Transpieninada

Moderatorzy: Madziul, Asia M., Marcin K-G, sebastian.f

Awatar użytkownika
PermanentTravel
Posty: 608
Rejestracja: 2016-02-08, 23:34
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Kontakt:

Transpieninada

Post autor: PermanentTravel » 2016-08-31, 20:53

Miało być Pasmo Radziejowej i Małe Pieniny ale w wyniku spontanicznej zmiany planów postawiłem na przejście wzdłuż Pienin Właściwych oraz Małych Pienin.

Mapa trasy:
Obrazek
Link do trasy
Dystans: ok 51 km
Czas przejścia: 3 dni a dokładnie, to: popołudnie dnia pierwszego, cały kolejny dzień i przedpołudnie dnia ostatniego

Na trasie nie zabrakło niczego, co mile widziane w górach 8-)

Był namiot...
Obrazek

Widoki zaraz po otwarciu wejścia...
Obrazek

Wschody słońca...
Obrazek

Zachody słońca...
Obrazek

Nocne obserwacje rozgwieżdżonego nieba...
Obrazek

Oscypki...
Obrazek

No i przede wszystkim świetne widoki na Tatry...
Obrazek

...i nie tylko...
Obrazek

Już wkrótce pełna relacja! ;-)
Ostatnio zmieniony 2016-09-03, 15:31 przez PermanentTravel, łącznie zmieniany 1 raz.
Zastanawiasz się, W KTÓRE GÓRY wyruszyć tym razem?
>>> wktoregory.pl

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5536
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2016-09-01, 06:57

oscypki na sznurkach? ale fajne rozwiązanie, zawsze widziałam ułożone na półce, a tu dyndają :-D
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
PermanentTravel
Posty: 608
Rejestracja: 2016-02-08, 23:34
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Kontakt:

Post autor: PermanentTravel » 2016-09-01, 09:19

Lidka K. pisze:oscypki na sznurkach? ale fajne rozwiązanie, zawsze widziałam ułożone na półce, a tu dyndają :-D
Na półkach też leżakowały, nawet jeden z nich kupiłem :mrgreen: Natomiast co do dyndających, to baca oznajmił, że są już zamówione na czyjeś wesele ;-)
Zastanawiasz się, W KTÓRE GÓRY wyruszyć tym razem?
>>> wktoregory.pl

Awatar użytkownika
Bonus
Posty: 436
Rejestracja: 2015-12-07, 07:22
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Bonus » 2016-09-01, 09:45

Czyżbym Cię lekko zmotywował do powrotu w Pieniny moją relacją ? ;-)

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2016-09-01, 09:50

PermanentTravel pisze:Już wkrótce pełna relacja! ;-)
Czekamy niecierpliwie ;-)

A propos Pienin - uważam, że najciekawszy typ turystyki w tym paśmie górskim opisał w swym przewodniku po Pieninach p. Józef Nyka (ur. 1924), który we wstępie do tegoż odnotował, że większość opisanych szlaków przebył podczas II wojny światowej z erkaemem na plecach :mrgreen:

Awatar użytkownika
Michun
Posty: 7386
Rejestracja: 2009-04-24, 13:03
Lokalizacja: Western Front

Post autor: Michun » 2016-09-01, 10:52

Hehe prawie taka sama trasa z przełęczy Snozka, jak zrobiłem kilka lat temu- tyle, że o Słowację zahaczyłem wtedy, gdzieś tam relacyjka jest.
"I don't hate people, I just feel better when they aren't around"
Ch. Bukowski
"Na nazwy i na znaki sram i w Polsce z tym nie jestem sam"J.Kleyff

Awatar użytkownika
PermanentTravel
Posty: 608
Rejestracja: 2016-02-08, 23:34
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Kontakt:

Post autor: PermanentTravel » 2016-09-01, 12:10

Bonus pisze:Czyżbym Cię lekko zmotywował do powrotu w Pieniny moją relacją ? ;-)
Nie zaprzeczę, jakąś strunę w mym umyśle potrąciła Twa relacja ;-)
Leuthen pisze:uważam, że najciekawszy typ turystyki w tym paśmie górskim opisał w swym przewodniku po Pieninach p. Józef Nyka (ur. 1924), który we wstępie do tegoż odnotował, że większość opisanych szlaków przebył podczas II wojny światowej z erkaemem na plecach :mrgreen:
Ciekaw jestem, czy sam Pan Nyka wspomina te przejścia z równym sentymentem jaki Ty im nadajesz? Jeśli choć trochę, to dobrą ilustracją takiego sentymentu byłyby słowa fragmentu piosenki Stanisława Staszewskiego pt. "Knajpa Morderców":

Znów w dłoni zamiast płaskiej butelki
Znany kształt kolby od parabelki.
A w końcu palca wibruje skrycie
Jak łaskotanie: tu śmierć, tu życie.
Wracajcie słodkie chwały godziny
Sławne gonitwy i strzelaniny.
Tak tylko można znowu być młodym
Zabić i z dumą czekać nagrody.


Swoją drogą, świetny utwór! No i dużo lepszy w wykonaniu ojca niż syna!
Michun pisze:Hehe prawie taka sama trasa z przełęczy Snozka, jak zrobiłem kilka lat temu- tyle, że o Słowację zahaczyłem wtedy, gdzieś tam relacyjka jest.
Myślałem o Słowacji ale zdecydowałem się tym razem na gruntowne przejście polskiej strony. Myślę, że słowacką część (a przynajmniej jej fragmenty) połączę kiedyś z naszymi Pieninami Spiskimi.
Zastanawiasz się, W KTÓRE GÓRY wyruszyć tym razem?
>>> wktoregory.pl

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2016-09-01, 13:56

PermanentTravel pisze:Ciekaw jestem, czy sam Pan Nyka wspomina te przejścia z równym sentymentem jaki Ty im nadajesz? Jeśli choć trochę, to dobrą ilustracją takiego sentymentu byłyby słowa fragmentu piosenki Stanisława Staszewskiego pt. "Knajpa Morderców"
Ciekawe pytanie postawiłeś. Pan Józef prowadził podczas wojny pamiętnik, którego fragmenty opublikował. Akurat te konkretne dotyczą - zdaje się - głównie Gorców. Zmachani wracali po jakiejś akcji (oczywiście pod górę - akcja była w dolinie). W jego pamiętniku - jak na zmęczenie, emocje po potyczce etc. było zaskakująco dużo uwag o panoramie, którą podziwiał oraz jego uczuciach przy podziwianiu widoków. A podobno podczas wojny w takich sytuacjach nie ma miejsca na głębsze refleksje...
Pan Nyka na pewno brał udział w ataku na strażnicę Grenzschutzu w którejś ze wsi pienińskich (Biała Woda?), ale teraz nie mam czasu sprawdzać tego w monografii IV batalionu 1 PSP AK, bo muszę pisać artykuł, a dziś już dostatecznie długo siedziałem na forum :mrgreen:

Na zakończenie też przytoczę słowa pieśni - jednej z najstarszych polskich żołnierskich (datowana na XVIII wiek, ale inspirowana XVI-wiecznymi rycerskimi) pt. "Idzie żołnierz borem, lasem":
Lepiej w domu, iść za pługiem iść za pługiem
Niż na wojnie, szlakiem długiem szlakiem długiem
Bo na wojnie, pięknie chodzą pięknie chodzą
Po kolana, we krwi brodzą, we krwi brodzą.


(całość do odsłuchania tutaj
https://www.youtube.com/watch?v=9FAnWCkpwqg
warto poświęcić te 3,5 minuty :!: ).

Awatar użytkownika
PermanentTravel
Posty: 608
Rejestracja: 2016-02-08, 23:34
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Kontakt:

Post autor: PermanentTravel » 2016-09-01, 14:20

Piękna i znana mi to pieśń!
Leuthen pisze:Pan Józef prowadził podczas wojny pamiętnik, którego fragmenty opublikował. Akurat te konkretne dotyczą - zdaje się - głównie Gorców.
Pozostając w partyzanckich i jednocześnie gorczańskich tematach, jadąc w Pieniny przejeżdżałem obok Wielkiego Wierchu (jedni zaliczają go do Gorców, inni do B. Wyspowego ale wg mnie bliżsi prawdy są ci pierwsi, gdyż od Wyspowego oddzielony jest on doliną rzeki Kamienica - najbardziej widoczną, naturalną granicą w okolicy). Nie wiodą na niego żadne szlaki, szczyt jest zalesiony, ale posiada on bardzo bogatą, partyzancką historię. Cytując Wikipedię, "w czasie II wojny światowej pod szczytami Wielkiego Wierchu mieściła się główna kwatera dowództwa 1 Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej, a okoliczne lasy były bazą dla polskiej partyzantki. Co roku w pierszą niedzielę po 15 sierpnia obok starego drewnianego kościółka w Szczawie odbywają się msze partyzanckie, na które przyjeżdżają kombatanci. Przy kościele znajduje się niewielkie muzeum 1 PSP AK, a w nim liczne pamiątki z okresu II wojny światowej mundury, listy, fotografie upamiętniające działania 1 PSP AK."
Zastanawiasz się, W KTÓRE GÓRY wyruszyć tym razem?
>>> wktoregory.pl

Awatar użytkownika
Bonus
Posty: 436
Rejestracja: 2015-12-07, 07:22
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Bonus » 2016-09-01, 15:46

PermanentTravel pisze:
Bonus pisze:Czyżbym Cię lekko zmotywował do powrotu w Pieniny moją relacją ? ;-)
Nie zaprzeczę, jakąś strunę w mym umyśle potrąciła Twa relacja ;-)
Czekam zatem na relacje bom ciekaw Twojej opini o miejscach gdzie ja dopiero co byłem ;-)

Awatar użytkownika
PermanentTravel
Posty: 608
Rejestracja: 2016-02-08, 23:34
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Kontakt:

Post autor: PermanentTravel » 2016-09-02, 07:03

Cz. I - Pieniny Właściwe

Pieniny stanowią najwyższy i jednocześnie najbardziej efektowny fragment wapiennego górotworu nazywanego pienińskim pasem skałkowym. Góry te mają wyjątkową i skomplikowaną historię geologiczną. Od otaczających je łańcuchów górskich odróżnia je to, że były one wielokrotnie wypiętrzane, wchłaniane przez wodę, fałdowane, zgniatane, rozciągane... i tak w kółko przez miliony lat. Ta bogata historia ruchów geologicznych wpłynęła bezpośrednio na ich obecną, zróżnicowaną rzeźbę. W Pieninach występują też ślady po zjawiskach wulkanicznych z okresu, kiedy góry te były wypiętrzane. Na szczytach takich jak, Jarmuta, czy Wdżar (leżący na granicy Pienin i Gorców, przez niektórych badaczy włączany do Pienin) można znaleźć spore intruzje andezytowe, które są dowodem na to, że niegdyś lawa wydostawała się tu na powierzchnię (lub zastygała nieco pod nią). Raczej na pewno góry te nigdy nie były klasycznymi wulkanami. Najprawdopodobniej były to wypływy magmy poprzez spękaną skorupę ziemską. Innym miejscem o podobnym charakterze jest Skałka Bazaltowa nieopodal wylotu wąwozu Białej Wody, jednak skała ta jest starsza niż same Karpaty i pochodzi z okresu jury. W Sudetach zjawiska wulkaniczne spotkać można w wielu miejscach wielu pasm. W polskich Karpatach występują w kilku miejscach, jednak są to zwykle skały stare, powstałe jeszcze przed wydźwignięciem Karpat. Natomiast skały wulkaniczne powstałe w okresie formowania Karpat znajdziemy jedynie w Pieninach i w ich najbliższym sąsiedztwie na skrajnych wzniesieniach Beskidu Sądeckiego i Gorców, które bezpośrednio graniczą z Pieninami.

Polska część Pienin dzieli się na trzy części:
- Pieniny Spiskie na zachodzie z kulminantą w postaci góry Żar (883 m n.p.m.). Jest to najniższa część całego pasma.
- Pieniny Właściwe w części centralnej z najwyższym szczytem Okrąglicą - 982 m n.p.m.(najwyższa z trzech skał tworzących masyw Trzech Koron). Jest to najbardziej urozmaicona część pasma, z licznymi skałami, stromymi ścianami i urwiskami oraz z widowiskowym Przełomem Dunajca.
- Małe Pieniny na wschodzie, oddzielone od właściwej części pasma Przełomem Dunajca. Jest to grzbiet ciągnący się wzdłuż granicy państwowej, na którym występują liczne i malownicze polany. Najwyższy szczyt Małych Pienin, czyli Wysoka (1050 m n.p.m.), zwana również Wysokimi Skałkami, jest jednocześnie najwyższym wzniesieniem w całych Pieninach.

Podczas swojej wędrówki przeszedłem wzdłuż Pieniny Właściwe oraz Małe Pieniny schodząc z głównego ich grzbietu w najciekawsze wąwozy: Szopczański, Białej Wody i Homole.

Przejście etapu trasy, który prezentuję w tym poście, czyli Pieniny Właściwe, zajęło mi popołudnie pierwszego dnia wyprawy i przedpołudnie dnia drugiego. Etap ten można skrócić z 23 km do 16,5 km, nie schodząc ze szczytu Trzech Koron do Schroniska PTTK Trzy Korony w Sromowcach Niżnych. Ominą Was jednak wtedy świetne widoki "od frontu" na najpopularniejszy szczyt Pienin Właściwych.

Dzień pierwszy, 25.08.2016

Na "Starcie" pojawiam się punkt 13:00, po ponad pięciu godzinach transportu środkami publicznymi. Najpierw był autobus KZK GOP do stolicy Górnego ¦ląska, czyli Katowic, później autokar do Krakowa, dalej bus do Krościenka nad Dunajcem skąd ostatnim już busikiem dojeżdżam na miejsce, z którego przez najbliższe 51 km poruszać się będę wyłącznie na własnych nogach (będzie jeden drobny wyjątek od tej reguły ale o tym później). Startuję na Przełęczy Snozka, nieopodal miejscowości Kluszkowce. Wjeżdżając na przełęcz, chwilkę po wyjściu z busa moim oczom ukazuje się pierwszy wspaniały widok na Tatry i polski Spisz. Jestem zachwycony i nie waham się tego okazać, choć nie mam specjalnie komu, gdyż wybrałem się na samotną wędrówkę. Krzyczę przez chwilę z radości, wydając z siebie dźwięki przypominające nawołujących cowboyów, wyciągam aparat, robię poniższe zdjęcie, zarzucam plecak na plecy i ruszam w drogę szlakiem niebieskim.
Obrazek

Na pierwszym etapie mojej trasy moje oczy cieszą zarówno odległe Tatry, jak i Pieniny Spiskie wznoszące się tuż za Jeziorem Czorsztyńskim, które rozciąga się stąd niemal przez całe moje pole widzenia.
Obrazek

Daleko na zachodzie, na linii horyzontu dostrzegam charakterystyczny kształt Babiej Góry.
Obrazek

Już po chwili marszu natrafiam na całe stado ochoczych modelek i modeli.
Obrazek
Obrazek

Zostawiam owce za sobą, żeby spokojnie skubały sobie trawę, którą przerobią później na mleko, by baca mógł zrobić przepyszne oscypki.
Obrazek

Na południe ode mnie wznosi się Lubań a u jego podnóża po lewej, wspomniany wcześniej Wdżar.
Obrazek

Szlak póki co jest asfaltowy ale nie przeszkadza mi to znacznie, gdyż wokół mam naprawdę piękne widoki.
Obrazek

Wchodząc na grzbiet podziwiam widok na Tatry, Pieniny Spiskie, Jezioro Czorsztyńskie oraz ruiny Zamku Czorsztyn (na wzgórzu po lewej).
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Nieco dalej na mojej dróżce napotykam spożywającego coś sporego przedstawiciela pasikonikowatych. Jest tak zajęty posiłkiem, że nie przeszkadza mu nawet obiektyw i dźwięk migawki.
Obrazek

Na początku Czorsztyna po raz pierwszy mam szeroki widok na Pieniny Właściwe. Po lewej Trzy Korony - tam spędzę noc.
Obrazek

W Czorsztynie wchodzę na teren PPN.
Obrazek

Tuż za bramą znajduje się pawilon wystawowy parku a w nim najstarsza w kraju trójwymiarowa makieta gór, powstała w 1932 r, czyli wtedy, gdy powstał sam park. Jako ciekawostkę dodam tu, że w tym samym roku rezerwat przyrodniczy utworzono też na Słowacji i tym samym powstał pierwszy w Europie międzynarodowy park natury.
Obrazek

Zaraz za pawilonem wchodzę na polanę Majerz. Na jej początku znajduje się bacówka, w której produkowane są tradycyjnymi metodami regionalne przetwory mleczne - oscypki, bundz i żentyca. Produkty z tej bacówki badane są przez jednostkę Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz posiadają certyfikat zdrowej żywności. Ja jednak swoje sery zakupiłem na drugim końcu trasy, nad Jaworkami w bacówce starej daty - niecertyfikowanej.
Obrazek

Na terenie bacówki tylko jeden baran z owcą, zapewne jako "maskotki" - reszta na łące na wypasie.
Obrazek
Obrazek

Tuż za bacówką pasą się byki i krowy.
Obrazek
Obrazek

Z grzbietu polany Majerz także wspaniale widać Jezioro Czorsztyńskie z otoczeniem...
Obrazek

...oraz Spisz i Tatry.
Obrazek

Obrazek

Tutaj właśnie zastaję pozostałe owce z bacówki.
Obrazek
Obrazek

Pasterz zapytał mnie dokąd idę. Odpowiedziałem mu, że na Trzy Korony a później do schroniska pod tym szczytem. Popatrzył na mnie zdziwiony i spytał: "To tam jest schronisko?" a następnie dodał, machając ręką w tym kierunku: "Jo tam nigdy nie był..." Odpowiedziałem, że to częste zjawisko, że górale nie chodzą po górach a on mi na to: "Jo nie góral, jo Auschwitz!" Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, po czym ruszyłem dalej.
Obrazek

Rzut oka za siebie, po przejściu ogromnej polany Majerz. Pasterz z owcami został za grzbietem.
Obrazek

Dalej szlak wiedzie głównie lasem ale czasem zdarzają się prześwity na mniejszych niż poprzednia polanach.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

O 15:45 docieram na szczyt Okrąglicy i robię kilka zdjęć.
Widok w kierunku, z którego przyszedłem z Babią Górą na horyzoncie.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Widok na Tatry, Spisz, Słowackie Pieniny i Sromowce Niżne z Dunajcem na pierwszym planie.
Obrazek
Obrazek

Spiskie pola.
Obrazek

Dunajec i słowacki Czerwony Klasztor po jego lewej stronie oraz nasze Sromowce Niżne po prawej.
Obrazek

Na pierwszym planie: wystająca skała po lewej to Sokolica a szpiczasta góra po prawej, to słowacka Golica. Obie góry przedzielone są płynącym poniżej Dunajcem. Na drugim planie, ciągnący się ukośnie grzbiet, to Małe Pieniny z wyraźnie zarysowaną Wysoką na końcu.
Obrazek

Na małej platformie widokowej na szczycie robi się tłoczno, więc schodzę do Przełęczy Szopka i żółtym szlakiem, przez Wąwóz Szopczański udaję się do Schroniska PTTK Trzy Korony w Sromowcach Niżnych.

Kilka zdjęć Wąwozu Szopczańskiego. Niestety słońce w tym miejscu i o tej porze dnia nie było moim sprzymierzeńcem, stąd mała ilość zdjęć.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wylot wąwozu
Obrazek

Schronisko PTTK Trzy Korony w Sromowcach Niżnych. Z tyłu po lewej widoczny słowacki Czerwony Klasztor.
Obrazek
Obrazek

Kilka ujęć Trzech Koron spod podnóża masywu.
Obrazek
Obrazek

Trzy Korony i schronisko o tej samej nazwie.
Obrazek

Początkowo plan był taki, aby rozbić tutaj namiot, jednak życie często weryfikuje plany. Stwierdzam, że żal byłoby odpuścić sobie zobaczenie zachodu słońca ze szczytu Trzech Koron, więc spędzam w schronisku pół godziny, odpoczywam i ruszam w dalszą drogę.
Obrazek

Funduję sobie dwukrotne wejście na Okrąglicę, co okazuje się trasą od serca... dosłownie!
Zerknijcie na kształt jaki zatoczyłem wokół szczytu!
Obrazek

To miejsce emanuje miłością i nie są to puste słowa!
Ponad sześć i pół roku temu oświadczyłem się mojej żonie na szczycie Okrąglicy!
Góry są idealnym cementem ludzkich emocji!

Po niepełnych dwóch godzinach od opuszczenia schroniska, drugi raz w ciągu tego dnia pojawiam się na Okrąglicy.
Obrazek

Gra świateł na spiskich pagórkach na chwilę przed zachodem słońca, widziana ze szczytu.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zachód słońca na Okrąglicy.
Obrazek

Słońce zachodzące za Babią Górą.
Obrazek
Obrazek

W miejscu tym chciałbym pozdrowić świetnego fotografa i grafika komputerowego - Michała Karcz, którego poznałem na szczycie i, z którym wspólnie fotografowaliśmy zachód słońca. Bardzo miła i skromna osobistość podczas, gdy później uświadomiłem sobie, że miałem do czynienia niemal z celebrytą ;-) Po przyjeździe z gór zapoznałem się z jego pracami i do tej pory jestem pod OGROMNYM ich wrażeniem. Pozdrawiam!

Po zachodzie słońca Michał schodzi do Krościenka n. Dunajcem a ja stwierdzam, że nie ruszam się już więcej i noc spędzę dokładnie w tym miejscu - na platformie widokowej. Miałem dzisiaj spać w namiocie, jednak znajduję się obecnie w parku narodowym, więc odpuszczam ten pomysł. Pogoda jest dobra, więc śmiało mogę spędzić noc pod chmurką. Wyciągam śpiwór, rozwijam karimatę i czekam na spektakl, który już za chwilę ma się rozegrać nad moją głową.

Pierwsze światła w Sromowcach Niżnych.
Obrazek

Zmrok zapada szybko i po chwili cała miejscowość jest już rozświetlona.
Obrazek

Podnoszę głowę do góry i momentalnie przypomina mi się sentencja Kanta:
"Są dwie rzeczy, które napełniają duszę podziwem i czcią, niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie. Są to dla mnie dowody, że jest Bóg nade mną i Bóg we mnie"
Obrazek
Obrazek

Wielki Wóz nad Lubaniem. Pod nim światła Grywałdu i Kluszkowców.
Obrazek

Dzień drugi, 26.08.2016

Wraz z brzaskiem otwieram oczy, wysuwam głowę ze śpiwora i stwierdzam, że spektakl bynajmniej nie ma się ku końcowi a nawet pojawił się nowy bohater - mgła, czy raczej morze chmur w dolinie Dunajca!
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Tuż przed wschodem.
Obrazek

Mając ciągle żywe wspomnienie migoczących gwiazd oraz wschodzące słońce przed oczyma, przypomina mi się fragment poematu z "Księgi Zaginionych Opowieści" J.R.R. Tolkien'a, wykorzystany przez zespół Summoning w jednym z ich utworów (podaję w j. oryginału):

The misty stars thy crown, the night thy dress,
most peerless magical thou dost possess my heart,
and old days come to life again,
old mornings dawn...

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Obrazek
Obrazek

Idealnie przejrzyste powietrze z widokiem na Tatry ponad chmurami.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wschodzące słońce wydobywa z mroku coraz więcej detali.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Dzień zaczął się na dobre!
Obrazek

A więc w drogę! Pozostaję wierny niebieskiemu szlakowi i idę w kierunku Zamkowej Góry.
Obrazek
Obrazek

Wejście na teren ruin Zamku Pieniny.
Obok postawiono kapliczkę fundatorki zamku - bł. Kingi, żony Bolesława Wstydliwego.
¦redniowieczne żywoty i kroniki wskazują, że będąc dzieckiem przeżyła ona w Polsce dwa najazdy Mongołów. Nieco później, będąc już księżną, przed trzecim najazdem uciekła wraz z siostrami zakonnymi z ufundowanego przez siebie klasztoru klarysek w Nowym Sączu do tegóż oto zamku. Według tych podań, zamek został wzniesiony na jej polecenie, na taką właśnie okoliczność.
Obrazek
Obrazek

Badania przeprowadzone pod koniec lat 70'tych dowodzą, że zamek został wzniesiony w trzeciej ćwierci XIII w. a więc jest to najstarszy zamek murowany w Małopolsce (jego mur tarczowy, który widać na poniższych zdjęciach, jest starszy od wawelskiego). Jednocześnie jest to najwyżej położony zamek w polskich Karpatach - usytuowano go pomiędzy 740 a 760 m n.p.m.
Obrazek
Obrazek

Po spełnieniu swej roli i zapewnieniu schronienia bł. Kindze, zamek nie był zbyt często używany i stopniowo popadał w ruinę. Większą popularność zdobył ponownie na początku XX w., kiedy to na jego ruinach wybudowano pustelnię. Mieszkało w niej dwóch pustelników - pierwszym był Andrzej Stachura. Niestety podczas pobytu drugiego pustelnika, Wincentego Kasprowicza, domek spłonął w 1949 r.
Obrazek
[zdjęcie archiwalne, źródło: fotopolska.eu]

Tak najprawdopodobniej wyglądał zamek w czasach swej świetności na profilu Zamkowej Góry.
Obrazek

Opuszczam Zamek Pieniny i udaję się dalej niebieskim szlakiem.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Krótki postój na uzupełnienie pustej butelki.
Obrazek

Na polanie Wyrobek spłoszyłem łanię.
Obrazek

Nieco za tą polaną wchodzę na Sokolą Perć - bardzo ciekawy szlak wiodący po grani, na której znajdują się takie szczyty, jak Czertezik i Sokolica.
Obrazek

Sokola Perć jest w większości zalesiona, jednak w wielu miejscach są prześwity z ciekawymi widokami, jak poniżej - na Sokolicę (szpiczasta skała).
Obrazek

¦cieżka bardzo często wiedzie tuż przy krawędzi stromej przepaści.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Widoki z Czertezika: na masyw Trzech Koron...
Obrazek
...Tatry...
Obrazek

...i Sokolicę.
Obrazek

Z Czertezika już tylko kawałek drogi dzieli mnie od Sokolicy.
Obrazek
Obrazek

Widok z Sokolicy na Okrąglicę i zakole Dunajca.
Obrazek
Obrazek

Selfie z cieniem.
Obrazek

Wyraźnie widoczna wyrwa Przełomu Dunajca pomiędzy Golicą a Trzema Koronami.
Obrazek

Sosna reliktowa na szczycie Sokolicy.
Najprawdopodobniej najsławniejsza i najczęściej fotografowana sosna w kraju. Jednocześnie jest to prawdopodobnie też jedna z najstarszych przedstawicielek tego gatunku. Sosny reliktowe w Pieninach mają około 500 lat i są pozostałościami z ostatnich okresów polodowcowych. Niegdyś porastały one spore połacie lasów. Obecnie, ze względu na ocieplenie klimatu, zostały wyparte przez świerki i przetrwały jedynie na najwyższych, najbardziej niedostępnych skalistych ostojach.
Obrazek
Obrazek

Tratwa flisacka widoczna na Dunajcu.
Obrazek

Nietypowo ukształtowana gałąź jednego z buków na zejściu z Sokolicy.
Obrazek

Zejście z Sokolicy kontynuuję szlakiem niebieskim. Po drodze jest polanka, z której widać Szczawnicę oraz Schronisko PTTK Orlica (po prawej).
Obrazek

Schronisko PTTK Orlica
Obrazek

W pewnym momencie szlak się urywa a moją drogę przecina Dunajec.
Obrazek

Szczęśliwym trafem czeka już na mnie pieniński flisak, który przewozi turystów przez Dunajec niczym Charon przez Styks.
Obrazek

Przeprawa przez Dunajec była jedynym momentem tej wyprawy, w którym nie poruszałem się na własnych nogach, o czym wspomniałem na początku.

Po drugiej stronie Dunajca czekają już na mnie Małe Pieniny. Opiszę je jednak dopiero w kolejnym poście.

C. d. n.

[źródło relacji]
Ostatnio zmieniony 2016-09-13, 12:47 przez PermanentTravel, łącznie zmieniany 13 razy.
Zastanawiasz się, W KTÓRE GÓRY wyruszyć tym razem?
>>> wktoregory.pl

Leuthen

Post autor: Leuthen » 2016-09-02, 07:46

PermanentTravel pisze:To miejsce emanuje miłością i nie są to puste słowa!
Ponad sześć i pół roku temu oświadczyłem się mojej żonie na szczycie Okrąglicy!
Góry są idealnym cementem ludzkich emocji!
Mój znajomy niemal dokładnie co do dnia 7 lat temu oświadczył się swojej obecnej żonie na Kościelcu w Tatrach :-)
Zaś co do ostatniego zacytowanego zdania Twej wypowiedzi - masz rację, a zarazem jej nie masz ;-) Góry mogą być katalizatorem uczuć i emocji oraz spajać relacje międzyludzkie, ale mógłbym przytoczyć szereg przykładów (także z własnego żywota) potwierdzających tezę dokładnie przeciwną... Po prostu w górach nic nie dzieje się automatycznie, a już na pewno nie w tak skomplikowanej sferze, jak sprawy duchowe/uczuciowe. Wszystko zależy od człowieka, który w te góry wchodzi.
Polecam lekturę "Mistyki gór" ks. Romana E. Rogowskiego (niektórzy forumowicze już znają ten tytuł za moją sprawą ;-) ).
PermanentTravel pisze:Wejście na teren ruin Zamku Pieniny.
Obok postawiono kapliczkę fundatorki zamku - bł. Kingi, żony Bolesława Wstydliwego.
¦redniowieczne żywoty i kroniki wskazują, że będąc dzieckiem przeżyła ona w Polsce dwa najazdy Mongołów. Nieco później, będąc już księżną, przed trzecim najazdem uciekła wraz z siostrami zakonnymi z ufundowanego przez siebie klasztoru klarysek w Nowym Sączu do tegóż oto zamku. Według tych podań, zamek został wzniesiony na jej polecenie, na taką właśnie okoliczność.
Muszę interweniować jako historyk, bo troszeczkę poprzekręcałeś kilka faktów ;-)
Kinga, żona Bolesława Wstydliwego, już od 17 lat nie jest błogosławiona, a święta. Kanonizował ją podczas Mszy w Starym Sączu papież Jan Paweł II (obecnie zresztą też już święty ;-) ). Miejsce nie było przypadkowe, bowiem to właśnie w Starym Sączu św. Kinga - już jako wdowa (Bolesław zmarł w 1279 r.) - ufundowała klasztor klarysek (1280), w którym zamieszkała. Na przełomie 1287 i 1288 r. rzeczywiście musiała go (a nie klasztor w Nowym Sączu ;-) ) opuścić w związku z III najazdem Mongołów i - jak chce tradycja - schroniła się na Zamku Pienińskim. Warto dodać, że legenda wywodzi nazwę tatrzańskiej Doliny Kościeliskiej od kości poległych tam Mongołów podczas jednego z najazdów ;-)
PermanentTravel pisze:Nieco za tą polaną wchodzę na Sokolą Perć - bardzo ciekawy szlak wiodący po grani
Mniej znane od swej tatrzańskiej siostry, Orlej Perci, młodsze "dziecko" ks. Walentego Gadowskiego (powstałe w dwudziestoleciu międzywojennym; OP jeszcze przed I w.św.). Szedłem nią tylko raz, ale zapamiętałem dobrze :-)
PermanentTravel pisze:C. d. n.
Wypatrujemy niecierpliwie :-)


Bardzo ciekawa relacja i - jak zawsze u Ciebie - piękne zdjęcia :!:

Awatar użytkownika
PermanentTravel
Posty: 608
Rejestracja: 2016-02-08, 23:34
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Kontakt:

Post autor: PermanentTravel » 2016-09-02, 08:15

Leuthen pisze:Wszystko zależy od człowieka, który w te góry wchodzi.
Oczywiście, że tak. Pisałem bazując na własnym doświadczeniu, z życzeniowym nastawieniem, by było tak w większości przypadków ;-)
Leuthen pisze:Muszę interweniować jako historyk, bo troszeczkę poprzekręcałeś kilka faktów ;-)
Kinga, żona Bolesława Wstydliwego, już od 17 lat nie jest błogosławiona, a święta. Kanonizował ją podczas Mszy w Starym Sączu papież Jan Paweł II (obecnie zresztą też już święty ;-) ). Miejsce nie było przypadkowe, bowiem to właśnie w Starym Sączu św. Kinga - już jako wdowa (Bolesław zmarł w 1279 r.) - ufundowała klasztor klarysek (1280), w którym zamieszkała. Na przełomie 1287 i 1288 r. rzeczywiście musiała go (a nie klasztor w Nowym Sączu ;-) ) opuścić w związku z III najazdem Mongołów i - jak chce tradycja - schroniła się na Zamku Pienińskim.
Dzięki za czujność! Błąd z nieuwagi - pisałem to opierając się na informacjach umieszczonych na tablicy z tego miejsca, na której "jak byk" było napisane "w Starym Sączu" ale nie wiedząc czemu napisałem w Nowym :roll: Już poprawiłem. A jeśli chodzi o przedrostek bł., to taki był na tablicy i pod samą figurką - widocznie nie zaktualizowano tej informacji a ja sam nie jestem na bieżąco w tego typu sprawach ;-)
Leuthen pisze:Bardzo ciekawa relacja i - jak zawsze u Ciebie - piękne zdjęcia :!:
Dziękuję! :->
Zastanawiasz się, W KTÓRE GÓRY wyruszyć tym razem?
>>> wktoregory.pl

Awatar użytkownika
Lidka K.
Posty: 5536
Rejestracja: 2011-03-09, 10:29
Lokalizacja: 555 km od Bies...
Kontakt:

Post autor: Lidka K. » 2016-09-02, 14:40

Obrazek
czy to jest drewniana schodko-drabinka? w czasach prehistorycznych trzeba było wdrapywac się po skałach :-)
Generalnie ten szlak to jeden z piękniejszych w mojej osobistej lidze :-D
jest we mnie wiary okruszek....

Awatar użytkownika
Bonus
Posty: 436
Rejestracja: 2015-12-07, 07:22
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Bonus » 2016-09-02, 14:48

Lidka K. pisze: czy to jest drewniana schodko-drabinka?
Tak. Ogólnie szlak jest dosyć mocno "obity".
Lidka K. pisze: w czasach prehistorycznych trzeba było wdrapywac się po skałach :-)
Z przerażeniem obserwuję jak te stare zwyczaje zanikają

Lidka K. pisze: Generalnie ten szlak to jeden z piękniejszych w mojej osobistej lidze :-D
Widzę, że forumowe grono fanów Sokolej Perci powiększa się ;-)

ODPOWIEDZ