Raczki Kahtoola

Moderatorzy: Madziul, Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9900
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2014-02-02, 12:23

Hobo, to nie jest guma, raczej elastomer. Guma by sparciała raczej. W moich Kahtoolach póki co, brak niepokojących oznak. Szczególną uwagę zwracam na oczka, póki co wszystko w porzo.
ПУНКС НОТ ДЭД !

Awatar użytkownika
Rafek160
Posty: 104
Rejestracja: 2012-08-15, 10:44
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: Rafek160 » 2014-02-02, 13:31

Coś jest na rzeczy w tym co pisze Menel - swego czasu używałem takich raczków ale to był jakiś "no name" - jak później miałem możliwość porównania ich z produktem firmowym (CT) jakość wykonania była nieporównywalna. W tych nieznanego producenta guma dosyć szybko sparciała, kilka oczek łańcucha popękało (wymieniłem cały łańcuch na taki z oczkami skręcanymi a nie zgrzewanymi). Tymczasem oryginalne CT do tej pory służą znajomemu i tworzywo zachowało swoje pierwotne właściwości.

Awatar użytkownika
hobo
Posty: 34
Rejestracja: 2011-11-30, 23:04
Lokalizacja: Kowary

Post autor: hobo » 2014-02-02, 13:53

menel pisze:Hobo, to nie jest guma, raczej elastomer. Guma by sparciała raczej. W moich Kahtoolach póki co, brak niepokojących oznak. Szczególną uwagę zwracam na oczka, póki co wszystko w porzo.
- masz rację; jakiś elastyczny rodzaj plastyku. Innymi słowy, nawiązując do przedmówców: trzeba być czujnym przy zakupie, bo z netu trudno ocenić jakość materiału...
Wracając do przydatności raczków - niniejszym donoszę: po dwóch dniach wiatru z południa śniegu niet na pogórzu i niższych piętrach Karkonoszy!

Awatar użytkownika
menel
Posty: 9900
Rejestracja: 2009-01-10, 09:11
Lokalizacja: Wro

Post autor: menel » 2015-01-07, 07:46

Będąc na łyk-endzie w Karkonoszach, oczko w moich raczkach się "rozgięło". W Domu ¦ląskim pożyczono mi obcążki celem usunięcia usterki, ścisnąłem i raczki dalej jak nowe. Co do wynalazku, pieję z zachwytu, fantastyczne urządzenie i wielce praktyczne na góry typu Beskidy, Sudety. ¦wietna rzecz, polecam wszystkim.
ПУНКС НОТ ДЭД !

RYCHU
Posty: 194
Rejestracja: 2013-03-17, 18:55
Lokalizacja: WROCŁAW

Post autor: RYCHU » 2015-01-07, 10:56

Toż to jakieś fatum. :evil: miałem to samo schodząc z Ruprechtickiego Szpiczaka. (Raczków użyłem w obawie przed poślizgnięciem i ponownym zerwaniem nie do końca wyleczonych więzadeł krzyżowych w kolanie, można było schodzić bez.)
Rozmaicie obliczane szanse sukcesu nie mogły być znaczne. Lista zajść, zdolnych tak lub inaczej spowodować zgubę ekspedycji, nie dawała się zamknąć w tysiącach pozycji...

ODPOWIEDZ