łatwo, a w trudnych warunkach używać stuptutów (niezłe np. Yeti firmy Wisport)


Zwykle nie mam zapasowych spodni, jednak od pewnego czasu zabieram Oliny Milo bądź nieoddychające spodnie ortalionowe (ważą niewiele, zajmują też niewiele miejsca), bardziej komfortowe są Oliny, ale ortalion też wystarczy.
Jako koszulki świetne są cienkie golfy z polaru, po jednym dniu muszą być niestety wyprane, ale jeśli mamy 2-3 sztuki jest o.k.


Herbatę do termosu na ogół robię wieczorem, żeby rano nie tracić czasu.
Zamiast szalika, gdy mocno wieje, lepsza jest polarowa kominiarka.
Na wyjazdy powyżej 1 dnia zabieram palnik Campingazu, polecam zupy firmy Profi (jeden 'worek 0.5l' na 1 os), zwłaszcza grochową.
Ze sztućców zabieram tylko łyżkę z zestawu kupionego w Decathlonie (z poliwęglanu, ponoć niełamliwa, ale nie próbowałem)
Jeśli planuję wchodzić do jaskiń - dodatkowa czołówka (i świeczka)
Przydatne są kijki, ale nie wszędzie można ich używać (oblodzenia, b.wąskie ścieżki itp)

Ogólnie im mniej, tym lepiej, ale bez przesady.

: 2009-01-27, 11:15
autor: kmiel
Ja wyjeżdżam zwykle latem na jakieś 7 do 10 dni.Zawsze staram się bardzo zminimalizować zawartość wora i dlatego z rzeczy,które sobie uszykuję część ląduje z powrotem w szafie.
W moje 60l mieszczą się ciuchy na zmianę, buciory( do Zakopca jadę w sandałach,a buty przebieram dopiero na szlaku)trochę kosmetyków, mapa, i duuużo żarła ;-)
Dawniej w jeden plecak pakowałam siebie i dzieciaki, teraz nareszcie noszą swoje rzeczy sami

: 2009-01-27, 11:56
autor: Zombi
mój dwutygodniowy alpejski zestaw mieści się w plecaku 45 litrowym. oprócz tego plecaka zabieram drugi, mniejszy 20 l, który mieści mi się w pierwszym. oprócz tego: kijki, kask, uprząż, buty wspinaczkowe, sandały, lonża do via ferrat, ręcznik, poszewka do spania (jedwabna!), kurtka przeciwdeszczowa, bluza z windstoppera n2s, rękawiczki, czapka, buff, bluza z cienkiego polaru, 2-3 koszule polarowe z długim rękawem, 3 koszule polarowe z krótkim rękawem, krótkie spodnie, długie spodnie, polarowe spodnie 3/4, odpowiednia liczba skarpet i majtek, latareczka zippka, przybory higieniczne i podstawowe leki (po kilka sztuk). Mieści mi się jeszcze książka oraz trochę prowiantu (+/- 0,7 sera, 0,7 mięsa, kawa, przyprawy). Dzięki takiemu systemowi mogę szybko przemieszczać się miedzy schroniskami, oszczędzając czas i siły na górskie tury.
gdy jadę w tatry, czasami zabieram ze sobą dodatkowo palnik+kartusz gazu+czajnik, bo lubię sobie usiąść sam na szczycie, albo w jakiejś kolebie, i słuchać palnika gotującego wodę.
tego jak pakuję się zimą opisać niepodobna, bo co wyjazd, inny zestaw mi towarzyszy sprzętu.

: 2009-01-27, 13:22
autor: leleith
Zawsze w plecaku mam folię nrc,czołówkę,telefon,moją książeczkę got, leciutki "łyżko-widelczyko-nożyk",mapę,zapasowe skarpety i koszulkę,dodatkowy cienki polar i kurtkę:)stuptuty już tez mam Yeti zresztą:) mam też jedną lub dwie jednorazowe chusteczki zmywające i rozgrzewadełko termiczne..na dwu-trzydniówki zapasowe bluzki,skarpety,klapy pod prysznic,mały ręcznik i zminimalizowana kosmetyczka,spodnie na zmianę..zapas jedzenia,którego po drodze nie zdobędę,termos z herbatą,i lekki kubek,śpiwór,karimata..Greg ma zawsze mały palnik i kartusz,na zagotowanie wody super:)to On nosi nóż,zapałki i te sprawy,hehe:)
Generalnie nie mam cudów,tylko to co trzeba,minimum! oczywiście ze sobą mam też aparat foto,i dodatkowe baterie:) no ibym zapomniała,plaster,bandaż elastyczny i przeciwbólowy Ketonal ;-)